Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Powtórka sequeli Matrixa tak jak i każdy ich poprzedni seans okazała się bezbolesna. Nie pojmuje fali krytyki, która spadła na te filmy, szczególnie teraz, dekadę po ich premierze, kiedy to recenzenci chwalą pod niebiosa łopatologiczne Grawitacje czy infantylne Avengers.
Co mi przeszkadza w Matrix Reaktywacja?
- Film jest niepotrzebny, bo oryginalny Matrix nie wymagał IMO żadnej kontynuacji!
- Trochę Wachowscy przesadzili z tłumaczeniem kto jest programem a kto nie (np. Wyrocznia).
- Sporo przegadanych scen (pierdzielenie o szopenie Smitha uwielbiam, ale Merowinga i Architekta już nie koniecznie).
- Sceny w Matrixie są wypas, a poza nimi... zazwyczaj czekam na kolejne sceny w Matrixie.
I to właściwie tyle. Poza tym jest to świetne, bardzo spektakularne kino akcji/sci-fi, niezwykle przemyślane i dopracowane scenariuszowo. W każdej sekundzie widać, że Wachowscy i ludzie, którzy pracowali nad tymi filmami włożyli ogrom serca i pracy w każdy, nawet najdrobniejszy detal produkcji. Efekty specjalnie mimo upływu 11 lat dalej prezentują się świetnie a poza tym bije brawa za montaż, choreografię wszystkich scen walk i pościgu, udźwiękowienie i muzykę. O ile sceny w syfiastej przyszłości nie są zbyt ciekawe i prowadzą do konkluzji, której w tej części nie ma, tak sceny w Matrixie są kapitalne!! Walka Neo z dziesiątkami Smithów jest przezajebista (chodzą słuchy że za długa z czym się zupełnie nie zgadzam), a 14 minutowy, spektakularny pościg na autostradzie to może być najlepsza sekwencja akcji ją oglądałem na dużym ekranie (oba sequele widziałem w kinie).
Drugiego Matrixa widziałem kilka razy i choć czasami odpycha mnie tymi ciągłymi gadaniami o przeznaczeniu, losie, wyborach, mesjaszu, itp. to w większości zdecydowanie dobrze się na nim bawię. 8/10
Kilkutygodniowa przerwa w trakcie zdjęć, inne tytuły i sześciomiesięczny odstęp w datach premiery nie zmieniają mojego spojrzenia na to, że Matrix Rewolucje tworzy z Reaktywacją właściwie jeden film (ich łączna długość nie odstaje od długości Powrotu Króla w wersji Dir Cut). Ale nawet oceniając oddzielnie uważam, że poziomem Rewolucje wcale nie odstaje od poprzednika (wydaje mi się, że ma nawet więcej genialnych scen, tj. śmierć Neo). Finał powtarza największe zalety i wady poprzednika, a przegrywa z Reaktywacją bo ma:
- Mniej scen w Matrixie.
- Programy gadające o "miłości" i "karmie" - bleh.
- Ostatnie, kolorowe ujęcie.
Ale nie mogę go ocenić niżej niż na 8/10 bo dawka emocjonalna jest jeszcze większa (to napięcie kiedy Młot zbliża się do Zionu, finałowy pojedynek) i w tej części też znajduje się kilka świetnych sekwencji akcji jak bitwa z kalmarami, czy ostateczny duel Neo kontra Smith w deszczu (Mimo zbyt wielu momentów slo-mo i przerw na gadanie Smitha jaki to ma KLIMAT!!! Jest to spełnienie mokrych snów każdego fana Dragon Ball, do których należę). Zapomniałbym dodać, były agent Smith to jeden z moich ulubionych czarnych charakterów filmowych, który kradnie dla siebie ekran w każdej scenie.
Kilka luźnych myśli po seansie.
1. $300 mln budżetu zdecydowanie widać w tych filmach, w przeciwieństwie do dzisiejszych produkcji za 200 baniek (patrz: 47 Roninów).
2. Brawa dla braci Wachowskich za to jak wybrnęli ze śmiercią aktorki, która grała Wyrocznie (wytłumaczenie jej zmiany całkowicie kupuje i fajnie, że nie zostało przedstawione zbyt łopatologicznie).
3. Bije brawo Ianowi Blissowi (Bane), którego udawanie Smitha jest DOSKONAŁE!!!
4. Najlepszy soundtrack z trylogii ma cześć trzecia z tym utworem na czele:
30-05-2014, 16:08
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2015, 21:17 przez Juby.)
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
Szacun, nie każdy ma się odwagę przyznać, zwłaszcza, że coś tam naprawdę przeżywał na filmie który wszyscy hejcą :)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
30-05-2014, 16:37
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Rzadko się zdarza że ktoś ma identyczne odczucia względem sequelów Matrixa co ja. Podpisuję się pod wszystkim. Są to niepotrzebne kontynuacje, ale kurde, ogląda się je świetnie.
Brakuje teraz takich blockbusterów z wizją, nie koniecznie nastawionych tylko na czysty zysk.
30-05-2014, 16:49
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
Jest nas więcej.
30-05-2014, 19:08
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Hejterów sequeli? I don't think so. Ale w razie czego wszystkich was rozwalę.
:)
30-05-2014, 19:41
Użyszkodnik
Liczba postów: 192
Liczba wątków: 0
Ja też się podpisuję pod zwolennikami sequeli: cuda to nie są, ale za to fajnie zrobione, angażujące, a wspomniana walka ze Smithem z M:Rev z "Navras" Juno Reactor w tle wciąż wywołuje u mnie ciary na plecach.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
30-05-2014, 22:04
Captain Skullet
Liczba postów: 20,263
Liczba wątków: 128
Reloaded - 6/10
Revolutions - 4/10
(wcześniej oceniałem je niżej, ale mięknę na starość :P)
Jakby nie to, że każdy sequel ma jedną świetną scenę akcji (pościg na autostradzie / bitwa o Zion) no i po parę innych udanych motywów (głównie w Reaktywacji) prawdopodobnie w ogóle bym do nich nie wracał.
30-05-2014, 23:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-05-2014, 23:01 przez Gieferg.)
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Ja tam dziwię się tylko trochę Jubemu, że trzyma 8/10, mimo że sam wymienia całkiem sporo wad. U mnie oceny bardzo podobne, ale gadki programów w Reaktywacji i Rewolucjach postrzegam za zaletę, bo bardzo przemyślane są w kontekście fabuły.
01-06-2014, 00:38
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
Cytat:Hejterów sequeli? I don't think so. Ale w razie czego wszystkich was rozwalę.
Pudło, jesteśmy po jasnej stronie.
Lubię filmy i w większości biorę je takimi jakimi są, zazwyczaj doceniam wysiłek i pasję, pod warunkiem że twórcy nie traktują mnie jak idiotę.
Ta Trylogia to jest dla mnie coś specjalnego, a Matrix to kanon.
Dzieło.
01-06-2014, 01:51
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(01-06-2014, 00:38)und3r napisał(a): Ja tam dziwię się tylko trochę Jubemu, że trzyma 8/10, mimo że sam wymienia całkiem sporo wad.
Te trzy, cztery punkciki to sporo wad? Widać nie widziałeś na tym forum większości moich recenzji. Poza tym spójrz ile wymieniam ich zalet.
(01-06-2014, 01:51)unknown napisał(a): Pudło, jesteśmy po jasnej stronie.
Źle odczytałem twojego posta. W takim razie High Five.
01-06-2014, 09:15
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=NMpZrta2Cwc[/youtube]
Masakra :D
09-08-2014, 18:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-08-2014, 03:26 przez Bucho.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
Genialne :)
09-08-2014, 20:36
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Genialne to jest to, że ta choreografia robi wrażenie nawet z tym podkładem:P
09-08-2014, 23:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-08-2014, 23:29 przez und3r.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,232
Liczba wątków: 5
co masz do takiego zajebistego podkładu? Z jakiej to gierki, bo jestem pewien, że znam - Contra?
10-08-2014, 10:10
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,851
Liczba wątków: 4
Albertino, tam jest przeciez pelen misz-masz.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
10-08-2014, 11:34
Stały bywalec
Liczba postów: 10,232
Liczba wątków: 5
W sumie racja, ale najwięcej jednak z Contry :)
10-08-2014, 12:01
Captain Skullet
Liczba postów: 20,263
Liczba wątków: 128
Powtórka po czterech latach zaliczona.
Jedynka utrzymuje 10/10, tak dobrze się to ogląda, że nie mogę obniżyć oceny nawet mimo tego, że znalazłby się powód (wątek Cyphera nie ma sensu - nie wiadomo jak gośc sie spotkał ze Smithem bez wiedzy innych, ani nie wiadomo dlaczego w ogóle liczył, że ten dotrzyma słowa), co do sequeli, to opierają się głównie na scenach akcji co dobrze działa w Reaktywacji(która do końca udaje, że kryje się za nią jakiś interesujący zamysł), ale już nie za dobrze w Rewolucjach, w których akcenty są rozłożone dość niefortunnie, postacie Morfeusza i Trinity nie mają nic ciekawego do roboty (na cholerę w ogóle w tych filmach jest postać Niobe?) i zostają "podpięte" do innych, które robią całą robotę. Zabrakło pomysłu nie tylko na jakieś zgrabne zamknięcie całej historii ale i na zrobienie czegokolwiek sensownego z postacią Trinity. W chwili gdy nie ma już nic do roboty, zabija się ją ot tak, a scena jej śmierci... no, wiadomo jaka jest. No i na moce wybrańca w realnym świecie zawsze reaguję zgrzytaniem zębami :)
Mimo wszystko i tak całość oglądało się przyjemnie, ale sequele traktuję w kategoriach guilty pleasure, a kolejnych filmów Wachowskich nie mam najmniejszej ochoty oglądać.
04-11-2014, 16:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-11-2014, 16:21 przez Gieferg.)
Nowy
Liczba postów: 248
Liczba wątków: 3
(04-11-2014, 16:18)Gieferg napisał(a): No i na moce wybrańca w realnym świecie zawsze reaguję zgrzytaniem zębami :)
Powtórka po czterech latach zaliczona.
To chyba miała być taka drobna sugestia jakoby "realny" świat miał być w rzeczywistości kolejnym Matrixem.
(04-11-2014, 16:18)Gieferg napisał(a): Jedynka utrzymuje 10/10
Bezwzględnie i nigdy tej oceny nie straci. Chyba nic więcej dodawać nie muszę, film mojego życia.
(04-11-2014, 16:18)Gieferg napisał(a): W chwili gdy nie ma już nic do roboty, zabija się ją ot tak, a scena jej śmierci... no, wiadomo jaka jest.
Za to scena śmierci Neo cudna. Rewolucje to jednak bardzo nierówny film, ma swoje genialne momenty ale ma i momenty ocierające się o dno (vide ciągnąca się jak flaki z olejem finałowa walka Neo ze Smithem). A Reaktywację muszę sobie odświeżyć bo dawno już nie widziałem.
04-11-2014, 20:25
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
(04-11-2014, 16:18)Gieferg napisał(a): wątek Cyphera nie ma sensu - nie wiadomo jak gośc sie spotkał ze Smithem bez wiedzy innych, ani nie wiadomo dlaczego w ogóle liczył, że ten dotrzyma słowa
Że też takie rzeczy trzeba ludziom tłumaczyć:P
Co do tego "jak" się spotkał - cała długa scena jest temu poświęcona przecież. Ale zanim o tym, trochę o samej postaci - zasugerowane jest w filmie, że Cypher wybrany był przez Morfeusza też jako wybraniec (zresztą zasugerowane jest też, że M. pomylił się w swoich poszukiwaniach wybrańca więcej niż raz), a jak się okazało, że jednak nim nie jest, Cypher był rozgoryczony (pewnie mu M. sprał głowę na to) i m.in dlatego chciał wrócić. Wiemy również, że podobnie jak Neo był hakerem, może nawet lepszym. Otóż w scenie, kiedy Neo zachodzi cichaczem C. przy monitorach, a ten w pierwszym odruchu zachowuje się jakby ducha zobaczył lub jakby go Neo przyłapał na trzepaniu do "matrix-porn", Cypher wpisuje z ręki (!) kod przez kompilator, sterując w ten sposób swoim "avatarem" w restauracji (zapewne samego avatara zaprogramował se wcześniej off-line i tylko wklepywał w real time swoje kwestie). Po przyjściu Neo C. przez moment myśli, że to ktoś inny (ktoś, kto rozumie kod), jednak szybko reflektuje się, że Neo przecież nie ogarnia tych zielonych krzaków i częstuje go bimbrem. Mówi też w tej scenie, że "nie widzi już kodów tylko blondynki, brunetki, rude", co ma nam pokazać, że C. po pierwsze jest w tym kodzie bardzo biegły, a po drugie nie akceptuje świata realnego, wciąż czuje potrzebę "uciekania" w iluzję. Jego "lustrzanym odbiciem" i prawdziwym wybrańcem jest Neo, który w scenach końcowych widzi kod (prawdę) nawet będąc podłączonym do Matrixa, czyli dokładnie odwrotnie niż Cypher.
Co do tego dlaczego wierzył Smithowi - oczywiście, mógł go Smith wydymać, ale w gruncie rzeczy był to safe bet. Pamiętaj, że dla C. priorytetem było wyrwanie się z realnego świata. Nawet gdyby Smith nie dotrzymał słowa i zamiast aktora przypadła C. rola menela, to przecież on i tak by nie pamiętał tej rozmowy, więc główny cel (powrót do Matrixa) zostałby osiągnięty (poza tym gość sam siebie oszukiwał, bo pewnie nawet gdyby Smith zrobił z niego gwiazdę filmu, to i tak szybko zająłby się hakerką). Gdyby natomiast Smith olał gościa kompletnie i nie przyłączył go na nowo, to C. zawsze mógł sobie strzelić impulsem w ryj, bo i tak nie miałby wtedy nic do stracenia. Ponadtto mam wrażenie, że dla C. bonusową korzyścią, a może wręcz główną, było samo wydanie Morfeusza, którego skrycie nienawidził. Gadanie o tym, że chce być aktorem odbieram trochę jako racjonalizowanie przed samym sobą, że wydanie Morfiego jest "po coś" z jego punktu widzenia, że to interes dla niego, a nie, że jest po prostu mendą.
(04-11-2014, 16:18)Gieferg napisał(a): No i na moce wybrańca w realnym świecie zawsze reaguję zgrzytaniem zębami
Żeby zrozumieć te sceny trzeba najpierw zrozumieć cały wątek Architekta i Wyroczni, który ma kluczowe znaczenie dla całej fabuły, a którego nie chce mi się na ekranowej klawiaturze rozpisywać. W skrócie trzeba wiedzieć, skąd się bierze moc wybrańca, a co chodzi z Wyrocznią (która ma w sequelach zdecydowanie za mało czasu ekranowego aby dobrze wyjaśnić jej rolę, co tłumaczę sobie wolą producentów, którzy chcieli więcej scen akcji oraz tym, że musieli na szybko kombinować inną aktorkę) i jej ciasteczkami (! - cookies po angielsku - do czego używane są cookies w programach komputerowych?), jaki jest plan Architekta i co to ma wspólnego z tą dziewczynką-programem, którą Neo spotyka na stacji Merowinga.
EDIT:
Naszła mnie właśnie refleksja, że trylogia Matrix, jakkolwiek trochę popsuta przed producentów (mniej przez Wachowskich moim zdaniem - wnoszę m.in. po tym, że pierwotnie maszyny miały "uprawiać" ludzi dla mocy obliczeniowej ich mózgów, tworząc sobie super-komputer, a Matrix był potrzebny by nasze mózgi mogły się prawidłowo rozwijać, lecz uznano, że to zbyt skomplikowane dla przeciętnego widza), jest tym, czym chciałby aby były jego filmy Nolan... Nolan kręci pozornie skomplikowane i "intelegentne" kino rozrywkowe, które tak naprawdę jest bardzo płytkie, podczas gdy Wachowscy z powodzeniem nakręcili mega-inteligenty, wielowarstowowy scenariusz (a wręcz byli wstrzymywani przez producentów i wielu powiązań fabularnych w filmie prawie nie widać), nie poświęcając wcale wartości komercyjnych, bo wszystkie 3 filmy były pierwszej wody blockbusterami.
05-11-2014, 12:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2014, 12:59 przez und3r.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Też tak odbierałem scenę z Cypherem i Neo, ale jedno mi nie pasi w tej interpretacji - zachwycanie się smakiem schaboszczaka. Bo niby co, widzi kod schabowego i robi "mmmm, ale dobry kotlet"?
05-11-2014, 13:14
|