Nowy
Liczba postów: 189
Liczba wątków: 4
Blade napisał(a):. No i sie sprzedalo a sporobj powiedziec zeby zrezygnowal z tych milionów (milardów?) zysków aby tylko nakrecic film po swojemu :roll:
Dokladnie - jakby nie chcial zyskow, to by nakrecil film wierny ksiazce, a opowiesci pokroju tej wyzej proponuje wlozyc miedzy bajki
People used to think that when someone dies,
a crow carries their soul to the land of the dead.
But sometimes... only sometimes the crow brings
that soul back to set the wrong things right.
http://www.jackson.pl/
07-07-2005, 21:40
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Jackson napisał(a):Blade napisał(a):. No i sie sprzedalo a sporobj powiedziec zeby zrezygnowal z tych milionów (milardów?) zysków aby tylko nakrecic film po swojemu :roll:
Dokladnie - jakby nie chcial zyskow, to by nakrecil film wierny ksiazce, a opowiesci pokroju tej wyzej proponuje wlozyc miedzy bajki
Czytałem Władce i nie wiem dlaczego piszesz, że nie nakręcił filmu wiernego pierwowzorowi. Jasne, że niektórych fragmentów książki nie ma w filmie, ale gdyby tak było każda część trwałaby z 5-6 godzin, wysiedzisz tyle w kinie?
08-07-2005, 12:10
A nie? a jak w domu ogladasz kilka filmow naraz to co?
08-07-2005, 13:07
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
W domu to co innego, wygodnie możesz sobie leżeć na kanapie, wziąść coć do jedzenia co nie jest popkornem i ogólnie łatwiej znieść filmowe maratony u siebie niż w kinie.
08-07-2005, 17:07
Nowy
Liczba postów: 450
Liczba wątków: 12
Jackson napisał(a):Dokladnie - jakby nie chcial zyskow, to by nakrecil film wierny ksiazce, a opowiesci pokroju tej wyzej proponuje wlozyc miedzy bajki
Całkowicie wierny książce? Wiesz ile to musiałoby trwać? Jedna część ponad 5 godzin. W związku z tym trzeba by było podzielić każdą część trylogii na kilka filmów, aż cały cykl nabrałby rozmiarów podobnych do jakiejś telenoweli. Ciekawe co na to inni widzowie? Taki pomysł zapewne zaowocowałby stworzeniem serialu telewizyjnego na podstawie wspominanego dzieła Tolkiena.
08-07-2005, 18:02
Nowy
Liczba postów: 189
Liczba wątków: 4
Dusqmad napisał(a):Całkowicie wierny książce? Wiesz ile to musiałoby trwać? Jedna część ponad 5 godzin.
Kazda z skiazkowych czesci w dwoch epizodach i sprawa zalatwion :roll:
People used to think that when someone dies,
a crow carries their soul to the land of the dead.
But sometimes... only sometimes the crow brings
that soul back to set the wrong things right.
http://www.jackson.pl/
08-07-2005, 18:22
Nowy
Liczba postów: 450
Liczba wątków: 12
Jackson napisał(a):Kazda z skiazkowych czesci w dwoch epizodach i sprawa zalatwion :roll:
To ile będą trwać te dwa epizody, aby były całkowicie wierne książce?
08-07-2005, 18:28
Nowy
Liczba postów: 189
Liczba wątków: 4
Dusqmad napisał(a):Jackson napisał(a):Kazda z skiazkowych czesci w dwoch epizodach i sprawa zalatwion :roll:
To ile będą trwać te dwa epizody, aby były całkowicie wierne książce?
Zapewne tyle ile trzeba :roll:
A na dobra sprawe wierne wcale byc nie musza, starczy ze beda czyms wiecej poza przesycona patosem nawalanka
People used to think that when someone dies,
a crow carries their soul to the land of the dead.
But sometimes... only sometimes the crow brings
that soul back to set the wrong things right.
http://www.jackson.pl/
08-07-2005, 18:39
chaotic good
Liczba postów: 937
Liczba wątków: 15
opinię na temat tej nieszczęsnej ekranizacji wyrażałam już tyle razy, że nawet mi się nie chce powtarzać specjalnie, ograniczę się zatem tylko do stwierdzenia, że żal mam nie tyle o rezygnację z niektórych wątków, których umieszczenie byłoby technicznie niewykonalne z uwagi na właściwości materii filmowej, ile o kompletne wypaczenie ducha Tolkiena. Wizualnie powalająca, Jacksonowska trylogia nie ma w sobie śladu tolkienowskiej głębi. To błyskotka, czarująca, ale tylko imitacja.
It has been said that time heals all wounds. I do not agree. The wounds remain. In time, the mind, protecting its sanity, covers them with scar tissue, and the pain lessens, but it is never gone.
08-07-2005, 18:51
Początkujący
Liczba postów: 7
Liczba wątków: 0
"Tolkienowska głębia"- hmmmmmmm. Rozumiem Was- wrażliwych na czyste artystyczne piękno smakoszy o wyobraźni pozwalającej na "ciekawe interpretacje"(w duuuuużym cudzysłwiu) za które zachwycona nauczycielka od polskiego obdarowuje was szeregami plusów wkrótce digimorfujących w morze piątek, widzącym w tej powieści liczne alegorie do ówczesnej rzeczywistości(dyć sam pierścien to uosobienie Tolkienowskiego strachu przed cywilazacyjnym i naukowym postępem, a armia Saurona to nic inneo niż Trzecia Rzesza),a odwieczny topos walki dobra ze złem oraz archetyp drogi zawarte w tym dziele skłania do wielogodzinnych przemyśleń. taak tak rozumiem Was ale właśnie na tym polega ta subtelna różnica pomiędzy książką a ekranizacją. Ekranizacja powieści, w której motywem przewodnim jest akcja nie powinna być traktatem filozoficznym a z waszych postów wynika, że właśnie tego oczekujecie. Wiecznie powtarzane zdania typu ânawet 12 godzinny film nie jest w stanie odtworzyć wszystkich skłaniających do refleksji smaczków z 1500- stronnicowej powieściâ nie są bynajmniej jakimś tam pierdoleniem a czystą najczystszą prawdą, dogmatem , którego nikt nie podważy. I owszem zostało pominięte kilka pięknych samych w sobie, rzekłbym baśniowych wątków jak dramatyczna sytuacja elfów w Śródziemiu, czy choćby opowieść o żonach Entów to nie można powiedzieć, że film nie oddaje ducha książki. Nie wiem czemu marudzicie ma świetnie uchwycona przez Jacksona w otwierającej sekwencji ironie losu, czyniąca z Hobbitów najważniejszymi istotami 3 ery, czy choćby cały wątek Golluma, traktujący o dwuznaczności podejmowanych decyzji. Mam wrażenie, że wszyscy , tak dumnie a jednocześnie buńczucznie anonsujący swe krytyczne poglądy na temat dzieła Jacksona, mowiąc wszem i wobec" HEJ patrzcie oto znalazł się kawał łebskiego skurwiela odoporny na odmóżdżającą papkę z Hollywoodu" tak naprawdę przed pójściem do kina wmówił sobie âTo będzie chujowy filmâ, komera nie godna miłośnika Bergmana. A już dawno przekraczająca granice dobrego smaku krytyka forumowicza Jacksona jest po prostu żałosna. Od dawna cię szanowny Panie Jacksonie obserwuje w topikach o Władcy Pierścieni i jeszcze ani razu nie doczekałem się jakiś sensownych argumentów z twoich ust i jak wcześniej wspomniałem użyte przez Ciebie określenie Lotra âprzeciętnym komercyjnym filmemâ, jest ostatnim epitetem pasującym pod ten adres. Powiedz więc wszem i wobec, pytam się z czystej ciekawości ,posługując się konkretnymi przykładami Czego w filmie zabrakło. Tylko niech to nie będzie dziecinada typu ânie było Bombadila i Bijącej Wierzby i Glofrindera⌠i⌠i,,,,,â rozumiem temat przerabiany na starym forum wiele razy, i strata Czasu dla Ciebie by powtarzać swoje złote sentencje, ale poświęć się trochę dla dobra tej schodzącej na psy grupy dyskusyjnej
11-07-2005, 00:19
Nowy
Liczba postów: 72
Liczba wątków: 5
Podobno Christopher Lee (grający Sarumana) bardzo był zdenerwowany i rozczarowany jak zobaczył film, bo za mało Sarumańca tam było.
No i jak zobaczyłem Gandalfa w jakimś filmie gdzie grał niewąską szuję to o mało co z krzesła nie spadłem :D
11-07-2005, 00:38
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
maczupikczu napisał(a):taak tak rozumiem Was ale właśnie na tym polega ta subtelna różnica pomiędzy książką a ekranizacją. Ekranizacja powieści, w której motywem przewodnim jest akcja nie powinna być traktatem filozoficznym a z waszych postów wynika, że właśnie tego oczekujecie.
Nie, nie rozumiesz. Oddanie glebi powiesci wcale nie musi oznaczac nadanie ekranizacji charakteru filozoficznego traktatu. I radzilbym nieco stonowac swoje wypowiedzi. Mozna sobie od czasu do czasu przeklnac, bo czemu by nie, ale co za duzo to niezdrowo.
11-07-2005, 01:29
Początkujący
Liczba postów: 7
Liczba wątków: 0
OK To Błagam podajcie jakiejść konkrety Co takiego jak powiedziałą Deyna wypacza ducha powieści(zdanie conajmniej mocne), i gdzie nie zachowano jej głębi? Czym jest zatem to coś co kryje się pod nieszczęsnym zwrotem"głębia powieści" Owszem głupia brzmiące pytanie, ale mam nadzieje ,że pomoże to napisać komuś jakiś jeden malutki malesieńki konkrecik, ponad " nie,nie rozumiesz". Od jakieś roku obserwuje tutejszą dyskusję na temat Lotra i zawsze szlag mnie trafiał widząć jak kompetencje szanownego użytkownika forum KMF pozwalają bez usazadnienia nazwać Jacksona beztalenciem, zupełnie jak na często przytaczanym forum onetu. Nie wiem co mnie teraz tak naszło na posty, perspektywa bezsennej nocy(geez duchota,komary :cry: ) bez ściśle ustalonego zajęcia? panorama na bagienko jednowersowych postów zalewające te progi? Nie wiem, ale prosze wyduście coś z siebie
11-07-2005, 02:23
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Mnie się LOTR nie podoba, ponieważ mnie nudzi. Uważam, że jako ekranizacja jest idealny - zasypiam w tych samych momentach, co podczas lektury.:) A poza tym gdybym był fanem ksiązki, to raczej by mi się spodobało, bo najgorzej gdy ekranizacja jest tylko przeniesieniem słów na ekran. Musi być jakimś subiektywnym spojrzeniem, interpretacją. Oczywiście bez przegięć, jak np. w przypadku Solaris.:P Ale dobór zekranizowanych wątków wydaje się dobry, ich wykonanie doskonałe - i gdyby nie to, że całość jes tak koszmarnie nużąca, piałbym z zachwytu.
11-07-2005, 07:15
No prosze i tu się zgadzam stu procentowo. Do książki też się chciałem zabrać ale zawsze nagle budzilem sie kilka godzin potem rano...Z filmów dotrwałem pamietam, że do gdzies polowy drugiej czesci chyba...a potem tylko chrrr :D
20-07-2005, 22:03
Nowy
Liczba postów: 72
Liczba wątków: 5
Ja tam do filmu większych zastrzeżeń nie mam- tylko końcówka była w najgorzym holiłódzkim stajlu- łzawe, cukierkowe i drażniące.
Przy takim dziele jakim jest trylogia- nie ma bata wszystkich się nie zadowoli bo przecież tyle jest wizji świata i bohaterów Tolkiena co czytelników (lub nie wiele mniej). Po za tym z zasady film spłyca ksiązke co do czego absolutnie nie ma wyjątków,
mogłobyć o wiele gorzej.
a nie jest źle
I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched c-beams glitter in the dark near the Tanhauser Gate. All those ... moments will be lost in time, like tears...in rain. Time to die.
20-07-2005, 22:30
Nowy
Liczba postów: 837
Liczba wątków: 10
Dla mnie film, ma owszem trochę minusów, ale są one i tak miażdżone przez dziesiątki zalet tego filmu, można by wymieniać zdjęcia,efekty specjalne, charakteryzacja, aktorstwo, muzyka itd. Dawka patosu jest do zniesienia, najbardziej mnie denerwuje chyba niepotrzebnie przesadzpne sceny bitew z RotK, resztę potrafię przeboleć, nawet zbyt rozbudowaną rolę Arweny. Film i książka rządzą się innymi prawami, ale uważam, że klimat jest w miarę dobrze oddany, scenariusz jest może nie doskonały, ale dla mnie nie ma w nim nudnych momentów, akcja jest poprowadzona prawidłowo, skróty w większości nie rażą. Trochę mnie wkurzało kombinowanie przy postaci Faramira, myślę że każdy będzie miał inną listę rzeczy które uważa że Jackson zrobił dobrze czy żle, tak jak każdy inaczej książkę odebrał, ja od początku nastawiałem się że ten film nie będzie idealny, i że pewno wiele rzeczy mi się nie spodoba, ale w sumie ostatecznie przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Dla mnie trylogia jest po prostu jednym z przykładów na magię kina w najczystszych postaci,tak jak oryginalne dzieło Tolkiena w dziedzinie literatury.
21-07-2005, 00:25
dla jasności - jestem fanem elfów, krasnoludów itd. Tolkiena i Spakowskiego
filmowy LOTr jest bardzo dobry, wolę go od ksiązkowego (którego czytałem chyba z 4 razy) bo ksiązkowy potrafił przynudzać, a film mnie nie nudził w ogóle (poza zakończeniem ROTK), na Drużynie byłem w kinie 3 razy i jest to film który mnie powalił, kolejne częsci oddziaływały już mniej ale i tak mi sie podobały (choć ROTk jednak najmniej, dopiero wersja extended mnie przekonała)
Cytat:Podobno Christopher Lee (grający Sarumana) bardzo był zdenerwowany i rozczarowany jak zobaczył film, bo za mało Sarumańca tam było
no tez bym był rozczarowany jakbym się dowiedzial że mnie z filmu wycięli (w ROTk przecież Saruman się pojawił tylko w wersji extended)
a co mi się nie podobało?
olifanty były za duże, legolas zjeżdząjący na tarczy i skaczący po olifancie, częśc trzeci w wersji kinowej niemiłosiernie pocięta, częśc pierwsza w wersji extended chwilami niepotrzebnie "ulepszona" (legolas zestrzeliwuje po kolei 7 orków tam dzie w wersji podstawowej zestrzeliwał trzech - przy 5-6 zaczynało to już dziwnie wyglądać)
Znam oczywiście ludzi, którzy się na tym nudzili ale to nie byli ludzie lubiący fantasy - a jak sie nie lubi fantasy to faktycznie można się nudzić (bo co to za pierdoły, jakieś elfy i czarodzieje...) a fani Tolkiena którzy się czepiają? no cóż, jakoś nie wydaje mi się żeby zrobili to lepiej :twisted:
23-07-2005, 01:41
Nowy
Liczba postów: 173
Liczba wątków: 4
Blade napisał(a):Władca Pierscieni jest nudny jak flaki z olejem, smalcem i klejem. *ziiieeeewa*
"Władca Pierścieni" to kino wielkie, genialne, inspirujące, rozpalające wyobraźnię, a na dodatek nie gwałcące pierwowzoru książkowego. Jacksonowi udało się przenieść Tolkiena na ekran najlepiej, jak to było możliwe (no dobra, parę sekwencji, głównie spod szyldu Aragon/Arwena, bym zmienił, ale mniejsza o to) - stworzył dzieło NIE DO ZAPOMNIENIA! Mamy tu i wielkie widowisko, i - bardziej osobistą - tragedię Golluma; mamy wędrówkę Froda i Sama do Mordoru (od której widza zaczynają boleć stopy) i Aragorna, który musi się zmierzyć ze swoim przeznaczeniem; wszystko to podane w rewelacyjnej oprawie muzycznej Howarda Shore'a i przyprawione efektami specjalnymi, które nawet specjalnie nie rzucają się w oczy (a przecież właśnie o to chodzi). Jackson postawił na historię, na bohaterów, na emocje, nie na fajerwerki, które ja dostrzegłem dopiero za drugim razem w kinie. I dlatego WŁADCA PIERŚCIENI jest tak wielki - bo jest to kino o ludziach (elfach, krasnoludach... itd.), a dopiero później o pająkach i Balrogach.
Martwi Ludzie Poszli Nad Jezioro
26-07-2005, 15:52
Nowy
Liczba postów: 189
Liczba wątków: 4
Kakapo napisał(a):bo jest to kino o ludziach (elfach, krasnoludach... itd.), a dopiero później o pająkach i Balrogach.
Cholera, jakiegos innego Wladce Pierscieni ogladalem, bo w tym "moim" to wlasnie bitwym balrogi, orki, gobliny [wlasnie, jakby ktos wciaz myslal, ze PJ ksiazke czytal - w tym filmie gobliny i orki to oddzielne rasy] i inne maszkary sa na pierwszym planie
People used to think that when someone dies,
a crow carries their soul to the land of the dead.
But sometimes... only sometimes the crow brings
that soul back to set the wrong things right.
http://www.jackson.pl/
26-07-2005, 16:03
|