Ankieta: Jak oceniasz "Ghost in the Shell"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Ghost in The Shell (2017)
Wezcie tylko poprawkę na to, że powyższa opinia oparta była na 15 minutach filmu, a nie całości.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(13-03-2017, 00:07)Kluski napisał(a):
(13-03-2017, 00:01)patyczak napisał(a): A co ma być w październiku? :D

Edit: Blade Runner? Hmm... ten film nigdy nie wydawał mi się cyberpunkowy.

Wow, a ja myślałem, że praktycznie stworzył gatunek i jest jego kwintesencją. 

Bo Blade Runner to taki proto-cyberpunk, do inspiracji tym filmem (i książką Dicka) przyznaje się multum autorów z cyberpunkiem związanych, jest ten feel, ale jak ktoś wrzucał powyżej, to ten film tak naprawdę nie ma zbyt wielu elementów typowych dla gatunku - imo prekursorem i kwintesencją jest Trylogia Ciągu Williama Gibsona.

Odpowiedz
Blade Runner:

- rozważania kiedy kończy sie człowiek a zaczyma maszyna - check
- rządzą korporację - check
- ponuro, pada deszcz, nieprzyjazne, miejskie środowisko - check
- neony :) - check

jak dla mnie cyber punk jak w mordę strzelił, tyle że nie Gibsonowski, ani nie taki z sesji RPG. Gatunek sie rozrósł i jest juz na tyle obszerny żeby pomieścić pare nurtów

Odpowiedz
Ale tak szczerze podobał się komuś Neuromancer? Jak dla mnie przeładowany technicznym żargonem, a fabuła mało wciągająca. Dla mnie synonimem cyberpunku, tego "feelu" jest właśnie Blade Runner > Ghost in the Shell. Znając współczesne trendy mam duże "obawienia", że remake będzie pozbawiony duszy.
Polski już nie ma.

Odpowiedz
Mnie się bardzo podobał, może dziwnie go odebrałem ale spodobał mi się duszny klimat, wręcz fetysz technologii bijący z kart powieści.

Odpowiedz
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Klip z walką na wodzie, trochę za dużo slow-motion jak dla mnie:



/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Słabe to. Nic ciekawego pod względem choreografii, a najgorsze, że tło strasznie sztucznie wygląda (zwłaszcza w ujęciach z widocznym w tle miastem). Nie wiem czy to w ogóle dobra scena do promowania filmu, na mnie działa odpychająco, no ale może nie mają nic lepszego?

No i mam wrażenie, że w tym filmie taki AR będzie naprawdę bolał.


Odpowiedz
I pierwsze 5 minut filmu, jak ktoś ma ochotę:


/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Rzuciłem okiem na walkę na wodzie i scenę z Major skaczącą z budynku i mogę tylko zacytować to co napisałem w tym temacie już wcześniej:

(13-02-2017, 13:18)Mierzwiak napisał(a): Niczym się nie wyróżnia, nie pokazuje niczego co świadczyłoby o tym, by ktokolwiek w to zaangażowanych zrobił coś więcej ponad rzetelne wykonanie swojej pracy.
Przy czym wspomniana rzetelność owocuje taką dawką wtórnej generyczności, że oglądając to byłem po prostu znużony.

Jeszcze słówko o walce na wodzie:

Użycie slo mo w aktorskim remake'u anime z którego mocno czerpali Wachowscy wygląda jak postmatriksowska, spóźniona o kilkanaście lat popłuczyna po nim. Ot, chichot historii kina.

Odpowiedz
Powtórzyłem właśnie anime i trzeba przyznać, że trochę się zestarzało. Wydaje mi się po tych pierwszych 5 minutach, że jak ktoś nie widział oryginału i chce obejrzeć, to może potraktować film jako po prostu współczesną wersję, gdyż chyba obejdzie się bez większych zmian scenariuszowych. Scena walki w wodzie jest choreograficznie słaba, ale z drugiej strony jest prawie identyczna pod tym względem z anime. Tam też choreografia walki jest drugorzędna. Najwięcej zależy od gry aktorskiej i tego, żeby nie przeszarżowali z filozofią. Zakładam też, że sukces kasowy oznaczać będzie sequele, bo materiału źródłowego jest sporo.

Odpowiedz
Ale to jest oficjalne info czy Twój domysł? Jeśli to pierwsze, to czego mają one dotyczyć?

Odpowiedz
Już widzę ten ból dupy fanów z tym faktem związany.

und3r napisał(a):Zakładam też, że sukces kasowy oznaczać będzie sequele

No shit.

Odpowiedz
(25-03-2017, 08:50)Gieferg napisał(a): Już widzę ten ból dupy fanów z tym faktem związany.
Czy ja wiem? Dla mnie to plus - fabuła oryginału jest niezbyt skomplikowana, na pewno jest tam potencjał do jej rozwinięcia. Jeśli nie przesadzą z tym to mogą tchnąć w tę nieco już oklepaną w gatunku historię trochę świeżości.

(25-03-2017, 08:50)Gieferg napisał(a): No shit.
No właśnie nie, bo nie każdy zdaje sobie sprawę, że GitS ma bardzo rozbudowane "zaplecze", uniwersum było później rozwijane w serialach, etc. Mogę wskazać wiele anime, które zamykają się w jedynym filmie. GitS taka sytuacja nie dotyczy i mogą ekranizować do woli, materiału starczy na kilkanaście lat. Pierwszy live-action ma szansę pozyskać nowych fanów, którzy nie znają pierwowzoru - imho może ich byś spokojnie więcej niż tych "starych" fanów, zrażonych zmianami scenariuszowymi.

Odpowiedz
(25-03-2017, 15:00)und3r napisał(a): nie każdy zdaje sobie sprawę, że GitS ma bardzo rozbudowane "zaplecze", uniwersum było później rozwijane w serialach, etc.
Nawet jakby nie miało zaplecza to sukces kasowy = sequele. O typowym stanie rzeczy w Hollywood pisał Gieferg, a nie o ilości dostępnych gotowych wątków czy całych fabuł jakie potencjalnie mogliby wykorzystać w kontynuacjach.

Ja obstawiam wielką klapę.

Odpowiedz
To nie jest problem, że wstawiają własną fabułę. Problemem jest, że zapowiada się ona na coś w rodzaju żeńskiego "Robocopa" wymieszanego z innymi ogranymi motywami.

Odpowiedz
(25-03-2017, 15:07)Mierzwiak napisał(a): Nawet jakby nie miało zaplecza to sukces kasowy = sequele. O typowym stanie rzeczy w Hollywood pisał Gieferg
Wiem o czym pisał Gieferg - z kolei ja piszę o tym, że akurat live-action adaptacje anime nie bardzo się wpisują w typowo hollywoodzkie trendy. Przede wszystkim to zacznijmy od zauważenia, że w holly już od dawna próbują zarobić na tym "procederze", tj. na przenoszeniu mangi na ekran i jakoś im nie wychodzi zrobienie z nich dochodowych serii (no chyba, że wskażesz mi takowe). Jak nawet film się zwracał, to nie dostawał sequela z automatu.

Jest tak dlatego, że z perspektywy amerykańskiego producenta zdarzenie [adaptacja mangi przyniosła profit] nie prowadzi od razu do wniosku [zróbmy sequel tego konkretnego filmu], a raczej do [ok, da się zarobić na mandze/anime, szukamy w takim razie kolejnego materiału źródłowego do ekranizacji].

W tym momencie, na różnych etapach pre-produkcji jest co najmniej kilka istotnych pozycji i tak się składa, że nie są to sequele, a właśnie nowe dla holly projekty, jak np. Death Note, Bleach, Akira (!) czy Naruto, by wymienić kilka z brzegu (tylko duże wytwórnie). I nie jest tak, że jeśli np. adaptacja Akiry zarobi dobre siano (a może zarobić, bo ostatnio wraca moda na cyberpunk i klimaty post-apo), to zaraz holly zrobi z tego 5 kolejnych filmów. Znacznie lepszą decyzją może się okazać zainwestowanie w zakup praw do kolejnych mang.

Następna sprawa, że dorabianie własnych historii jest zawsze bardziej ryzykowne niż relatywnie prosty remake anime, które już powstało i jest lubiane. Dlatego GitS jest bardzo dobrym kandydatem na zastartowanie serii anglojęzycznej, ponieważ ma dużo dobrego, gotowego materiału video (!) do remake'owania w postaci świetnie ocenianych seriali i kilku filmów. I pewnie dlatego ScarJo została w to zaangażowana, bo studio liczy w tym przypadku (co nie jest wcale regułą w adaptacjach anime) na wieloletnią współpracę, jeśli nie będzie spektakularnej wtopy finansowej.

Tak naprawdę, to tu mogą być sequele nawet jak film skończy lekko pod kreską - studio może go traktować jako inwestycję w podwaliny do fabularnego uniwersum.

Że też Wam trzeba wszystko rozpisywać:P

Odpowiedz
Odnoszę nieodparte wrażenie (być może mylne), że piszesz z jednej strony oczywistości, z drugiej bzdury, przyjrzyjmy się bliżej:

Cytat:I pewnie dlatego ScarJo została w to zaangażowana, bo studio liczy w tym przypadku (co nie jest wcale regułą w adaptacjach anime) na wieloletnią współpracę

No shit.

Cytat:W tym momencie, na różnych etapach pre-produkcji jest co najmniej kilka istotnych pozycji i tak się składa, że nie są to sequele, a właśnie nowe dla holly projekty, jak np. Death Note, Bleach, Akira (!) czy Naruto

No nie są to sequele, bo żeby robić sequele, trzeba najpierw nakręcić coś, do czego można zrobić te sequele. Do jakich UDANYCH adaptacji anime można w tej chwili kręcić sequele? Były takie? (tak po prawdzie to nawet nie wiem czy były jakiekolwiek, no ale ja się akurat anime/mangą nie interesuję)

Cytat:Przede wszystkim to zacznijmy od zauważenia, że w holly już od dawna próbują zarobić na tym "procederze", tj. na przenoszeniu mangi na ekran

I czym konkretnie się to próbowanie objawia?

Cytat: Znacznie lepszą decyzją może się okazać zainwestowanie w zakup praw do kolejnych mang.

Masz jakiś przykład na tego typu sytuację?
Paramount po sukcesie Transformers próbował z G.I.Joe i TMNT - żadne nawet się nie zbliżyły wynikami do TF. Marvl zanim się rozkręcił też miał z początku najlepiej zarabiającego Iron Mana, a reszta zostawała daleko w tyle, teraz się trochę poprawiło (Gotg I cap zyskali sporą popularność), ale jak wygląda TOP MCU?

http://www.boxofficemojo.com/franchises/chart/?id=avengers.htm
W pierwszej siódemce w US sześc filmów z Irona Manem i GoTG.

Czy po sukcesie Jurassic Park Universal był zainteresowany kontynuacją (którą Crichton szybciutko napisał) czy rzucił się na inne książki Crichtona? Zdaje się, że to drugie zrobiła konkurencja.

Cytat:Jest tak dlatego, że z perspektywy amerykańskiego producenta zdarzenie [adaptacja mangi przyniosła profit] nie prowadzi od razu do wniosku [zróbmy sequel tego konkretnego filmu], a raczej do [ok, da się zarobić na mandze/anime, szukamy w takim razie kolejnego materiału źródłowego do ekranizacji].

Jeśli GITS odniesie sukces to większą szansą na powtórzenie tego sukcesu ma sequel GITS, a nie adaptacja jakiegoś innego anime.
Producenci GITS wezmą się wtedy w pierwszej kolejności za sequel GITS, a konkurencja może się ewentualnie zabrać za jakieś inne adaptacje jeśli uzna, że ma to sens.

Sequele tego co się sprawdziło są pewniejsze niż próbowanie czegoś nowego - oczywisty fakt.

Z tym, że wcale nie jestem przekonany czy ten film odniesie sukces.

Odpowiedz
(25-03-2017, 16:18)Gieferg napisał(a): No shit.
Zacznijmy może od podstaw:
czy Ty stawiasz tezę, że biznesplan każdej nowej produkcji filmowej z założenia zakłada robienie z niej serii???

(25-03-2017, 16:18)Gieferg napisał(a): No nie są to sequele, bo żeby robić sequele, trzeba najpierw nakręcić coś, do czego można zrobić te sequele.
That's the point - nie do wszystkiego można kręcić w kółko sequele. Twój przykład z Iron Manem jest kontekście tego co napisałem zupełnie bez sensu.

(25-03-2017, 16:18)Gieferg napisał(a): Do jakich UDANYCH adaptacji anime można w tej chwili kręcić sequele? Były takie?

Cytat:Przede wszystkim to zacznijmy od zauważenia, że w holly już od dawna próbują zarobić na tym "procederze", tj. na przenoszeniu mangi na ekran

I czym konkretnie się to próbowanie objawia?
Właśnie próbuję od samego początku powiedzieć, że obecnie w holly nie ma za bardzo potencjału na serię opartą na jakiejś istniejącej już adaptacji anime. GitS z kolei przedstawia takowy potencjał, ponieważ można w tym uniwersum trzaskać sequele jako proste kalki z tego, co już zostało nakręcone przez Japończyków. Ten materiał się świetnie nadaje, bo jest bardzo 3d friendly i leci na motywie cyberpunkowego sf, który będzie w nadchodzących latach coraz bardziej chodliwy (vide Cyberpunk 2077 od CDR).

Odpowiedz
Cytat:czy Ty stawiasz tezę, że biznesplan każdej nowej produkcji filmowej z założenia zakłada robienie z niej serii???

No Titanic raczej nie zakładał robienia serii. 47 roninów też nie. Ale takie GITS jak najbardziej się wpisuje w kategorię filmów z potencjałem na serię, więc porównuję jego sytuację do innych tego typu produkcji.

Cytat:That's the point - nie do wszystkiego można kręcić w kółko sequele.

Nie, that's not the point. Stwierdzasz że w fazie planowania/preprodukcji jest ileś tam filmów opartych na anime i stwierdzasz, że nie są to sequele - co wynika z tego twierdzenia? Bo zdaje się, że sugerowałeś, że robią te nie-sequele bo uznali, że to lepszy pomysł niż robić sequele, problem w tym, że robią te nie-sequele, bo sequeli w kategorii "adaptacja anime" na razie robić nie ma do czego.

Jaki więc w tym kontekście sens ma stwierdzenie, że "nie do wszystkiego można kręcić sequele" - to stwierdzenie to oczywistość Captain Obvious style, a jeśli coś chciałeś za jego pomocą wykazać, to niestety nie mam pojęcia co (i chętnie się dowiem).

Cytat:Właśnie próbuję od samego początku powiedzieć, że obecnie w holly nie ma za bardzo potencjału na serię opartą na jakiejś istniejącej już adaptacji anime.

Czyli co, Holly od lat próbuje coś zrobić (dalej nie wiem w czym się przejawia to próbowanie), ale jednak nic nie robi, bo robić nie ma czego?

I dopiero GITS to jakieś wielkie odkrycie (przeszło 20 lat po premierze), które pozwala zrobic cokolwiek w temacie przenoszenia japońskich animacji na kinowe ekrany? No to jeśli GITS ma ten potencjał, a inne niekoniecznie, to tym bardziej sukces pociągnie za sobą dojenie GITS do upadłego, a nie sięganie po tą resztę bez potencjału. Co ty właściwie próbujesz udowodnić, bo zaczynam mieć wrażenie, że sam sobie zaczynasz rzucać kłody pod nogi.

Cytat:Twój przykład z Iron Manem jest kontekście tego co napisałem zupełnie bez sensu.

Napisałeś, że sukces GITS pociągnie za sobą przede wszystkim sięganie po INNE anime, a nie kręcenie sequeli GITS. Przykład z Iron Manem wskazuje, że to wcale nie jest dobry pomysł, bo coś sprawdzonego zarobi lepiej niż coś nowego. Oświeć mnie teraz dlaczego ten przykład jest bez sensu i na czym w ogóle opierasz wspomnianą wyżej tezę?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Valerian and the City of a Thousand Planets (2017) (Reż. Luc Besson) Lawrence 252 45,752 25-09-2018, 20:51
Ostatni post: Krismeister
  Ghost Rider (temat ogólny) military 57 18,336 13-05-2014, 19:04
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości