Cytat:Co do występu Ellen i generalnie prowadzenia gali, to ja już wiem, że nic z niej nie zapamiętam.
Z kogo? Bo nikogo takiego nie pamietam.
A co od szalejących mediów, czy to te same media, które uczepiły się wyśmienitej mowy Matthew? Po namyśle, głupie pytanie.
Grawitacja jest lepszym filmem od Avatara, choć oczywiście mniej rewolucyjnym.
Tylko że jak film nie mieści się w top10 (czy nawet 20) najbardziej rewolucyjnych filmów wszechczasów, to nie znaczy że nie miał żadnego wpływu na kinematografię i że za parę lat wszyscy o nim zapomną.
Bo ja wiem, czy lepszym. Co prawda nie znoszę Avatara, bo to ostateczny dowód zcipienia Camerona. Ale jednak jest to FILM. Gravity to spektakularne i dopieszczone demo technologiczne.
03-03-2014, 23:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2014, 00:04 przez Paszczak.)
Nie będzie miał żadnego bo i teraz nie ma. Jest chwilowy hype, który minie. Wspomnicie moje słowa- za parę lat o Grawitacji zapomnicie. Tak jak zapomniano wiele filmów o których mówiono w ten sam sposób podczas premier.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
Biorąc pod uwagę, że Wolf nie miał szans, generalnie dobrze, że jednak skończyło się tak przewidywalnie. Tak jak zauważyło kilka osób - lepiej 12 Years a Slave niż tragiczne American Hustle. Film Russella nie zasłużył nawet na nominacje więc ciesze się, że nic nie dostali.
No i mimo, że po cichu liczyłem na niespodziankę w głównej kategorii, dobrze, że Slave nie zgarnął więcej. Chociaż za scenariusz mogli rzucić na pocieszenie Wolfowi. Nagroda dla Before Midnight lub nawet Filomenty byłaby chyba bardziej zasłużona. No, ale mogło być gorzej (zwycięstwo Ejiofora i McQueena za reżyserię). Lupita miała fajnego speecha i w sumie chyba rzeczywiście zdecydowanie zasłużyła.
Cieszy też zwycięstwo Jonze'a. No i każda nagroda dla Gravity. Haters gonna hate, ale hejtowanie nagrody za reżyserię już nawet nie jest żałosne. No nawet bo w przypadku zdjęć można się upierać, że to wszystko CGI itd. Sam byłem rozdarty pomiędzy Lubezkim a Deakinsem. Ale niedocenienie i niedostrzeżenie pracy Cuarona... Swoją drogą, spoko ziomek. Sympatyczny speech, widać, że pasjonat. Ciekawe, co będzie jego następnym projektem.
Piosenek w sumie nawet nie wysłuchałem w całości, ale cieszy brak zwycięstwa U2. Co za buce. Jest ktoś z większym ego niż Bono? Na BAFTAch w speechu gadali głównie o sobie. Tutaj też wyglądali, jakby przyszli po swoje. Za kolejny nędzny autoplagiat.
No i jednak brakowało filmu Coenów. Spokojnie mogli nominować piosenkę. Za skrypt, film, reżyserię i główną rolę męską powinni zastąpić American Hustle.
No i Great Beauty to fajny film, ale The Hunt lepszy. Ale Talking Heads i Maradona w podziękowaniach trochę wynagrodziło niewielki zawód.
04-03-2014, 00:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2014, 00:35 przez PropJoe.)
(04-03-2014, 00:28)PropJoe napisał(a): Ciekawe, co będzie jego następnym projektem.
W którymś wywiadzie mówił, że ma chęć na horror, ale nie wiem czy to aktualne. Sam mam teorię, że WB będzie mu chciało wcisnąć jakiś projekt powiązany z DC, albo z uniwersum "Harrego Pottera" - zresztą Cuaron chyba nawet powiedział, że powrót do tego świata były ciekawym doświadczeniem.
Zresztą, co by nie było jego następnym projektem, przypuszczam że i tak to powstanie dla WB. Po takim sukcesie komercyjnym i artystycznym jaki odniosła "Grawitacja", nie będą go chcieli wypuścić z rąk (podobnie jak Afflecka).
(04-03-2014, 00:07)shamar napisał(a):
(03-03-2014, 23:57)Danus napisał(a): Wspomnicie moje słowa- za parę lat o Grawitacji zapomnicie.
To zupełnie tak, jak o "Srawatarze" :)
O "Avatarze" jeszcze przez parę lat nie zapomnimy, wszakże Cameron szykuje już kontynuacje...
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
04-03-2014, 00:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2014, 00:49 przez zombie001.)
(04-03-2014, 00:47)zombie001 napisał(a): O "Avatarze" jeszcze przez parę lat nie zapomnimy, wszakże Cameron szykuje już kontynuacje...
Nie chodziło mi o medialną ofensywę nt. przyszłych części (a podejrzewam, że nabiorą się tylko entuzjaści jedynki - reszta splunie, z przekąsem) a o to, co komu zostało z "Avatara".
Mnie np. nic. Za 1 razem zachwyciły mnie widoczki, tylko... widoczki. Za drugim - już nie mogłem tego filmu obejrzeć w całości. Nic mi nie zostało z tego filmu. Wątpię, żebym go kiedykolwiek obejrzał ponownie.
To chyba najlepiej świadczy o jakości filmu.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
W internetowym slangu powinno być jakies określenie na masochistyczne czytanie po-eventowej publicystyki krzykaczy. Dla mnie to już jest oscarowa tradycja, niemniej ciekawa od samej gali ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
04-03-2014, 02:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2014, 02:14 przez Proteus.)
O Boże. Kawałek o Ruście jest przewidywalnie durny, ale ten o Leto - absolutnie niewiarygodny.
Wedle tej logiki należy gejom zakazać grania heteroseksualistów.
Postanowione, jutro dopuszczę się co najmniej trzech hate crime'ów.
Swoja droga, IQ w USA pikuje w dol, zeby bylo bolesniej, chyba pikuje z wysokosci ziemskiej orbity spalajac sie podczas wchodzenia w atmosfere i niedlugo roztrzaska sie o glebe. Czy ta naprawde prosta (choc "zagrana") przemowa Makoneheja jest tak kurewsko trudno do ogarniecia?
Ten kraj bedzie trzeba niedlugo wypalic napalmem, posypac wapnem i zaorac. Xin loi motherfuckers.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
04-03-2014, 02:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2014, 03:10 przez Bucho.)
Nie wiem o czym mówisz Bucho, skoro 99% komentarzy na temat tej przemowy jest pozytywna (wystarczy spojrzeć na odpowiedzi pod tekstem). Ten jeden artykuł na pewno nie jest dowodem na to, że IQ upadło, eksplodowało, a rasa ludzka jest stracona. ;)
04-03-2014, 03:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2014, 03:41 przez Gal Anonim.)
Nie odnosze sie tylko do tych podeslanych przez Proteusa i nie tylko sprawy DBC (dlatego "swoja droga"), a sam post, choc nie wspomnialem, jest raczej wynikiem tego, ze ostatni weekend spedzilem z jankeska "telewizja" sniadaniowo/polit/informacyjna - nie chce wdawac sie w szczegoly, bo to bardzo prywatne sprawy ;) Czytalem te komentarze, czytalem tweety (jasne, wuchta jest pozytywna), przeciez artykulow pojawilo sie calkiem sporo, Time byl chyba pierwszy, bo juz 15 min po ceremoni mieli gotowy tekst o "semi bizzare" przemowie. Komenty krytyczne pochodza oczywiscie od intelektualnej snob-smietanki i jak zwykle tolerancyjnych liberalow. Szkoda, ze Mafiu nie powiedzial, ze gdyby mogl, to by swietowal texas style, czyli skalal z radosci i strzelal na wiwat niczym Jyosemite Sam:
dopiero wtedy mialbym o co sie wyzlosliwiac ;) Ot tak tylko, poplakac chcialem.
PS. Czekam na protesty kosmitow w sprawach jankeskich s-fow ;)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
04-03-2014, 04:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2014, 04:57 przez Bucho.)
Tego rodzaju popierdółkowe teksty pseudointelektualistów masowo puszcza się w mediach wszędzie, u nas nad Wisłą na pewno. Tutaj nie idzie o wypadkową inteligencji jankesów, tylko o cienkie teksty, cienkich dziennikarzyn, puszczane w cienkich serwisach (zwłaszcza, że -jak wspominał Crov - w tego rodzaju artykułach zawsze można liczyć na ludzi i na to, że w komentarzach pojadą po autorze jak po burej suce). Pismaki cierpiący na "syndrom rozprawki" próbujący usilnie robić problem i "temat" ze wszystkiego, byle było za co wyżyć do pierwszego. Albo ciency jak siki węża redaktorzy działów rozrywkowych, nie rozumiejący podstawowej natury rozrywki, o której piszą. Przecież takich kolesi w polskich mediach jest na pęczki. Huffington Post to dosłownie amerykański "Na Temat" więc spodziewaj się sporo bzdurnej pretensji i typowo hipsterkowo-popierdółkowych artykułów o niczym. Flavourwire natomiast, choć zdarzają im się dobre teksty, też nie mają opinii najbardziej wyluzowanych ludzi w necie.
Generalnie to są wszyscy ci sami ludzie, którzy rok temu pisali, że McFarlane to świnia, idota i gbur, który był autentycznie obraźliwy i agresywnie seksistowski, rasistowski i antysemicki. A mimo tego wiara w komentarzach jechała po tych tekstach i była w stanie odróżnić dowcip od politycznego stanowiska, nawet wtedy jeżeli uważali dowcip za dziecinny i niepasujący do gali. Ja tam w przypieprzaniu się do przemowy Mafiu nie widzę niczego nowego, żadnego sygnału nagłego spadku IQ. Same old, same old, znowu ludzie, którym wydaje się, że mają coś mądrego do powiedzenia publikują swoje smęty i to niezależnie od szerokości geograficznej. Zresztą jak sam pisałeś, nie chodzi o janeksów jako całość, tylko o wpieprzającą tofu, psudointelektualną śmietankę "Uber-liberałów", a tacy nie są dobrem narodowym ameryki, u nas też mają się dobrze i też zawsze sprowadza się to do kilku wybranych cieci z soapboxem, którzy robią problem z niczego, a normalni ludzie mają z nich polewkę.
Piszesz, że spędziłeś weekend z jankeską mainstreamową telewizją. A kiedy ostatnim razem posłuchałeś tego co u nas w mainstreamowej telewizji czy "polskim" necie się mówi? Zapraszam do "Śniadania z TVN" :) Albo jeszcze lepiej, proponuję poczytać co o filmach i kulturze od czasu do czasu piszą nasi blogerzy w "Na Temat", będziesz miał wtedy piękny pogląd na polski odpowiednik smętów z Huffington Post.
Jankesi przynajmniej w tej swojej telewizji wszelkie FOX newsy, MSNBC czy inne ogłupiające pierdy puszczane do kolacji i śniadania mogą odreagować takim HBO czy nieocenzurowaną satyrą i publicystyką, która u nas w życiu nie przeszłaby szczytowej bariery jaką są talk showy z Redaktorem Lisem. My nie możemy, a mimo tego zgrywamy kozaków.
Jeszcze w przypadku Oscarów trza wziąć poprawkę na to, że to impreza globalna, komentowana gorąco na całym świecie, tak więc sporo głupot napływa z całego globu, a wychodzi na amerykańskie tylko dlatego, że puszcza się je w anglojęzycznych stronach.
Nie wiem więc co żeś się tak uczepił kochanych hamburgerów. Idz oglądać "Na Wspólnej" jak Ci tak źle w Krainie Wolnych Orłów ;) ;P
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
04-03-2014, 07:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2014, 08:30 przez Proteus.)
Oczywiscie, ze przesadzam. Przeciez to byl zwykly bol dupy z mojej strony, zreszta moze powinienem byl nawalic tam jakies emoty, bo teraz sie boje, ze naslecie na mnie FBI ;)
Nie chce rozpoczynac debaty, ale...
Telewizji ogladam malo, polskiej prawie wcale, ale glupota plynie zza oceanu i to co widzisz w polskich mediach jest przeciez sortowane i importowane z USA wlasnie. Nie, nie chodzi o to, ze amerykanie to takie glupki, a samo IQ wezmy w cudzyslow, bo to bylo nawiazanie do Aliens przeciez. Chodzi o to, ze zarowno jankesi, jak od jakichs dobrych 15 lat brytole przeszli taki brainwashing, ze z nimi normalnie pogadac sie nie da tj. pogadasz ze zwyklym blue collar robolem, ze zwyklym Joe, ale juz im dalej w las, tym weselej - przy czym moje poglady polityczne maja tu pewnie spore znaczenie, ale to szczegol. Tak jak mowie, post jest raczej wynikiem weekendu w "pracy" i doswiadczeniu kilku lat obcowania z jankesami (mozliwe, ze malo wymiernym, bo glownie londynskim), i zdanie mam takie, a nie inne. Przesadzam? Moze, ale hej, mozecie mnie pozwac ;)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
04-03-2014, 11:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2014, 12:17 przez Bucho.)
(04-03-2014, 01:06)shamar napisał(a): Mnie np. nic. Za 1 razem zachwyciły mnie widoczki, tylko... widoczki. Za drugim - już nie mogłem tego filmu obejrzeć w całości. Nic mi nie zostało z tego filmu. Wątpię, żebym go kiedykolwiek obejrzał ponownie.
To chyba najlepiej świadczy o jakości filmu.
Najlepiej o tym jak bardzo Avatar jest niewart zapamiętania świadczy to, że nie potrafisz przestać o nim pisać już ponad 4 lata po premierze :)
Niektórym tak trudno wyjść poza subiektywne postrzeganie filmów, które - captain obvious mode on - są oglądane, oceniane nie tylko przez nich. Kompletnie przez wyobraźnie nie przechodzi mi myśl, że Grawitacja jest filmem bez znaczenia. Subiektywnie może i tak.