II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,195
Liczba wątków: 18
(20-03-2012, 22:29)Tyler Durden napisał(a): a na deser dwa zabawne cameo, z czego jedno naprawdę fajne. Coś czuję, że niedługo będzie równie ciężko uniknąć trafienia w recenzjach na jego spoilery, jak to było w przypadku ?Zombielandu?.
Ja już o jednym przeczytałem, nawet nie wiem kiedy i gdzie. Ale to chyba to bardziej oczywiste cameo.
20-03-2012, 23:14
A jak film ma się do serialu ? Cameo zapewne z nim związane ;)
21-03-2012, 10:05
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
No związane, związane, przynajmniej jedno z nich... :)
A jak się ma? Zapewne średnio, są w dialogach nawiązania do niego, no ale nie ma się co czarować, film jedynie zapożycza pomysł wyjściowy. I słusznie, większość z potencjalnej widowni(czyli takiej urodzonej po roku 1990) nie będzie w ogóle wiedziała o jego istnieniu.
21-03-2012, 12:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-03-2012, 12:34 przez Tyler Durden.)
Don Sinatio
Liczba postów: 2,944
Liczba wątków: 11
Nie opuszczaj mnie - bardzo dobry melodramat sci-fi bez efektów :) Trójka przyjaciół ze szkoły z internatem, on jeden i one dwie. Żyją tylko dlatego, że są klonami i po to by w dorosłości oddać swoje narządy swym odpowiednikom. Nikogo nie obchodzi, że coś mogą czuć. A czują dużo. Piękny, trochę poetycki film. Do tego z piekna muzyką Rachel Portman. Aktorstwo też świetne. całej trójki Mulligan, Garfielda i nawet Keira Knightely nie drażni. Musze teraz sięgnąć po książkę. 8/10
21-03-2012, 22:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-03-2012, 23:20 przez Pitero.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
22-03-2012, 02:25
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 0
Mirror Mirror
Śnieżka miażdży. Oczywiście żadne z tego kino moralnego niepokoju, ale wielkie brawa dla reżysera za stworzenie pozytywnej, radosnej i mądrej opowieści. T. Sighn perfekcyjnie balansuje na granicy klasycznej opowieści i autoparodii, nie popadając nawet na chwilę ani w nachalne moralizatorstwo ani w tandetną wulgarność. "Mirror mirror" to film z jednej strony taktowny, pełen dobrego smaku, z baśniowym klimatem i galerią pełnokrwistych postaci - ku uciesze dzieci, z drugiej zaś strony pełen subtelnych, zabawnych aluzji, delikatnie pulsujących gdzieś pod powierzchnią - ku uciesze dorosłych.
PS. Cały seans myślałam "Ja chcę Księcia!!!!!!!!!!!", ale kiedy na koniec pojawił się dostojny i niesamowicie seksowny Sean Bean w koronie i strojnym wdzianku, to zmieniłam zdanie "Fuck yeach, ja chcę Króla!!!!!!!!!!!!!!! :)
8/10
22-03-2012, 10:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2012, 10:21 przez Rozalia.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Stargate - idealny film przygodowo-fantastyczny. Ma oryginalny pomysł, którego nikt jak dotąd nie powielił, świetną obsadę, mocny scenariusz, a całości towarzyszy atmosfera odkrywania czegoś fascynującego, której brakuje w nowych filmach.
Nie ma tu padaczkowego montażu, a akcja jest stosunkowo skromna - i bardzo dobrze. Wiem, że niektórych nudzi powolne tempo tego filmu, ale jak dla mnie to jego największa zaleta. Emmerich nie spieszy się z bajerami - na otwarcie wrót trzeba czekać pół godziny. I właśnie dzięki temu scena ich otwarcia do dziś robi ogromne wrażenie. Bo nie liczą się w niej efekty, ale fakt, że właśnie rozwiązuje się tajemnicę sprzed tysięcy lat. Co za KLIMAT!
W Stargate jest jeden z najlepszych bad guyów w historii kina. Ra jest po prostu creepy as fuck, jak to mówią. Jego sztuczne ruchy w połączeniu z modulowanym głosem sprawiają, że ciary przechodzą po plecach. Do tego Russell jako jeden z najbardziej intrygujących macho menów w kinie klasy B, a na dalszym planie Djimon Honsou, którego dopiero teraz rozpoznałem.:)
10/10, najlepszy film Emmericha, jeden z najlepszych s-f lat 90.
26-03-2012, 08:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2012, 08:42 przez military.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,526
Liczba wątków: 374
Oglądałeś wersje reżyserską czy jaką?
26-03-2012, 23:31
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,174
Liczba wątków: 67
M - idealny przykład filmu, który dziś by zwyczajnie nie powstał (a gdyby powstał, byłby idiotyczny lub przesadnie efekciarski), ale przy tym też tytuł, któremu wiek mocno zaszkodził. Całość to bowiem bardzo dobre kino z kapitalną rolą Lorre'a, niesamowitym finałem i paroma scenami, które wciąż miażdżą mosznę, a także z nienachalnym i świetnie kontrapunktującym humorem tu i ówdzie.
Ale...
- pod względem technicznym przez lata niespecjalnie o niego nie dbano (do tego dochodzą też różnego rodzaju cięcia i cenzura), co mocno odbiło się na materiale, któremu nie pomaga nawet solidna rekonstrukcja. Cała masa zupełnie niezamierzonych scen niemych, które pojawiają się znienacka, a także strasznie padaczkowy niekiedy montaż skutecznie zabija klimat (ostatnie 3 sceny filmu to jakiś dowcip pod tym względem).
- Lang jakby trochę za dużo chciał zmieścić w jednym filmie - mamy więc społeczny dramat poruszający ważki problem (masakrycznie zła końcowa scena-pouczenie); psychologiczne spojrzenie na spaczony umysł, kryminał, film akcji z elementami humorystycznymi oraz thriller. I niestety to się gryzie, a niektóre elementy niepotrzebnie przysłaniają to, co najważniejsze (cała sekwencja polowania na mordercę w budynku, jakkolwiek świetna sama w sobie osiąga moment, w którym wydaje się jakby innym filmem i skutecznie gubi główne założenie).
- do tego dochodzą przerysowane i z dzisiejszego punktu widzenia mocno łagodne postaci złodziei, bandytów i innych dwulicowców, oraz rzecz jasna światłych stróżów prawa.
Te trzy elementy stanowią dla mnie poważne skazy na tym nie-do-końca arcydziele, choć nie ukrywam, że da się przymknąć na nie oko. Wysoka ocena tak czy siak, bo film robi wrażenie, ale niestety odrobinkę się zawiodłem.
8 / 10
choć i tak prawdziwą pomyłką jest angielska wersja filmu, w której podmieniono nieudolnie głosy, część scen poskracano równie tragicznie, a także pozamieniano niektórych aktorów i ujęcia, przez co całość wypada jak jakaś parodia
2 / 10 - choć to jedynie ciekawostka, niedawno odkryta
27-03-2012, 01:55
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cytat:Oglądałeś wersje reżyserską czy jaką?
Reżyserską, ale różnice są niewielkie.
27-03-2012, 07:29
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Zastanawiam się po co w ogóle zabieram się za animacje z DC Universe, ale nieważne:
Superman/Batman: Public Enemies - film jest naprawdę fajny do momentu, gdy jest fabuła, a relacje Batman/Superman (choć nie tak świetne jak w crossoverze obu TASów) pozostają na pierwszym planie. Niestety w pewnym momencie całość zamienia się w serię kolejnych, zdających się nie mieć końca idiotycznych pojedynków. Już nie chodzi nawet o to, że pojawia się cała zgraja jakichś kretyńskich, kolorowych klaunów (jest nawet kobieta gigant - UGH!), ale że wmawia się nam, że Batman ma szansę w bezpośrednim starciu z postaciami dysponującymi supermocami. No i nie lubię, gdy robi się ze mnie idiotę; o ile w grze Arkham Asylum jestem w stanie przymknąć oko na nieskończoną ilość batarangów, jaką Bat wyciąga z paska, tak w filmie już nie bardzo.
Superman/Batman: Apocalypse - a to już stuprocentowa bzdura, do tego znacznie gorzej narysowana od poprzednika; dlaczego Superman ma tusz na rzęsach? Mniejsza o to. O ile jestem w stanie zaakceptować istnieje Batmana i Supermana w jednym uniwersum, tak już pójścia w totalne sci-fi z udziałem Nietoperza nie akceptują, a to co się tu wyprawia kilkukrotnie przebija wydarzenia z pierwszej części. No i znowu okazuje się, że Batman to dosłownie superbohater. To oczywiste, że klony Doomsdaya nie są tak potężne jak oryginał, ale Batman dający sobie z nimi radę przy pomocy topora? Litości.
27-03-2012, 12:00
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Mierzwiak to tylko animacje dla większych dzieci, nie oczekuj logiki:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
27-03-2012, 22:09
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Cytat:to tylko animacje dla większych dzieci, nie oczekuj logiki:)
To żadne wytłumaczenie. Te gówniane animacje nawet się nie umywają do cross-overa TAS Batman vs. Superman. I tu i tam grupa wiekowa podobna, ale jakoś logika tam jest.
27-03-2012, 23:53
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,881
Liczba wątków: 4
(26-03-2012, 08:39)military napisał(a): 10/10, najlepszy film Emmericha, jeden z najlepszych s-f lat 90.
Najlepszy? Bardzo mozliwe, ale o to nie jest zbyt trudno :)
Rzeczywiscie, fajna, ciut infantylna przygoda. Zadne tam ajwaj, ale do momentu przejscia (zawsze mam slabosc do ogranego motywu geeka/specjalisty, ktory w minute rozszyfrowuje jakies cuda-wianki) i przybycia Ra jest spoko, potem juz wszystko idzie troche sila rozpedu. Oglada sie to na szczescie bezbolesnie, bo aktorsko jest ok, a do tego brak jakis wiekszych glupot. Wizja calosci jednak troche traci, jedna piramida od tysiecy lat i jedna wioska w okolicy? Wojskowy, autochtoni zostali sciagnieci tysiace lat wczesniej z Ziemi, czy to mieszkancy tej planety? Pytam, bo widzialem ostatni ra za czasow mega hitow na polsacie.
Takie mocne 7/10
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
28-03-2012, 01:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-03-2012, 01:33 przez Bucho.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cytat:Wojskowy, autochtoni zostali sciagnieci tysiace lat wczesniej z Ziemi, czy to mieszkancy tej planety?
Ludzi ściągnęli z Ziemi do kopalni. Pewnie dlatego tylko jedna piramida - z wrotami. Więcej nie trzeba. To jakieś zadupie kosmosu, a nie planeta-dom Ra.
28-03-2012, 07:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-03-2012, 07:35 przez military.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,881
Liczba wątków: 4
To rodzi sie pytanie, co oni tam kopali i dlaczego Ra nie wybral sobie lepszej miejscowki - no wiesz, Miami/Puerto Vallarta ;)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
28-03-2012, 11:53
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Kopali nieznany na Ziemi minerał, z którego były zrobione wrota, a który miał wzmocnić 10-krotnie moc bomby atomowej. Dude, po prostu obejrzyj film.:)
28-03-2012, 12:06
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,174
Liczba wątków: 67
Betty Blue - ładne, nieco smutne i trochę takie snujące się kino. Nie do końca co prawda kupuję związek dwójki bohaterów, ani też szaleństwa Betty, jednak zarówno w niej, jak i w filmie łatwo się zatracić, szczególnie przy odpowiednim nastroju, przez co wszelkie głupotki, czy sceny kompletnie nie przystające do całości (napad - WTF?) można wybaczyć.
7 / 10
29-03-2012, 15:43
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,356
Liczba wątków: 30
Bez lęku Zalicza się do tej słynnej kategorii filmów "leczących raka". Fearless tym bardziej zyskuje, że pokazuje, co brakuje przysłowiowej polskiej szkole filmowców. Otóż bohater, który przeżył katastrofę lotniczą(keine spoiler) jedzie na pustynię. Patrzy mrocznym wzrokiem w nieodgadniony horyzont, przesypuje piasek między palcami, po czym odpala samochód, radio na full i ŚMIEJE SIĘ. CIESZY SIĘ ŻYCIEM. BO JEST, A MOGŁO GO JUŻ NIE BYĆ. Kapitalna sekwencja, a gdybym miał wymieniać równie kopiące sceny, to musiałbym wypisać co drugą. Dla mnie najlepszy Weir.
Żałuję, że obejrzałem dopiero teraz, bo byłby u mnie na bank w pierwszej dziesiątce w plebiscycie najntis. 10/10
PS. Kto nie wzruszył się podczas finału, temu krzyżyk na drogę i grabie w plecy.
Wilczyca Tego filmu po prostu nie dało się uratować, nawet gdyby miał większy budżet. Tu leży podstawa, tj. reżyseria i scenariusz. Główny bohater raz jest pewien, że żonka go nawiedza, zaraz potem mówi, że to zabobony, potem znów wierzy etc. Poziom gry aktorskiej zdradza brak pracy nad rolą, a najlepsza jest Iwona Bielska, która niektóre kwestie wypowiadała chyba szczytując. Historia również się nie klei, sporo dłużyzn("wiedeński romans"), no i efekty...ale to można wybaczyć, biorąc pod uwagę, że kręcono to w czasach dogorywającej komuny.
Walory komediowe... Walory komediowe toto ma, ale żeby się pośmiać, trzeba nieraz tracić czas na zwyczajnie nudne fragmenty. Gdzie mu tam do płynności takich klasyków jak "The Room"...
Jedyna opcja na dobry horror to pogonić Piestraka, a scenariusz oddać do poprawek do sprawnego rzemieślnika.
3/10 Za chęci i dwie-trzy klimatyczne sceny.
Chopper Jak to mówią "zanim namalujesz surrealistyczny pejzaż, naucz się szkicować ludzką rękę". Dominik pewnie usłyszał "zanim nakręcisz liryczny western a'la Malick z grecką tragedią w tle, zrób bezpretensjonalny, badassmotherfuckerski film dla prawdziwych facetów". Główny bohater, tytułowy Chopper to żądny sławy, paranoiczny, kablujący kolegów socjopata, w dodatku wiochmen i prymityw(scena w barze i byłą dziewczyną). A Bana wszystko to odegrał bez jednej fałszywej nuty.
Bluzgi są rzucone na prawo i lewo, przemoc nie jest tam cool i fajna(ok, z jednym wyjątkiem). Generalnie polecam, 8/10
03-04-2012, 10:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-04-2012, 23:56 przez Phlogiston2.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Postać Choppera i Bana w roli głownej super, ale sam film mnie zupełnie nie ruszył. Oglądałem dawno, ale pamiętam, że technicznie mnie męczył. Surowość jest fajna, ale tu jakoś mi to nie podeszło. Przydałby mu sie rimejk z Baną w roli głównej. :P Chociaż może jak odświeżę film, bo pewnie parę lat już minęło, to zmieni mi się podejście.
03-04-2012, 10:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-04-2012, 10:36 przez Gal Anonim.)
|