Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Mniej więcej, ale nie tylko. Tutaj chodzi też o to, że zdjęcia są tak masakrycznie, laboratoryjnie wręcz ŁADNE, że ostatnie filmy Finchera sprawiają wrażenie jakichś naukowych, scjentycznych, wysterylizowanych z wszelkich prawdziwych emocji historii. No nie wiem, mam z tym mały problem. U Finchera zawsze były śliczne zdjęcia, ale jakoś zarówno w Alien 3 jak i Seven były w nich też "brud" i życie. A ostatnio jakoś z tym gorzej. Co ciekawe, z jakiegoś powodu przy Social Network nie przeszkadzało mi to - ale może właśnie dlatego, że film rozgrywał się w środowisku informatyków i pewnego rodzaju sterylność i nowoczesność były tam jak najbardziej na miejscu?
Dobra, obejrzałem Gone Girl drugi raz, jednocześnie starając się jak najbardziej wyrzucić z głowy książkę. Film bardziej mi się podobał, doceniłem intencje Finchera, "czystość" zdjęć już tak nie przeszkadzała, doceniłem też parę ciekawych chwytów warsztatowych, których nie zauważyłem za pierwszym razem... ale spostrzegłem za to dwie duże dziury scenariuszowe - zresztą, jak się okazało, występujące również w książce - co nie pozwala mi GG postawić z czystym sumieniem 8/10 mimo, że bardzo bym chciał
Może najpierw, co mi się podobało: zmiana tonacji z pierwszej połowy filmu na drugą jest bardzo subtelna, dzięki czemu nie przeszkadza, a jednocześnie po przemyśleniu ma jak najbardziej sens. Podoba mi się ta absurdalna, ponura satyra, którą Fincher nam serwuje. Fajne to. Zwróciliście też uwagę na to, że po powrocie Amy - np. w scenie pod prysznicem - muzyka jest taka ckliwo-bajkowa? Przez cały czas, nawet gdy Amy zmywa z siebie krew? Ten sam utwór leciał przy scenach przedstawiających wczesne pożycie Amy i Nicka i ich "bajkowe" zauroczenie sobą. Ten ironiczny kontrast na końcu filmu jest zajebisty.
Teraz, co do dziur scenariuszowych i wszelkich nieścisłości. W filmie trochę ich jest, ale większość jest tak drobna, że wytykanie ich byłoby zwykłym czepialstwem. Ale, żeby wam udowodnić, że jestem mądry  to przedstawię tutaj jedną:
Amy zostawia dla Nicka wskazówki jeszcze przed swoim zniknięciem, prawdopodobnie poprzedniego dnia (nie może inaczej, bo jakby jeździła po tych wszystkich miejscach już po sfingowaniu sceny zbrodni to ryzykowałaby, że ktoś ją zobaczy, chociażby na uczelni Nicka). Jedną z nich jest dziennik, który wsadza do pieca w domu ojca Nicka. Jak się później okazuje, policja dochodzi do wniosku, że Nick zostawił tam i próbował spalić ten dziennik już po rzekomej "zbrodni", jak jedzie tam po scenie z detektyw Boney na uczelni. Czyli: policja jest przekonana, że dziennik leżał tam od wieczora dnia po dniu jak zaginęła Amy, podczas gdy leżał tam 2 dni dłużej. Ponieważ dziennik jest nadpalony moje pytanie jest takie: czy policja nie ma narzędzi, które pozwalają ustalić jaki czas minął od momentu nadpalenia papieru? Jestem pewien, że mają 
Zdaję sobie jednak sprawę, że nikt normalny takich rzeczy nie będzie rozkminiać więc olewam to
Naliczyłem natomiast 2 dziury, które są na tyle rażące, że olać je trudno.
Dziura pierwsza: w jaki sposób Amy zwiozła wszystkie nakupowane za kartę kredytową męża graty do szopy? Niby jak? I jak to zrobiła, że nikt jej przy tym nie widział? I to na tyłach domu siostry Nicka? No i przecież musiała jakoś te wszystkie rzeczy odebrać: albo przywoził jej je kurier albo odbierała je osobiście w punkcie odbioru, nie? Niezależnie jak dostawała je w swoje ręce to musiała najpewniej podpisać jakiś papier potwierdzający odbiór danego produktu, przynajmniej w Polsce tak jest  No i co? Przecież za każdym razem musiała złożyć swój podpis. Chyba, że fingowała podpis Nicka - ale przecież ktoś by się prędzej czy później skapnął. Co więcej, musiała to robić zawsze - a więc gdyby policja pogrzebała w papierach firm przewozowych to by znalazła podpis Amy przy KAŻDYM z rzekomo zakupionych przez jej męża produktów. To by było podejrzane, nie? 
Dziwię się, że film (książka zresztą też) milczą na ten temat tym bardziej, że kwestia podpisu Nicka przy papierze zwiększającym kwotę polisy ubezpieczeniowej na życie Amy jest w filmie poruszona.
Druga dziura jest już znacznie poważniejsza i w praktyce przekreśla cały plan Amy, dlatego mi tak doskwiera: otóż jej plan (cały czas mówię o filmie, nie książce) był taki, że policja znajdzie pierwszą jej wskazówkę w domu Nicka, po czym to zaprowadzi funkcjonariuszy do drugiej (na uczelni), potem do trzeciej (w domu ojca Nicka) i w końcu do szopy.
Gdyby policjanci weszli razem z zaskoczonym Nickiem do szopy znaleźliby w niej wszystkie graty + prezent, w którym są lalki Puncha i Judy. Lalce Judy brakuje drewnianej belki, którą Amy położyła w ognisku by całość wyglądała tak jakby to Nick ją tą belką zarąbał po czym zamaskował w ognisku.
Tylko, że gdyby wszystko wydarzyło się wedle tego planu to nie byłoby sposobu, żeby policja kupiła teorię, że Nick zarąbał żonę właśnie tym oto narzędziem zbrodni. Dlatego, że to by oznaczało, że całe poszukiwanie skarbów Nick musiał odbyć już wcześniej, musiał znaleźć prezent, wyciągnąć lalki, wkurwić się na Amy, że ma dziecko (bo te lalki niby były po to, żeby powiadomić Nicka o ciąży) i zajebać ją drewnianą łapą. Nie byłoby sposobu, żeby po rzekomym zabiciu Amy Nick zaaranżował całe poszukiwanie skarbów tak jakby się ono nigdy nie wydarzyło (nie miałby raczej kiedy tego zrobić, no i musiałby w jakiś sposób włożyć liściki Amy do zapieczętowanych kopert oznaczonych podpisami "clue x" - oczywiście wszystko charakterem pisma Amy).
Szczerze mówiąc dziwię się, że tuż przed powrotem Amy w filmie policja kupuje właśnie tę teorię, że Nick zajebał żonę drewnem z lalki no bo to by oznaczało właśnie, że całe poszukiwanie skarbów musiało się odbyć ZANIM policja wraz z Nickiem odnajdują liściki Amy. Bez sensu.
Zdaję sobie sprawę, że to są szczegóły, ale dla mnie niestety wszelkiego rodzaju dziury scenariuszowe w filmach są bardzo ważne (zwłaszcza w kryminałach, które z definicji nie powinny ich mieć, lol). Dlatego niestety ósemeczki GG nie wystawię, gdyż nie mogę 
Chyba, że ktoś z was jest mi w stanie te dziury wytłumaczyć. Wtedy naprawdę z ogromną przyjemnością wystawię GG 8/10, a może i więcej
16-02-2015, 07:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-02-2015, 07:12 przez Rodia.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Rodia napisał(a):Tutaj chodzi też o to, że zdjęcia są tak masakrycznie, laboratoryjnie wręcz ŁADNE, że ostatnie filmy Finchera sprawiają wrażenie jakichś naukowych, scjentycznych, wysterylizowanych z wszelkich prawdziwych emocji historii. No nie wiem, mam z tym mały problem. U Finchera zawsze były śliczne zdjęcia, ale jakoś zarówno w Alien 3 jak i Seven były w nich też "brud" i życie. A ostatnio jakoś z tym gorzej.
Mam podobnie. Dokładnie to samo odczuwam oglądając wszystko co nakręcił Fincher od "Azylu".
16-02-2015, 17:57
psych0
Liczba postów: 176
Liczba wątków: 0
Jakos nie zauwazylam penisa Bena, a ogladalam z kolezanka i ona tez nic nie wspominala. Teraz szukam na necie, to tyle, czy jest wiecej w jakies uncut wersji?
Calkiem fajny film, na tyle fajny, ze zabieram sie za ksiazke, chociaz szczerze watpie, ze cos moze obrzydzic instytucje malzenstwa bardziej niz Revolutionary Road.
16-02-2015, 22:28
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(16-02-2015, 17:57)Mental napisał(a): Rodia napisał(a):Tutaj chodzi też o to, że zdjęcia są tak masakrycznie, laboratoryjnie wręcz ŁADNE, że ostatnie filmy Finchera sprawiają wrażenie jakichś naukowych, scjentycznych, wysterylizowanych z wszelkich prawdziwych emocji historii. No nie wiem, mam z tym mały problem. U Finchera zawsze były śliczne zdjęcia, ale jakoś zarówno w Alien 3 jak i Seven były w nich też "brud" i życie. A ostatnio jakoś z tym gorzej.
Mam podobnie. Dokładnie to samo odczuwam oglądając wszystko co nakręcił Fincher od "Azylu".
Ja tez. Z tym, ze mnie to kompletnie nie przeszkadza - wrecz przeciwnie. Fincher to ultimate control freak - a przynajmneij takie sprawia wrazenie. Jak dla mnie to dodaje jego rezyserii maestrii.
16-02-2015, 23:52
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Wolę Ridleya Scotta. BHD jest lepszy od wszystkiego co nakręcił Fincher po 1997 roku. "American Gangster" też. Sory
17-02-2015, 02:19
.
Liczba postów: 27,861
Liczba wątków: 62
(16-02-2015, 22:28)teufelsbrut napisał(a): Jakos nie zauwazylam penisa Bena, a ogladalam z kolezanka i ona tez nic nie wspominala. Teraz szukam na necie, to tyle, czy jest wiecej w jakies uncut wersji? 
Nie wiem gdzie na tym obrazku jest penis (ok, znalazłem po minucie poszukiwań :p) ale ja siusiaka Bena dostrzegłem już w kinie, jest w ujęciu jak wchodzi pod ten prysznic. Przeleć po wersji HD i na pewno znajdziesz.
17-02-2015, 10:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2015, 10:15 przez simek.)
Happy Face
Liczba postów: 2,007
Liczba wątków: 7
Bylo? Pierwsze i ostatnie ujecie Pike.
14-03-2015, 01:29
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Obejrzane. Ludzie się zachwycają, a jak to często bywa ostatnio, nie bardzo jest czym. Wizualnie aż za bardzo finczerowsko (gość zaczyna, obawiam się, zjadać własny ogon), fabularnie o dziwo dość słabo. Nie wiem jakie zmiany zostały wprowadzone w stosunku do książki, ale chyba nie te, co powinny. Historia bardzo niewiarygodna i broni się to jako całość tylko jeśli przyjąć, że służy jedynie za szkielet dla różnych quasi-satyrycznych konstrukcji, chociaż nie bardzo wiem jakie miałoby z nich wynikać przesłanie. A to raczej kiepsko. Bardzo dobrze przedstawiają się technikalia, ale żadne to zaskoczenie. 6,5/10 i chyba nasłabszy Fincher od Azylu. Dziewczyna z Tatuażem klasa wyżej, nie wspominając o SN. Jeśli GG powstało kosztem sequelu Millennium, to źle się stało.
21-03-2015, 05:52
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
Obejrzałam. Fascynująca podróż do zimnego umysłu psychopatki, zręcznie prowadzona narracja wskazująca na winę męża, a i manipulacyjnym mediom się dostało. No i satysfakcjonujące, "szczęśliwe" zakończenie -- [ha ha ha!] Amy wreszcie będzie z osobą, przed którą nie musi niczego udawać. [/ha ha ha!] Każdy by tak chciał. Nie ma co, teraz to dopiero się dla nich obojga zaczną ciekawe czasy 
Linkuję ciekawy tekst, w którym autor jako inspirację dla fabuły wymienia włoskie kino giallo. Nic nie wiem o giallo i włoskiej pulpie <fstydzi siem>, ech, znów trza się będzie dokształcać. Zresztą w oderwaniu od inspiracji i intertekstów film też mi się podoba
26-04-2015, 17:57
Nowy
Liczba postów: 14
Liczba wątków: 0
(16-02-2015, 07:06)Rodia napisał(a): Dziura pierwsza: w jaki sposób Amy zwiozła wszystkie nakupowane za kartę kredytową męża graty do szopy? Niby jak? I jak to zrobiła, że nikt jej przy tym nie widział? I to na tyłach domu siostry Nicka? No i przecież musiała jakoś te wszystkie rzeczy odebrać: albo przywoził jej je kurier albo odbierała je osobiście w punkcie odbioru, nie? Niezależnie jak dostawała je w swoje ręce to musiała najpewniej podpisać jakiś papier potwierdzający odbiór danego produktu, przynajmniej w Polsce tak jest No i co? Przecież za każdym razem musiała złożyć swój podpis. Chyba, że fingowała podpis Nicka - ale przecież ktoś by się prędzej czy później skapnął. Co więcej, musiała to robić zawsze - a więc gdyby policja pogrzebała w papierach firm przewozowych to by znalazła podpis Amy przy KAŻDYM z rzekomo zakupionych przez jej męża produktów. To by było podejrzane, nie? 
Dziwię się, że film (książka zresztą też) milczą na ten temat tym bardziej, że kwestia podpisu Nicka przy papierze zwiększającym kwotę polisy ubezpieczeniowej na życie Amy jest w filmie poruszona.
Druga dziura jest już znacznie poważniejsza i w praktyce przekreśla cały plan Amy, dlatego mi tak doskwiera: otóż jej plan (cały czas mówię o filmie, nie książce) był taki, że policja znajdzie pierwszą jej wskazówkę w domu Nicka, po czym to zaprowadzi funkcjonariuszy do drugiej (na uczelni), potem do trzeciej (w domu ojca Nicka) i w końcu do szopy.
Gdyby policjanci weszli razem z zaskoczonym Nickiem do szopy znaleźliby w niej wszystkie graty + prezent, w którym są lalki Puncha i Judy. Lalce Judy brakuje drewnianej belki, którą Amy położyła w ognisku by całość wyglądała tak jakby to Nick ją tą belką zarąbał po czym zamaskował w ognisku.
Tylko, że gdyby wszystko wydarzyło się wedle tego planu to nie byłoby sposobu, żeby policja kupiła teorię, że Nick zarąbał żonę właśnie tym oto narzędziem zbrodni. Dlatego, że to by oznaczało, że całe poszukiwanie skarbów Nick musiał odbyć już wcześniej, musiał znaleźć prezent, wyciągnąć lalki, wkurwić się na Amy, że ma dziecko (bo te lalki niby były po to, żeby powiadomić Nicka o ciąży) i zajebać ją drewnianą łapą. Nie byłoby sposobu, żeby po rzekomym zabiciu Amy Nick zaaranżował całe poszukiwanie skarbów tak jakby się ono nigdy nie wydarzyło (nie miałby raczej kiedy tego zrobić, no i musiałby w jakiś sposób włożyć liściki Amy do zapieczętowanych kopert oznaczonych podpisami "clue x" - oczywiście wszystko charakterem pisma Amy).
Szczerze mówiąc dziwię się, że tuż przed powrotem Amy w filmie policja kupuje właśnie tę teorię, że Nick zajebał żonę drewnem z lalki no bo to by oznaczało właśnie, że całe poszukiwanie skarbów musiało się odbyć ZANIM policja wraz z Nickiem odnajdują liściki Amy. Bez sensu.
Zdaję sobie sprawę, że to są szczegóły, ale dla mnie niestety wszelkiego rodzaju dziury scenariuszowe w filmach są bardzo ważne (zwłaszcza w kryminałach, które z definicji nie powinny ich mieć, lol). Dlatego niestety ósemeczki GG nie wystawię, gdyż nie mogę 
Chyba, że ktoś z was jest mi w stanie te dziury wytłumaczyć. Wtedy naprawdę z ogromną przyjemnością wystawię GG 8/10, a może i więcej 
Co do dziury pierwszej: Amy wiedziała w jakich godzinach siostry Nicka nie ma w domu, bo prowadzi z Nickiem bar, który primo jest otwarty w jakiś konkretnych godzinach i ktoś musi stać za barem, po drugie mogła podpytać się Nicka (w ramach swoich psychopatycznych manipulacji) czy nawet zadzwonić do siostry pod jakimś pozorem i spytać się, gdzie jest.
Amy nie miała stałej pracy, więc miała sporo wolnego w ciągu dnia, kiedy inni pracowali (Nick, jego siostra, sąsiedzi siostry Nicka) i tak samo jak zdążyła znaleźć sobie "przyjaciółkę" i ukraść jej ciężarny mocz tak samo mogła któregoś dnia albo w parę dni podjechać i w jakiejś brązowowłosej peruce oraz przebraniu znosić te rzeczy, wyglądając z daleka jak siostra Nicka. Jest tylko sprawa wymiany kłódki, ale to chyba nie jest tak trudne...
Co do podpisów pod paczkami, czy Amy i Nick mieli to samo nazwisko? Nie pamiętam, ale mogła się podpisać samym nazwiskiem, swoim (jeśli mieli wspólne) albo Nicka podrabiając za każdym razem jego podpis, nikt przecież tego nie sprawdza, możesz postawić parafkę albo napisać samo nazwisko, możesz zamówić jako Anna Kowalska a podpisać się jako Piotr Nowak i nikt się nie przyczepi, byleby adres się zgadzał. Co do sposobów doręczenia tych przesyłek tak by Nick nie wiedział to mogła przy zamówieniach pisać w uwagach godziny w jakich chce dostawy tak, by Nicka nie było albo mieć jakąś skrytkę pocztową, gdzie by te paczki przychodziły (nie znam się na tym).
Dziura druga: tutaj znów wychodzi psychopatia Amy i to jak bardzo rozpracowała męża. Ona po prostu wiedziała, że Nick nie powie policji o tych listach, a przez to, że zadzwonił alarm w domu (bo Amy zmieniła hasło czy tam wiedziała, że Nick go nie zna) miała pewność, że policja odnajdzie dziennik. Wiedziała, że Nick swoim zachowaniem będzie się ciągle podkładał, kochanka wyjdzie na jaw, a dodatkowo zadbała żeby sporo wskazywało na winę męża. To było ryzykowne, ale prawdopodobne. Co do daty spalenia dziennika obawiam się, że to bardzo życiowe, że nikt tego nie zbadał, jaka by nie była technika, to po pierwsze nie CSI, a po drugie zawsze działa się na jakichś tam założeniach niestety, są ograniczenia finansowe, presja prasy, rodziny a tutaj w śledztwie było założenie winy Nicka, więc do momentu powrotu Amy szukano dowodów na jego winę, nie niewinność, a dziennik "udowadniał" winę samą swoją treścią, bez badania.
Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam, film oglądałam w kinie i mało pamiętam, więc mogłam coś pokręcić. Ja swoją drogą chętnie wróciłabym do klimatów z Obcego 3, Zodiaka czy Dziewczyny z Tatuażem (mistrz klimatu, uwielbiam akcję na zamkniętych przestrzeniach, mrozach, śniegach, trupy w szafie). Zaginiona Dziewczyna jest fajną satyrą na media, ale zachowanie Amy tworzy tanią sensację, w zasadzie nie ma w tym klimatu, nie wyobrażam sobie wrócić do tego filmu chociaż raz, a resztę filmów Finchera kocham oglądać po raz enty, w szczególności z wielkim kubkiem ciepłego napoju, owinięta kocem, gdy plucha za oknem (albo chcę się tak poczuć którejś letniej nocy).
30-04-2015, 00:24
U mnie powtórka równie udana. Dałem 9/10 i ocena się nie zmienia. Wspaniałe studium umysłu psychopatki i tego jak działają dzisiejsze media i jak niewiele wystarczy żeby manipulować opinią publiczną. Wszystko z chłodnym, charakterystycznym dla Finchera dystansem. Świetny film i cholera, Rosamund jest tutaj zajebista
15-11-2015, 07:08
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Myślicie że przy dzisiejszych trendach panujących w Hollywood ten film miałby szansę powstać? Nie chcę przesadzać ani popadać w jakąś paranoję, ale przez tych 5 lat tyle się zmieniło! Wczoraj oglądałem film patrząc nań zupełnie inaczej niż wcześniej i nie dlatego, że szukałem w nim tego czego wcześniej nie dostrzegałem, ale dlatego, że skojarzenia te nasunęły się same.
Fincher razem z Flynn wyprzedzili swoje czasy i tak Gone Girl jest filmem o #metoo i o dzisiejszych mediach, które z góry zakładają, że mężczyzna jest winny.
Jest w tym filmie wątek faceta, któremu Amy zniszczyła życie oskarżając go o brutalny gwałt. Jednego dnia uprawiali seks za obopólną zgodą, a następnego odwiedziła go policja, bo Amy sprzedała władzom swoją wersję tamtego spotkania. Czy nie czytaliśmy podobnych historii na stronach pokroju The Hollywood Reporter? Później Amy znowu ucieka się do upozorowania gwałtu jako sposobu na osiągnięcie swojego celu.
Hollywood sprzedaje nam teraz obraz silnych, niezależnych kobiet, kobiecą solidarność, inspirujące sisterhood. Amy jest kobietą złą i zepsutą, egoistką i manipulatorką. Mężczyzn podporządkowuje sobie lub niszczy, a inne kobiety traktuje jak przydatne narzędzia.
Amazing Amy.
To moja ulubiona rola Afflecka, Pike jest wyborna, Dickens kradnie sceny, a Perry to chyba zaskoczenie dekady. 9/10 10/10
PS. Ostatnie już "o, to on tu zagrał" i Boyd Holbrook jako patola która okradła Amy.
19-11-2019, 11:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-11-2019, 10:56 przez Mierzwiak.)
Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
jaj mam wrażenie ze fincher potraktował ten temat trochę szerzej. tu chodziło raczej o to jak publiczny odbiór poszczególnych osób oraz ich związku ma się do ich prawdziwej relacji. zresztą sama pierwsza połowa filmu to zabawa w której reżyser pokazuje nam jak mylnie możemy interpretować oczywiste wydawałoby się przesłanki. to się pięknie rymuje z tym jak odbierana przez sąsiadów jest postać nicka.
to prawda że dziś można w gone girl upatrywać krytyki #metoo, bo film obnaża mechanizmy które do ją napędzają: kulturę promowania toksyczności mężczyzn, działanie show biznesu, bezrefleksyjność ludzi, upajanie się żądzą linczu.
sam film może i by powstał, ale z pewnością byłby bardziej niż kiedyś atakowany za wykreowanie tak przerażającej ( i wiarygodnej!) psychopatki.
tak że o.
19-11-2019, 13:33
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(19-11-2019, 13:33)f.lamer napisał(a): jaj mam wrażenie ze fincher potraktował ten temat trochę szerzej
Zgadza się, to bardzo bogaty w treść film w którym jest o wiele więcej niż tylko to na co zwróciłem uwagę, chwilami mocno skręca nawet w satyrę na media, ale też i na samo małżeństwo, (toksyczną) relację damsko-męską i to, czemu ludzie są ze sobą, chociaż nie mogą się znieść.
19-11-2019, 13:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-11-2019, 13:53 przez Mierzwiak.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(19-11-2019, 11:24)Mierzwiak napisał(a): Myślicie że przy dzisiejszych trendach panujących w Hollywood ten film miałby szansę powstać?
Pamietam, ze juz wtedy ten film byl przez niektorych krytykowany, bo pojawił się w okresie, kiedy to wszystko się zaczynało, gdzieś, gdy kończyło się GamerGate o ile dobrze pamietam.
19-11-2019, 16:40
Stały bywalec
Liczba postów: 1,167
Liczba wątków: 1
Właśnie szkoda, że to Hollywood to z jednej skrajności w drugą popada. Jak mamy takie anioły jak Wonder Woman, to też powinno być miejsce dla takiej Amy w filmach. A Gone Girl i tak ma dwie bardzo pozytywne postaci kobiece - Margo i tą panią detektyw.
Chyba najlepsza obsada u Finchera, wszyscy byli świetni i dokładnie tacy jak wyobrażałam sobie czytając książkę
19-11-2019, 21:00
Captain Skullet
Liczba postów: 20,357
Liczba wątków: 128
SPOILERY jak coś...
Od początku było całkiem nieźle ale twist w połowie zamienił to niestety w "Debbie Jellinsky The Movie"...
...i dalej było tylko trochę mniej groteskowo niż w Addamsach. Nie wiem, trochę piłem, więc może mi coś uciekło, ale w jaki sposób uwierzyli w jej historię o tym, że porwał ją Doogie Howser, skoro na monitoringu u niego na chacie, który sama chciała wykorzystać jako dowód pojawiła się dużo później niż by wynikało z jej opowieści i nie jako ofiara porwania?
WHAT.
THE.
FUCK?
I co to za motyw, że babka wraca, siedzi na policji cała we krwi, gadają z nią - dalej cała we krwi, tylko przebrana, wraca do domu - dalej cała we krwi. Serio? Głupot było więcej ale nawet nie chce mi się pisać.
Końcówka ujdzie w tłoku, ale sposób w jaki do niej doprowadzono... ehhh...
Na plus Pike, Affleck i siostra. Ogólnie aktorsko było spoko, zdjęcia też dobre, ale scenariuszowo leży jak Skyfall.
5... no dobra, niech będzie 6/10 - ale drugi raz by mi się nie chciało.
EDIT:
Nie, jednak 5/10, bo to zwyczajnie głupi film, ale w ankiecie już nie mogę zmienić
Kolejny dowód na to, że Fincher się skończył lata temu.
14-03-2020, 03:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-03-2020, 22:11 przez Gieferg.)
|