17-09-2015, 15:44
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
The Lodger (1927) - kino nieme od Hitchcocka. W Londynie grasuje morderca kobiet, w międzyczasie do domu głównych bohaterów wprowadza się tytułowy lokator. Tyle mogę powiedzieć o fabule, bo mamy typowe kino suspensu z tajemnicami i mgielnym Londynem. W dodatku wyróżniają się pomysłowe plansze z napisami i pierwsze cameo Hitchcocka w swym filmie.
Vacation (1983)
Powtórzony po latach okazuje się komedią obyczajową na delikatny uśmiech z jedną, naprawdę świetną sceną. Mówię o "Rydwanach ognia" świetnie odegranych przez Chevy'ego Chase'a i młodziutkiego Anthony'ego Michaella Halla. Poziom pewnie nieosiągalny dla dość odpychającej na zwiastunach piątej części która niedawno weszła do kin. 6/10 Christmas Vacation (1989) Powtórka z rozrywki, czyli Chevy Chase w ogniu niefortunnych i absurdalnych wypadków, przypominający, że im Hughes był starszy tym mocniej wysługiwał się prostym slapstickiem. Plusem świetne oddanie świątecznego szaleństwa, minusem naburmuszone, bezbarwne dzieciaki. Aż trudno tutaj uwierzyć, że Juliette Lewis i Johnny Galecki zrobili kariery większe niż oryginalni odtwórcy ról pociech Griswoldów. 6/10 17-09-2015, 16:38
Skąd niby taka teoria o slapsticku - zwłaszcza w kontekście czwartej z kolei i zdecydowanie najlepszej części serii, za którą wcale nie odpowiadał reżysersko?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 17-09-2015, 17:46
Trzeciej z kolei. Zresztą za żadną nie odpowiadał reżysersko, ale za to do wszystkich napisał scenariusz. :)
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 17-09-2015, 17:49
Mnóstwo tam slapstickowych gagów: wywracania się, spadania ze schodów i strychów, niszczenia domu, tańców na drabinie, cały film jest tym napchany. A w scenariuszu bardzo mocno czuć rękę Hughesa, od żartów z korporacji przywodzących na myśl wątki w "Samolotach, samochodach i pociągach" czy "Ona będzie miała dziecko", przez ćwiczenia z późniejszymi żartami w Kevinie którą reprezentuje tutaj np wątek japiszonów z sąsiedztwa i nieustannego niszczenia ich domu, po dyskretną erotykę którą lubił przemycać Hughes (marzenie Chevy'ego o basenie).
Familijny, ostatni okres twórczości Hughesa, którego sztandarem są Keviny i Beethoven opierał się przecież na tego typu humorze, czego kulminacją był koszmarny Alex sam w domu, zapewne napisany tylko dlatego aby uwolnić się od kontraktu z wytwórnią, ale jednak nadal podpisany przez tego świetnego scenarzystę. Hughes nie napisał scenariusza już do czwartej części, Wakacji w Vegas. 17-09-2015, 17:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-09-2015, 18:19 przez Szaman.)
Odwoływanie się do filmów, które tylko napisał bynajmniej nie stanowi rzeczowego argumentu w kontekście całej twórczości - filmy autorskie, a sama podstawa, jaką jest skrypt to dwie kompletnie inne rzeczy, które należy rozróżniać.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 17-09-2015, 19:31
I Walked with a Zombie - początkowo są straszne nudy, ale już od drugiej połowa robi się ciekawiej, klimat voodoo się zagęszcza, a Carrefour to jeden z najstraszniejszych zombiaków w historii. Z kolei końcówka wydaje się być robiona w pośpiechu. Za to jakie klimatyczne kadry:
23-09-2015, 15:28
Youth - świetny! Miejscami co prawda nieco przeartyzowany, a i spokojnie bym wyciął te 5-10 minut blubrów (jak początkowa piosenka, kompletnie od czapy), niemniej znakomicie zagrany (Dano!), pełen niesamowitych kontrastów i ciętych ripost, niekoniecznie dialogowych. Rozczarowała mnie trochę końcówka, która niepotrzebnie wszystko dopina i dopowiada, spokojnie można było uciąć film wcześniej. Ale i tak jest to poezja wizualna do samego końca.
8, może nawet 9 / 10 - muszę pomyśleć The Naked City - bardzo dobre, chwilami może nieco naiwne, o przeciętnym aktorstwie, ale rzemieślniczo porywa, zagadka też się trzyma dobrze po tylu latach, plus jest to świetne spojrzenia na obraz NY tamtego okresu. 8 / 10 Feast of Love - bardzo przyjemny filmik. Może przesadnie zachowawczy i zbyt cukierkowy, ale solidnie zrobiony, choć bez jakichś fajerwerków. No i Radha w chuj zajebiście tu wygląda. 6+ / 10 Farewell, My Lovely (1975) - zestarzał się niestety. Aktorsko solidnie, niemniej te monologi z offu i mało zaskakująca intryga (kij z tym, że n-ta z kolei adaptacja książki) dzisiaj mogą się wydawać nieco śmiechowe (zwłaszcza po licznych parodiach gatunku). Kolor też jakoś szczególnie nie służy klimatowi. 6 / 10 Five - j.w.; to jest warto obejrzeć dla osobliwego minimalizmu (a i całość krótka), lecz schematyczność, ograny zestaw postaci i ograniczony budżet miejscami bolą. Z chęcią obejrzałbym remake. 6 / 10 Men Don't Leave - Lange jak zawsze na propsie, reszta obsady, jak i cała historia również urocza. Dobrze czasem obejrzeć taki film, który jest niby kolejnym dramatem jakich wiele, ale angażuje i po prostu dobrze się ogląda, a po seansie cieplej jakoś na serduszku. 7 / 10 Ace in the Hole - rewelacja! Douglas w jednym z najlepszych swoich występów, całość doskonale napisana i zrobiona tak, że po prostu się chłonie. Film nic a nic nie zestarzał się, a i dziś jest chyba nawet bardziej aktualny. 9 / 10 The Manchurian Candidate (oryginalny) - z jednej strony mistrzostwo realizacji, z drugiej jednak część motywów trąci myszką. Z jednej strony doskonałe aktorstwo, z drugiej trochę drewna i niedopracowanych lub po prostu zbędnych wątków. Chętnie obejrzę remake - jestem ciekawy, co spieprzyli, a co wyszło im lepiej. Bo mimo wszystko przebić główny myk wydaje się niemożliwe, ale i miejsca na improwizację reszty fabuły pozostaje sporo. 7 / 10 Sneakers - badzo przyjemnie było sobie odświeżyć ten film. Jedna z tych produkcji, która jest po prostu głupiutka i nie powinna się była udać, a jednak obsada i swoisty 'flow' sprawia, że mamy do czynienia z magią kina. 7+ / 10 Black Sabbath / I tre volti della paura - dość letnie. Opowiastki są przyjemne, ale nieszczególnie straszne lub zajmujące, aktorstwo momentami drewniane lub nadekspresyjne, co w danym gatunku w sumie nie powinno dziwić, ale jest parę chwil, że razi. Najbardziej podobał mi się segment z kroplą wody, a w kwestii różnic pomiędzy wersjami, to obie mają swoje zalety. U Amerykanów Karloff ma zdecydowanie lepsze wejście, z kolei w oryginale chociażby pierwszy segment jest sensowniejszy i podoba mi się humorystyczna końcówka. Tak czy siak raczej dla fanów. 6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 23-09-2015, 21:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-09-2015, 21:10 przez Mefisto.)
Good Kill >>
![]() Genialny dramat wojenny , jedna z najlepszych ról Ethana Hawke. Wojna jest kurwa Wojną, nie ważne czy jesteś w ciepłej jednostce i wykańczasz Talibów za pomocą pilota , czy robisz tradycyjny nalot na wioskę gdzieś na zadupiu świata. Drony to nie Playstation tylko prawdziwi ludzie, prawdziwe niszczone życie. Bolesne jest to, że nie każdy z wojskowych do tego tak podchodzi. Hawke świetnie rozegrał to jak na talerzu , na propsie mega scena w której tłumaczy żonce co dzisiaj robił w koszarach.Sprawdziła się tu teoria, że babki wojskowych nie wiedzą na jakiej planecie żyją, a co dopiero ogarnąć oblicze tego syfu z którym faceci muszą się zmagać w obliczu wojny. Zwieńczenie tej historii świetnie przygotowywane przez cały seans domyka wszystko w satysfakcjonującą całość. Polecam 8/10 dla Good Kill 23-09-2015, 22:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-09-2015, 22:26 przez Predator895.)
Pamiętnik (The Notebook)
Jest wszystko dobrze, a nie jest. Ani Gosling, ani McAdams nie potrafią udźwignąć tego filmu, drugi plan też nijaki. I dobra scenografia jest z epoki i zdjęcia, ale wszystko to takie melodramatyczne w tę złą stronę, naciągane. Emocje nie wychodzą z samej historii - jest ona poszatkowana narracją z offu i skokami w czasie, gdzie Garner błyszczy a partnerująca jemu Rowland gra, jakby wyrwali ją z kina lat 30 czy 40. Podobno dziewczyny się wzruszają - mnie nie ruszył nic a nic. Dwa podejścia i trzeciego nie chce. 5/10
loading podpis...
27-09-2015, 20:24
The Last Run - solidne olskulowe kino. Scott jak zawsze dobry, intryga odpowiednio angażująca, generalnie dobrze patrzydło, choć sceny pościgów już dziś większego wrażenia nie robią.
7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 28-09-2015, 00:31
Zabójczy układ - Antoine Fuqua w swoim filmowym debiucie z Johnem Woo jako producentem. Wygląda to jak biedniejsza wersja filmów Woo. Dużo akcji, ale nie tak fajnej jak w filmach Woo, mało dialogów (Danny Trejo na przykład wypowiada w całym filmie 4 słowa), a sama fabuła jest prościutka. Do tego film z 1998, a patrząc na jakość wykonania, scenografię i muzykę miałem wrażenie, że jest to niskobudżetowy film z lat 80-tych. Z plusów na pewno fakt, że całość szybko zlatuje, akcji jest dużo i jako rozrywka na raz gdzie się dużo strzelają film sprawdza się nieźle. 6/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-10-2015, 03:22
50/50
Zaczyna się raczej niespecjalnie, jak typowa hollywodzka obyczajówka na watch and forget, prowadzona schematycznie nie będąc przy tym jakoś szczególnie interesująca i wrzucająca Setha Rogena na obligatoryjne "bros before hoes". Ale gdy film dochodzi do momentu, w którym choroba głównego bohatera daje o sobie znać w poważniejszy sposób, scenariusz w końcu pokazuje pewne wyczucie i niesztampowość, podchodząc do tematu życia z rakiem, w sposób wyważony, zabawny i niebanalny (nawet jeżeli nie podając niczego odkrywczego). Nie ma tu jakichś druzgocących refleksji na temat radzenia sobie z brzemieniem śmiertelnej choroby, które wyróżniłyby ten film na tle podobnych mu tytułów, jest za to sporo momentów, które wydają się po prostu sensowne, zyciowe, łapiące za serducho bez przerysowania czy melodramatu. Trzy nowotwory na pięć.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
06-10-2015, 07:47 (23-09-2015, 21:08)Mefisto napisał(a): The Manchurian Candidate (...) Chętnie obejrzę remake - jestem ciekawy, co spieprzyli, a co wyszło im lepiej. Bo mimo wszystko przebić główny myk wydaje się niemożliwe, ale i miejsca na improwizację reszty fabuły pozostaje sporo. Remake obejrzany - widzę, że odgórnie miesza się go raczej z błotem, a dla mnie zdecydowanie lepszy od oryginału. Owszem, w paru momentach brakuje mu subtelności oryginału (eksperymenty, związek z matką), niektóre tricki techniczne też można sobie było darować, no i finał mógłby być nieco dramatyczniej zainscenizowany. Można także narzekać na to, że znowu wielkie korporacje som złe i takie tam. Niemniej, aktorsko film miecie - Denzel jeszcze sprzed autopilota, Liev mnie zachwycił, a Meryl jak rzadko kiedy ostatnio, naprawdę zasłużyła na Oscara. Dalszy plan też solidny i podoba mi się fakt, że karty nie są tak od razu odkrywane (acz, paradoksalnie, brakuje motywu z kartami, który był lepszym mykiem uruchamiającym), a i sporo elementów zmieniono na plus. Ocena oczko wyżej zatem. 8 / 10 Dzikie historie - niezbyt dziki film, spodziewałem się czegoś bardziej oryginalnego, niż schematyczne nowelki bez jakiegokolwiek łącznika. Ba! Za wyjątkiem ostatniej żadna historia nie jest właściwie dzika, nie ma pazura. Przykładowy segment 1 to jedynie ciekawe intro, a "trójeczka" - którą polecam Mentalowi - ma w sobie za mało frustracji i pazura. We wszystkich zresztą opowieściach fasady zbyt łatwo pękają, bohaterowie są tekturowi, a całościowo to pozbawiona w sumie wyrazu rozrywka, którą niewystarczająco dopracowano. Szkoda, że poszczególnych historyjek nie powierzono różnym twórcom, bo wtedy mogłoby wyjść coś bardziej nieszablonowego, charakterystycznego. Relatos salvajes to przyjemny, ale kompletnie anonimowy, wręcz wymuskany do nijakości kawałek kina. 7 / 10 - głównie za ostatnią, najbardziej żywą opowieść i parę fajniejszych momentów w międzyczasie
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 09-10-2015, 02:36
Junun - krótkometrażowy dokument Paula Thomasa Andersona o nagrywaniu przez Jonny'ego Greenwooda płyty w indyjskim forcie z tamtejszymi muzykami. Bardziej relacja, godzinny teledysk, ale bez wydziwiania, wyluzowana, niewymuszona nawet nieco "niechlujna" rzecz jak na tak zdyscyplinowanego reżysera ("chaotyczne" zdjęcia z ręki, bez celebrowania każdego ujęcia) a jednak z wieloma genialnymi momentami, gdzie montaż dopełnia świetną muzykę idealnie. Pewnie nie dla wszystkich, ale dla mnie rzecz znakomita, do wielokrotnego oglądania i słuchania, pokazująca, że nawet od niechcenia PTA może zrobić coś zajebistego. Do obejrzenia na mubi.com.
10-10-2015, 20:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2015, 20:47 przez PropJoe.)
The Walk - jak na Zemeckisa to strasznie przeciętny film. Narracyjnie to bodaj najbardziej irytujący film roku, bo bohater co 5 minut tłumaczy widzowi wszystko. Fabularnie też w sumie od linijki. Jedynie finał daje radę - tak na ekranie IMAXa, jak i w ogóle dramaturgicznie. Fajerwerków jednak żadnych, emocji też niewiele więcej.
6 / 10 Persona - powoli zaczynam nadrabiać braki w imdb250 (za wyjątkiem dziełek pokroju Harry Poter część 75 i kino indyjskie, które nie wiem co tam robi w ogóle), więc na pierwszy ogień Bergman. I cóż, koleś oczywiście nie byłby sobą, gdyby dobrej historii nie spieprzył jakimiś artystycznymi pierdołami. Pierwsze 15 minut tego filmu wygląda zatem jak wypociny jakiegoś studenta filmówki, przekonanego o swojej wyższości nad wszystkim dookoła. Pojąć o co w tym chodzi nie sposób. Potem panie wyjeżdżają nad morze i robi się prawdziwe kino - fenomenalnie zagrane, intrygujące i minimalistyczne. Arcydzieło... przez jakieś 30-40 minut. W końcówce mamy znowu blubry z cyklu "połap się pan o co w tym kaman, a dostaniesz ciasteczko", tudzież sztuka dla sztuki. To plus ujęcia, których dziś nie sposób brać na poważnie, bo z czasem stały się parodią samą siebie (mam tu na myśli monologi wprost do kamery z jednoczesnym nakładaniem się twarzy z profilu - ostatnio śmiało się z tego bodajże 500 dni miłości) sprawiają, że niegłupi pomysł wyjściowy zostaje sprowadzony do bólu głowy i totalnego zagubienia widza. Oczywiście studenci filmoznastwa i krytycy robią pod siebie, bo to takie ważkie kino artystyczne z mnogością interpretacji. Sęk w tym, że zrobione chyba tylko dla elity intelektualnej. Szkoda, bo całość ma wszelkie znamiona arcydzieła i naprawdę mogła być wielka. 6-7 / 10 - nie potrafię zdecydować
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 19-10-2015, 15:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-10-2015, 15:15 przez Mefisto.) (19-10-2015, 15:14)Mefisto napisał(a): Persona - (..) ujęcia, których dziś nie sposób brać na poważnie, bo z czasem stały się parodią samą siebie (mam tu na myśli monologi wprost do kamery z jednoczesnym nakładaniem się twarzy z profilu - ostatnio śmiało się z tego bodajże 500 dni miłości) Możesz wstawić jakiś skrin albo link do tej sceny?
.
19-10-2015, 15:58 (19-10-2015, 15:14)Mefisto napisał(a): W końcówce mamy znowu blubry z cyklu "połap się pan o co w tym kaman, a dostaniesz ciasteczko", tudzież sztuka dla sztuki. (...) Oczywiście studenci filmoznastwa i krytycy robią pod siebie, bo to takie ważkie kino artystyczne z mnogością interpretacji. Sęk w tym, że zrobione chyba tylko dla elity intelektualnej. Nie należę do żadnej z tych grup, więc chyba mogę zabrać głos;) Mefisto stać Cię na więcej, skreślanie i atakowanie czegoś czego się nie zrozumiało... ehh. Druga połowa filmu jest kluczowa, nadaje sens całości, a nie żadna sztuka dla sztuki. To moim zdaniem, film, który najgłębiej chyba wnika w człowieka i poruszył mnie do głębi. Subiektywna opinia;) Nie trzeba być żadną elita by wpisać w google tytuł. No właśnie, nie trzeba daleko szukać ani specjalnie się głowić, wszystko jest niemal na tacy... tytuł: Persona i niemal wszystko stanie się jasne: https://pl.wikipedia.org/wiki/Persona_(psychologia) Zresztą czy to źle, gdy reżyser robi film, który nie zapełnia tylko 1,5h w kinie, a sprawia, że widz myśli o nim czasem dniami, aż nawiązuje się więź widz-reżyser a doświadczenie widza zostaje wzbogacone. 19-10-2015, 17:00
Tylko, że ani nie skreślam, ani to nie jest tak, że zupełnie nie wiem o co chodzi. Problem leży w tym, że:
a) przez to pierdololo film mną nie wstrząsnął, a raczej zmęczył i zirytował, więc nie - nie będę nad nim myślał dniami, bo zwyczajnie szkoda mi czasu b) cały problem, clou historii, tego co artysta chciał przekazać zawiera się właśnie w tych 40 minutach, o których pisałem - brakuje im jedynie "normalnego" wykończenia, zamiast którego dostajemy zlepek nietrzymających się kupy wizualizacji, jakie tylko wprowadzają niepotrzebny zamęt (na to samo cierpi zresztą Jajo węża). Poza tym uważam za żałosne wysługiwanie się googlami (zwłaszcza w przypadku, kiedy film powstał, gdy filozofom nie śniło się o internecie) - film winien bronić się sam. Swe zdanie podtrzymuję - Persona jest przeartyzowana, przestylizowana.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 19-10-2015, 17:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-10-2015, 17:12 przez Mefisto.)
W latach 60-tych pewnie bym zaproponował encyklopedię, która swego czasu była niemal w każdym domu. Ty pewnie swoją spaliłeś, bo to żałosne z niej korzystać;)
Ciebie zmęczył a mnie zafascynował, stając się jednym z najważniejszych w życiu. Pierwszy raz obejrzałem na klasowym wypadzie do kina w liceum i mimo, że nie wszystko zrozumiałem, to "siedział mi za skóra" przez niemal 10 lat i nie dawał spokoju. Kilka lat temu zrobiłem powtórkę i trafiło mnie jak obuchem. Jeśli dobrze zrozumiałem, co Tobie się podobało a co nie w filmie, to może odpowiednie będą "Szepty i krzyki". 19-10-2015, 17:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-10-2015, 17:32 przez krysiron.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,138 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,836 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,236 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,452 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,745 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,387 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,289 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,229 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |

![[Obrazek: Good-Kill_poster_goldposter_com_4.jpg]](http://www.goldposter.com/wp-content/uploads/2015/04/Good-Kill_poster_goldposter_com_4.jpg)





