Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
4 godziny dodatków zaliczone.
Pozycja obowiązkowa dla każdego zainteresowanego produkcją filmów - nie przypominam sobie drugiego making ofu, który tak bardzo skupiałby się na aktorach, ich próbach do scen i rozmowach z reżyserem. Przy okazji to również gratka dla fanów Finchera, który na planie ma pod kontrolą dokładnie wszystko.
Przy przygotowywaniu mojego ulubionego ujęcia w filmie, po tym jak Lisbeth została zmuszona do blowjoba, gdy kamera przelatuje nad jej głową i ukazuje twarz do góry nogami (Fincher: ...smoking... and thinking... evil... shit.), David gmerał coś tam przy leżących na podłodze rzeczach, ha! nawet kabel grzejnika (który stał się przypadkowym elementem ujęcia - Rooney było zimno, a grzejnik tak ciekawie oświetlił jej twarz, że go zostawiono) musiał być ułożony inaczej. Tytan detali! W ogóle świetnie się go słucha, diablo inteligentny facet, który zawsze ma do powiedzenia coś ciekawego, bez lania wody i wazeliniarstwa.
Miło, że padło tam kilka ciepłych słów w kierunku szwedzkiej wersji i roli Noomi, raczej szczerych, bez sztucznego silenia się na "Ojej, jaki tamten film był genialny i jaka Rapace była genialna.
PS. Jeszcze nie spotkałem się w dodatkach z tyloma fuckami. Najwięcej wyrzuciła ich z siebie chyba Mara
19-07-2014, 13:32
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Najlepsza jest Mara nagrywająca stęknięcia do sceny gwałtu i tłumaczącemu Fincherowi grę, która nazwała bodaj "shits, fucks, dies", czy coś w ten deseń.
19-07-2014, 19:12
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Precyzując były to stęknięcia, które wydawała przy scenie zemsty na Bjurmanie, a gra nazywała się "Shitting, fucking or getting killed". Piękne
Na samym końcu o rolę Lisbeth walczyły jeszcze dwie inne aktorki. Miło byłoby za 20 lat w dodatkach do wydania "20th Anniversary Extended Dolby Vision Remastered in 8K Edition" poznać ich nazwiska i zobaczyć próbne nagrania.
Jeszcze słówko o profesjonalizmie Finchera: oglądanie nagrania Gorana Visnjica, którego David niemalże torturuje każąc mu po raz enty odgrywać te same dialogi, a to w taki, a to w inny sposób, bez gestykulacji, gestykulując dopiero od pewnego momentu, panować nad oddechem itp. jest fascynujące, ale i przerażające biorąc pod uwagę jak reżyser magluje aktora, który ma może 2 minuty czasu ekranowego.
PS. Zakochałem się w autorce kostiumów!
20-07-2014, 01:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2014, 01:58 przez Mierzwiak.)
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Jedną z nich była Portman zdaje się?
20-07-2014, 16:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2014, 16:10 przez und3r.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Plotka. Zresztą podejrzewam że nawet jeśli starała się o tę rolę (osobiście w ogóle jej nie widzę czymś takim), to na pewno nie weszła do "finałowej" trójki.
Jestem coraz bardziej zachwycony kreacją Mary, jak i jej oprawą - włosy i kostiumy są perfekcyjne, doskonale dobrane, naturalne, niewymuszone. Lisbeth Mary nie wygląda jak przebrana lanserka, która chce zwrócić na siebie uwagę, ale totalnie naturalnie, pasuje to do jej osobowości i charakteru. Nie chcę nagle wjeżdżać na szwedzką wersję, bo rola Rapace pozostaje świetna (choć na chwilę obecną wybieram Marę), ale w kwestii wyglądu właśnie tamta Lisbeth wypada jednak gorzej. Dobrze jako tako, ale gorzej, mniej naturalnie w porównaniu do wersji zza Oceanu.
20-07-2014, 16:24
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Moje uczucia w tej kwestii mają raczej nikłe pokłady ambiwalencji: zawsze uważałem Lisbeth w wykonaniu Rooney za o wiele lepszą niż tę autorstwa Noomi Rapace. Kreacja Noomi nigdy mi nie przypadła do gustu - zupełnie nie widziałem w niej przyczajonego, ukrytego zwierza (smoka  ) z książek Larssona tylko, ot, zagubioną, zamkniętą w sobie dziewczynę z większym niż u innych kobiet ładunkiem agresji i tyle. W jej roli nie było dla mnie żadnej enigmy, zagadki; banalna była i wyświechtana. Takich postaci była już masa.
Lisbeth w wykonaniu Rooney autentycznie się bałem i co najważniejsze - nigdy nie wiedziałem, co zrobi za chwilę mimo, że znałem przecież fabułę.
Sam szwedzki film natomiast, jako całość, uważam za równie dobry, a może nawet lepszy niż amerykańska wersja. Udało mu się przede wszystkim uniknąć paru fabularnych głupot, które były w książce i w wersji z USA.
20-07-2014, 16:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2014, 16:43 przez Rodia.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Wersję Finchera muszę powtórzyć (DVD leży na półce już kilka miesięcy) ale Mara <<<< Rapace! I w ogóle wersja szwedzka była dla mnie dużo lepsza, brutalniejsza, prawdziwsza.
20-07-2014, 16:42
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(20-07-2014, 16:40)Rodia napisał(a): Lisbeth w wykonaniu Rooney autentycznie się bałem i co najważniejsze - nigdy nie wiedziałem, co zrobi za chwilę mimo, że znałem przecież fabułę.
Dokładnie. Poza tym bardzo podoba mi się jej bardzo subtelna przemiana, która dokonuje się pod wpływem więzi z Mikaelem. Widać, że z nikim nigdy nie była blisko, nie kochała, przy nikim nie czuła się dobrze emocjonalnie, do tej pory łączyły ją z ludźmi relacje wyłącznie oparte na fizyczności. (choć akurat jej poprzedni kurator jest wyjątkiem)
Gdy wypisuje kartkę którą dołącza do kurtki dla Blomkvista (piękna, ostatnia scena), wygląda jak nastolatka pisząca list miłosny do chłopaka ze szkoły. Urocze.
20-07-2014, 17:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2014, 17:34 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
A daj spokój. Nie chcesz wiedzieć jak wyglądałem, oglądając w kinie tę ostatnią scenę
20-07-2014, 19:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2014, 19:36 przez Rodia.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Po obejrzeniu dodatków i obszernych fragmentów filmu (również z komentarzem) lubię go nawet bardziej niż po ostatnim seansie. Żałuję tylko, że seans kinowy był taki sobie, bo zamiast na filmie skupiłem się na porównywaniu go z wersją szwedzką :/
20-07-2014, 19:45
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
I co wszystko wskazuje, że na tym jednym filmie się skończy? Gdyż jak na razie nigdzie nie słyszę choć jakichkolwiek plotek, aby mieli ekranizować całą trylogię Larssona. I zaznaczam tę w wykonaniu Finchera chętnie bym zobaczył.
20-07-2014, 21:02
.
Liczba postów: 27,819
Liczba wątków: 62
Nie ma opcji, żeby Fincher zrobił jakąkolwiek trylogię, a bez Finchera to nie ma po co oglądać. No, może dla Mary.
20-07-2014, 21:44
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Przecież Fincher chyba nie miał nic przeciwko robieniu trylogii. Zreszta sam nawet wspomina w komentarzu wsadzenie Kinnamana w tło, bo ma być większa postacią w nastepnych czesciach.
20-07-2014, 21:55
.
Liczba postów: 27,819
Liczba wątków: 62
Mogę się założyć o dobrą flaszkę, że Fincher nie tknie kolejnych części, nie ważne co tam sobie gada, ja go znam lepiej niż on sam siebie  Nie będzie wchodzić trzy razy do tej samej rzeki. Niby to samo sądziłem o Samie Mendesie, ale Dziewczyna nie zarobiła miliarda zielonych, więc podobna historia nam nie grozi.
20-07-2014, 22:52
Stały bywalec
Liczba postów: 4,442
Liczba wątków: 8
Piona Mierzwiak, nawróciłeś się.  Od siebie dodam, że TGWTDT to mój ulubiony film do komfortowego oglądania zimą (pod kocem, popijając czekoladę) obok Batman Returns. Świetne zagrani i charyzmatyczni bohaterowie i wręcz genialna uczta dla zmysłów - zaczynając od cudnej muzyki, idealnie skrojonych zdjęć, po krajobrazy i przywołane wcześniej kostiumy (gdybym był laską ubierałbym się jak Lisbeth - ale stylówa Mikaela to wcale nie gorsza alternatywa).
Na dalsze części nie czekam, bo nie ma na co. O ile nie zmieniłaby się fabuła, czekałby nas ogólny lackluster.
20-07-2014, 23:16
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Niby czemu trzeba by fabułę zmieniać?
21-07-2014, 23:51
Stały bywalec
Liczba postów: 4,442
Liczba wątków: 8
Bo kilka razy boleśnie przeskakuje rekina. I zupełnie nie pasuje do stylu pierwszej części.
22-07-2014, 00:14
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
W sensie książkowa fabuła cz. drugiej i trzeciej nie pasuje do stylu pierwszej? Nie odniosłem takiego wrażenia. Czy też fabuła książkowa ogólnie nie pasuje Ci do stylu ekranizacji?
22-07-2014, 00:42
Stały bywalec
Liczba postów: 6,823
Liczba wątków: 6
(22-07-2014, 00:14)Huntersky napisał(a): Bo kilka razy boleśnie przeskakuje rekina.
Sorry za offtop, ale umieram z ciekawości - jest jakiś powód, dla którego wyrażenie "przeskoczyć rekina" jest na tym forum używane tak często w ostatnich dniach?  Nie wierzę w przypadki.
22-07-2014, 01:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-07-2014, 01:41 przez PropJoe.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,442
Liczba wątków: 8
Słońce, plaża, illuminati.
Co do sequeli - szpiedzy, przeciwnicy rodem z Bonda, nagłe konotacje rodzinne Lisbeth, no totalnie to wszystko nie pasuje do w miarę przyziemnego charakteru jedynki, filmowej i książkowej. Nie mówiąc już o tym, że przez dwie części główna para spotyka się tylko dwa razy. Jak dla mnie bez mocnej modyfikacji ani rusz.
22-07-2014, 12:22
|