"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
[Obrazek: DP5cWE7U8AA4HPn%2B%255Bwww.imagesplitter.net%255D.jpeg]

Wreszcie obejrzałem wypuszczony i wysoko oceniany pilot, w końcu premiera coraz bliżej a serial podobno dostał już 2 sezon i STARZ najwidoczniej mocno w niego wierzy i....kompletnie się nie dziwie! Zapowiada się naprawdę cholernie klimatyczny i interesujący serial. Dla tych którzy się nie orientują o co chodzi: Główny bohater, Howard (J.K Simmons) pracuje jako zwykły, szary urzędnik w ONZ i nie ma zielonego pojęcia co robi naprawdę. Tym czasem okazuje się, że istnieje drugi, alternatywny świat, prawie bliźniaczo podobny do naszego z którym ONZ utrzymuje ścisłe relacje. Status Howarda zmienia się kiedy przez Przejście przechodzi jego sobowtór.
Serial jest określany jako pomieszanie kryminału i thrillera politycznego z dramatem i science-fiction i dokładnie tym jest pierwszy odcinek. To kawał świetnie nakręconej, klimatyczne produkcji która od samego początku ciekawi założeniami świata. Przede wszystkim to poważne podejście do tematu, produkcja dla dorosłych która raczej nie zapowiada żadnych niesamowicie efektownych zdarzeń, wojen między światami, wielkich wybuchów itp. Raczej coś kameralnego, druga strona z tego co pokazano w pilocie także bardzo się nie różni od naszej, głównie szczegółami (co widać przede wszystkim w relacji dwóch Howardów) i to jest w tym najciekawsze.
J.K Simmons nie dostał co prawda jeszcze scen w których mógłby pokazać pełnie swojej zajebistości, ale i tak jest rewelacyjny. A przyszło grać mu nie łatwą rolę, dwóch bohaterów którzy są do siebie bardzo podobni, ale jednoczesnie zupełnie inni. Bardzo fajne jest to jak identyczne w niektórych aspektach a jak w innych odmienne są ich historie. Nie ma tu też znanego chociażby z uniwersów komiksowych schematu, że jeden Howard to potulny, dobry baranek a drugi to sukinsyn nad sukinsynami. Oczywiście, drugi Howard nie jest wcale daleko od tego opisu, wygląda na bardziej zaradnego, doświadczonego plus jest badassem, ale nie jest to (na razie) diametralnie inna postać. Są bardzo podobni i jednocześnie inni z powodu drobnych szczegółów. Żaden nie jest do końca stereotypowy bo i "nasz" Howard nie jest jakąś totalną fajtłapą i dobrym wujkiem a do jego postaci ten schemat by pasował. Nie ma żadnego przeszarżowania w tym aspekcie. Dzięki czemu relacje bohaterów jest taka ciekawa. 
Reszta obsady radzi sobie nieźle, bez fajerwerków, ale na razie trudno ocenić. 

Pilot przede wszystkim wciąga, jest wzorowo zrealizowany choć nie jest to żadne mistrzostwo świata ani najwyższa serialowa półka. Ogląda się przyjemnie, jest ciekawie, dialogi są bardzo dobrze napisane i kurde...ale chyba "The Alienist" stracił miano najbardziej wyczekiwanej przeze mnie serialowej premiery stycznia :P
Polecam się zapoznać z pilotem każdemu kto jeszcze tego nie zrobił bo niewykluczone, że mamy nowy hit.  

Odpowiedz
(30-12-2017, 23:13)Snuffer napisał(a): Nie wiedziałem czy spytać tu czy w prostych pytaniach, ale - widział ktoś?
Serial nazywa się "Stranger" I jest południowokoreańskim thrillerem kryminalnym. Zebrał bardzo dobre recenzje i chwali się go za skomplikowanie intrygi.

Sprowokowany Twoim pytaniem i rzeczywiście dobrymi recenzjami zacząłem oglądać jak mi wpadło w oko przy przeglądaniu Netflixa. Jestem po 3 odcinkach, a swoją drogą czuję jakbym zobaczył dużo więcej, bo strasznie długie się wydają i zachwycony nie jestem. Lubię azjatyckie thrillery. Wiadomo, że zawsze się trochę trzeba przestawić na inną estetykę, przyzwyczaić do podobnych nazwisk i twarzy, aktorstwa itd. 
(Swoją drogą, miejsce przestępstwa wygląda jak żywcem wyjęte z Chasera. Taka sama okolica, ulica, brama, dom, nawet wnętrze. Ale może to tylko moje wrażenie wynikające z braku obycia z realiami.)

Ale tutaj, mam wrażenie, dochodzi jeszcze momentami dosyć dziwaczny sposób kręcenia i montaż (choćby sposób pokazywania dedukcji głównego bohatera wykorzystujące szybkie flashbacki). Całość sprawia, że mi przynajmniej czasami trudno powiedzieć czy dany element jest dziwny, bo wynika z estetyki, czy jest fabularną głupotą. Intryga na razie nie jest specjalnie skomplikowana, prowadzona jest raczej powoli, ale szczerze mówiąc są wątki, których nie rozumiem w 100%, ze względu właśnie na dziwną interakcję między postaciami, trudność w wyczuciu ich intencji, co chyba nie jest zamierzonym zabiegiem. Mam tu na myśli choćby relację/rozgrywkę głównego bohatera z przełożonym. Do tego takie już typowo kulturowe "problemy", jak występ bohatera w telewizji a konkretnie to, co w jego trakcie wyjawia. Może to tam normalne, ale wydaje się głupotą. Trochę też męczą nieliczne, ale jednak wstawki obyczajowe.

Wiem, że kolejnych 2 odcinkach intryga się zagęszcza. Być może skończę z ciekawości, bo dobre oceny nie wzięły się znikąd. (Chociaż właśnie widzę, że jest 16 odcinków)


Odpowiedz
Hmmm, możliwe że też sprawdzę - daj proszę znać potem czy intryga faktycznie się zagęszcza w tych następnych odcinkach. Dzięki za podjęcie się sprawdzenia :)

Odpowiedz
@Snuffer

Spojrzałeś może na Amazon Prime "PHILIP K. DICK'S ELECTRIC DREAMS"? 

Kurde miałem spore nadzieje wokół tej serii, ale po dwóch odcinkach jest jakoś tak... średnio i bezjajecznie. Przede wszystkim jakoś mało czuć tutaj styl Philipa Dicka znanego z książek. Jego historie mimo powagi często były też grosteskowe i na swój sposób zabawne, podszyte czarnym humorem. Philip Dick rzadko bawił się też w dodawanie rozbudowanej dramaturgii, tylko ciął zwroty akcji szybko i niespodziewanie. Szczególnie widać to zwłaszcza w opowiadaniach. 

I szczerze liczyłem, że w tej serii autorzy nawiążą trochę do tego stylu. Niestety, póki co wolą tracić czas na dodawanie wątpliwej dramaturgii i jakiś melancholijnych wtrętów. Średnio to wychodzi. 

Ale nic - oglądnę pewnie do końca, bo z adaptacji Dicka oglądałem nawet najgorsze szmiry. :D

Odpowiedz
Szczerze mówiąc przerwałem pierwszy odcinek jakiś czas temu i już do niego nie wróciłem :(

Odpowiedz
Drugi lepszy, ale to też takie bardziej 6-7/10 niż coś naprawdę dobrego.

Sprawdzę pewnie dzisiaj jeszcze odcinek z Cranstonem w roli głównej i zobaczymy czy tendencja zwyżkowa się utrzyma. 

Odpowiedz
[Obrazek: RNQtjHA.jpg?1]

Jeżeli ktoś jeszcze nie zaliczył Glow od Netfliksa, to gorąco zachęcam. To bardzo przyjemna produkcja w klimatach lat '80 traktująca o zbieraninie dziewczyn, które rozkręcają wrestlingowe show. Pod względem montażu i retro efektów, to serial jest zrealizowany wzorcowo, sama historia, pomimo braku jakiejś większej rozbudowy, mocno daje radę. Na plus muzyka, interakcje pomiędzy dziewczynami oraz postaci (postać reżysera FTW!).
Lekka i idealnie skrojona przyjemna rozrywka :)
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
(13-01-2018, 14:56)Snuffer napisał(a): Hmmm, możliwe że też sprawdzę - daj proszę znać potem czy intryga faktycznie się zagęszcza w tych następnych odcinkach. Dzięki za podjęcie się sprawdzenia :)

Nie ma za co, chociaż nie wiem, na ile moja opinia się przyda. Jestem po 6. odcinku. No nie wiem, coś mi cały czas nie gra. Intryga owszem trochę przyspiesza. Gdyby ją rozpisać i się temu przyjrzeć, pewnie jest to w miarę oryginalne, przemyślane i biorąc pod uwagę, że jeszcze 10. odcinków do końca, pewnie jeszcze się ostro pokomplikuje. Ale, pomijając już aspekt kulturowy i moją nieumiejętność zapamiętania 3 azjatyckich nazwisk - nie podchodzi mi sposób serwowania intrygi. Nie potrafię tego nazwać. Czy to tylko kwestia zaskakująco mało atrakcyjnej reżyserii? Bywa powoli, oszczędnie, jest dużo gadania, ale to wszystko niekoniecznie jest atutem. Bo rozmowy, o czym już pisałem, bywają sztuczne, nie trzymają w napięciu. Przy okazji, jeśli chodzi o głupoty to na przykład główny bohater podsłuchuje rozmowy swojego szefa, prokuratora przez otwarte okna w jego gabinecie i sali konferencyjnej obok. W dodatku podpatrzył to u kogoś innego i sam powtórzył przynajmniej raz. Więc w kategorii "powolny, mięsisty realizm" serial jakoś nie wymiata. A nie wynagradza tego jakimś dynamizmem, scenami akcji, pościgów itd. Ani to, ani to. 

Rozpisałem się, ale ogólnie nie polecam raczej, ale weź poprawkę na to, że ostatnio moje opinie się mocno rozjeżdżają z forumową średnią i raczej więcej narzekam. Taki choćby Ozark to dla mnie tragedia. Z drugiej strony chętnie poznałbym opinię Twoją lub kogoś innego.  


Odpowiedz
Jak, ktoś odpalił "Brytanie"? :P Bo ja zarzuciłem rano ten 70 minutowy pilot i....o boże. Pierwsza wyczekiwana premiera w 2018 i już bardzo solidne rozczarowanie :) Serial bardzo chce być efektowny i taki super w którym wiele się dzieje, seks, krew, bitwy, rozmach, druidzi na narkotykach i w ogóle brać i zapominać o GoT. A wyszło bardzo mizernie. Na razie żadnego dobrego występu aktorskiego, jedyna postać z charyzmą to generał rzymski, ale i jego nawet Stephan Amell wciąga nosem. Kelly Reilly tak bardzo nie lubię, że już jej twarz wywołuje u mnie ciarki. Cała reszta też kompletnie bez wyrazu, nawet Palpatine choć on nie miał za dużo do grania.
Dialogi są przeważnie beznadziejne, kompletnie nijakie i nieciekawe. Anegdotki z dupy, irracjonalna postać Murzyna który zachowuje się kompletnie absurdalnie. Metafora ze sraniem była błyskotliwa póki Murzyn faktycznie nie poszedł w krzaki. Przypowiastka o egipskim dziadku miała potencjał na samym początku a potem już srednio rozumiałem co ten generał plecie (w ogóle, wtf, skoro gość brał udział w operacjach w Egipcie to powinien mieć ile...100 lat? chyba, że o czymś nie wiem). A po za tym po pilocie nie moge o niczym nic powiedzieć po za tym, że jest jakiś wygnany super druid który ocali świat i opiekuje się wyjątkowo irytującą gówniarą :)

Realizacyjnie nawet się przyłożyli, nie licząc potwornego CGI żagla na początku i kurzu przy ujęciu z daleka na kolumnę żołnierzy. Druidzi są bardzo fajnie ucharakteryzowani, ale po za tym nie zapowiadają się ani trochę klimatycznie, oryginalnie czy w jakikolwiek sposób ciekawie. Scena rytuału na Murzynie była szczytem żenady. Co jest fajne? Zdjęcia.
Serial leci do folderu "Klapy" i zapominam, że powstał, nawet nie tykam drugiego epka chyba, że ktoś stwierdzi, że jest gigantyczna poprawa.

To teraz czekać na "The Alienist", "Black Lightninga" i "Counterpart" które startują w przyszłym tygodniu :) Może się uda.

Odpowiedz
Nie mamy tematu o Big Little Lies, więc wrzucam tutaj. Materiał o efektach w serialu. 




Odpowiedz
Ej, i jak po 3 odcinkach Counterpart? Widział ktoś wszystkie? Oglądałem znów zwiastun i jest świetny. Chcę wiedzieć czy mogę oglądać :)

Odpowiedz
Widziałem 2, trzeci w niedziele obejrze bo jestem odseparowany od porządnego internetu (jednak znajomi sygnalizowali, że swietny.

Recke pilota masz wyzej, za to drugi epizod jest rownie swietny. Bardzo dobra rzecz, fabuła robi sie troche bardziej skomplikowana, na razie nie wiadomo kto jest kim ani kto dokładnie czego chce a przede wszystkim co się wydarzyło w trakcie powstania alternatywnej rzeczywistości i który świat jest prawdziwy.
Simmons jest fenomenalny. Realizacyjnie jest bardzo dobrze. "Psychologiczny" motyw główny to przede wszystkim to jak mogło wyglądac zycie ludzi gdyby podjęli inną decyzje, cos inaczej wydarzyłoby się w ich życiu etc. Bardzo subtelne i fajne są różnice między sobowtórami, pisałem o tym więcej kilka postów wyżej. Jest krew (sceny akcji nie są przesadzone chociaż jeden z dwóch Simmonsów to oczywiście bardziej elegancki Terminator, przynajmniej momentami) i są cycki. Jeśli polubiłes Fletchera i jego barwny język to ciesz się bo "fuckami" Howard Sill rzuca równie często.

Odpowiedz
Dzięki Kuba! 

Odpowiedz
A widział ktoś może "Corporate" od Comedy Central?

Zbiera to całkiem niezłe recki, zwiastun wygląda nieźle no i w obsadzie jest Cedric z "The Wire" :D




What a bunch of a-holes.
---
KARTUNSY.PL - kreskówki, anime, bajki, animacja 
W wolnych chwilach -  copywriting

Odpowiedz
Warto dodać, że Starz bardzo wierzy w "Counterpart" i zamówili już ponoć 2 sezon (gdzieś czytałem, że całośc jest rozpisana na 3, ale mogło mi się nałożyć)'


"The Alienist" ktoś widział? Ja chyba po kiepskich reckach czekam aż będzie na Netflixie.

Odpowiedz
Altered Carbon
Kurwa
Po 5 odcinkach twierdziłem, że serial jest bardzo dobry. Bo Kinnaman jest świetny w głównej roli, bo jest sporo efektownej i krwawej nawalanki a wizualia robią wrażenie. Starałem się przy tym ignorować kilka kretyńskich zmian poczynionych względem pierwowzoru. Ale z odcinka na odcinek zmiany te zaczęły piętrzyć się i narastać, a co kolejna to głupsza. Ostatnie 2 epizody prawdopodobnie poczyniły nieodwracalne zmiany w moim mózgu. A jeśli nie, to poczyni je walenie głową w ścianę, którym to sposobem zamierzam wymazać wszelkie wspomnienia tego... tego... CZEGOŚ.
Laeta Kalogridis najwyraźniej postanowiła przebić samą siebie i popełnić dwie ekranowe godziny głupsze i bardziej obraźliwe dla widza niż Genisysys. Gratulacje, udało się.
Specjalne wyróżnienie dla niejakiej Lizzie. Parę osób narzekało tutaj na Ortegę, ale biedna pani detektyw do pięt nie dorasta panience Elliot. Lizzie to być może najgorsza postać w dziejach dziejów. Gorsza niż Dane Cook w Simon Sez. Dodajmy do tego bezsensowny centralny konflikt i równie konsekwentne, co idiotyczne łamanie konwencji czarnego kryminału, której Morgan trzymał się w powieści.
Nienawidzę tego serialu. Ch.j ci w d..ę, Laeto Kalogridis.
1/10

Odpowiedz
(26-02-2018, 23:45)Paszczak napisał(a): Altered Carbon
do kroćset fur beczek!
Po 5 odcinkach twierdziłem, że serial jest bardzo dobry. Bo Kinnaman jest świetny w głównej roli, bo jest sporo efektownej i krwawej nawalanki a wizualia robią wrażenie. Starałem się przy tym ignorować kilka kretyńskich zmian poczynionych względem pierwowzoru. Ale z odcinka na odcinek zmiany te zaczęły piętrzyć się i narastać, a co kolejna to głupsza. Ostatnie 2 epizody prawdopodobnie poczyniły nieodwracalne zmiany w moim mózgu. A jeśli nie, to poczyni je walenie głową w ścianę, którym to sposobem zamierzam wymazać wszelkie wspomnienia tego... tego... CZEGOŚ.
Laeta Kalogridis najwyraźniej postanowiła przebić samą siebie i popełnić dwie ekranowe godziny głupsze i bardziej obraźliwe dla widza niż Genisysys. Gratulacje, udało się.
Specjalne wyróżnienie dla niejakiej Lizzie. Parę osób narzekało tutaj na Ortegę, ale biedna pani detektyw do pięt nie dorasta panience Elliot. Lizzie to być może najgorsza postać w dziejach dziejów. Gorsza niż Dane Cook w Simon Sez. Dodajmy do tego bezsensowny centralny konflikt i równie konsekwentne, co idiotyczne łamanie konwencji czarnego kryminału, której Morgan trzymał się w powieści.
Nienawidzę tego serialu. Ch.j ci w d..ę, Laeto Kalogridis.
1/10

No niestety, zatrudnianie tej laski, a przynajmniej powierzanie jej ciekawych materiałów źródłowych powinno być zakazane. Musi mieć mocne plecy.

1/10 nie wystawię, ale rozumiem frustrację, bo to klasyczny przykład zarżniętego potencjału.

Z ciekawości, bo książkę czytałem w okolicach premiery czyli lata temu i juz nie . W pamięci miałem głównie Chandlerowski klimat zmiksowany z cyberpunkiem, fajne myki ze zmianą ciał. No i że świetny przewracacz stron. Tam też rozwiązanie intrygi obracało się

Odpowiedz
Nie. To motyw dopisany przez naszą wizjonerkę.

Odpowiedz
Trust - Wow. Pilot kupił mnie w zupełności. Wspaniały Donald Sutherland, historia wciąga, ale największe wrażenie robi reżyseria i strona wizualna. Boyle daje czadu - wszystko jest tu takie ładne, bywają szalone ujęcia, ogólnie widać, że ktoś ma tu mnóstwo pomysłów formalnych i serial nie jest pod tym względem przezroczysty. Obawiam się jedynie o to czy rozciągnięcie tej historii na tyle odcinków nie będzie skutkowało nużącym wodolejstwem.

Odpowiedz
Zgadzam się, bardzo pozytywne zaskoczenie. Świetna realizacja i reżyseria, bardzo dobre aktorstwo, ale również ciekawsze podejście do tematu niż w "All the Money in the World". Byłem pewien, że z tej historii nie da się nic ciekawego wycisnąć a tu..proszę, zapowiada się faktycznie interesująco. Donald jeszcze mnie nie kupuje tak jak rewelacyjny w tej samej roli Plummer, ale jest świetny. Zyskują szczególnie drugoplanowe postacie/aktorzy, w filmie Scotta były jedynie szarym, średnio ciekawym tłem (z małymi wyjątkami) a tu już każdy zdążył zyskać moje zainteresowanie.

Boyle (który niestety reżyseruje tylko pierwsze 3 odcinki, boje się trochę spadku w jakości realizacji potem bo reszta reżyserów to dość niska serialowa półka) podobno liczył na kilka sezonów i aż jestem ciekaw jakie historie miałyby opowiadać. Bardzo chętnie będe obserwował jak się serial rozwinie, jest szansa na kolejną mocną premierę.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Mobland", czyli Tom Hardy znowu hardy Krismeister 17 2,111 27-08-2025, 20:15
Ostatni post: Salto
  BARRY czyli Bill Hader jest hitmanem Gal Anonim 35 7,713 07-01-2025, 03:18
Ostatni post: Bucho
  Jaki jest wizerunek osób z niepełnosprawnością w filmach, serialach i mediach? AvalonOzN 1 1,236 20-04-2020, 16:02
Ostatni post: Wyatt Earp
  Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' Snuffer 6 4,191 10-05-2014, 12:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości