09-10-2017, 10:54
|
Blade Runner 2049 (2017) reż. Denis Villeneuve
|
|
Ale co to znaczy "dobrze zagrał"? Technika poszła naprzód od 2019 roku. Rutger Hauer jako android wyrażał więcej emocji niż ten drewniak. I jeszcze teksty pani kapitan, że widziała wielu androidów, ale tylko jego czasami myli z człowiekiem :)
(09-10-2017, 10:49)szopman napisał(a): to co jest złego w jego przystojnej gębie i w tym, że mógłby przyciągnąć do kina wiele pań? I raczej nie sądzę, że wybrali go tylko z tego powodu.Nie ma w tym nic złego. Zupełnie nie interesuje mnie czy na "film z Ryanem Goslingiem" poszło 123 miliony fanek czy tylko 1,5 miliona. I czy zarobi on 50 milionów czy miliard. A ja sądzę i co teras? Rany, a jakie to ma znaczenie wszystko :) Poza tym czy zagrał dobrze czy nie to jest bardzo subiektywna ocena. Dla Ciebie dobrze, dla mnie nieźle, a dla Mentala to kawał drewna. To najmniejszy problem tego filmu. Bardzo dobrego filmu, ale niestety z kilkoma wadami.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
09-10-2017, 11:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 11:00 przez Dr Strangelove.)
@Mental
Przecież ludzie też się zachowują różnie. Jedni są bardziej otwarci i potrafią bardziej ekspresyjnie wyrażać swoje emocje, a są też tacy, którzy są introwertykami, są małomówni, zamknięci itp. Android-Hauer mógł wyrażać więcej emocji niż Gosling, ale to nie sprawia, że jest bardziej ludzki. Co do Goslinga - ja nie uważam, żeby zagrał jak drewniak. Chyba już dawno nie widziałeś drewnianego aktorstwa :)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
09-10-2017, 11:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 11:02 przez szopman.) Cytat:Jedni są bardziej otwarci i potrafią bardziej ekspresyjnie wyrażać swoje emocje, a są też tacy, którzy są introwertykami, są małomówni, zamknięci itp. Są też dobrzy aktorzy i słabi aktorzy. Gosling jest słaby. 09-10-2017, 11:04 (09-10-2017, 10:46)Dr Strangelove napisał(a): Dokładnie to jest ich na całym świecie sto osiem milionów pięćset dwadzieścia trzy tysiące dziewięćset dwanaście. Ale ciągle liczę. Jak dojdę do końca to dam znać. Pozostają mi jeszcze Chiny, Nigeria i Białoruś.Nie zasługujemy by grzać się w blasku twego humoru. Hilarjus! Cytat:Uważasz, że w wytwórni rzucali losy i padło akurat na Goslinga?Bo tak się wybiera aktorów do ról bez oglądania się na ich potencjał kasowy, tak? Cytat:I nie brali pod uwagę tego, że udział bardzo popularnego, przystojnego aktora może zadziałać na korzyść filmu o dość trudnej i hermetycznej tematyce?Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Wiem, jest trudne i w dodatku obnaża bzdurność twojej tezy, dlatego zadam je jeszcze raz, w nieco zmienionej formie, może będzie dla ciebie przystępniejsze: Wskażesz filmy z Ryanem Goslingiem, również te o dość trudnej i hermetycznej tematyce, którym jego obecność w obsadzie pomogła w box offisie i udowodnisz, że tak właśnie było? Cytat:A że miał w swojej karierze klapy. No miał, a któż ich nie miał?Największe hity z Goslingiem to kolorowy musical i romantyczna ekranizacja Sparksa. Dodaj sobie do tego komedię romantyczną Crazy Stupid Love w którym gra jedną z czterech głównych ról i wytłumacz mi jak na tej podstawie studio miałoby uznać, że prawie 3-godzinne sci-fi o androidach przyciągnie podobną publiczność. Mało tego, pokażesz mi Goslinga na liście aktorów przynoszących producentom największe zyski z każdego wydanego na nich dolara? Nie? O, a to ciekawe. W takim razie nie rozumiem czemu nie obsadzono kogoś kasowego ORAZ przystojnego. Czemu w roli Joi nie obsadzono Emmy Stone?! Po sukcesie La La Land rozbiliby tym duetem bank. (09-10-2017, 11:04)Mental napisał(a): Są też dobrzy aktorzy i słabi aktorzy. Gosling jest słaby.Nie jest. 09-10-2017, 11:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 11:09 przez Mierzwiak.)
Mierzwiak, po prostu przyznaj, że Gosling zahipnotyzował cię swoimi romantycznymi oczami.
09-10-2017, 11:15
No tak, zapomniałem z kim dyskutuję.
Z człowiekiem, który wszędzie i do każdego musi się przypierdolić swoim - hau hau hau.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
09-10-2017, 11:15
Mi tam gosling nie przeszkadzał, dobrze robił swoją robotę.
A mit o jego super przystojnej gębie to dla mnie jedna z zagadek wszechświata. Koleś błysnął w komedii romantycznej przypakowaną klatą i od razu przykleili mu łatkę niewiadomo jak przystojnego, tymczasem z ryja to maks 6/10 ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
09-10-2017, 11:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 11:18 przez Negatywny.) Mental napisał(a):- Brak kompozytora z talentem Vangelisa. Zimmer nie ma w sobie nawet 1% tej iskry bożej, którą obdarzony został Grek. - Gladiator - Rain Man - Cienka Czerwona Linia - Ostatni Samuraj ... a poza tym Król Lew, Incepcja, Interstellar, Dunkirk, Hannibal, Kod da Vinci, Sherlock Holmes, Twierdza, Black Hawk Down, Crysis 2, Piraci z Karaibów... Osobiście stawiam Zimmera ponad Vangelisem. Doppelganger napisał(a):Też nie ogarniam tego hype'u. Ten film jest płyciutki, poza oczojebną akcją jest do zapomnienia. Do pierwszego Mad Maxa nie ma startu. Yyy zaraz, a to pierwszy Mad Max był głębokim kinem? Przecież to jest low-budget głupiutkie kino akcji, niespójne w tonie i niedorobione, ze sporą liczbą potknięć. Film stał się kultowy bo Mel Gibson i klimat postapo. No i dwójka oparta tylko na akcji jest filmem wyraźnie lepszym. Fury Road to wizualna orgia i tylko tym miała być, osobiście stawiam MM2 ciut wyżej, bo Hardy w Fury Road był taki se i brakowało kultowości i charyzmy Mela Gibsona, plus w klimacie postapo lepiej mi pasuje film bardziej stonowany i surowy. Ale jako czyste wysokooktanowe kino akcji to Fury Road jest świetne. 09-10-2017, 11:19 Negatywny napisał(a):A mit o jego super przystojnej gębie to dla mnie jedna z zagadek wszechświata. Koleś błysnął w komedii romantycznej przypakowaną klatą i od razu przykleili mu łatkę niewiadomo jak przystojnego, tymczasem z ryja to maks 6/10 ;) Bo taki już jest popierniczony ten świat. Teraz choć zagrał (z tego co mnie wiadomo) zaledwie w jednym filmie sf to już robią z niego legendę kina sf "RYAN GOSLING. Od Myszki Miki do legendy SF" <--- cytat ze strony KMF. Żałosne. 09-10-2017, 11:22 (09-10-2017, 11:15)Dr Strangelove napisał(a): No tak, zapomniałem z kim dyskutuję.Zadałem ci konkretne pytania, na które jak widać nie umiesz odpowiedzieć i ratujesz się wycieczką osobistą. Można i tak. 09-10-2017, 11:25 (09-10-2017, 11:25)Mierzwiak napisał(a): Zadałem ci konkretne pytania, na które jak widać nie umiesz odpowiedzieć i ratujesz się wycieczką osobistą. Można i tak.Masz w sygnaturze - "Moje posty zawierają opinie" Otóż może to dla Ciebie będzie zaskoczeniem, ale posty innych użytkowników również zawierają opinie. A definicję opinii chyba znasz. Moja opinia jest taka: Ryan Gosling nieprzypadkowo został obsadzony w tej roli przez producentów, gdyż jest przystojnym, młodym dobrze zapowiadającym się aktorem, który ma wielką rzeszę fanek, jest celebrytą itp., itd. To oczywiście nie oznacza, że mam rację, ale taka jest moja opinia. Wskażesz filmy z Ryanem Goslingiem, również te o dość trudnej i hermetycznej tematyce, którym jego obecność w obsadzie pomogła w box offisie i udowodnisz, że tak właśnie było? Nie, nie wskażę. To że takich filmów nie było nie oznacza jeszcze, że producenci nie mogli pomyśleć, że udział Goslinga pomoże im w promocji i sprzedaży tego filmu. Krótko mówiąc kręcąc film o androidach nie musieli myśleć zero-jedynkowo. Ty natomiast tradycyjnie zaczynasz swoje forumowe przesłuchanie w stylu - fakty, adresy, kontakty... I tyle.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
09-10-2017, 11:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 11:40 przez Dr Strangelove.) Phil napisał(a):A wcześniej był Myszką Miki? :) Raczej chodzi o to, że zaczynał w The Mickey Mouse Club, a teraz gra w kontynuacji legendarnego filmu s-f. Nie śledzę jego kariery bo jest mi on jako aktor zupełnie obojętny. Ale nazywanie go legendą kina sf bo zagrał w jednym filmie sf jest żenujące. I co z tego, że to kontynuacja legendarnego filmu? to znaczy, że każdy kto w tym filmie zagra z urzędu ma dostać łatkę "legendy kina sf"? W takim razie Leto też na nią zasługuje nie mniej niż Gosling. Jeżeli ktoś zasługuje na miano legendy w tym filmie to Ford. Legendą nie staje się nikt z dnia na dzień. Na to pracuje się latami. 09-10-2017, 11:43 Mierzwiak napisał(a):Wskażesz filmy z Ryanem Goslingiem, również te o dość trudnej i hermetycznej tematyce, którym jego obecność w obsadzie pomogła w box offisie i udowodnisz, że tak właśnie było? Przecież Gosling przez jakiś czas był niemal memem z tym jego "hey girl" i gołą klatą. Na pewno przyciągnął masę kobiet (większość) na "Kocha, lubi, szanuje". No i na "La La Land" zapewne też. Nie mówiąc już o "Notebook" (Pamiętnik) który jest owiany kultem wśród kobiet. Ogółem myślę że zadziałał tu podobny mechanizm jak przy "Grawitacji", gdzie wzięto George'a Clooneya - kino s/f jest niemal kompletnie pomijane przez kobiety, które w związku znacznie częściej wybierają na co pójdzie para. Więc jest to wabik na kobiety (czyli pary). Obstawiam że podobnie było tutaj. Dodać do tego jeszcze Jareda Leto, który też ma masę fanek... Na moje powinni bardziej uwidocznić wątek romansu w kampanii marketingowej, jak już poszli w tę stronę. I trochę bardziej zareklamować jako akcyjniak s/f, z toną CGI, dla pospolitych widzów. W końcu jest już zajebisty tytuł "Blade Runner", dodać zaaferowanego Clooneya z jednej strony, Goslinga z Aną de Armas w romansowej pozie i na pewno wyniki byłyby DUŻO lepsze. 09-10-2017, 11:43
Aha, czyli można sobie dowolnie stawiać tezy przypisujące twórcom filmu określone intencje i do tego prezentować je ze stuprocentową pewnością, jednocześnie nie mając ku temu żadnych podstaw, a pytanie o te podstawy jest przypierdalaniem się.
OK, zapamiętam. (09-10-2017, 11:43)Capt. Nascimento napisał(a): Przecież Gosling przez jakiś czas był niemal memem z tym jego "hey girl" i gołą klatą. Na pewno przyciągnął masę kobiet (większość) na "Kocha, lubi, szanuje". No i na "La La Land" zapewne też. Nie mówiąc już o "Notebook" (Pamiętnik) który jest owiany kultem wśród kobiet.Przecież sam pisałem o Notatniku, La La Land i Crazy Stupid Love. Nie odpowiadaj na moje posty jeśli ich nie czytasz. Z góry dzięki. 09-10-2017, 11:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 11:45 przez Mierzwiak.) (09-10-2017, 11:44)Mierzwiak napisał(a): Aha, czyli można sobie dowolnie stawiać tezy przypisujące twórcom filmu określone intencje i do tego prezentować je ze stuprocentową pewnością, jednocześnie nie mając ku temu żadnych podstaw, a pytanie o te podstawy jest przypierdalaniem się.No ale gdzie masz tam 100% pewność? To tylko opinia, czyli mój pogląd na sprawę. I tak, możliwe, że jest to pogląd błędny. Mam każdą najkrótszą wypowiedź rozbijać na atomy, żeby nie było wątpliwości? I wszyscy inni też. Chcesz mieć forum zaludnione przez 10 tys underów?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
09-10-2017, 11:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 11:48 przez Dr Strangelove.) Monika napisał(a):Bo taki już jest popierniczony ten świat. Teraz choć zagrał (z tego co mnie wiadomo) zaledwie w jednym filmie sf to już robią z niego legendę kina sf No właśnie Monika żeś kompletnie na opak zrozumiała. Sens tego tytułu to "Od grania w Myszce Miki do grania w Legendzie SF", co jakby nie patrzeć się zgadza. 09-10-2017, 11:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 11:47 przez Capt. Nascimento.) Cytat:które w związku znacznie częściej wybierają na co pójdzie para Tak? No to chyba mam szczęście :> 09-10-2017, 11:54 (09-10-2017, 11:54)Gieferg napisał(a): Tak? No to chyba mam szczęście :>No ja też :) W sumie to nie pamiętam kiedy z żoną byłem razem na filmie. Całkiem odmienne gusta filmowe. Ale trudno zaprzeczyć, że takie zjawisko istnieje. I sam miałem ostatnio kilka przypadków, kiedy znajome pary zupełnie bez znajomości "Blade Runnera" zastanawiały się czy by nie skoczyć na "ten film s-f z Goslingiem. W końcu z tego co wiem poszła tylko jedna parka. I raczej zachwytów nie było.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
09-10-2017, 12:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 12:02 przez Dr Strangelove.) (09-10-2017, 11:43)Capt. Nascimento napisał(a): kino s/f jest niemal kompletnie pomijane przez kobiety, które w związku znacznie częściej wybierają na co pójdzie para THEY WHAT? 0_o Wiem, że kumple, którzy mają niekompatybilny gust z partnerkami często muszą szukać kinowych towarzyszy poza związkami, bo partnerka odmawia oglądania kolejnych transformersów. Czasem może to prowadzić do sytuacji, że facet na transformersy nie pójdzie bo nie ma z kim, z kolei będzie towarzyszył dziewczynie na kolejnej szmirze jakiegoś allena. Ale to co napisałeś, to jest akcja jak z horroru :) Są jakieś papiery na to, jacyś naukowcy amerykańscy czy coś?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
09-10-2017, 12:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 12:07 przez Negatywny.) |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Pirates of the Caribbean (2003-2017) | Jakuzzi | 1,079 | 183,074 |
07-02-2026, 15:31 Ostatni post: OGPUEE |
|
| Trainspotting (1996-2017) | Pitero | 12 | 6,022 |
01-10-2021, 17:08 Ostatni post: Pelivaron |
|
| [oddzielony] Trainspotting (1996-2017) | Arahan | 0 | 694 |
01-02-2017, 06:54 Ostatni post: Arahan |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

Spoiler




