Co miało nabić na maratonach IW+EG to już raczej dawno nabiło.
IW w tym samym czasie zarabiał lepiej, a do końca dołożył jeszcze tylko 48 baniek w domestic. Z foreign EG już chyba zarabia mniej niż w Ameryce, but still... I want to believe.
No, ale wiesz - wznowienia też działają. Wejdzie "Far From Home", to gdzieniegdzie wrzucą maraton, czy coś. Kilka groszy wpadnie z tych wspomnianych dziwnych akcji fanów, którzy będą kupować bilety i nawet nie pójdą obejrzeć filmu. Da radę moim zdaniem. W bólach może, ale da
.
31-05-2019, 20:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2019, 20:24 przez srebrnik.)
Captain Marvel od momentu wejścia Endgame w domestic zarobiła 20 baniek, nie wiem jak reszta świata, ale za wiele bym sobie nie obiecywał, zanim Far From Home wejdzie, minie jeszcze miesiąc, do tego czasu EG będzie już leciało na oparach.
No i z Far From Home maratonów raczej nie zrobią, bo kto inny jest dystrybutorem.
Ze Spider-Manem faktycznie nie zrobią, ale przy okazji jego premiery można wcisnąć do kin jakieś właśnie imprezy typu "przeżyj jeszcze raz finał Avengers" itd. Nie wiem dokładnie co wymyślą, ale już w ich głowach, żeby to się udało. Zbyt blisko są, żeby nie dać rady.
(31-05-2019, 19:47)srebrnik napisał(a): Dadzą radę. Te 100 baniek ( w zasadzie już 90) to nawet na tych śmiesznych akcjach fanów da radę nabić. A przy jakichś maratonach IW+Endgame to już na luzie.
Już nie da rady. Do Avatara zostało $75 mln, pary starczy na max. $60M, może mniej jeśli Disney nie będzie chciał tego przepchnąć jak najwyżej, a fani się nie zmobilizują przy premierze Spider-Mana.
(03-06-2019, 09:29)Craven napisał(a): No bez jakiegoś wyraźnego ruchu Disneya nie ma bata. I zdziwiłbym się jakby nie zrobili czegoś, żeby przepchnąć Endgame na pierwsze miejsce.
Problem może polegać na tym, że film zatrzyma się za daleko od Avatara, żeby było jak go przepchnąć. :P
Policzyłem sobie dzisiaj i wyszło mi, że Endgame zatrzyma się na $2,752 miliarda (w najgorszym wypadku) - $2,772 mld (w najlepszym, mało prawdopodobnym). To wciąż $17 milionów do Avatara i żadne dodawanie kin w USA w długie weekendy, czy double-features filmowi aż tyle nie pomoże, tym bardziej, że Disney nie ma żadnej premiery w okresie sierpień-październik, a Avengers i tak byłoby ciężko podpiąć pod inny film ze względu na długi czas trwania.
Poza tym, Disney pod względem przychodów idzie na najlepszy rok w historii kina jeszcze przed premierą Frozen 2 i nowych Gwiezdnych wojen na jesieni, a czwarte Toy Story i CGI-Lew będą się biły o tytuł najbardziej dochodowego filmu lata z gigantycznymi wynikami. Nie wiem czy Disney ma powód i miejsce (w ekranach kinowych), aby bawić się w walkę o tron z Cameronem, którą tak czy siak mogą przegrać. Avengers i tak zarobili już więcej niż ktokolwiek mógł oczekiwać, więc jeśli film będzie żebrał o drobniaki przy $2,76 mld (a to wydaje mi się obecnie najrozsądniejsza prognoza), to powinni go już tak zostawić.
No własnie poczytałem, że Avatarowy re-release specjalnej dał 33 bańki. Więc rzeczywiście ciężko stwierdzić, czy uda się go doholować do Avatara w razie czego.
(03-06-2019, 10:46)Juby napisał(a): To wciąż $17 milionów do Avatara i żadne dodawanie kin w USA w długie weekendy, czy double-features filmowi aż tyle nie pomoże
Kurde, gdy tak będzie aż sam się pokuszę o odpowiedniego mema i sparafrazuję słowa Duncana z 24. odcinku Wyspy Totalnej Porażki :).
(03-06-2019, 10:46)Juby napisał(a): a czwarte Toy Story i CGI-Lew będą się biły o tytuł najbardziej dochodowego filmu lata z gigantycznymi wynikami.
CGI-Lew wygra. Case closed.
03-06-2019, 11:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-06-2019, 11:13 przez OGPUEE.)
Cameron i FOX sprytnie kuli żelazo, póki gorące i wypuścili wersję rozszerzoną do kin chwilę po zdjęciu z nich poprzedniej (a w kilku krajach nawet nie). Bez rozszerzenia, Avatar zarobił na całym świecie $2,749,064,328 - i ten wynik jest jak najbardziej w zasięgu Endgame.
Avengers skończą na #2 miejscu Domestic, na #2 Overseas i zatrzymają się na #2 Worldwide. Perfectly balanced. . . as all Things should be. ;)
03-06-2019, 11:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-06-2019, 11:21 przez Juby.)
Z takich luźnych przemyśleń, które przychodzą po jakimś czasie po seansie.
Nic nie ujmując zajebistemu "Avengers Assemble" i całej finałowej epie, to z chęcią zobaczyłbym tam wmontowaną scenę w stylu poniższych:
Widziałbym to jako bardzo podobny montaż, gdzie pomiędzy pierwotnym składem z A1 są pokazywani kolejni herosi, którzy przez te lata doszli do MCU - laurka powodująca banana na gębie.
Zamiast tego dostaliśmy #StrongFemaleWhatever.
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."
Różnica będzie raczej symboliczna, bo filmy zarobiły właściwie tyle samo (no, licząc inflację to jednak Avatar wyraźnie więcej), więc dla producentów żadna różnica, dalej jest to po prostu gigantyczny sukces. A moje preferencje takie, że wolę Avatara na tronie.
Inflacja sracja. Nawet jeśli po uwzględeniu inflacji, czy też różnicy w średniej cenie biletów, Avatar zarobił więcej pieniędzy, to miał w 2010 o wiele korzystniejsze exchange rates, więc biletów sprzedał mniej (prawdopobnie wypuszczony w tym roku zatrzymałby się pod granicą $2,5 mld).
Co by nie było, statystyki prowadzone są w obecnych dolarach i Endgame nie dało rady. Nie wiem czy cokolwiek pomoże wznowienie, ale Disney może próbować. Dla mnie tak jak jest, jest dobrze, trzymałem kciuki za Avatara. ;)