Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Ale Bergmana to Ty mi polecać nie musisz, bo ja nie nadrabiam jego (Fanny i Aleksander znam i jako szczeniak byłem zachwycony - teraz wypadałoby jedynie powtórzyć względem wystawienia zwykłej noty, ale metraż jest mocno nie na rękę; Pieczęć - wiadomo, arcydzieło, Szepty również wspominam bdb), tylko top250, w którym akurat Persona dzielnie się trzyma (chociaż gros komentarzy pod to WTF?, więc nie jestem sam), a do tej pory jakoś mnie omijała. Zresztą 7/10 to nie jest zły film - po prostu uważam, że bez tych blubrów (zwłaszcza w momencie, gdy parę chwil wcześniej mamy sytuację z łopatologicznym wręcz nakładaniem jednej twarzy na drugą) byłby o wiele lepszy i ciekawszy. Bergman powinien do końca skupić się na swoich aktorkach, które są rewelacyjne, zamiast serwować jakieś psychodeliczne kolarze. Bez sensu też uważam wszelkie nawiązania do politycznych wydarzeń. O, tyle w temacie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
What Ever Happened to Baby Jane? - czyli jak kończą dziecięce, rozpuszczone gwiazdki :). Jak zna background, to castingu lepszego nie można było dobrać. Czuć tutaj nienawiść bijącą z bohaterki Bette Davis. A Joan Crawford jako suka w prywatnym życiu przepięknie zagrała zastraszoną, ubezwłasnowolnioną kobiecinę i mimo podeszłego wieku wygląda bardzo dobrze. A motyw z niespodziewanym jedzeniem chyba powtórzę na Halloween :).

Odpowiedz
Mefisto, ok, wywnioskowałem, że za te blubry uważasz właśnie te sceny nakładania jednej twarzy na drugą i to one stanowią problem. Kolaże w mej pamięci zachowały się głównie z początkowych minut a nie końcowych. Teraz lepiej rozumiem, co masz na myśli i jakie jest Twoje zdanie o Bergmanie. Ogólnie, szkoda, że nie widać tutaj Twoich wszystkich ocen.

A morał z tego taki, że może ktoś tutaj zachęci się by sprawdzi o jakim szwedzkich gównie te dwa snoby tu rozprawiają;) A skoro widzę, że i Baby Jane jest oglądana tutaj, więc oby jak najszybciej top lat 60-tych.

Odpowiedz
(19-10-2015, 22:13)krysiron napisał(a): Mefisto, ok, wywnioskowałem, że za te blubry uważasz właśnie te sceny nakładania jednej twarzy na drugą i to one stanowią problem.

Jak pisałem, sceny z twarzami na twarzach przez lata się po prostu cholernie zestarzały. Widząc je dziś trudno się nie uśmiechnąć.

Cytat:Ogólnie, szkoda, że nie widać tutaj Twoich wszystkich ocen.

Bo generalnie mam zasadę, że jak czegoś nie pamiętam na tyle dobrze, by wystawiać za sam fakt odhaczenia, to nie wystawiam. Stąd na przykład niemal cały Kurosawa w tej 250 to u mnie białe plamy, choć za gówniarza widziałem wszystkie i takie 7 / 10 mógłbym w ciemno stawiać. Poza tym jednak oceny się z czasem potrafią zmieniać. 88% z tej listy to i tak w sumie nie jest źle.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Dope - czekałem na ten film i byłem nim mocno zajarany. Okazalo sie, ze to w połowie świetny film o specyficznym czarnym nerdzie mieszającym się w świat ulicznej gangsterki, a w połowie... w sumie chu wie co. Fajny jest motyw z handlem narkotykami przy użyciu TORa, Bitcoinów, itp., ale kompletnie nie klei się z resztą. W ogole jakoś tak druga połowa - a może będąc łaskawym, ostatnia 1/4 - nie klei się z resztą filmu. Tak, jakby twórca miał tylko część pomysłu na historie i nie wiedział, jak to dokończyć. Pieprznął jeszcze monolog do kamery o zabarwieniu rasowym i chu. Szkoda, bo momentami (nawet pozniej) jest naprawde bardzo dobry, a potem się rozmywa i błądzi. Sprawia wrażenie debiutanckiego filmu, ale nim nie jest (jest bodaj 4 albo 5 filmem reżysera). Mocne 7/10, ale to maks.


Odpowiedz
The Krays - ciekawie wypada w porównaniu do Legend, choć zdecydowanie słabszy. Przede wszystkim tutaj jest to rasowy dramat z elementami przemocy, który skupia się głównie na relacjach z matką. Bracia są tu także bardziej normalni - nikt nie rozsadza ekranu charyzmą, nie ma też nagłych wybuchów przemocy, a wątki poboczne są strasznie po macoszemu. Jest kilka dobrych scen i pomysłów, na plus także fakt, że film obejmuje życie Krayów od dzieciństwa.
Generalnie nie jest to zły film, lecz bywa nużący i zrobiony jest strasznie zwyczajnie, telewizyjnie wręcz. No i z faktami także na bakier.

6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Knock Knock - w sumie fajny film. Blondyna tak absurdalnie słodko seksowna, że bania mała. Oj. A reszta filmu nawet uroczo kiczowata. Pod koniec zostało mi lekkie WTF, bo w wielu momentach filmu nie wiadomo czy się śmiać, czy coś ma być przerażające. Raczej to pierwsze, bo Roth chyba nie bez powodu zrimejkował C-klasowy thriller z lat 70, a koniec jest wyraźnie humorystyczny. Zreszta w ogole kicz jest tutaj bardzo wyrazisty (np. mroczne pioruny w scenie seksu).

Nie jestem oczarowany, ale lubie Keanu, wiec latwo bylo mu kibicowac, panny ładne - ze wskazaniem na blondyne oczywiscie. No i zasmialem sie w kilku momentach szczegolnie: gdy dziewczyny probuja uwieść Louise'a, gdy Keanu monologuje tragicznie "It was a free pizza!". Taki do obejrzenia filmik, znow 7/10


Odpowiedz
Ja do tej pory nie ogarniam czy ten film to była beka czy serio. Zasadniczo ma u mnie 1/10 a Kijanu odstawił taki popis dennego aktorzenia że po postu bania mała - ale skłamałbym pisząc że źle się na tym bawiłem, bo uśmiałem się bardziej niż na niejednej komedii plus też lubię Reevesa. W kilku momentach wydaje mi si e ze Roth po prostu chciał nakręcić swoje Funny Games, ale jednak en film jak dla mnie w wielu momentach bierze się stanowczo zbyt serio.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Keanu jest tam tak zły, że po prostu to trzeba zobaczyć. Początkowe sceny z rodziną to jakiś kompletny kosmos złego aktorstwa i to od faceta z 30 latami doświadczenia w branży. Nawet Arnold potrafi być bardziej przekonujący w scenach dramatycznych, Keanu sprawia wrażenie kosmity nie rozumiejącego naszych zwyczajów. Sam film to irytująca durnota, która miejscami pozuje na czarną komedię. Ale nie wzbudza ani napięcia ani śmiechu, jedynie wspomnianą irytację. Kolejny dowód na to, że Eli Roth to olbrzymia pomyłka Tarantino. 3/10

Odpowiedz
(24-10-2015, 17:43)jarod napisał(a): Ja do tej pory nie ogarniam czy ten film to była beka czy serio.
Oczywiscie, ze to beka. Nie mam ŻADNYCH wątpliwosci. Jedyne pytanie to czy momentami probuje byc na serio straszny. Ale mysle, ze jednak nie. Nie powiedzialbym, ze to jakas szczegolna satyra, jak niektorzy sugeruja - ot, Roth chcial zrobić kiczowaty thriller dla beki, i zrobił. Nie wydaje mi sie, ze chcial cos wiecej powiedziec, czy cus. Ewentualnie chciał, ale nie umiał. Nie mniej film nie sili się na pretensjonalność. To B-klasowe kino do obejrzenia dla beki z fajnymi laskami i sympatycznym Kijanu, z którym bardzo łatwo się utożsamiac. (Podziwiam Evana, że tak twardo bronił się przed zalotami.)

Odpowiedz
Age of Adaline - nie ma wątku, ani żadnej opinii o tym filmie na forum? Zdawało mi się, że po premierze coś czytałem, ale dzisiaj wyszukiwarka nic nie zwraca, a szkoda, bo film naprawdę jest wart uwagi.
Polecam go na double feature z Benjaminem Buttonem (który ja bardzo lubię, w przeciwieństwie do reszty ludzkości), bo oba filmy grają na tych samych nutach emocjonalnych obrazując wspólne przemijanie jako ważny element ludzkiej natury, bez którego robi się w życiu niezły pierdolnik. Ogólnie historia, dialogi, chemia między postaciami jest świetna, znakomicie się to oglądało, ale wrażenie jest trochę osłabione przez niepotrzebnego, Magnolia-style narratora, który nic nie wnosi, denerwuje również banalność i przewidywalność końcówki, chciałbym również, żeby fabuła była troszkę bardziej rozbudowana, wątki poboczne trochę okazalsze, filmowi przydałoby się dodatkowe kilka, kilkanaście minut.
Osobny akapit w kwestii aktorów: w końcu naprawdę dobra rola Forda, ileż to lat odkąd on zagrał coś ciekawego, ze 20? Jego młoda wersja idealnie dopasowana, ale ciężko coś powiedzieć o talencie Ingrubera, bo miał tylko kilka minut na ekranie. Blake Lively cudowna, jej postać przedstawiana jest jako dziewczyna, w której nie sposób się nie zakochać i ona świetnie sobie z tym radzi, przyjemnością była każda scena z jej udziałem, czekam na rozwój jej kariery.
Bardzo fajny, wzruszający film, trochę niewykorzystany potencjał, bo można było osiągnąć coś naprawdę znaczącego, ale nie jest źle, pewnie znajdzie się mojej czołówce roku, ale nie na najwyższych pozycjach. Ode mnie 7+/10.

Odpowiedz
Cytat: nie ma wątku, ani żadnej opinii o tym filmie na forum? Zdawało mi się, że po premierze coś czytałem, ale dzisiaj wyszukiwarka nic nie zwraca, a szkoda, bo film naprawdę jest wart uwagi.

I dlatego pisząc o nim całkiem obszerną opinię, zamiast kliknąć "Załóż nowy temat" , wrzucasz ją do tego szamba.
Fuck Logic.

Odpowiedz
Liczyłem, że ktoś napisze: "debilu, jak szukasz? przecież temat jest tu: [link]" :)

Odpowiedz
Nawet jeśli ktoś by tak napisał, to co z tego? O ile sam przeniósłbyś swojego posta do odpowiedniego tematu (bo żaden "moderator" by się tym nie zajął), a tego usunął, to i tak pozostałyby komentarze do niego, bo nikt na tym forum nie sprząta.

Odpowiedz
Junun - nikt tego nie spiracił, więc musiałem zapłacić za dostęp do jakiegoś Mubi, na którym to serwisie nie ma drugiego filmu, który by mnie interesował, ale uznałem, że co tam - niech wiedzą, że istnieje jakiś popyt na Andersona :)
Dziwna sprawa z tym dokumentem, bo w sumie nic ciekawego z niego nie wyniosłem poza tym, że w Indiach sobie chłopaki robią fajną muzykę, ale to nic, bo oglądało się po prostu zajebiście. Ciężko mi to oceniać, bo raz, że to właściwie bardziej teledysk/koncert/wideo z prób niż prawdziwy film dokumentalny, więc jak kogoś nie pochłonie muzyka, to uśnie, dwa, że kocham PTA i każda pierdółka zrobiona jego ręką jest dla mnie świetna :) W każdym razie mnie muzyka pochłonęła - jest świetna, ja poproszę z nią płytę (za drugim razem właśnie w taki sposób użyłem filmu - włączyłem, żeby sobie dźwięki leciały w tle, a na obraz nie patrzyłem). Daję 8/10 :)

Aha - film jest tak hipsterski, że nie mam go nawet jak ocenić na Filmwebie, bo go tam nie ma :p
Aha2 - ocenę dałem wysoką, a opisałem mało tak typowo filmowo fajnych rzeczy, jednak one tam są :) Jest taka sekwencja jak jakiś koleś idzie na miasto naprawiać swój instrument - świetny, energetyczny montaż, w tle chyba najlepsza nuta z całego filmu, piękny fragment.

Odpowiedz
Eden - nie wiem na ile faktów w tym filmie, ale jest to dość ugrzeczniona produkcja, jak na taki temat. Niemniej zagrana bdb, ogląda się z zainteresowaniem - solidne kino, tylko brakuje pierdolnięcia i jakichś faktycznie przejmujących scen.

6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
BEASTS OF NO NATION - Sam temat wojny w kolejnym afrykańskim kraju nie jest pewnie w żaden oryginalny sposób tu pokazany, ale film warto obejrzeć dla Elby, dzieciaka grającego Agu i zdjęć Fukunagi. Od tej intensywnej/oczojebnej zieleni czasem można dostać świra:) Nie wiem czy film ma szansę na Oskara, jak ćwierkają wróbelki, ale szczerze mu(a konkretniej Idrisowi i Fukunadze) tego życzę. Solidne 8/10.

Odpowiedz
Wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna - dobry, kontemplacyjny w taki ujmujący sposób, bez znużenia. Końcówka trochę bez sensu z tą pętlą, bo można odnieść wrażenie, że na te dzieci tak to miejsce działa po prostu, ale poza tym naprawdę ładny, niegłupi kawałek kina.

8 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
The Haunting (1963) - w Halloween prócz creepypast najlepsza jest klasyka. Nevermind, zaskoczony jestem, jak styl pracy kamery czy zdjęcia przywodzą na myśl bardziej późniejsze lata, nawet te obecne. Wyznaje zasadę "najstraszniejsze jest niewidoczne" i film pomimo z 50 lat na karku wciąż potrafi być straszny i nie zestarzał się w tej materii. To teraz obejrzeć Nostalgia Critica i zobaczyć co Jan de Bont spieprzył w remake'u.

BTW Claire Bloom jest prześliczna w tym filmie.

Odpowiedz
Cytat:Age of Adaline

Oglądałem jakiś czas temu i jak dla mnie też bardzo spoko, Lively jest ZAJEBISTA w tym filmie, a zwykle kobiecina mnie niepomiernie irytuje gdziekolwiek ją widzę. Forda też chyba ktoś obudził ze starczego snu bo zalicza najlepszy występ od lat. Ale dwie rzeczy mi nie pasowały - narrator i myk z kometą (a to zasypywanie kompletnie nieistotną historią Adeline no początku to jakiś koszmarek scenariuszowy IMO) oraz to, że od pewnego momentu film w sumie olewa temat nieśmiertelności i po prostu mamy kolejną opowieść o lasce unikającej związków, ze wszystkimi możliwymi kliszami obecnymi w tego typu historiach. No ale jakieś 7 mimo wszystko bym dał, świetnie się bawiłem, ale dla mnie jednak marnowany potencjał.


A, Burstyn znowu gra córkę starszą od rodzica, ma świetną chemię z Lively i aż żałuję że więcej ich interakcji w filmie nie było.

i ujęła mnie końcówka gdy
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,189 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,877 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,256 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,452 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,751 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,420 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,681 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,276 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
9 gości