Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Na forum pojawiło się już kilka bliskich zachwytu opinii na temat animowanej wersji komiksu o tym samym tytule i mam tylko jedno pytanie do tych, którym się podobało: CO?!
Nie znam komiksu i absolutnie nie zamierzam wyciągać z tego filmu jakichkolwiek wniosków na temat tego jaki może prezentować poziom (a jeśli wierzyć powszechnym opiniom, to musi być świetny), ale film któremu posłużył za podstawę jest, krótko mówiąc, tragiczny.
Tak, w Year One pada bodaj pierwszy w filmowej historii tej postaci fuck. Tak, jest krew i przemoc. Tak, są dorosłe wątki i motywy, takie jak prostytucja czy zdradzanie żony. Rozumiem, że szczególnie w kontekście ugrzecznionych pod wieloma względami filmów Nolana może wydać się to niektórym jakimś szczególnym osiągnięciem czy wręcz wydarzeniem, ale jest jedna bardzo ważna rzecz, która nie pozwala docenić powagi Year One:
TRAGICZNY scenariusz.
Historia sama w sobie nie jest zła i każdy kto widział Batman Begins od razu rozpozna, że stanowiła dla Nolana punkt wyjścia. Różnica polega jednak na tym, że Nolan uczynił swój film zwyczajnie interesującym, a przy tym czytelnym i wiarygodnym. Dlaczego Bruce wyjechał, co go spotkało, dlaczego wrócił, wreszcie dlaczego stał się Batmanem i co najważniejsze dlaczego to akurat nietoperz stał się jego symbolem.
Bruce opuścił Gotham...
Przez 12 lat...
Wraca ponieważ...
Przywdziewa kostium nietoperza bo...
Żadnego z tych zdań nie da się dokończyć, bo kwestie te Year One traktuje na zasadzie "a bo tak" i trudno tu nawet mówić o tym, że trzeba twórcom uwierzyć na słowo. To zwyczajne lenistwo i obraza dla widza.
Są jeszcze dwa gigantyczne problemy - struktura i nagromadzenie wątków. Jak wskazuje tytuł, akcja filmu zamyka się w ciągu roku i jak nietrudno zgadnąć to trochę sporo jak na 60 minut projekcji. Oczywiście sprawny scenarzysta tak rozpisze historię, że będzie ona płynna a rok czasu minie niejako w tle i ważniejsza będzie sama historia, a nie to, kiedy konkretnie toczy się dana scena. W Year One jest inaczej; nie dość że film za każdym razem atakuje nas konkretną datą, to jeszcze skacze po nich jak szalony - 10 sekundowy dialog z tego dnia, następnie krótka scenka z innego, po czym kolejna krótka scenka już z następnego miesiąca. Miałem wrażenie, że ktoś kartkuje przede mną komiks, odhaczając kolejne sceny i jak najszybciej starając się przejść do kolejnych.
Tę rwaną, pozbawioną płynności narrację pogarsza jeszcze bardziej natłok wątków, na czele z Catwoman, której obecności w tym scenariuszu zwyczajnie nie pojmuję. Poza tym głównym bohaterem wyraźnie jest tu Gordon - potraktowana po macoszemu przemiana w Batmana i bezpłciowość Wayne'a tylko potęgują wrażenie, że jest on tu jedynie dodatkiem. Zresztą wizerunki większości bohaterów Year One powinny widnieć w słowniku jako ilustracja "nijakości". Ale nie wszyscy tacy są - Selina Kyle dla przykładu jest po prostu tragiczna. Co mi się również nie podobało, to całkowicie wyprane z klimatu, wyglądające jak zwyczajne miasto Gotham. Niby to samo było u Nolana, ale on potrafił nadać mu charakter i klimat właśnie, szczególnie w Beginsie; tutaj ta nijakość jest o tyle zaskakująca, że przecież film animowany daje w tej kwestii znacznie większą swobodę.
Żeby było jasne - to nie jest zły film jako taki, choć gorszymi od niego batfilmami są już tylko Batman Forever oraz Batman i Robin. Chwilami przygrywa klimatyczna muzyka, voice acting w większości jest jak najbardziej ok a wątek Gordona, który nie chce się dostosować i być skorumpowanym gliniarzem pod względem podejścia do tematu jest lata świetlne przed kpiną, którą zaserwował w tej kwestii Nolan. Świetna jest również scena (w zasadzie to jedyna, o której można powiedzieć że jest naprawdę dobra) oblężenia Batmana przez policjantów. Wszystko kładzie jednak fatalny scenariusz i zastanawiam się tylko, czy jest jakikolwiek sens krytykowania go, bo wiem co będzie i wiem, co będą pisać jego obrońcy:
"Ale tak było w komiksie."
PS. W kwestii porównań ograniczyłem się wyłącznie do bliskiego Year One Batman Begins. Przywoływanie Burtona czy TASu byłoby nie tyle jak kopanie leżącego, co bezczeszczenie zwłok :)
19-10-2011, 16:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2016, 19:09 przez Phil.)
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Właściwie odczucia mam podobnie, o czym się wszyscy przekonają niebawem :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
19-10-2011, 17:25
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Jeśli mają to być odpowiedzi "Ale tak było w komiksie" i "W komiksie to było wyjaśnione/rozbudowane" to możesz sobie darować :)
20-10-2011, 15:08
Dużo pisze
Liczba postów: 497
Liczba wątków: 1
"kreskówka ma PG13 i jakoś mogło w niej być nieco brutalności (jak choćby Gordon tłukący pewnego gliniarza, dziecięca prostytutka, "SEX" na "bilbordzie", wspomniany wyżej "fuck", słyszałem też "pussy"), więc czemu w innych filmach tego nie ma? Choćby w Mrocznym Rycerzu w scenie, gdy fałszywy batman miał wbitą w ciało kartę - nóż musiał zostać zastąpiony pinezką (? - nie pamiętam już co to dokładnie było)"
oglądając ten film, przyszło mi na myśl, że podobny klimat powinien mieć kinowy Max Payne. Po pierwsze - można było go zrobić brutalniejszego nawet w PG13, a po drugie - sposób narracji.
21-10-2011, 11:48
Nowy
Liczba postów: 23
Liczba wątków: 0
W przypadku ekranizacji komiksów w większości przypadków jest tak ,że po seansie płaczą fani nad tym co zrobiono z oryginałem.W tym przypadku mogą płakać wszyscy pozostali.I bardzo dobrze,niech płaczą, adaptacja niemal doskonała 8/10.
23-10-2011, 00:15
Banned
Liczba postów: 34
Liczba wątków: 0
Chciałbym, żeby ktoś mi wyjaśnił sens obecności Kobiety Kot w tym scenariuszu. Wydaje się, że odpowiednią osobą do podjęcia takiego zadanie będzie kolega, który napisał post wyżej, bo w jego krótkim poście pada nawet słowo "doskonałość". Chciałbym to pojąć, po co wstawiono tam tę postać.
23-10-2011, 00:30
Nowy
Liczba postów: 87
Liczba wątków: 0
Też ostatnio obejrzałem Year One, ale mi akurat niezbyt przypadł do gustu. To dziwne, bo animacje DC zawsze stoją na bardzo wysokim poziomie. Takiego Red Hooda naprawdę uwielbiam, ale do YO jakoś się nie przekonałem. Pewnie gdybym wcześniej czytał komiks to bardziej by mi się podobał i miałbym frajdę z tego jak to wszystko zostało wiernie przeniesione na ekran.
Przede wszystkim film wydał mi się strasznie bezpłciowy. Fabuła była moim zdaniem mało ciekawa. O ile wątek Gordona był w miarę ciekawy tak poczynania Batmana kompletnie mi zwisały. Niestety tutaj Gordon jest centralną postacią, a Bruce postacią drugoplanową przez co jest widzowi obojętny. Z tego wszystkiego jedynie pierwsza walka Batmana z przestępcami, w której nie mógł dac sobie rady i GENIALNA akcja z antyterrorystami w budynku zostaną mi w pamięci na dłużej. Selina Kyle w ogóle była beznadziejna i płytka moim zdaniem. Catwoman w sumie tak samo. Tylko strój mi się podobał.
Największy plus Year One to bez wątpienia te słynne dorosłe problemy: pierwszy w historii batmanowych filmów fuck, Gordon zdradzający żonę, nieletnia prostytutka itd. Liczyłem, ze chociaż finał uratuje sprawę i będzie ciekawy i wart zapamiętania, ale tutaj również się nie popisali. Krótki strasznie (choc o to akurat należało by miec pretensję do Franka Millera raczej).
A, i jeszcze napisy końcowe ozdobione kadrami z komiksu bardzo mi się podobały. Na muzykę w ogóle nie zwracałem uwagi, więc ona też idzie na minus.
Narazie wystawiam 5/10. Wiem, ze to strasznie słabo, ale jak narazie takie są moje odczucia. Do poprzednich produkcji ze stajni DC tej ogromnie dużo brakuje. Może przy następnym oglądaniu bardziej mi się spodoba.
23-10-2011, 09:41
Red Crow
Liczba postów: 12,692
Liczba wątków: 50
Fabuła zbyt szczątkowa, przez co historia trochę się rozłazi i w wielu momentach jest nużącą, niepotrzebny i z dupy wzięty motyw Kobiety-Kota, ckliwe zakończenie, reszta - ponury klimat, sekwencja walki Batmana ze SWAT-em, przedstawienie postaci Gordona - ok.
6/10
23-10-2011, 10:52
Nowy
Liczba postów: 23
Liczba wątków: 0
Jeśli chodzi o tą doskonałość to może lekko przesadziłem,jednak na pewno nie bardziej niż kolega Mierzwiak nazywając film tragicznym(ale skoro już popadamy w w skrajności to niech będzie chociaż jakaś równowaga).Co do postaci Catwoman,to rzecz jasna nie ma ona jakiegoś dużego wpływu na główną oś akcji,ale jest postacią na tyle rozpoznawalną i atrakcyjną,ze umieszczono ją w fabule(przypominam,ze zrobił to wcześniej Frank Miller i to on raczej powinien odpowiedzieć na to pytanie),dziwi mnie jednak,że ktoś uznaje jej obecność za wadę filmu,bardzo fajny epizod moim zdaniem.Nie mam pod ręką komiksu,czytałem go już jakiś czas temu,wydaje mi się jednak,że w ekranizacji usunięto część monologów Gordona i Bruce'a,które mogły odebrać filmowi część atrakcyjności.Być może tez należało dopisać do oryginalnego scenariusza Millera parę dodatkowych scen,które uczyniłyby akcję bardziej płynną(chwilami jest rwana i fragmentaryczna-dobrze, przyznaję).Mimo to uważam ten film za bardzo dobry,świetna animacja,dorosła historia,szacunek dla oryginału w przeciwieństwie do radosnej twórczości poprzedników(tak nawet Nolana i Timma).Podtrzymuję ocenę,mocne 8/10
PS:Gordon jest głównym bohaterem tej historii i to jego oczami śledzimy wydarzenia,to był właśnie oryginalny pomysł Franka Millera,ale okazuje się,że to tez źle...
23-10-2011, 16:11
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(23-10-2011, 16:11)hellboyjr napisał(a): Jeśli chodzi o tą doskonałość to może lekko przesadziłem,jednak na pewno nie bardziej niż kolega Mierzwiak nazywając film tragicznym
Nie przesadzam, tylko wyrażam swoje zdanie. Jakby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, mogę to powtórzyć: Year One jest tragiczny.
(23-10-2011, 16:11)hellboyjr napisał(a): dziwi mnie jednak,że ktoś uznaje jej obecność za wadę filmu,bardzo fajny epizod moim zdaniem
Bardzo zły epizod bardzo złej interpretacji tej postaci moim zdaniem.
(23-10-2011, 16:11)hellboyjr napisał(a): szacunek dla oryginału w przeciwieństwie do radosnej twórczości poprzedników(tak nawet Nolana i Timma)
Ten tzw szacunek dla oryginału oznacza zazwyczaj - i tak jest w tym przypadku - pozbawione grama refleksji odtwórstwo owocujące tworem sztucznym i pozbawionym życia. Nie rozumiem też przytyku w kierunku poprzedników, szczególnie Burtona i Timma, którzy stworzyli arcydzieła i co najważniejsze mieli WIZJĘ. Twórcy tej buły mieli komiks Year One na półce i tyle.
(23-10-2011, 16:11)hellboyjr napisał(a): Gordon jest głównym bohaterem tej historii i to jego oczami śledzimy wydarzenia,to był właśnie oryginalny pomysł Franka Millera,ale okazuje się,że to tez źle...
Tak, w historii o ORIGINIE BATMANA to źle.
23-10-2011, 17:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2011, 17:30 przez Mierzwiak.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Problemem nie jest postawienie w centrum Gordona, tylko to, że cierpi na tym origin Nietoperza. Cierpi postać Wayne'a i cierpi wreszcie sam Batman. Tylko tyle i aż tyle.
Genialne to by było gdyby Batman był tu totalnie trzecioplanową postacią, która pojawia się od czasu do czasu i która nawet w jednej scenie nie odgrywa roli protagonisty, nie mówiąc już o całkowitym wywaleniu jakichkolwiek scen z Waynem, no może z wyjątkiem wizyty Gordona w rezydencji.
23-10-2011, 18:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2011, 18:25 przez Mierzwiak.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Nie, po prostu trzeba się zdecydować o czym i jaki film chce się robić. Może to się sprawdziło w komiksie, nie wiem, mam to w dupie delikatnie mówiąc, ale w filmie nie gra w ogóle.
23-10-2011, 19:15
Nowy
Liczba postów: 23
Liczba wątków: 0
Przepraszam ,mam mały problem z cytowaniem. Napisałeś, że film jest tragiczny, ciekaw jestem zatem jaką wartość liczbową ma u Ciebie tragiczność filmu - na ocenę 1/10, 2/10 czy inną, jaką ?. W takim razie jakie oceniasz produkcje Schumachera czy np. serial animowany z 2004 "The Batman". Bardzo mnie to interesuje w kontekście oceny Year One właśnie.
Catwoman - czy naprawdę bez jej udziału ten film byłby lepszy, i czy dużo lepszy,bo widzę, że dla paru osób tutaj to jest jakiś straszny problem.
" Burton i Timm stworzyli arcydzieła", tak mogę się pod tym też podpisać, tyle, że to filmy dość luźno (mniej lub bardziej ) traktujące komiksowe postacie, wydarzenia i klimat. Od ekranizacji komiksu oczekuję jednak maksymalnej zgodności z pierwowzorem i jak na razie Year One to najwierniejsza ekranizacja przygód Batmana z dotychczasowych. To właśnie uznaję za olbrzymią zaletę tej animacji. Muszę tu jednak zaznaczyć, że akurat ten komiks nie należy do najwyżej przeze mnie cenionych opowieści o Gacku. Gdyby jednak miało się zdarzyć, że przeniesiono by na ekran "Zabójczy żart", i zrobiono by to w podobnej formie, ocena skoczyłaby prawdopodobnie do dychy...
24-10-2011, 18:32
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(24-10-2011, 18:32)hellboyjr napisał(a): Napisałeś, że film jest tragiczny, ciekaw jestem zatem jaką wartość liczbową ma u Ciebie tragiczność filmu - na ocenę 1/10, 2/10 czy inną, jaką ?
Po zastanowieniu stwierdzam, że określenie "tragiczny" faktycznie nie jest odpowiednie, bo sugeruje coś złego. Year One nie jest zły, tylko rozlazły, rozczarowujący i boleśnie nijaki, mdły i wyprany z jakichkolwiek emocji.
Niemniej konstrukcję scenariusza w dalszym ciągu za takową uważam.
(24-10-2011, 18:32)hellboyjr napisał(a): W takim razie jakie oceniasz produkcje Schumachera czy np. serial animowany z 2004 "The Batman".
Oba Schumachery mają u mnie 2/10, Year One 3/10. Muszę jednak przyznać, że knoty Schumachera - jakkolwiek fatalne - są JAKIEŚ. O Year One tego powiedzieć się nie da.
Na temat serialu się nie wypowiadam, widziałem tylko Batman vs Dracula i to zaiste było tragiczne.
(24-10-2011, 18:32)hellboyjr napisał(a): Catwoman - czy naprawdę bez jej udziału ten film byłby lepszy, i czy dużo lepszy,bo widzę, że dla paru osób tutaj to jest jakiś straszny problem.
Nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia, dla którego ta postać tu występuje. Nic nie robi, nie wpływa na fabułę, nie pomaga ani nie przeszkadza. Jest zbędna, a jak coś jest zbędne, to nie powinno tego być. Są ciekawsze i do tego mające znaczenie wątki, którym dobrze zrobiłoby rozszerzenie, a tymczasem czas ekranowy zabiera im Kocica. No, ale tak było w komiksie!
(24-10-2011, 18:32)hellboyjr napisał(a): Burton i Timm stworzyli arcydzieła", tak mogę się pod tym też podpisać, tyle, że to filmy dość luźno (mniej lub bardziej ) traktujące komiksowe postacie, wydarzenia i klimat. Od ekranizacji komiksu oczekuję jednak maksymalnej zgodności z pierwowzorem
No widzisz, a mnie komiksy nie interesują i Year One jest dla mnie dowodem na to, że to co - zapewne - świetnie sprawdza się jako komiks właśnie, niekoniecznie musi zadziałać w formie filmu. Lubię gdy twórcy mają do dodania coś od siebie, przedstawiają własną wizję i interpretację, a nie tylko bawią się w kserowanie. Komu potrzebny jest taki film, skoro wystarczy wziąć do ręki nie różniący się dokładnie niczym komiks?
PS. Obejrzałem wczoraj 15-minutową krótkometrażówkę "Catwoman", która znalazła się na DVD z Year One. Nic specjalnego, ale jest zdecydowanie lepsza od całego Year One.
24-10-2011, 20:16
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Cytat:widziałem tylko Batman vs Dracula i to zaiste było tragiczne
Tyle że to była animacja skierowana dla dzieci do lat dziesięciu.
24-10-2011, 20:40
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Komiks czytałem trzy lata temu i bardzo mi się spodobał. Animację oceniam jako autonomiczny twór. Zatem pokrótce:
+ Jim Gordon - to jest (powinien być) film tego faceta;
+ Dwie świetne akcje - w budynku i finał. Dramaturgia, realizacja - wszystko działa jak należy;
+ Niezła brutalność (trochę krwi, motyw z prostytutką poniżej 18. i dzidziusiem);
+ Dobra animacja;
.....................................................................................................................................................................................
+ - Mimo że film trwa 64 minuty, Dux mógłby sporządzić listę nie 50, lecz 100 Prawd Objawionych
.....................................................................................................................................................................................
- Oprócz wspomnianych wyżej scen akcji, Batman/Bruce jest po prostu FATALNY. Beznamiętne monologi o wszystkim i niczym, niemal zerowa podbudowa pod postać gacka, wreszcie bardzo irytujący aktor w tej roli, który swoje kwestie czyta, jakby miał kłaść się już spać;
- Selina. Co ona tu, kurwa, robi?! Od pierwszej akcji (żenującej zresztą) ze skokiem na samochód, przez irracjonalne zachowanie jako Catwoman, po fatalny wygląd babochłopa. Słowem - totalna klęska;
- Umiejętności Wayne'a, bo nie wiem już, co twórcy chcą zrobić... Tutaj syf na ulicach, nieletnie dziwki, czyli niby-realizm, a tutaj Bruce łamie z buta drzewo czy kolumnę w budynku...
- Ja wiem, że komiks, że przerysowania były i w oryginale. Ale żeby postaci były aż tak jednowymiarowe? Po jednym zdaniu wiemy już, kto jest Dobry, a kto Zły...
- Gdzie te kwestie z komiksu? Np. kiedy Batman kopie jednego z tych młodocianych złodziejaszków w komiksie mówi: Poszły żebra. Trudno... xD
- Tak w ogóle to po co była ta animacja? Nolan, mimo zrobienia z Gordona pipy, opowiedział tę historię sto razy lepiej w Begins...
.....................................................................................................................................................................................
Ze względy na powyższe plusy i krótki czas projekcji, można sobie tego Batmana obejrzeć, ale w kilku miejscach naprawdę będzie bolało. Naciągane 5 / 10.
25-10-2011, 02:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-10-2011, 02:11 przez Anielski_Pyl.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
Nie czytałem nigdy żadnego komiksu o Batmanie, nie przepadam za animacjami Batmana ani filmami Schumachera. Za jedyne godne uwagi, w miare realistyczne i poważne filmy o gacku uważam te Burtona i te z serii Nolana, jednak BATMAN: YEAR ONE naprawde zajebiście mi się podobał.
Oczywiście akcje typu łamanie drzew nogą czy skakanie z kilku pięter na lajcie to lekko przegięcie. Poza tym uważam, że ciut za dużo Batmana, za mało Gordona. Właściwie najmocniejszy atut filmu to Gordon (w tej robi wybitny Bryan Cranston, nawet postać wygląda jak aktor). Ciut zbędny udział Catwoman. Szkoda, że takiego Gordona nie pokazano nam w Batmanach Nolana.
Ogólnie film oceniłem na 7/10.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
25-10-2011, 15:10
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
![[Obrazek: batman-the-dark-knight-returns-the-joker-and-batman.png]](https://timsfilmreviews.files.wordpress.com/2013/01/batman-the-dark-knight-returns-the-joker-and-batman.png)
O dziwo nie widziałem na tym forum jeszcze tematu do tych filmów :)
Uważam, że te filmy o Mrocznym Rycerzu są świetne. Wierne adaptacje komiksów Franka Millera :) Bardziej realistyczne i brutalne niż aktorskie przygody Batmana, lepsze nawet od trylogii Nolana moim zdaniem. Chociaż "Year One" jest fabularnie dość podobny do "Begins" to i tak uważam, że "Year One" ma dużo lepszy scenariusz :) Przede wszystkim świetnie wykreowana postać Gordona (!). W sumie w tym filmie ciężko jest jawnie stwierdzić kto jest głownym bohaterem, Gordon czy Batman. Film ten pokazuje to, czego nie było w innych odsłonach przygód Nietoperza m.in. dziecięca prostytucja, handel narkotykami, zdradzanie żony przez Gordona i dużo, dużo krwi. Oczywiście obraz ten ma kilka minusów np. Bruce Wayne łamie kopnięciem drzewo albo skakanie postaci z kilku pięter i wychodzenie z tego bez draśnięcia. No troche zaginają prawa fizyki, ale takich scen jest raptem kilka :) W sumie po obejrzeniu "Year One" myślałem, że już lepszy film o tej postaci nie powstanie a tu bum, 'Dark Knight Returns I'. No oceniając ten film jako film o Batmanie to to jest 11/10. Arcydzieło. Taki powinien być Batman. Sam już design Batmana uważam, że jest trafiony w dyche: jego głos, wielkie gabaryty, kostium. Poza tym film oczywiście dość realistyczny i brutalny, a mordobicie Batmana i przywódcy tych mutantów jest po prostu świetne. Jedyny minus filmu: Robin, ale da się to przeżyć. Druga część DKR już troszkę słabsza, mniej realna ale za to nadrabia starciem Batman/Joker i później świetną walką Batmana i Supermana. Naprawde świetnie się ogląda Batmana spuszczającego solidny wpierdol Clarkowi Kentowi. +Oliver Queen bez ręki ! Generalnie świetne filmy, warte obejrzenia i dość krótkie. Napewno nie ustępują niczym aktorskim filmom Nolana czy Burtona.
A Wy forumowicze, co sądzicie o tych filmach ? :)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
05-03-2015, 12:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-03-2016, 10:52 przez szopman.)
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Denne produkcyjniaki prosto na DVD z kiepską animacją, słabym aktorstwem, kiepawą muzyką i debilnymi scenariuszami. W "Year One" Batman kopnięciem powala drzewo, a w tym drugim przebiera się za staruszkę by złapać gostka napadającego na monopolowy. Wszystkie te filmy DC po "Powrocie Jokera" to syf, kiła i mogiła.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
05-03-2015, 12:27
Captain Skullet
Liczba postów: 20,339
Liczba wątków: 128
Tak mi się właśnie wydawało po tym, co do tej pory miałem okazję o nich przeczytać.
05-03-2015, 14:34
|