Mad Max (1979-2024)
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/7c/eb/03/7ceb038c3af7d309270d7a2d6efbde83.jpg


https://pbs.twimg.com/media/Ccqo8bFWAAAEIyi.jpg:large
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Dawno nie zaglądałem do tematu, a tu widzę dwie dające do myślenia opinie al_jarida i szczególnie El Capitana, którego zdanie szczególnie cenię od czasu jego celnej i jakże uzasadnionej krytyki Se7en. Muszę przyznać, że swojego czasu uznałem MM: FR za arcydzieło 10/10, ale po ponownym seansie na blu ray muszę zweryfikować swoją opinię. Bo fakt, scenariusz tu leży i kwiczy, jest ubogi w treść i dialogi, no żenada. W takim dajmy na to Gone Girl Ben Affleck wrzuca wrednej dziennikarce i ja wtedy wiem że to satyra na media głęboka bardzo i w ogóle arcydzieło 10/10, a w Maxie skąd mam wiedzieć o czym on jest jak mi nikt nie wyjaśnia w dialogach? Widocznie o niczym, bo jak by o czymś był to by mi przecież twórcy powiedzieli. Bo przecież nie może chodzić o kino jako sztukę przede wszystkim wizualną, o powrót do poetyki filmu niemego, o opowiadanie obrazem, ani też o uprzedmiotowienie istot ludzkich jako własności, o kult jednostki i inne takie. To są wszystko nadinterpretacje, tak jak te teorie o Se7en jako traktacie filozoficzo-religijnym na temat natury zła to nadinterpretacje, ponieważ wywiedzenie takich wniosków wymaga wkładu własnego od widza w postaci wysiłku umysłowego. Czytaj: zmyślania!
A wiecie że ten, jak mu tam, Orson Welles, uznawał Generała tego o pociągu za być może najlepszy film wszechczasów? Lol rotfl co za koleś, przecież ten film to tylko jeden wielki pościg maszynami, najpierw w jedną, potem w drugą stronę, postacie ledwo zarysowane a dialogów to tyle co kot napłakał, same tylko kraksy, eksplozje i kaskaderka. Pewnie dlatego tak to temu grubasowi zaimponowało, bo sam by chciał tak skakać jak Buster Keaton, ale za gruby był. A Mad Maxa też by pewnie chwalił bo się na kinie nie znał wcale.
Także tego, 3/10, nie więcej.

Odpowiedz
zrób nam przyjemność i nigdy już nie pisz po pijaku
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Paszczak napisał(a):Muszę przyznać, że swojego czasu uznałem MM: FR za arcydzieło 10/10, ale po ponownym seansie na blu ray (...), 3/10, nie więcej.

Zrób sobie i nam przysługę, zastosuj się do rady Mefisto.

Odpowiedz
Może się mylę, ale mam wrażenie, że ten post to bardziej szydera niż powaga.
.

Odpowiedz
Paszczaku, na tym forum do takich postów dołącza się instrukcję obsługi, wiesz już czemu.

Odpowiedz
Do komentarzy do takich postów też chyba trzeba ją załączać...

Odpowiedz
Jeśli to była szydera, ironia, sarkazm, czy cokolwiek innego, to powiedzcie mi (lub sam Paszczak) co właściwie on sądzi o MM:FR i po co pisał tego posta? Rozumiem ironiczną jedną odpowiedź raz na czas, ale kompletnie nie wiem po co pisać całe ironiczne recenzje.

Odpowiedz
Chciał zostać Crovem.

Odpowiedz
Ech. Na swoje usprawiedliwenie, faktycznie byłem wczoraj troszkę pijany i najwyraźniej wydawałem się sobie szalenie dowcipny. A o Crovie i jego "zachwytach" nad wiadomym filmem nawet wówczas nie pomyślałem. Cholera.
Ale serio, szyderstwo jest tam tak grubo ciosane, naprawdę można mieć wątpliwości? Kocham Fury Road tylko trochę mniej niż swojego psa. 10/10 for life.

Odpowiedz
(16-05-2016, 13:34)Paszczak napisał(a): Ale serio, szyderstwo jest tam tak grubo ciosane, naprawdę można mieć wątpliwości?

Na tym forum nawet względem kropek można mieć wątpliwości :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Mad Max 3

Nie widziałem tego w całości z 10 (a może więcej) lat. Pamiętałem, że tam sa te dziciaki jakieś ale... WTF?
Komuś coś odjeb...ło przy pisaniu scenariusza i nagle postanowił robić inny film... familijny?
Mad Max vs Władca Much?

Choć nie wiem, czy kiedyś nie czytałem, że to specjalnie skrojone było pod USraj - w sensie, że taki droższy Mad Max, co miał trafić do jak najszerszej publiczności.

Ocena? Jakaś niska. Niższa niż poprzednie
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Jak już było to najmocniej przepraszam, ale moim zdaniem, warto przypominać i doceniać:


/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Cytat:Dawno nie zaglądałem do tematu, a tu widzę dwie dające do myślenia opinie al_jarida i szczególnie El Capitana, którego zdanie szczególnie cenię od czasu jego celnej i jakże uzasadnionej krytyki Se7en. Muszę przyznać, że swojego czasu uznałem MM: FR za arcydzieło 10/10, ale po ponownym seansie na blu ray muszę zweryfikować swoją opinię. Bo fakt, scenariusz tu leży i kwiczy, jest ubogi w treść i dialogi, no żenada. W takim dajmy na to Gone Girl Ben Affleck wrzuca wrednej dziennikarce i ja wtedy wiem że to satyra na media głęboka bardzo i w ogóle arcydzieło 10/10, a w Maxie skąd mam wiedzieć o czym on jest jak mi nikt nie wyjaśnia w dialogach? Widocznie o niczym, bo jak by o czymś był to by mi przecież twórcy powiedzieli. Bo przecież nie może chodzić o kino jako sztukę przede wszystkim wizualną, o powrót do poetyki filmu niemego, o opowiadanie obrazem, ani też o uprzedmiotowienie istot ludzkich jako własności, o kult jednostki i inne takie. To są wszystko nadinterpretacje, tak jak te teorie o Se7en jako traktacie filozoficzo-religijnym na temat natury zła to nadinterpretacje, ponieważ wywiedzenie takich wniosków wymaga wkładu własnego od widza w postaci wysiłku umysłowego. Czytaj: zmyślania!


A wiecie że ten, jak mu tam, Orson Welles, uznawał Generała tego o pociągu za być może najlepszy film wszechczasów? Lol rotfl co za koleś, przecież ten film to tylko jeden wielki pościg maszynami, najpierw w jedną, potem w drugą stronę, postacie ledwo zarysowane a dialogów to tyle co kot napłakał, same tylko kraksy, eksplozje i kaskaderka. Pewnie dlatego tak to temu grubasowi zaimponowało, bo sam by chciał tak skakać jak Buster Keaton, ale za gruby był. A Mad Maxa też by pewnie chwalił bo się na kinie nie znał wcale.
Także tego, 3/10, nie więcej.
 

Ten post jest tak słaby, że zrobiło mi się niedobrze od samego czytania. A najlepsze...

Ja się gdziekolwiek czepiałem PRZESŁANIA Fury Road? Albo dialogów? Ironizujesz moją opinię o filmie, której nigdy nie napisałem. Ba, nawet przez myśl mi nie przeszła. Napisałem jedynie, że to rewelacyjny film akcji w świecie postapo (które uwielbiam), spektakularny wizualnie i z niezłą muzyką. Z wad wymieniłem tylko słabego protagonistę i mały przestój w tempie/emocjach gdzieś około połowy lub 2/3 seansu.

Dalej już sam się kopiesz. Serio, ogarnij się troszkę...

Dlatego też odniesienie do Wellesa jest kretyńskie. Tak by the way - w jego top wszechczasów na pierwszym miejscu były "Światła wielkiego miasta" Chaplina. A sam Welles jest geniuszem (nakręcenie "Obywatela Kane'a" w wieku 25 lat, mając niewielką wiedzę o kinie i naśladując triki innych reżyserów - to całkiem fascynujące, nawet jeśli zaraz potem przygasł), ale jego zdania o filmach bywały mocno kontrowersyjne. :) Jego zdaniem Alfred Hitchcock był kiepskim reżyserem, "Okno na podwórze" jednym z najgorszych filmów wszechczasów, a James Stewart fatalnym aktorem. Poza tym potrafił sam sobie zaprzeczać - w różnych wywiadach zdarzało mu się wypowiadać kompletnie sprzeczne opinie.

A taki Ingmar Bergman uważał Wellesa za beznadziejnego reżysera.

Ot, fajnie mieć własne zdanie, a nie wystawiać "autorytet" - "bo jak on ma to zdanie co ja, to na pewno ja mam rację, a ty nie masz". Jeszcze najlepiej z wyrwaniem wypowiedzi z kontekstu. Eh.

Odpowiedz
(13-09-2016, 02:47)Lawrence napisał(a): Jak już było to najmocniej przepraszam, ale moim zdaniem, warto przypominać i doceniać:


No i właśnie. Zamiast wydawać jakąś debilną czarno-białą wersje mógł już wydać wersje bez efektów. O wiele ciekawsze.

Z drugiej strony - jakie smutne czasy - ludzie chwalą się, że używają w filmach dużo praktycznych efektów ;)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
No to zobaczmy...
Cytat:Ale scenariusz kuleje, jest po prostu słaby. Wiem - dużo ludzi powie "scenariusz nie był tu potrzebny"... ale scenariusz jest zawsze potrzebny! Nawet w filmie z niemal nieistniejącą fabułą. Żeby móc kibicować bohaterom, którzy są barwni i ciekawi. Żeby przeżywać emocje lub odczuwać napięcie.
Tylko słaby protagonista i mały przestój czy słaby scenariusz i niemal brak fabuły? Bo to jednak zarzuty zgoła odmiennego kalibru. Przyznaję, że moja podlana alkoholem reakcja była przesadna, ale zaczyna mnie męczyć intelektualny snobizm na który najwyraźniej cierpisz. Zauważyłem to już przy Twoich postach o Se7en, które postrzegasz jako doskonale zrobiony, ale powierzchowny filmowy komiks i widzę to w tym jak oceniasz FR. Bo Tobie, Kapitanie, trzeba treść wpychać do głowy całymi łopatami, inaczej Ci umknie. Wymieniony przez Ciebie Bergman, to akurat idealny reżyser dla takich jak Ty, bo nigdy nie krył się z tym, że tworzy Sztukę i mówi o Rzeczach Ważkich. Wielbiąc go jako geniusza zaraz człowiek czuje, jaki to ma wyrafinowany gust i szerokie horyzonty.
Nie mogłem znaleźć tego postu, ale czy to czasem nie Ty napisałeś kiedyś, że Żądło uważasz za arcydzieło, ale do miana sztuki nawet ono nie aspiruje? No właśnie, to sama esencja podejścia, na które reaguję tak wściekle i przy tym praktycznie oksymoron.
Scenariusz Mad Maxa nie jest słaby, jest niemalże idealny... dla takiego filmu, jakim Fury Road miało być. Filmu (przepraszam za masło maślane) w stu procentach filmowego, opowiadającego środkami właściwymi tej konkretnie formie sztuki. Obrazem, ruchem, dźwiękiem. Filmu wracającego do tradycji kina jako rozrywki "jarmarcznej" (ale bynajmniej nie w negatywnym znaczeniu, osobiście nie wierzę w podział na sztukę wyższą i niższą, jedynie dobrą i marną). Bardziej rozbudowany scenariusz tylko by przeszkadzał i byłby sprzeczny z podstawowym założeniem. Zestawienie z Generałem jest tu chyba oczywiste, bo w sumie ten sam rodzaj kina. I znowu, Max Hardy'ego nie jest słabym protagonistą. Po prostu jego charakter wyraża się w gestach, mimice czy sposobie, w jaki wypowiada swe nieliczne kwestie. Zresztą wszystkie Twoje zarzuty pasują jak ulał do Mela z Mad Maxa 2, gdzie nie czuć od niego żądzy zemsty, ani nie jest powiązany ze złymi (choć Humungus miał być pierwotnie Goose'm z jedynki), ot, przypałętał się jak typowy jeździec znikąd.
Z perspektywy ponad roku jestem gotów uznać nowego Maxa za najlepszy film, jaki powstał w XXI wieku (z tych oczywiście, które widziałem) i jeden z najlepszych w ogóle. Ponieważ perfekcyjnie posługuje się w nim Miller językiem kina, ponieważ każdy element całości realizuje swoją rolę najlepiej jak się da. To, tak po prostu, arcydzieło. Oraz sztuka.
A co do zagadnień historycznych... Tak, Welles określił Światła jako swój ulubiony film (co nie jest zresztą jednoznaczne z najlepszym). Ale również powiedział o Generale, że to najlepsza komedia, najlepszy film o Wojnie Secesyjnej, być może najlepszy film w ogóle. Poza tym bynajmniej nie przygasł zaraz po Obywatelu, Touch of Evil i Chimes at Midnight to dwa genialne filmy, a ten pierwszy niezwykle wpływowy (choćby dzięki słynnemu ujęciu otwierającemu). A Jamesa Stewarta, swoją drogą, też uważam za fatalnego aktora, nie trawię jego knajackiej fizjonomii i denerwującej maniery jankeskiego everymana.

Odpowiedz
Cytat:Przyznaję, że moja podlana alkoholem reakcja była przesadna, ale zaczyna mnie męczyć intelektualny snobizm na który najwyraźniej cierpisz. Zauważyłem to już przy Twoich postach o Se7en, które postrzegasz jako doskonale zrobiony, ale powierzchowny filmowy komiks i widzę to w tym jak oceniasz FR.

Intelektualny snobizm, bo ośmieliłem się mieć inne zdanie na temat filmu niż Ty?


Cytat:Bo Tobie, Kapitanie, trzeba treść wpychać do głowy całymi łopatami, inaczej Ci umknie. Wymieniony przez Ciebie Bergman, to akurat idealny reżyser dla takich jak Ty, bo nigdy nie krył się z tym, że tworzy Sztukę i mówi o Rzeczach Ważkich. Wielbiąc go jako geniusza zaraz człowiek czuje, jaki to ma wyrafinowany gust i szerokie horyzonty.

Internetowy psycholog, nieźle. Czyli po paru zdaniach na temat "Se7en" i "Fury Road" stwierdziłeś z całą pewnością, że jestem intelektualnym snobem, który lubi tylko kino wielce artystyczne i ważne - najlepiej w sposób oczywisty, bo inaczej nie mógłby tego wychwycić. Jeszcze wrzucasz mnie do jakiejś szufladki "takich jak ja".

Bergmana nie lubię "za to, że robi kino głębokie". Nie każdy jego film mi się podoba. Najbardziej zachwycił mnie "Personą", ale nie dlatego "że to oh takie głębokie", tylko dlatego, że bardzo trafił do mnie przesłaniem, formą prowadzenia narracji, treścią.

Lubię kino rozrywkowe, właściwie lubię każdy gatunek kina. Te wady, które ośmieliłem się wymienić apropo "Fury Road", nie wynikają z tego, że "chciałem mieć głębokie kino i nie zniosę lekkiej rozrywki", tylko dlatego, że w moim odczuciu film byłby lepszy, gdyby miał lepszego protagonistę i lepiej budował emocje. Wobec takich choćby "Strażników galaktyki" tego zarzutu nie miałem - bo tam postacie były świetne, a emocje jako tako podbudowane.
I nie przekreślają dla mnie tego, że FR jest świetny, tylko tych dwóch rzeczy mi podczas seansu brakowało. Lepszego protagonisty, któremu bym kibicował i lepszego budowania napięcia, stawki i emocji, bo w był taki moment, gdzie ciągły pościg mnie na krótki czas znużył.

Nie znoszę takich internetowych psychologów i speców od pouczania - teraz zamiast pisać o filmie, musiałem przez kilka akapitów pierdzielić o sobie. A jedyną alternatywą jest albo Cię olać i pośmiać się z tych wszystkich teorii, albo ignorować i nie odpisywać.

Cytat:Filmu (przepraszam za masło maślane) w stu procentach filmowego, opowiadającego środkami właściwymi tej konkretnie formie sztuki. Obrazem, ruchem, dźwiękiem. Filmu wracającego do tradycji kina jako rozrywki "jarmarcznej" (ale bynajmniej nie w negatywnym znaczeniu, osobiście nie wierzę w podział na sztukę wyższą i niższą, jedynie dobrą i marną).


W jaki sposób kreowanie filmu obrazem/ruchem/dźwiękiem przekreśla dobrego protagonistę i budowanie emocji?


Cytat:Max Hardy'ego nie jest słabym protagonistą. Po prostu jego charakter wyraża się w gestach, mimice czy sposobie, w jaki wypowiada swe nieliczne kwestie. Zresztą wszystkie Twoje zarzuty pasują jak ulał do Mela z Mad Maxa 2, gdzie nie czuć od niego żądzy zemsty, ani nie jest powiązany ze złymi (choć Humungus miał być pierwotnie Goose'm z jedynki), ot, przypałętał się jak typowy jeździec znikąd.

Mel Gibson miał tam olbrzymią charyzmę, a ponadto był postacią pozytywną. Był interesujący.
Hardy jest zaskakująco mało charyzmatyczny jak na siebie - aż po premierze większość uznała, że Mad Maxem to tam była Charlize Theron. Jest mało inteligentnym mrukiem, który myśli tylko o sobie i później zmienia zdanie. Na każdym polu przegrywa z Melem (który jeszcze dodatkowo miał podbudowę z jedynki).

Cytat:Tylko słaby protagonista i mały przestój czy słaby scenariusz i niemal brak fabuły? Bo to jednak zarzuty zgoła odmiennego kalibru.

Tak. Nie, dla takiego filmu jak FR to są zarzuty tego samego kalibru.

Cytat:Z perspektywy ponad roku jestem gotów uznać nowego Maxa za najlepszy film, jaki powstał w XXI wieku (z tych oczywiście, które widziałem) i jeden z najlepszych w ogóle. Ponieważ perfekcyjnie posługuje się w nim Miller językiem kina, ponieważ każdy element całości realizuje swoją rolę najlepiej jak się da. To, tak po prostu, arcydzieło. Oraz sztuka.

(ziewam)
Aha. I dlatego będziesz się obrażał na każdego, kto uważa inaczej? <ok>

Poziom Twojej arogancji Paszczaku jest przytłaczający. Pouczasz mnie o tym, jaki naprawdę jestem, stwierdzasz, że oglądam kino by dowartościować moje wątpliwe ego i poczuć jakie mam szerokie horyzonty - bo przecież to niemożliwe, bym po prostu uwielbiał oglądać filmy. Oczywiście nie dostrzegam tych wszystkich treści, które dostrzegłeś Ty, po prostu nie mam racji w przeciwieństwie do Ciebie i tak dalej i tak dalej.

A z mojego doświadczenia jeśli ktoś zamiast dyskutować o filmie, zaczyna najeżdżać na rozmówcę, to albo mu brakuje argumentów, albo jest fanboyem i obraża go jakakolwiek - nawet najlżejsza - krytyka jego ulubionego filmu, albo ma problemy emocjonalne.

Odpowiedz
Większość uznała, że Maxem jest Charlize? Nawet jeśli, to z tego samego powodu dla którego większość recenzji oceniła pozytywnie Ghostbusters 2016. Bo środowisko recenzenckie jest zdominowane przez określony światopogląd, który każdą bohaterkę kobiecą nakazuje czcić jako triumf nowoczesnego świata i kolejną piędź ziemi zdobytą w nieustającej wojnie płci. Wśród mniej zindoktrynowanych recenzentów często można znaleźć pochwały pod adresem Toma.
Max 2 postacią pozytywną? On tam targuje się z ciężko rannym facetem, którego partnerkę właśnie zgwałcono i zamordowano. W zasadzie każde działanie Mela w tym filmie można ocenić jako służące własnemu przetrwaniu. Max nie jest ani pozytywny, ani negatywny w tym filmie, jest klasycznym wręcz antybohaterem. Może nie licząc, że daje małemu pozytywkę.
Co do innych kwestii, faktycznie nie ma co kontynuować bezcelowych dyskusji i zapychać tematu. A parę zdań (w rzeczywistości całe strony tekstu w kilku tematach) wystarczy, bo jesteś, wybacz, bardzo oczywistą osobą, więc i nie ma o czym tu gadać.

Odpowiedz
Zindoktrynowane to mi się wydaje Twoje zdanie o tym filmie. :) Ale nie mam z tego powodu bólu 4 liter.

Możesz mnie uważać za snoba (polecam sprawdzić definicję - "osoba uważająca się za lepszą/mądrzejszą od innych" - do kogo to może pasować...), albo nawet za latającego potwora spaghetti, ale wywlekanie takich opinii w rozmowie o filmie jest niedojrzałe i kompletnie bezcelowe - szczególnie, gdy sam rzucasz zaczepkę, a nie jest to reakcja na jakiś mój komentarz.

No i wmawianie komuś słów, których nie powiedział, żeby zarzucić 20 zdaniami taniej ironii i próba uczynienia z drugiej osoby idioty - czegoś takiego nie znoszę. I tyle, następnym razem będę zbywał takie pierdoły żartami.

Odpowiedz
Zindoktrynowany z jaką ideologią? Stronnictwa Wrogów Capt. Nascimento? Nie wiedziałem, że nas tylu jest.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szczęki (Jaws 1975, 1979,1983,1987) Goro Gondo 86 37,753 21-05-2026, 17:35
Ostatni post: slepy51



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości