Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(16-12-2014, 10:24)Snappik napisał(a): Coherence - czadowe, skromne, "gadane" sajens-fikszyn. Grupa znajomych spotyka się na kolacji, podczas której dochodzi do serii dziwnych zdarzeń, za które opowiada przelatująca obok Ziemi kometa. Bohaterowie postanawiają szukać pomocy w domu znajdującym się 2 ulice dalej i odkrywają, że mieszkają w nim...oni sami :) Fabuła mniej więcej od 30 minuty sukcesywnie drenuje półkule mózgowe, wciąga. Kiedy wydaje się, że wszystko jest na swoim miejscu okazuje się, że jest dokładnie odwrotnie. Taki trochę efekt Primera, ale bardziej zrozumiały i nie wymagający 3-letnich analiz scenariusza :)
![[Obrazek: COHERENCETRAILERFEAT.jpg]](http://www.fangoria.com/new/wp-content/uploads/2014/05/COHERENCETRAILERFEAT.jpg)
8/10
Potwierdzam, choc nie dalbym 8/10. 7 i pól moze. Bo jednak ma dość zawodzące zakończenie - brakuje mu jakiegoś konkretnego domknięcia czy podsumowania, co w przypadku historii, która wlasciwie co chwila majndfakuje lub o majndfaki się ociera jest tylko irytujące, bo przez cały seans tylko narasta apetyt i potrzebny jest w koncu jakiś mocny konkret. Nawet nie przeszkadza mi, ze troche w klisze w końcówce skręca, ale liczylem na coś więcej.
Bo poza tym obyczajówka z kosmicznym zwrotem, fajowsko. Oglądałem z przyjemnością, nie nudzilem sie ani chwili, ale drugi raz raczej nie sięgnę po to. I fajnie widzieć Nicholasa Brandona na ekranie.
Jeżeli ktoś moze polecic podobne sci-fi czy fantasy w tym stylu (tak jak częsc odcinków Black Mirror - The Entire History of You szczegolnie - albo Man from Earth) gdzie fantastyka jest opowiedziana przez pryzmat zwykłych ludzi i dość przyziemnych spraw to bardzo chetnie po to siegne. Zaraz chyba wlacze "Frequencies", bo slyszalem, ze to cos podobnego.
No i w ogole, to kolejny film z cyklu: "Dlaczego u nas się takich nie robi?" Wszystko nakręcone w jednym domu, a wlasciwie w dwóch czy trzech pokojach i na zewnątrz, gdzie nic nie widac. Ale nijak to nie przeszkadza - wręcz przeciwnie, dodaje klaustrofobii i niepokoju.
Dobra rzecz, szkoda, ze nie rozwiązana trochę lepiej - niemniej warta polecenia.
22-12-2014, 13:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2014, 13:37 przez Gal Anonim.)
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
Cytat:podobne sci-fi czy fantasy w tym stylu
Hiszpańskie Los Cronocrímenes '2007 (Zbrodnie czasu).
Pewnie widziałeś ale na wszelki wypadek wrzucam, uważam że świetny.
22-12-2014, 14:56
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
O wlasnie. Nie, jeszcze nie ogladalem. Dzieki za przypomnienie :)
22-12-2014, 15:01
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,157
Liczba wątków: 67
The Other Woman - fajna chemia między Mann i Diaz i może ze 2-3 faktycznie śmieszne momenty. Reszta to absolutna przeciętność, która w dodatku nuży. No i Nicki Minaj z tą swoją olbrzymią dupą pasuje tam, jak chuuuuuuuuj.
5 / 10
22-12-2014, 16:26
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
(22-12-2014, 13:36)Crov napisał(a): Jeżeli ktoś moze polecic podobne sci-fi czy fantasy w tym stylu
"Primer", "Upstream Color", "Druga Ziemia", "Sound of My Voice", a nawet "Resolution", choć ten ostatni bardziej zahacza o horror niż sci-fi, ale jest cholernie intrygujący, a przez swoją niezależność i oryginalność podobny w stylu do tamtych filmów.
22-12-2014, 17:30
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Dzieki, leci wszystko. Primera ogladalem oczywiscie, dlatego też mam troche obawy przed Upstream Color. Coherence wlasnie dlatego podoba mi sie bardziej od Primera, że postacie sa wyraziste, tak jak ich dramaty. W Primerze wszystko bylo bardzo chlodne, dlatego poki co Apstrim Kolor na koniec sobie zostawie.
Jeszcze przypomnialem sobie o "In Your Eyes" od Jossa Whedona, ktorego tez jeszcze nie widzialem, ale z tego, co wiem to jest to typ filmu, o ktorym mowie.
Z innej beczki, obejrzalem tez Frequencies AKA OXV: The Manual - i krótko: fajny, ciekawy, niebezpiecznie momentami zahaczajacy o pretensjonalnosc, ale wydaje mi sie, ze wychodzacy z tego obronną ręką. Na minus zakończenie, które sprawia wrazenie pospiesznego i upchanego oraz fakt, ze aktorzy grajacy trzy glowne postacie w trzech roznych etapach zycia niemal nijak siebie nie przypominaja. Plus, urocza Eleanor Wyld. <3 8/10 obejrze pewnie jeszcze kiedys, zeby sprawdzic czy jednak madre, czy jednak pretensjonalne.
22-12-2014, 18:20
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
"Upstream Color" jest w formie bardzo malickowskie, a i fabularnie jest cholernie zakręcone, więc sądzę, że decyzja, żeby obejrzeć go na końcu jest słuszna;)
22-12-2014, 18:39
Nowy
Liczba postów: 410
Liczba wątków: 7
Redirected(Kac Wilno). Film tak zjebany, jak i tytuł. Pierwsze 45 minut to fajna brytyjska komedia gangsterska. Potem bohaterowie trafiają do Wilna i zaczyna się syf. Nie polecam!
22-12-2014, 20:22
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Vendetta - brytyjskie kino zemsty tak na maksa skaszaniałe, że nie poleciłbym tego nawet najgorszemu wrogowi. Scenariusz dziecinny (aczkolwiek reżyser miał dobre intencje), policja upośledzona (od stójkowych po ścisłe kierownictwo), źli max +17 lat, a palą ludzi żywcem (wyrostki z "Harry'ego Browna" to aniołki przy nich), a Danny Dyer w roli lokalnego mściciela Charliego Bronsona, uciekiniera z SASu, stanowi parodię amerykańskiego wzorca. Gdy w scenie opatrywania ran (opatrywaniem zajmuje się ta lalka) zdejmuje koszulę, to myślałem, że zejdę na pysk: bebi rasowego piwosza, zapadnięta klatka piersiowa i owłosienie jak u gimboja. To ma być zawodnik SAS, maszyna do zabijania? LOL. Reżyser wcale nie lepszy: tak bardzo chce pokazać, ile książek o komandosach przeczytał, że najbardziej widocznym efektem tych wysiłków jest dwukrotne wyeksponowanie Dyera wypinającego magazynek w bocznym położeniu pistoletu - umiejętność, którą ja opanowałem do perfekcji już po pierwszej wizycie na strzelnicy.
Ogólnie film mocny w ryju, ale cineki w bicach. Uwierzcie mi, jest nie lada sztuką nakręcić kino zemsty w taki sposób, żebym wystawił 1/10.
Deja Vu - co za debilizm, 0/10. Najgłupszy film Tony'ego Scotta, jaki widziałem. Ryło Vala Kilmera spasione, nie mieści się w kadrze.
22-12-2014, 20:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2014, 20:56 przez Mental.)
Nowy
Liczba postów: 410
Liczba wątków: 7
Mental, norweskiego "Obywatela Roku", czyli "Kraftidioten" widziałeś? To dopiero kino zemsty. Polecam.
23-12-2014, 00:24
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
Idą święta.
Jest to czas szczególny, czas, który spędza się z bliskimi, chłonąc ciepło domowego ogniska; a do tego chłonięcia przydaje się równie ciepły film, niosący krzepiącą apoteozę wartości rodzinnych. Taki jak
"Lemoniadowy Joe", reż Oldrich Lipsky, 1964
W skrócie: małe miasteczko na Dzikim Zachodzie staje się areną ideowej walki między zwolennikami napojów alkoholowych a abstynentami, na czele których staje nieustraszony tytułowy rewolwerowiec. Mamy tu wiadomości wydmuchiwane z kółek dymu, przedziwne fatamorgany, dzikie "a-uuuu!" i jeszcze dziksze "kwa-kwa!" na tle nocy w Dolinie Truposza, sceny walki, których szalonego dynamizmu nie da się opisać, piękne kobiety i dzielnych kowbojów o niezawodnej ręce (nawet bez celowania), jesteśmy świadkami narodzin nowej nazwy handlowej, a na końcu -- zwycięstwa Wartości Rodzinnych. Jest też ciekawostka techniczna w postaci alternatywnego użycia na taśmie palety CMYK :)
Powiedzieć, że ten film jest szalony, absurdalny i odjechany we wszystkie strony na raz, to nie powiedzieć nic. Co ciekawe, film znacznie różni się od książkowego oryginału autorstwa Jiriego Brdecki (również współautora scenariusza): fabuła jest mocno zmieniona, niektórych bohaterów brakuje, niektórzy zostali dodani, mają inną motywację. Książka, mimo że histerycznie śmieszna, ma całkiem sensowną akcję (no może poza fatamorganą :), nieźle oddaje realia Dzikiego Zachodu, całkiem wiarygodnie wprowadza postacie słynnych rewolwerowców, tak że spokojnie można byłoby na jej podstawie nakręcić normalną (nieczeską) parodię westernu. Ponadto w książce jest zachowana granica absurdu -- kiedy ktoś zostaje zastrzelony na śmierć, to już nie wstaje. Film tę granicę przekracza :).
Zakupiłam jedno i drugie w serii "Literatura Czeska", po przecenie, w sklepie "za 4 złote" i muszę powiedzieć, że było to najlepiej wydane 2,99 zł w moim życiu :).
23-12-2014, 12:39
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Cmentarzysko - szukałem filmu do obejrzenia ze znajomymi przy piwie i nie zawiodłem się. Poziom amatorszczyzny, kiczu i słabej gry aktorskiej jest na takim poziomie jaki oczekiwałem :) To co muszę pochwalić to charakteryzacja, która wyszła całkiem nieźle. Fajne kino pod browara.
Troll 2 - nie rozumiem fenomenu tego filmu, nie jest to film tak zły, że aż dobry tylko po prostu zły. Zabrakło mi gore, za mało było scen z goblinami i zabrakło mi humoru zamierzonego czy też nie. Poza tym irytowały mnie wszystkie postacie na czele z wnerwiającym dzieciakiem. Są lepsze złe horrory, a Troll 2 okazał się stratą czasu.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
23-12-2014, 14:08
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Sound of my Voice - fajny, ale to tyle. Ogladalem bez wielkich emocji, bo szedł raczej przewidywalną ścieżką, a relacje bohaterów były mało angazujące. Tak samo niejasność rozwiązania była oczekiwana. Do obejrzenia i do zapomnienia, a moznaby z tego konceptu wiecej wycisnac. 5/10
24-12-2014, 11:15
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
A mi się bardzo podobał. Końcówka IMO nie jest niejasna, przekręt idealny. Niecierpliwie wyglądam kolejnych projektów Brit Marling.
24-12-2014, 12:46
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Końcówka jest dwuznaczna w oczywisty sposob. Moze czegos nie załapałem ewentualnie. Jezeli mozesz mi rozwinac swoja wypowiedz to prosze.
Jedyne, co mnie nurtuje:
To o co chodzi z tymi zastrzykami Abigail itp.?
Generalnie moim glownym zarzutem jest to, ze nie zaangazowal mnie film i nie złapał kompletnie. Dla mnie nie zadziałał ani jako opowieść o kulcie, ani kameralne sci-fi, ani jako film-tajemnica-zagadka.
24-12-2014, 13:25
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
(24-12-2014, 13:25)Crov napisał(a): Końcówka jest dwuznaczna w oczywisty sposob. Moze czegos nie załapałem ewentualnie. Jezeli mozesz mi rozwinac swoja wypowiedz to prosze.
Jak dla mnie jest to oczywisty przekręt. Namierzyli tą dziewczynkę i ją stalkowali, "przywitanie" miało być dowodem na podróż w czasie - w końcu dlatego tak bardzo nalegali na porwanie jej i dostarczenie do piwnicy - żeby Abigail nie musiała wychodzić na zewnątrz (była poszukiwana) i żeby na oczach pierwszego kręgów wyznawców odbył się ten cud.
Przypominam, że docelowo chodziło o zbudowanie gdzieś "schronienia dla wybrańców" - czyli żeby Klaus i Maggie sobie żyli otoczeni grupką wiernych, których wiara byłaby po tym triku absolutnie niezłomna.
(24-12-2014, 13:25)Crov napisał(a): To o co chodzi z tymi zastrzykami Abigail itp.?
Tu akurat nie mam pewności, ale czy aby Klaus nie był lekarzem? Jeśli Abigail była chora to może dzięki temu ją namierzył?
Ale oczywiście rozumiem, że kogoś mogło nie porwać. Mi bardzo przeszkadzał obłędnie nieprzyjemny główny bohater.
24-12-2014, 14:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2014, 14:35 przez Craven.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Na IMDB wyczytalem teorie, że:
Maggie jest starsza siostra Abigail, a zastrzyki to srodki usypiajace/odurzajace (stad narkolepsja u małej), dzieki którym ojciec (nota bene, Urbaniak! Zawsze sie ciesze, gdy widze jego morde) mogl sobie z nimi folgować. Straumatyzowana Maggie uciekła, no a reszta to jakies wyparcie, schizhy po narkotykach itp. Ale wie, ze ma z nia wiez i chce ja uratowac. A tak jak teraz to czytam to moze Maggie była żoną ojca Abigail i jest jej matką i nie mogla wytrzymac napiecia albo cos i uciekła.
Problem z filmem jest taki, ze - w przeciwienstwie do np. Coherence, ktore ogladalem ostatnio (i wczoraj powtorzylem - drugi raz ogladalo sie niemal rownie dobrze) - film nie daje jednoznacznych odpowiedzi w bardzo irytujący sposób. Jest tak niejasny, ze kazda odpowiedz moze być prawdziwa wlasciwie. I ja mam problem z tym - w Coherence widze, ze reżyser chciał cos konkretnego powiedziec, opowiedziec pewna historie, ale tutaj tej pewnosci nie mam. Odnosze wrazenie, ze ktos mial pomysl, a potem rzucil pare elementów, bo odpowiednio niedopowiedziane zawsze beda pasowac. Np. po co tak dluga scena przylotu pani z Departamentu Sprawiedliwości? Dlaczego jest scena w hotelu? Bo kult ma takie wplywy, ze mogl jej zalozyc podsluch? Skad wiedzial, ze ona bedzie w tym hotelu? Są z przyszłości? A moze ona jest z przyszłości? etc.
I troche mnie to denerwuje, bo nie lubie, gdy ktos mnie zostawia z poczuciem, ze powinienem to sobie dopowiedziec, ale bez przekonania, ze zostawił mi dość tropów.
Aha, i jeszcze to - film miał być pierwsza czescia trylogii!
http://en.wikipedia.org/wiki/Sound_of_My_Voice#Possible_follow-ups
24-12-2014, 15:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2014, 17:17 przez Gal Anonim.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Gdy wspomniałeś o tych tropach, których jest za mało, aby móc sobie dopowiedzieć całą resztę przypomniał mi się inny film, choć już zdecydowanie bez elementów sci-fi. "Kill List", który wychodzi od dramatu obyczajowego, aby potem zamienić się w thriller o zawodowych zabójcach, a kończąc na mindfucku, że głowa mała.
24-12-2014, 15:51
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
The Signal (2014) - 6/10
Czyli What The Fuck: The Movie. Spoko twister sf, którego zaskoczki co prawda przesadnie oryginalne nie są, ale zapodaje się je z taką intensywnością i mindfuckowym klimatem, że "bawiłem" się na tym bardzo zacnie. Szkoda że całość na jeden raz, no i aktorstwo niestety niespecjalnie dobre - o ile w przypadku Grubeusza jest to, powiedzmy, uzasadnione w fabule, tak młody niczego na swoje wytłumaczenie nie ma.
Why are you firing wallnuts at me?
25-12-2014, 12:50
|