Ankieta: Jak oceniasz "Godzilla: King of the Monsters"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Godzilla
Dzięki Mierzwiak, czekam na blu :)

Odpowiedz
Ja jednak polecam wizytę w kinie, bo finał warto zobaczyć na dużym ekranie :)

Aha, jeśli rozpatrywać je w kategoriach rozrywkowych, to nie mam najmniejszej wątpliwości, że to Roland Emmerich nakręcił lepszy, nawet jeśli sto razy głupszy film.

Odpowiedz
Mierzwiak dnia 08-03-2014, 06:34 PM napisał(a):Jeśli Godzilla mnie zawiedzie, na rok zniknę z forum. Obiecuję :)

Do widzenia? :)

Odpowiedz
Tylko że ja nie jestem zawiedziony, to na co liczyłem (czytaj: sceny z udziałem Godzilli i MUTO) było świetne, a że reszta gówniana? Shit happens :)

Jeśli bardzo chcesz się mnie pozbyć z forum, to trzymaj kciuki by Days of Future Past nie wypaliło, bo akurat w przypadku X-Menów liczę nie tylko na spektakl, ale również emocje, aktorów i fabułę i ta obietnica dotyczy również filmu Singera.

Odpowiedz
Dobra Mierzwiak. Do widzenia ;)

Miałem iść jutro ale ze względów ode mnie w tej chwili niezależnych przekładam na po niedzieli.

Odpowiedz
Mierzwiak, nie będę Cię banował, mimo, że to sobie obiecałem :P znaj me serce dobre.

Co do Parku Jurajskiego - książka była świetna, mówiła o genetyce, o granicach moralności i etyki. Miała wspaniale zarysowanych bohaterów. Dinozaury były jedynie katalizatorem, nośnikiem tego wszystkiego o czym w niej mówiono. Nie powiem, cholernie istotnym, ale jednak. Film zmieszał akcję z dobrą fabułą i charakterystycznymi bohaterami, dlatego wyszło kino ponadczasowe.

Godzilla oprócz pierwszego filmu to zawsze była radosna rozwałka. Edwards poszedł w stronę quasi realizmu, ale nie zapomniał o co chodzi w tego typu kinie. Fakt, Króla trochę mało, ale wolę czuć niedosyt, niż przesyt ;)

Gorszy od wersji Emmericha ... litości. Przerośnięta jaszczurka biega po mieście, Broderick jest tak drewniany, że Aaron wciąga go nosem niczym kreskę koksu z pępka azjatyckiej prostytutki, a całość uzupełniają żenujące akcenty humorystyczne. Lubię ten film, mam do niego sentyment, ale to nie jest Godzilla. Król jest tylko jeden i właśnie powrócił.

Odpowiedz
(17-05-2014, 01:13)Arahan napisał(a): Broderick jest tak drewniany, że Aaron wciąga go nosem niczym kreskę koksu z pępka azjatyckiej prostytutki

Spędzasz za dużo czasu z Leo :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
OK to Mierzwiak, który nie wiem czy długo z nami pobędzie, ostatecznie zachęcił mnie na nie-wypad do kina na Godzillę. Mam nadzieję, że zostanie to też odebrane, że liczę się bardzo z jego opinią. :)
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
(16-05-2014, 22:50)Crash napisał(a): Za dobrze się jednak bawiłem na jego filmie, żeby odczuwać grozę, gdy giną ludzie, a potwory niszczą miasta, jakby te były zrobione z papieru.

Kolejna bolączka tego filmu, czyli pokazanie śmierci ludzi. Wszędzie są zniszczone miasta, gruzy, ludzie w schronach, uciekający z miasta... ale ofiar i scen śmierci cywilów jak na lekarstwo. Gdzie uleciał klimat z pierwszych trailerów i ujęcie zmiażdżonego pociągu, przy którym leżą setki ciał?

(16-05-2014, 23:55)Mierzwiak napisał(a): W zasadzie wszyscy przywołują Park Jurajski w kontekście tego jak Edwards powoli dawkuje widzom Godzillę. I jest w tym sporo prawdy, zresztą w paru momentach nietrudno nie skojarzyć filmu z konkretnymi momentami filmu Spielberga - lecący na początku na tle dżungli helikopter jest chyba nawet tym samym, którym bohaterowie Parku lecą na wyspę, jest dwójka naukowców na "wykopaliskach", a kierowca autobusu szkolnego przecierający zaparowaną szybę by spojrzeć na Godzillę natychmiast skojarzył mi się z robiącym to samo Grantem.

Zarówno ja jak i mi bracia też od razu dostrzegliśmy te podobieństwa do JP ale szybę to akurat przecierał Malcolm!! Za tą pomyłkę powinieneś opuścić forum! ;)

Odpowiedz
Podpisuję się pod Jubym i Mierzwiakiem. Po wyjściu z kina miałem wrażenie, że zaproszono mnie do wykwintnej japońskiej restauracji, gdzie przed zaserwowaniem wyśmienitej, najlepszej w świecie tempury kazano najpierw przez półtorej godziny wpatrywać się w suchą skibkę od chleba co jakiś czas drażniąc nozdrza smakowitymi zapachami z kuchni, co na początku ostrzyło apetyt, a potem (cięcie z pierwszego pojawienia się Godzilli w pełnej krasie na mdłego dzieciaka #1 oglądającego walkę w TV) powodowało już jedynie nadkwasotę. Zakup na blu sobie daruję, pożyczę od kumpla i zrobię sobie półgodzinny fanedit (wiem, zajechałem Giefergiem :)) Najgorsze jest to, że ten film byłby do uratowania, gdyby motywem przewodnim uczynić Waltera White'a i jego śledztwo, a nie mdłego synalka #1 i jego... co właściwie? Już w zasadzie nie pamiętam. Chyba chciał się dostać do rodziny?

Ocena: naciągane 6/10 za wszystkie sceny z Godzillą i dwoma pozostałymi MUTO zrobione z ogromnym szacunkiem dla materiału wyjściowego i wyglądającymi obłędnie.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM

Odpowiedz
(17-05-2014, 01:13)Arahan napisał(a): Film zmieszał akcję z dobrą fabułą i charakterystycznymi bohaterami, dlatego wyszło kino ponadczasowe.
Godzilla nie może mieć dobrej fabuły i charakterystycznych bohaterów bo...? Przecież część mitologiczna tego filmu jest akurat świetna i pobudzająca wyobraźnię, a i motyw tego, że nie panujemy nad naturą - choć ograny - tak samo. Gdzieś to się wszystko jednak rozmyło.

Cytat:Godzilla oprócz pierwszego filmu to zawsze była radosna rozwałka. Edwards poszedł w stronę quasi realizmu, ale nie zapomniał o co chodzi w tego typu kinie.
Tylko że radosnej rozwałki w tym filmie jest jak na lekarstwo, a i słowo "radosna" też średnio tu pasuje.

Cytat:Fakt, Króla trochę mało, ale wolę czuć niedosyt, niż przesyt ;)
Wyobraź sobie, że w Pacific Rim (który też jest lepszym filmem od Godzilli!):
- Gipsy Danger kroczy ulicą Hong Kongu ciągnąc za sobą tankowiec, robi zamach i ciach! Dostajesz NAJGORSZE CIĘCIE W HISTORII KINA, po czym cała walka w Hong Kongu sprowadza się do czterech sekund pokazanych na ekranie telewizora.
- Jedyną walką kaiju vs jaeger jest finał pod wodą.

Byłbyś zadowolony? Podniecał się, że wolisz niedosyt niż przesyt? I że Del Toro nie zapomniał o co chodzi w tego typu kinie?

Cytat:Gorszy od wersji Emmericha ... litości. Przerośnięta jaszczurka biega po mieście
Nigdzie nie napisałem, że Godzilla z filmu Emmericha jest lepsza, napisałem że jest to lepszy FILM. Tamten widziałem jakieś 7 czy 8 razy, w tym wrócę wyłącznie do scen z potworami, bo reszta jest dla mnie nieoglądalna. Nie mam wątpliwości który film wygrywa ten pojedynek.

Cytat:Broderick jest tak drewniany
Wolę drewniaków którzy budzą sympatię od drewniaków których mam w dupie, do tego zagranych przez dobrych aktorów, których całkowicie zmarnowano, bo ich role sprowadzają się do stania, wybałuszania gałów i wygłaszania formułek. UGH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

(17-05-2014, 08:55)Juby napisał(a): Wszędzie są zniszczone miasta, gruzy, ludzie w schronach, uciekający z miasta... ale ofiar i scen śmierci cywilów jak na lekarstwo. Gdzie uleciał klimat z pierwszych trailerów i ujęcie zmiażdżonego pociągu, przy którym leżą setki ciał?
Trailery tworzyły wręcz przytłaczający obraz katastrofy, w filmie nie ma go w ogóle. Miasta legną w gruzach, a jedynym momentem w filmie który porusza ten temat jest napis na pasku we wiadomościach: "Tysiące zaginionych". No shit!

W ogóle bardzo podobał mi się ten moment, w którym ewakuują miasto, a w biurze pracują sobie ludzie. Była nawet pani przyklejona do komputera, której uwagę - o dziwo! - przyciągnął przelatujący za oknem potwór. Realizm że ja pierrrrdole.

Odpowiedz
(17-05-2014, 10:59)Mierzwiak napisał(a): Wyobraź sobie, że w Pacific Rim (który też jest lepszym filmem od Godzilli!):
Rozumiem, że to Twój ostatni post na forum w tym roku, a przynajmniej ostatni w tym wątku. Jeśli nie... Cóż, posłużę się cytatem z klasyka:

Stuntman Mike: You know how people say, YOU'RE OKAY IN MY BOOK, or AND IN MY BOOK THAT'S NO GOOD. Well, I actually have... a book. And everybody I ever met goes in this book. And now I've met you, and... YOU'RE GOING IN THE BOOK TOO. Unfortunately, now I'm gonna have to file you under chicken... shit.

Odpowiedz
(08-03-2014, 18:34)Mierzwiak napisał(a): Jeśli Godzilla mnie zawiedzie, na rok zniknę z forum. Obiecuję :)
(...)
tym razem dostaniemy dobry film.
(...)
Pacific Rim (który też jest lepszym filmem od Godzilli!)
(...)
ale poza tym? NIC.
(...)
Tylko że ja nie jestem zawiedziony

:)


Odpowiedz
Specjalnie dla Was znikam stąd nie tylko na rok, ale na zawsze. Miłego.

Odpowiedz
To już ponabijać się nie można? :) Po Prometeuszu i Pacific Rim widzieć trzeci raz to samo podjaranie, a potem taki a nie inny komentarz po seansie, serio, trudno się powstrzymać :)

Odpowiedz
Dodajmy też, że Pacifc Rim absolutnie jest w oczach Mierzwiaka (zresztą w moich też) zmarnowanym potencjałem i filmem nieudanym, na co mógłbym znaleźć kilka soczystych cytatów w wątku PR, ale mam ciekawsze rzeczy na głowie. Mało tego, nawet w tym wątku padło, że Godzilla w przeciwieństwie do PR nie będzie zawodem:)

Odpowiedz
Agree. Niestety jest zawodem i dla mnie również słabszym filmem od Pacific Rim. Tam chociaż była świetna walka w Hong Kongu, tutaj jedyna pokazana walka potworów jest nieemocjonującym tłem działania Forda.

Pisałem w swojej recenzji Godzilli Emmericha, że nie podoba mi się, że tytułowy potwór znika z filmu na prawie pół godziny, żeby bohaterowie mogli pobawić się z jego młodymi. Co mam zarzucić temu filmowi, skoro Godzilla pojawia się z dupy i jest jej jak na lekarstwo, a gdy w końcu się pokazuje albo mamy fatalne cięcie albo zamykają się drzwi schronu? Eh.

@ Mierzwiak, nie znikaj. Wole żebyś był hipokrytą niż żeby akurat ciebie na tym forum nie było. ;)

Odpowiedz
(17-05-2014, 15:04)Juby napisał(a): Wole żebyś był hipokrytom

ja pierdolę, ludzie, nauczcie się pisać :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Nie nastawiałem się na coś niezwykłego, bo to w końcu GODZILLA, więc wiadomo z czym doprawić, z czym zjeść i czym popić. Moment pojawienia się Godzilli lub MUTO powoduje ciary na plecach, długi ryyyyk wielkiego potwora to coś, za co kocha się dobre nagłośnienie w kinie – mógłbym dodać jeszcze kilka kapitalnie zainscenizowanych sekwencji (m.in. Godzilla pojawia się w chińskiej dzielnicy). Mimo wszystko czuję spore rozczarowanie – bardzo nijacy ludzcy bohaterowie w historii, która często dzieje się „bo tak”, domagając się zawieszenia logiki i prawdopodobieństwa na kołku (kwestie czysto dramaturgiczne, nie sajens-fikszyn). Jak to jest dalekie od lekkości i bezpretensjonalności „Parku jurajskiego”, gdzie bohaterowie byli żywi, byli jacyś, coś ich autentycznie determinowało. Tutaj jest po hollywoodzku nijako. Z całej marności scenariuszowej wybija się – co oczywiste – Bryan Cranston, który w każdej scenie jest po prostu wyśmienity, a moment, w którym uświadamia sobie pewną stratę – bezcenny.
Innymi słowy, całość nie umywa się do takiego „Pacific Rim”. 5

Odpowiedz
Ze względu na swój okropny błąd opuszczam forum. :(


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości