Sam pogrzeb to mógł być sen, wizja Bruce'a. Albo właśnie błąd techniczny.
Skoro walnęli nagrobek z takim nazwiskiem a nie z losowym Johnym Walikoniem (przecież i tak nie będzie to widoczne) to nie przypadek.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Ty za to jesteś BEZ FORMY od dawna. Rozumiem, że wierzysz też w to, że nietoperze wyniosły z jaskini dzieciaka Bruce'a.
Jaki Easter Egg? To by miało sens gdyby ten napis był WIDOCZNY.
(07-11-2017, 14:13)Phil napisał(a): Albo - tylko albo! - to nie ma żadnego znaczenia, bo NAPIS Z NAGROBKU NIE JEST WIDOCZNY W FILMIE.
Właśnie TO napisałem - nie jest widoczny ALE jednak zadbali o taki szczegół. Po co?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
(07-11-2017, 14:28)shamar napisał(a): Właśnie TO napisałem - nie jest widoczny ALE jednak zadbali o taki szczegół. Po co?
Pewnie z tego samego powodu dla którego scenografowie / rzeźbiarze / kostiumolodzy / ludzie od efektów robią różne dziwne i zabawne rzeczy których i tak nie widać w filmie. Bo mogą. Dla zabawy. Po co robić nagrobek z losowym nazwiskiem skoro może to być znane nazwisko. Nie wszystkie easter eggi muszą być wyeksponowane w filmie.
@Juby
Nie miałeś przypadkiem na myśli trzecich X-Menów? Przy pierwszym filmie nie było powodów robić czegoś dłuższego.
07-11-2017, 19:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-11-2017, 19:24 przez Mierzwiak.)
Fox miał taką politykę jakoś od 2000 do 2010 roku. Pierwsi X-Meni też mieli być krótcy. Bądźmy szczerzy, ten film nie ma drugiego aktu! Poznajemy postacie, Magneto porywa Rogue i od razu lecimy na finałową akcję. Singer dostał 'wolniejszą rękę" dopiero przy sequelu, a przy kolejnych dwóch filmach wypuścili kolejne 104-minutowce. Dopiero po rozczarowujących wynikach finansowych ich filmów (Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia, Origin Wolverine'a) ktoś tam nimi potrząsnął. A może to sukces Avatara im uświadomił, że to nie ma takiego znaczenia?
(07-11-2017, 12:59)Mierzwiak napisał(a): Reszta nie wymaga komentarza, chyba tylko takiego że ignorujesz istnienie dekad komiksów o Batmanie w których wszystkie te rzeczy (Batmobil strzelający z działek, co za oryginalność) zostały przemielone dziesiątki razy, o serialach i filmach animowanych oraz grach nie wspominając.
Mierzwiak, ale ja ja nie piszę o tym "dorobku" Batmana, tylko o filmach.
Do tej pory, można powiedzieć mieliśmy trzy wersje - Burton, Schumacher (który w sumie przedstawia dalsze losy postaci Burtonowej) i Nolan.
Teraz mamy nową, no i zarówno postać jak i sceny z nią jakoś bardzo przypominają mi tylko jedną konkretnie z tych wersji. Czemu -napisałem. Nikogo nie zmuszam żeby się ze mną zgodził przecież :P
Jako znak pokoju z mojej striony:
@Juby, ja już na ten temat, i czemu tak sądzę - napisałem. Możemy się zgodzić że się nie zgadzamy w tych kwestiach ^_^
(07-11-2017, 14:04)shamar napisał(a): Sam pogrzeb to mógł być sen, wizja Bruce'a
Ta scena to jest sen, Bruce mówi o tym na koniec gdy unoszą Go nietoperze :)
@Kuba, Waller nadaje roboty Batmanowi (schwytanie Deadshota). Na końcu okazuje się że zna tożsamość Wayne'a. Korzysta też z Jego sprzętu - sprzęt do kontrolowania Squadu jest z WayneTech.
Na koniec , mimo że pokazują Ją przez film jako "szychę" i bad guya prosi Wayne'a o protekcję. I ten to robi - co pokazuje że nasz stary, poczciwy Bruce ma znacznie większe wpływy niż Waller. Oraz że najwyraźniej w jakimś stopniu Jej ufa.
I - jeśli Waller jest pod protekcją Wayne'a - to w praktyce oznacza to że teraz Batman rządzi Suicide Squadem a przynajmniej ma potężny wpływ. No, chyba ze pokłócą się z Waller ;)
Co daje ciekawy obraz sytuacji :)
No i gdzie się podziała zasada "nie robimy scen po napisach żeby nie papugować konkurencji"? Nolan tym razem chyba tylko wziął kasę za użyczenie nazwiska do czołówki. ;P
Na soundtracku pojawia sie motyw WW w wersji na orkiestrę (ale brzmi jakby nie mógł się do końca rozkręcić), wiele razy motyw Batmana ale zazwyczaj urwany (chyba raz zostaje dłużej pociągnięty) i kilka krótkich nawiązań do Supermana Williamsa. Po motywie z Man of Steel ani śladu.
Całość dużo lepiej się słucha niż MoS/BvS, tak więc ogólnie zmiana na plus, ale zobaczymy jak to wyjdzie w filmie.
Nie muszę włączać żadnego utworu, żeby wiedzieć, że nie słucha się lepiej od OST do MoS, przy którym spędziłem dobre kilkanaście godzin. ;)
Z innej beczki
Affleck na przestrzeni kilku miesięcy przeszedł z "piszę, wyreżyseruję i zagram Batmana, na pewno go nakręcę!" do rezygnacji z funkcji scenarzysty i reżysera, a teraz z "u Matta Reeves'a zagrałbym nawet małpę" przeszedł do "zobaczymy". Myślę, że te nawracające artykuły z THR i wypowiedź Casey'a się potwierdzą i do końca roku usłyszymy o recaście Batmana w filmach DC.