11-07-2012, 10:54
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Ja wciąż nie wiem o co wam chodzi z motywem cofania czasu. Mi się podobał od zawsze, uważam że to najciekawszy time-machine ever :]
Nie, to było fatalne, tak jak mieszanie Indiany Jonesa i kosmitów. Tutaj wszystko trzyma się ram Supermana. Skoro jest super, to znaczy że może wszystko ;]
11-07-2012, 12:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-07-2012, 12:55 przez Corn.)
Mnie również dziwi czepianie się takich rzeczy w adaptacji komiksu. Skoro można uwierzyć, że Supermana nikt nie rozpozna w okularach to można też zaakceptować ten motyw z cofaniem czasu ;P Parę lat wcześniej Spielberg nakręcił "Szczęki" i kiedy Peter Benchley sprzeciwiał się zabiciu rekina butlą tlenową, twierdząc że to niemożliwe, Spielberg odparł "Skoro trzymałem widzów w napięciu przez tyle czasu to widzowie uwierzą we wszystko". Być może Richard Donner myślał podobnie ;) Tylko że "Superman" w przeciwieństwie do "Szczęk" nie jest w stanie trzymać przez cały czas w napięciu, gdyż przez długi czas akcja się wlecze i faktycznie może zanudzić widza. Mimo to, ten film ma swój urok, podobnie jak część druga, która zaskakuje większą dawką humoru.
Dodam coś jeszcze na temat filmu "Mój tydzień z Marilyn", który w tym temacie pojawiał się kilkakrotnie i uzyskał wysokie oceny. Nie podzielam zachwytów, byłem rozczarowany szczególnie tym głównym wątkiem czyli znajomością asystenta reżysera z gwiazdą kiną, bo ten wątek był według mnie nudny, pretensjonalny, irytujący, pozbawiony emocji i uroku. Ale już np. kulisy realizacji filmu (męczące próby, zapominanie tekstu, konflikt reżysera z gwiazdą) są przedstawione znacznie ciekawiej i bardziej wiarygodnie. Co do Michelle Williams uważam, że pod względem aktorskich możliwości spisała się świetnie, jednak zabrakło jej charyzmy i blasku, które posiadała prawdziwa Marilyn Monroe. Dlatego do filmów z Marilyn chętnie wrócę, nawet do tych słabszych (jak "Książę i aktoreczka"), ale do filmu "Mój tydzień z Marilyn" już raczej nie wrócę, bo nie ma tu niczego, co by przyciągało moją uwagę. 11-07-2012, 13:18 Cytat:Ja wciąż nie wiem o co wam chodzi z motywem cofania czasu. Mi się podobał od zawsze, uważam że to najciekawszy time-machine ever :] Wywaliłem to w p***u w swoim fanedicie dwóch pierwszych Supermanów, motyw tak gówniany jak to tylko możliwe. 11-07-2012, 14:27
Ja pierwszemu Supermanowi dałem 8/10, bo doceniam jego wkład w kinematografię i wpływ na dokonania późniejszych twórców, ale postarzał się ten film niemiłosiernie i mam alergię na liczne campowo-tandetne akcje od jakich się roi w dziele Donnera. Natomiast nie rozumiem zarzutów co do makiety wsi bo ten cały kawałek "wiejski" jest bardzo fajny pod względem wizualnym. W ogóle rozpisanie całej historii mi się podoba, problem tkwi w szczegółach :P Ale jako protoplaście gatunku superbohaterskiego nie mam temu filmowi nic do zarzucenia. Nie zmienia to faktu, że jeśli bym miał wybrać, która superbohaterska marka najbardziej potrzebuje rebootu - których z zasady nie znoszę, ale w tym wypadku jest po prostu potrzebny - to właśnie Superman. Tak naprawdę nikt nie nakręcił Supermana na miarę naszych czasów, bo Singerowi jego wersja nie wyszła. Dlatego w odróżnieniu od innych rebootów na przyszłorocznego Man of Steel czekam :)
A dwójki Lestera nienawidzę, akceptuję tylko cut Donnera sprzed paru lat. 11-07-2012, 14:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-07-2012, 14:39 przez Rodia.)
Wypierdalać z Supermanem do tematu o Supermanie :P
West Side Story - po raz pierwszy od dzieciństwa, tym razem w glorious HD. Iojapierdolę, pamiętałem z tego filmu sporo, ale nie wiem czemu umknął mi fakt, jak genialny on jest choreograficznie i technicznie (zresztą poza pojedyńczym użyciem tylnej projekcji zupełnie się nie zestarzał), no po prostu miód, który gros innych, słynnych musicali zwyczajnie zawstydza. Fenomenalne są też zdjęcia i kolorystyka, a do tego całość jest niezwykle dynamiczna i nawet w czasach Bourne'a się mocno broni (z tym wyjątkiem, że tu wszystko widać). Perfekcja! Inna sprawa, że historyjka błaha, jak cep (choć poruszany problem aktualny dalej, za to plus), bohaterowie to chodzące klisze (nawet w momencie kręcenia), a końcówka wręcz do porzygania. Niemniej 2,5 godziny strzelają, jak z bicza strzelił i aż chce się wracać - jak nie do całości, to do poszczególnych scen i piosenek. 8+ / 10 PS. A napisy końcowe to dla mnie jeden wielki WTF - z jednej strony fajny pomysł z umieszczaniem listy płac pośród napisów na murach, z drugiej totalna niekonsekwencja w tymże i robi się taki misz-masz, że hej.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 11-07-2012, 15:10
A III i IV nie oglądasz? Tam to dopiero jest fun :)
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 11-07-2012, 16:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-07-2012, 16:15 przez nawrocki.) Cytat:Ja pierwszemu Supermanowi dałem 8/10, bo doceniam jego wkład w kinematografię i wpływ na dokonania późniejszych twórców A ja tam ocenę daję wyłącznie za film, a nie jego wkład czy wpływ na cokolwiek. Superman jeszcze nie doczekał się dobrego filmu, a z tych co są najlepszy jest chyba SII Donner Cut, ale niestety też ma cofanie czasu jak jedynka :/ 11-07-2012, 16:17
Wiecie co, małpy szybciej się uczą :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 12-07-2012, 03:24
Do pierwszej planety mam sentyment, bo to jeden z nielicznych starszych filmów "z twistem", który obejrzałem nie znając go - miałem wtedy pewnie z 9 lat i chwilę zajęło mi rozkminienie o co chodzi :)
A i tak Rise of the Planet of the Apes zjada wszystkie inne części na śniadanie. 14-07-2012, 21:31 (14-07-2012, 18:57)Phil napisał(a): Planeta Małp (1968) - mocno już archaiczna i miejscami wręcz infantylna produkcja, ale wciąż należy pochwalić świetną charakteryzację, słodką dziewoję w roli Novy i że gdzieś tak od drugiej połowy zaczyna to zwyczajnie mocno wciągać. Poza tym ciekawa refleksja nad ludzką naturą i pokazanie ksenofobii, jak i fanatyzmu religijnego. No i zakończenie - jakkolwiek znane przed seansem, tak wciąż piorunujące. 7/10 Kolejny post, którym można było zapoczątkować temat (o ile takiego jeszcze nie ma) albo wrzucić do odpowiedniego tematu (o ile takowy jest), ale nie, po co, lepiej go wrzucić do szamba w którym po dwóch dniach stanie się bezużyteczny. 14-07-2012, 22:15
Some Like It Hot - nigdy wcześniej nie miałem okazji tego obejrzeć, ale zainspirowany My Week With Marilyn, postanowiłem sięgnąć po ten, zdaje się, najsłynniejszy film z Monroe i jestem oczarowany. Mega sympatyczny i zabawny, z dobrym, błyskotliwym scenariuszem i świetnymi Curtisem i (zwłaszcza) Lemmonem, sama Marilyn z kolei nie pozwala oderwać od siebie wzroku. Humor jest tu naprawdę na wysokim poziomie, parę scen to po prostu perełki (tango!), natomiast końcowy dialog i ostatnia linijka to jeden z lepszych filmowych finałów jakie widziałem. Czysta przyjemność z oglądania.
Leaving Las Vegas - kolejna zaległość nadrobiona. No cóż, tego się już na pewno nie ogląda przyjemnie. Mocny, brudny, ciężki film. Z początku trudno było mi się wbić w ten specyficzny klimat i powolne tempo, wciągnąłem się po jakimś czasie, o ile można się wciągnąć w obserwowanie dwójki ludzi na dnie. Z całą pewnością jedna z lepszych ról Cage'a, chociaż Shue też mu nie ustępuje. W sumie nie wiem co mogę więcej napisać. Dobry, chociaż trochę przytłaczający. 15-07-2012, 11:03
Wasza Wysokość - Spodziewałem jedynie głupawej, acz sympatycznej komedii, a dostałem dodatkowo niezły scenariusz, chemie między bohaterami, kreatywne pomysły na niektóre rzeczy (ręka w kotle = hydra) i bardzo dobre efekty specjalne. I miło, że CGI jest tam gdzie jest potrzebne, a w większości polegają na animatronice i plenerach.
Commando - http://forumkmf.pl/Thread-Commando?pid=265213#pid265213 15-07-2012, 11:05
Hot Shots - brakuje mi słów żeby wyrazić, jak bardzo uwielbiam ten film. Zawsze wprawia mnie w dobry nastrój. Lloyd Bridges gra tu najśmieszniejszą postać w historii komedii - jego totalna dezorientacja i maksymalna powaga rozkładają mnie na łopatki. Najważniejsze, że ten film jest parodią, która nie wymaga znajomości parodiowanych filmów - jest śmieszny i bez tego. Jedna z najlepszych komedii ever, którą mogę oglądać codziennie. 10/10
Hot Shots 2 - jest gorzej. Gagów jest więcej, ale są słabsze. Przynajmniej na początku, bo potem film się rozkręca i jest naprawdę dobrze. Na scenie uwalniania Richarda Crenny z celi prawie popłakałem się ze śmiechu, a długi, poważny dialog Sheena z lasencją, zakończony niespodziewanym, rozwalającym "IIIIIIIIIIIIIIIIIIII don't think so" sprawił, że spadłem z fotela. Nie można nie lubić tych filmów. 8/10 17-07-2012, 08:59
The Prince and the Showgirl - kolejny film z Monroe. Okazuje się że jego "making-of", czyli Mój tydzień z Marilyn, jest dużo lepszy od samego filmu. Książę... to dość przeciętna historia i raczej mało wciągająca. Właściwie największą frajdę sprawiało mi oglądanie scen które zostały odtworzone w filmie z Williams. Monroe jest naturalnie urocza, dobra rola Laurence'a Oliviera (i ten akcent), ale sama fabuła mnie nie porwała. Fakt, było kilka zabawnych i zwyczajnie fajnych scen ale ogólnie bez szału.
21 Jump Street - dobre, dobre. Świetna chemia między Hillem (jak on schudł!), a Tatumem, dużo zabawnych gagów (z kolei jakichś żenujących nie odnotowano wiele), niezgorsza fabuła i fajowe cameo. Ciekawe naśmiewanie się ze schematów. Przyjemnie się to oglądało, na pewno wrócę kiedyś do tego filmu i w sumie jestem ciekaw czy sequel dorówna poprzednikowi. 17-07-2012, 09:13
Morze Żółte - Nowy film Honga-jin Na. Wiecie, to ten gostek od rewelacyjnego "Chasera". Jego drugi film nie oferuje już takiej dawki emocji, nie łamie też w sposób bezpardonowy gatunkowych schematów, ale to i tak jeden z najlepszych przedstawicieli 'sensacji spierdalanej' od bardzo dawna. Szczególnie w drugiej połowie, gdzie Na już wyraźnie popuścił hamulce, serwując regularną rzeźnie, gdzie, co ciekawe, niemal w ogóle nie użwa się broni palnej. Niektórym może przeszkadzać skomplikowanie (miejscami naprawdę niepotrzebne) fabuły i częste naginanie granic realizmu, ale jak już się człowiek połapie, co i jak i przymknie oczy na niektóre naciągane motywy, to nic, tylko chłonąć tą rewelacyjnie nakręconą historię.
8/10
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 17-07-2012, 20:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-07-2012, 20:40 przez nawrocki.)
Devil - ten film o ludziach uwięzionych w windzie... przez SZATANA! Według trailera miał ich torturować, więc myślałem że będzie psychologicznie i głęboko, albo że przynajmniej będzie puszczał bąki w ciasnej przestrzeni, ale nie - jest jatka w windzie i poza nią.:) Film jest czasem kiczowaty, czasem masakrycznie nieporadny, ale zwyczajnie ciekawy. Nie nudziłem się, oglądałem z zainteresowaniem, końcówka słaba, ale nie jakoś szczególnie rozczarowująca (raczej ciężko zadowalająco zakończyć taką historię). Ogólnie - ta sama półka, co Intruders. Może być.:) 6/10
17-07-2012, 21:23 (17-07-2012, 08:59)military napisał(a): Hot Shots - brakuje mi słów żeby wyrazić, jak bardzo uwielbiam ten film. Zawsze wprawia mnie w dobry nastrój. Lloyd Bridges gra tu najśmieszniejszą postać w historii komedii - jego totalna dezorientacja i maksymalna powaga rozkładają mnie na łopatki. Najważniejsze, że ten film jest parodią, która nie wymaga znajomości parodiowanych filmów - jest śmieszny i bez tego. Jedna z najlepszych komedii ever, którą mogę oglądać codziennie. 10/10 Do dwójki regularnie wracam, a jedynkę widziałem raz, wieki temu i na powtórkę nigdy nie miałem ochoty, cóż, może jednak trzeba to zrobić. 17-07-2012, 21:47
Easy A
![]() No takie toś siakie. Rzadko oglądam amerykańskie komedie o amerykańskich nastolatkach. Komedia z cyklu ultra light. Nie pośmiejesz się, co najwyżej grymas twarzy ze 2 razy. Film lightowy na popołudnie, po obiedzie. Emma Stone nie wygląda tu tak fajnie, jak wygląda obecnie ale trzeba przyznać, że to dziewczę z charyzmą. 6/10 w kategorii małośmieszne kino obyczajowo-komediowe.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 17-07-2012, 23:20 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,956 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,786 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,194 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,344 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,694 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,154 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 3 gości |

![[Obrazek: easya.jpg]](http://www.filmy.laohost.net/easya.jpg)





