"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
(20-08-2017, 00:57)michax napisał(a): Comrade Detective - serial Amazon parodiujący produkcje propagandowe z bloku wschodniego z lat 80 o milicjantach i amerykańskie kino akcji z tamtych lat. Więc w serialu oczywiście komunizm to samo dobro, a wszystko co związane z USA to jedno wielkie zło. Słusznym czynem jest np. kablowanie na członków najbliższej rodziny jeśli popierają prozachodnie zachowania takie jak
/ W serialu grają aktorzy z Rumunii mówiący w swoim ojczystym języku, a serial kręcony w Rumunii, ale został zdubbingowany przez np. Tatuma, Gordona Levitta Juniora, a na drugim planie m.in. Daniel Craig (czasami ciężko rozpoznać aktorów po głosie i z napisów dowiaduję się jaki aktor zdubbingował) i jest to świetny pomysł. Fajny pastisz/parodia, ale co ciekawe nie opiera się na samych skeczach, tylko serial ma fabułę. Gliniarz traci partnera, którego zabija morderca w masce Ronalda Reagana. Razem z nowym partnerem który przeprowadził się do miasta ze wsi próbują znaleźć mordercę.  Chętnie zobaczę 2 sezon jak powstanie. Ale nie wiem czy komukolwiek polecić bo to bardzo specyficzny serial i pewnie część zanudzi się a część będzie zadowolona. Mnie akurat przypasował klimat tej produkcji.
Polecam, dobra rzecz


Odpowiedz
13 Reasons Why - sezon 2

Spadek formy, a nawet powiedziałbym upadek całego serialu. Pierwszy sezon nie był jakoś specjalnie wybitny, ale umiejętnie odsłaniał kolejne części układanki a końcówka naprawdę zapadała w pamięć. I człowiek miał poczucie, że obejrzał coś wartościowego. I tak naprawdę sezon 1 idealnie pozamykał wszystkie wątki.

Sezon 2 to typowe odcinanie kuponów. A nawet gorzej bo momentami bohaterowie zachowują się jak postaci z jakiegoś taniego serialiku rodem z CW. Do tego Netflix się podjadał, że wywołał dyskusje o problemach współczesnej młodzieży, wiec w drugim sezonie chcieli podbić stawkę. Sorry ale dla mnie to wszystko przysłowiowo "przeskoczyło rekina".
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!

Odpowiedz
Ja odpadłem po pierwszym odcinku 2. sezonu, mało tego, nawet go nie skończyłem, tak bardzo był okropny.

Tymczasem...


Odpowiedz
Serio? Mam wrażenie, że drugi sezon przeszedł kompletnie bez echa, a nawet zagorzali fani jedynki hejtują go, ile wlezie. Obejrzałem cztery odcinki i w sumie da się oglądać, jeśli potraktować to jako parodię pierwszej serii, robioną na poważnie. Coś w stylu "Deadly Adoption" z Ferrellem i Wiig. Pod każdym innym względem - dramaturgii, pomysłów, dialogów, zachowań postaci - drugi sezon jest absolutnie koszmarny.

Już sam motyw powrotu postaci Hannah w takiej formie to scenariuszowe pójście na łatwiznę, a aktorka, która ciągneła serial rok temu, teraz jest jego największym minusem, bo pomijając to, jak pokracznie jest napisany ten wątek, Langford po prostu wkurwia samą swoją obecnością na ekranie. Co oczywiście nie jest jej winą, bo z takim materiałem nie mogła wiele zdziałać.

Odpowiedz
Gdzieś mignęło mi info o oglądalności w pierwszy weekend na poziomie 6 mln, bo Nielsen jakoś próbuje badać tajemne wyniki Netflixa. Langford już ewakuowała się z trzeciego sezonu. To jak na razie dość słaby rok dla Netflixa: nowe sezony Santa Clarita Diet i Jessici Jones przeszły praktycznie bez echa, ten serial o latach 90-tych i Altered Carbon były raczej klapą, dodajmy do tego problemy House Of Cards i pewnie kilka seriali o których nie pamiętam. W sumie nie dziwię się, że będą doić krówkę.

Odpowiedz
Santa Clarita jest imo zbyt specyficzna i - nie waham się użyć tego słowa - niszowa by było o niej głośno. Ja S2 obejrzałem z przyjemnością i czekam na więcej.

Co do 13RW, to nie mogłem sobie oczywiście darować poznania spoilerów (YT pomógł) i widzę że słusznie zrobiłem nie oglądając tego dalej.

Odpowiedz
Zaraz włączę 4. odcinek, ale schiza Kleja z Hannah to jakaś porażka.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Zapomniałem napisać coś o drugim sezonie "13 Reasons Why". To teraz wyleję z siebie ten żal

Pierwszy sezon podobał mi się, może nawet mocno podobał. Konwencja była zgrabna, klimat niezły, aktorzy dali radę, historia w takiej formie emocjonowała. Drugi sezon to porażka TOTALNA. Nie umiem bez caps locka.

Od samego początku pomysł na kontynuację wydawał się mocno wymęczony. Serial, który bazował w 100% na konwencji i strukturze narracyjnej (kurde, nawet tytuł narzuca takie a nie inne ramy) nagle odcina się od nich i nieudolnie robi jakieś nie za bardzo wiadomo co. W pierwszej serii były kasety i wokół nich kręciła się akcja, one ją napędzały - wszystko grało. W drugiej są jakieś zdjęcia, ale tylko czasami. W tle odbywa się rozprawa sądowa, która generuje teksty z offu (koszmarnie źle napisane), ale nie za bardzo wiadomo kiedy wypowiadane i skąd wzięte. Pewnie z dupska czyjegoś. Absolutnym dnem są bohaterowie, którzy zachowują się nie wiem jak, ale na pewno nie jak istoty ludzkie. Rolą postaci jest wyłącznie pchanie fabuły do przodu, co swoją drogą idzie fatalnie, ale o tym zaraz. Bohaterowie niby są zbudowani jakoś w pierwszym sezonie, ale tutaj dostają nowe wątki, często niejasne. Ogólnie rzecz biorąc, to za bardzo nie wiadomo, o co komu biega. Wszyscy się snują z bardzo smutnymi minami - ewentualnie nerwowymi - i wygłaszają jakieś wielkie przemowy. Tak to się kręci - od tyrady do tyrady. Aktorzy mając do czynienia z tak topornym materiałem, nie pomagają sobie kompletnie. Większość chyba za dużo czytała o ciężarze gatunkowym, jaki rzekomo miał pierwszy sezon, co skutkuje tym, że dzieciaki próbują tak ze 3 razy za bardzo.

Akcja (jaka akcja?) rozgrywa się to okrutnie wolno. Fabuła w żaden sposób nie uzasadnia aż 13 odcinków. Jest to w sumie dziwne zjawisko, bo teoretycznie, to na przestrzeni sezonu rozgrywa się milion wydarzeń, ale każde z nich po prostu ma miejsce. Znaleźli zaćpanego bezdomnego kolegę - ok. Dziewczyna jakaś tam próbuje odebrać sobie życie - ok. Zdemolowali komuś sklep - ok. Te wątki po prostu są. Z 99% nie wynika nic. No i tak to się kula niemrawo, aż do wielkiego finału, w którym nagle pojawia się co? A zapowiedź dwóch milionów kolejnych wątków, które będą w serii trzeciej.

Obejrzałem całą drugą serię, ale to wynika z jakiegoś mojego masochizmu i podejścia, że jak już zacząłem, to skończę. Jest to jednak produkcja fatalna. Jakieś plusy to pewnie znajdę na siłę, bo któryś tam aktor w pewnych momentach nawet dawał radę i generował jakieś emocje, ale pieprzyć to. Okropne to było. Mało tego, że złe samo w sobie. Po obejrzeniu tego straciłem całą sympatię do pierwszej serii, bo wszystkie dopowiedzenia w temacie bohaterów są do dupy.

No ale trzeci sezon mnie nie dziwi. Przynajmniej "fabularnie". Furtki otworzono tak bardzo, jak tylko się dało. Ciekawe jakie pseudo spoiwo tym razem wymyślą. Po naturalnych kasetach były absurdalne zdjęcia. Teraz może napisy na kamieniach? Bardzo by pasowały do tego scenopisarstwa.
.

Odpowiedz
Ależ ten Tyler to cringefest. Gość miał zrobić strzelaninę w szkole, a gania po korytarzu z emo ciotami w debilnych koszulkach i robi z siebie pajaca.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Dowiedziałem się z tego paru nowych rzeczy, min. tego że dopisali nowe wątki do pierwszego sezonu i udają retrospekcjami że miały one wtedy miejsce chociaż nie były słowem wspomniane a na logikę powinny. Porażka.


Odpowiedz
To jest chyba największa makabra właśnie. No i powód dlaczego druga seria obniża ocenę pierwszej. Pojawia się mnóstwo wątków, które rzekomo rozgrywały się w czasie, o którym sporo mówi pierwszy sezon. Są to wątki bardzo istotne, ale z jakiegoś powodu w poprzedniej serii nikt o nich nie wiedział. Kosmos
.

Odpowiedz
A o, tutaj pani recenzentce się podobało, bardzo chwali:




Odpowiedz
O Jeeezuuuu, drugi sezon to tragedia. Szkoda mi słów na opisanie tego szajsu. Zgadzam się ze wszystkim, co mówi gość od filmu Mierzwiaka, z wyjątkiem pokazywania drastycznych scen, bo tu akurat nie jestem za odwracaniem głowy, lub streszczaniem. Całość jest potwornie nudna, dialogi koszmarne, teksty z offu (z dupy) to jakiś absurd, Clay to piczka i schizofrenik, przez jego schizy stał się osobą chorą psychicznie, a pokazują to jako coś ładnego. Ostatni odcinek to jakiś totalny odpał. "Nie dzwońcie na pały, bo zniszczycie mu życie"... XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

Brawo twórcy, z własnych postaci tworzycie imbecylów, a jedną z bohaterek uczyniliście szmatą.

Za to Brandon Flynn (Justin) to chyba najnormalniejsza postać w ogóle. W dodatku jest połączeniem Heatha Ledgera i Jamesa Deana, mam nadzieję, że rozwinie się jego kariera poza ten marny już serial.

2/10, całościowo wychodzi 5.5/10.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
[Obrazek: PZf3Q78.jpg]

ALIENISTA

Podobno ten serial to protoplasta "MIndhuntera" - niestety tego w pełni nie potwierdzę, ponieważ widziałem tylko odcinek pilotowy, ale na pewno nadrobię.

Całkiem przyjemny serial. Wczoraj obejrzałem ostatni odcinek i fanom kryminałów mogę polecić. Przede wszystkim podobało mi się podejście do samego wątku kryminalnego, gdzie bohaterowie nie tylko starają się odnaleźć mordercę chłopięcych prostytutek, ale również chcą odpowiedzieć na pytanie dlaczego dokonuje tak bestialskich mordów. Niby nie raz i nie dwa mieliśmy już okazję oglądać na ekranie detektywów/psychologów próbujących wejść do głowy mordercy, ale tutaj mamy próbę pokazania początków tej dziedziny kryminalistyki.

Aktorsko też jest bardzo dobrze. Bruhl daje prawdziwy popis tworząc postać nie do końca jednoznaczną. Raz jest miłym kolegą, a raz potrafi w gniewie powiedzieć słowo za dużo. Wypada w tym całkiem przekonująco. Dakota Fanning natomiast potwierdza, że jest świetną aktorką, któa niestety została zapomniana przez Hollywood - chyba obecnie jeden z najbardziej zmarnowanych talentów? A Luke Evans powinien być nowym Bondem :)

"Alienista" również bardzo dobrze wygląda. Wszystkie te kostiumy, scenografie, muzyka, oddanie klimatu i realiów tamtych czasów. Świetnie. Pochwalę również bardzo fajną czołówkę ;)

Jeśli miałbym dać jakieś minusy to usunąłbym niektóre wątki, co sprawiłoby, że serial spokojnie zmieściłby się w 8 odcinkach, chociażby goście prowadzący burdele. Momentami też słabują efekty specjalne - szczególnie przy okazji pokazywania ciał ofiar, dziwne, że nie postawiono na zwykłą charakteryzację.

Dam takie naciągane 7.5/10 :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Jack Ryan - jest spoko, ale mam wrażenie, że twórcy nie potrafią się zdecydować czy kręcą jakąś poważniejszą rekonstrukcję sytuacji na Bliskim Wschodzie i islamskiego fundamentalizmu w stylu Kathryn Bigelow czy hollywoodzką bajeczkę pełną nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności, głupotek (a jest ich naprawdę sporo, zbyt dużo, żeby traktować ten serial w pełni poważnie), różnych uproszczeń i myków. Ostatnio widziałem "The Office", więc dziwnie oglądało mi się Krasinskiego w tej roli i nie powiedziałbym, że na pewno pasuje do postaci. Niektóre odcinki przynudzają, niektóre wątki są z dupy (operator drona), ale fakt, że dostajemy od razu całość, pozwala przymknąć oczy na takie wady. Nie jest to żadne arcydzieło, ale można miło spędzić niedzielę - jeżeli nie ma się zbyt dużych oczekiwań. Takie guilty pleasure.

Naciągane 7/10, ale gdybym miał gorszy dzień, mogłoby być o wiele mniej.

Odpowiedz
Waco - druga, obok Yellowstone tegoroczna premiera od Paramount Network i już zebrała 3 nominacje do nagrody Emmy. 6 odcinkowy miniserial opowiadający o w sumie bezprawnym najechaniu przez rząd USA na wyznawców grupy Dawidowa w 1993 roku i konsekwencjach tego najechania. Niezwykle ciekawa sprawa, w której ciężko o pełnoprawne wskazanie winnych. Na pewno podlało to oliwą już moje rozgrzane do czerwoności libertariańskie serce i przez całe 6 odcinków chciałem krzyczeć "Fuck the Police" i "Fuck the Government". Polecam nie czytać o sprawie przed seansem wtedy mocniej kopie.
Osobny paragraf należy się obsadzie. Waco to pojedynek aktorski między Michalem Shannonem i Taylorem Kitschem i obaj wychodzą z tego pojedynku zwycięzko. Ciężko nie kibicować zwłaszcza temu drugiemu, beznadziejnie walczącemu z systemem, który uznał go za winnego przed popełnieniem jakiejkolwiek zbrodnii.

8/10 i serduszko.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Sprawdzajcie pierwszy odcinek "Kidding" z Jimem Carreyem, bo zapowiada się kawał solidnego serialu.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Ogląda tutaj ktoś "Billions"?
Bardzo dobry serial ktory w 3 sezonie wskoczył na fantastyczny poziom. Tak jak po dwoch sezonach "Homeland" oceniam raczej tak sobie tak "Billions" jest kolejnym dowodem, że Showtime coraz lepiej sobie radzi w serialach.
Wspaniała obsada, swietna realizacja i znakomite dialogi. Plus jest to serial ktory jak zaden inny wywrócił w ostatnim odcinku 3 serii swoje podstawowe założenia do góry nogami. Za całość ekipy serial powinien dostac Emmy. Damian Lewis gra tutaj życiówke a Paul Giamatti gra jednego z najlepszych prokuratorów jakich widziałem w kinie czy telewizji. Każda scena tego duetu to tony emocji i kumulacja wielkich aktorskich talentów. No i Malkovich w 3 serii jest świetny. O znakomitej ściezce dźwiękowej nie wspominam nawet.
Serial moze bez szczególnej głębi, drugiego dna i dramatów wywołujących u widza depresje, ale jest solidną rozrywką na najwyższym poziomie dla wszystkich którzy przede wszystkim cenią dialogi i aktorów.

Przyznam, że po clifhaangerze bardziej jaram sie 4 sezonem niż kolejnymi odsłonami GoT czy nawet Westworld.

Odpowiedz
Mało co wymęczylo mnie tak jak pierwszy sezon Billions. Nudny, srednio angazujacy serial (nic ciekawego dla milosnikow finansow, nic ciekawego dla milosnikow walki rzadu z przestepcami) ze swietnymi glownymi rolami i aktorami ktorym nalezy sie znacznie wiecej. Szkoda patrzec na Lewisa marnujacego sie, na Davida Costabile i na wielu innych charakterystycznych aktorow. 
Zgodze sie ze muzyka swietna, to czuc nawet bylo w tym pierwszym sezonie (The Db's, Courtney Barnett, Ryan Adams). 

Odpowiedz
Ogólnie cię rozumiem. Zapomniałem wspomnieć, że 1 sezon faktycznie jest dość powolny i mało się w nim dzieje, pamiętam, że zdarzały sie nawet momenty w których zawieszałem oglądanie na trochę. Potem miałem problem z premierą 2 sezonu...ale potem. Jasne, to ciągle nie jest szybka, wartka akcja, ale dzieje się coraz więcej, dochodzą tabuny nowych postaci, te z 1 sezonu zmieniają strony, powstają nowe sojusze i konflikty a nagromadzenie świetnych twistów w 3 serii to już w ogóle jest coś wspaniałego.

Muzyka moim zdaniem najlepsza jest właśnie w trzeciej odsłonie gdzie każdy odcinek zwieńczony jest jakaś świetnie wpasowaną piosenką m.in Leonarda Cohena czy Sinatre.

Generalnie polecam bardzo spróbować przemęczyć się z premierą 2 sezonu a potem jak po paru kolejnych epkach nie zaskoczy to faktycznie nie ma sensu. Bez aktorów to faktycznie nie byłoby tam już nic.
A David Costabile to jest tak naprawdę zajebisty w, a jakże, trzecim sezonie gdzie po prostu wymiata. Ciekawe jest to, że jeśli chodzi o aktorstwo to Lewis i Paul rządzą i imo nikt z nimi nie daje rady aż do własnie końcowej serii gdzie chociażby Malkovich charyzmą w paru scenach przesłania nawet Lewisa. Pierwszy serial któremu dodanie dwóch najbardziej stereotypowych i oczywistych antagonistów wyszło na plus.
A Damian mógłby też zacząć trochę więcej udzielać się w kinie, może i dla niego i Olyphanta rola u Tarantino będzie drogą do jeszcze większej kariery. Teraz oglądam z nim "Wolf Hall" i jestem niestety straszliwie rozczarowany :(

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Mobland", czyli Tom Hardy znowu hardy Krismeister 17 2,135 27-08-2025, 20:15
Ostatni post: Salto
  BARRY czyli Bill Hader jest hitmanem Gal Anonim 35 7,721 07-01-2025, 03:18
Ostatni post: Bucho
  Jaki jest wizerunek osób z niepełnosprawnością w filmach, serialach i mediach? AvalonOzN 1 1,245 20-04-2020, 16:02
Ostatni post: Wyatt Earp
  Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' Snuffer 6 4,194 10-05-2014, 12:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
4 gości