The Counselor (2013)
Jestem po powtórce, w wariancie reżyserskim no i cóż... jestem zasadniczo na tak, chociaż film jest zdrowo pojebany i w zupełności zrozumiem ludzi, którzy zmieszają go z błotem. W dodanych minutach chyba nie ma żadnej dodatkowej sceny, tylko te z kinowej są rozbudowane, niektóre lepsze (monolog sprzedawcy diamentów), niektóre gorsze (Cruz kiepsko udająca, że Fassbender jej strzela palcówkę), ale ogólnie dobrze wpisują się w filozoficzno-wtfowy klimat i czynią film pełniejszym.
Counselor to jeden z tych filmów, które po prostu lepiej się ogląda jeśli nie jesteś zaskoczony i zdezorientowany praktycznie każdą kolejną sceną (ja tak miałem w kinie), nie spodziewasz się rasowej sensacji i nie oczekujesz, że wszystkie sceny będą miały sens Uśmiech Mi po prostu podobają się te stworzone przez McCarthy'ego postaci i język w jakim mówią, podobają mi się poszczególne motywy, a niektóre sceny to komediowe perełki (bo nikt mi nie wmówi, że spowiedź Malkiny, opowieść o jej seksie z samochodem czy dialog motocyklisty odbierającego karme dla psa to nie jest jedna wielka beka). W ogóle to połączenie komedii z konkretną tragedią i brutalnością uważam za super sprawę i największą zaletę Counselora, przepadam za takimi kombinacjami, ale niezwykle łatwo przekroczyć pewną granicę po której film staje się własną parodią, w ostatnim czasie takie zabawy udały się Friedkinowi w Killer Joe no i Scottowi.
Po kinie 6/10, reżyserce daję słabe 8/10, a film wpada do ulubionych, jak stanieje, to chcę go na Blu, na pewno jeszcze kiedyś go niego wrócę.

Odpowiedz
Ta a patent z
to już niezła patola Duży uśmiech Nie jest to najgorszy film Scotta, ot co zrobiony poprawnie intrygujący thriller sensacyjny Uśmiech 8/10

Odpowiedz
Do miana najgorszego filmu Scotta to przecież całkiem spora kolejeczka kiepskich filmów jest.

Odpowiedz
Np. Hannibal Duży uśmiech

Odpowiedz
Wiadomo coś, kiedy będą polskie napisy do unrated?

Odpowiedz
ehhh, nie wiem ale ten film jakoś mnie nie praży. zbyt przemglone to wszystko, i ta metafizyka... no i kurvva nie ma sceny z kupowaniem bielizny, wtf? jeżeli miało być realistyczne i przyziemne ukazanie sprawy to im się udało ale... ale jest kurvva nudno. a brad pitt tylko siedzi i przez cały film pierdoli jakieś niedopowiedzenia. no i kurvva ta intryga... jak z jamesa bonda. ktoś się w tym połapał? a może nie powinien?

6/10

Odpowiedz
Największe rozczarowanie roku i tytuł najnudniejszego, najbardziej przegadanego i najmniej emocjonującego filmu ostatnich lat. To już nawet niesławne "Killing Them Softly" było lepsze pod tym względem. Absolutnie nic w tym filmie nie działa - ani aktorstwo, ani dialogi, ani intryga. Wizualnie też nic powyżej przeciętnej. Jednym słowem, porażka. Druga z rzędu Scotta i pierwsza w karierze Cormaca.

BTW, gdzieś w tym temacie są moje słowa, że "Counselor" nie może być gorszy od "Prometeusza". Otóż owszem, jest.

Odpowiedz
Usnalem ;D ten film jest tak niestrawny jak mix czekolady ze sledziem, nawet nie wystawiam oceny.

Odpowiedz
Cytat:To już nawet niesławne "Killing Them Softly" było lepsze pod tym względem.

Nie wierzę.

Odpowiedz
Widzę, że nikomu nie pasuje poryty film spółki Scott&McCarthy, ciekawe czy zostanę jego jedynym fanem.

(13-02-2014, 02:29)vast napisał(a): nie ma sceny z kupowaniem bielizny, wtf?
Ta scena z bielizną jest dziwna(która scena w tym filmie nie jest :p). Kiedy ona miałaby mieć miejsce? Jeszcze przed rozpoczęciem filmu? I czemu kobietka, która odgrywa jakąś rolę (nie ogarniam jaką) w końcówce w Londynie wcześniej pracowała w sklepie z bielizną?



Odpowiedz
Bo trochę naciągane, "pierdolenie o niczym" w The Counselor przynajmniej brzmi fajnie i w miarę ciekawe, choć może to przez fakt oglądania filmu w kinie. No i są 3 sceny które każdy doceni Uśmiech

Nie Simek, u mnie też solidne 8, inna sprawa że trzeba lubić takie tempo.
Nie widziałem tej sceny, chodzi o Natalie Dormer?

Odpowiedz
No więc rozwiązanie jest jedno - "organizacja" albo Diaz na własną rękę śledziły Kałnslora już wcześniej, także podczas wizyty w bieliźnianym, panienka wpadła im w oku, gdy potrzebny był ktoś z kim Pitt na pewno się prześpi, pomyślano - "Hej, a co z tą laską ze sklepu z bielizną?". Case closed Uśmiech

Odpowiedz
(13-02-2014, 14:40)Snuffer napisał(a): No więc rozwiązanie jest jedno - "organizacja" albo Diaz na własną rękę śledziły Kałnslora już wcześniej, także podczas wizyty w bieliźnianym, panienka wpadła im w oku, gdy potrzebny był ktoś z kim Pitt na pewno się prześpi, pomyślano - "Hej, a co z tą laską ze sklepu z bielizną?". Case closed Uśmiech


Odpowiedz
Być może, jednak dobrze byłoby rozkminić o co w tej scenie chodzi i czy ma jakikolwiek związek z fabułą, skoro obie postaci w niej występujące mają swoje role w samym filmie. Chyba nie nakręcili jej tak zupełnie z dupy: "niech Fassbender kupi swoim seksownym głosem bieliznę, a Dormer będzie sprzedawać, bo jest dobra dupa i akurat ją mamy pod ręką"

Odpowiedz
Spasowałem po 20 minutach, bo tego filmu się po prostu nie da oglądać. Jedna sekwencja dialogowa przechodzi w następną, a dialogi są tak suche i pretensjonalne, że aż zęby bolą. Po diamentowej tyradzie Ganza myślałem, że pierdolnę se w łeb. Nie mogę uwierzyć, że pod czymś tak niesamowicie sztucznym, kompletnie nietrakcyjnym i bełkotliwym podpisali się McCharty i Scott.

Odpowiedz
Ja zmęczyłem całość i udało mi się wychwycić pewien schemat. Wszystkie dialogi (a raczej monologi) są oczywiście nienaturalnie rozwleczone i w 95% składają się z bezsensownego pierdolenia nie na temat. Dopiero pod koniec dostajemy jedno-dwa zdanie popychające akcję do przodu albo zahaczające o główny wątek narkotykowy. Jak dla mnie koncertowo zmarnowany materiał na super kino.

2/10

Odpowiedz
Jedna rzecz nie daje mi spokoju.

Kojarzycie scenę z kolesiem, który rozciągał stalową linke w poprzek drogi, żeby uwalić łeb motocykliście?

Zaczął rozwijać linkę za dnia (późne popołudnie). Potem skierował światła na drogę, wsiadł do auta i czekał. Czekał. Czekał. Nastała noc. Czekał dalej.

Wreszcie nadjechał motocyklista i ciach.

Pytanie: co z innymi pojazdami poruszającymi się po tej drodze? Też musiały wjechać na linke.

ale ten film pretensjonalny i gupi. Do Cannes z nim! Oczko

Odpowiedz
Może motocyklista specjalnie wybierał takie drogi po których nikt nie jeździ żeby mógł swobodnie zapierdalać, who the fuck knows. ale mimo wszystko niezbyt dorobiony to motyw.

Odpowiedz
Holy fuck, ten film jest fantastyczny! Początek rzeczywiście straszny, ale im dalej, tym lepiej, a atmosfera czegoś strasznego wiszącego nad bohaterami po prostu miażdży. Dialogi świetne - nawet jeśli zbyt filozoficzne, no ale to nie jest zwykły film gangsterski a la Scorsese, tylko coś innego. Zdjęcia? Świetne. Muzyka? Rewelacyjna. Najlepszy Ridley od... hmm, bo ja wiem? Od dawna. Wierzę, że gość ma w sobie jeszcze kilka świetnych filmów. 9/10
Cytat:Pytanie: co z innymi pojazdami poruszającymi się po tej drodze? Też musiały wjechać na linke.

Dlatego gość miał obserwatora który mógł informować go o nadjeżdżających pojazdach. Jestem w stanie uwierzyć, że na totalnym pustynnym zadupiu samochód to rzecz, którą widzi się tak często, jak dyliżans. W końcu scenariusz napisał gość, który tam żyje - więc chyba wie lepiej niż Mental.Uśmiech

Odpowiedz
Na military'ego zawsze można liczyć w sytuacjach, gdy połowa forum zjeżdża jakiś film z góry do dołu Uśmiech Oglądałeś extended czy normalną wersję?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości