https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
26-10-2019, 17:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-10-2019, 17:09 przez nawrocki.)
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Dolemite Is My Name to niespodziewanie jeden z najlepszych filmów roku. Bardzo udana, zabawna, zrobiona z sercem biografia, a przy tym naprawdę pocieszna rzecz o niekończącej się pasji tworzenia oraz wierze i konsekwencji w dążeniu do sukcesu. Eddie Murphy w pierwszej udanej roli od ponad dekady, gdzieś odnalazł zaginioną cząstkę siebie, odpowiedzialną za charyzmę i energię, które cechowały go w latach 80. Na drugim planie przewija się jeszcze świetny Wesley Snipes w dość nietypowym jak na siebie występie. Nie dziwią znakomite recenzje, bo to kino nakręcone, napisane i zagrane z werwą i bez grama fałszu.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 26-10-2019, 17:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-10-2019, 17:09 przez nawrocki.)
Happy Death Day (2017)
Koncept pętli czasowej ugryziony w nieco inny sposób - bohaterka w dniu swoich urodzin zostaje zamordowana, rano budzi się, i zaczyna dzień od nowa. I to jest fajne, świeże podejście do tematu a i realizacja daje fajnego kopa - jest intrygująco kiedy trzeba, a zabawne motywy czerpiące z konwencji też dają frajdę. Film ma natomiast dwa poważne błędy, które raziły mnie mocno w oczęta już podczas seansu i aż dziw bierze, że scenarzyści to tak spaprali: 1) Wydarzenia dnia zmieniają się samoczynnie i pojawiają się w różnym czasie, choć powinny dziać się niezależnie od działań bohaterki zawsze o tej samej porze. 2) W pewnym momencie bohaterka jest w szpitalu, i dowiaduje się, że jednak posiada ograniczoną ilość żyć (tak w skrócie) i wątek ten, arcy ciekawy i ważny, jest porzucony całkowicie. Te dwie niekonsekwencje są bolączką całkiem zabawnej produkcji, która nie jest ani gore, ani horrorem, ani komedią - taki fajny, lekki misz-masz wyszedł czerpiący z Dnia Świstaka. 6/10
loading podpis...
27-10-2019, 11:49
Halloween znów mija w tym roku, jak co roku rozlega się pieprzenie o nie-polskiej tradycji (co jest ironicznie, skoro nasz kraj jest pierwszy do robienia laski USA przy każdej możliwej okazji), dzieciaki leją na to pieprzenie i żebrzą o słodycze (w tym roku był urodzaj. Co 5 minut dzwonek do drzwi i była potrzeba dokupienia kolejnej ilości cukierków), a ja jak co roku zapuszczam jakieś straszne filmy wcinając Monster Munche:
Drabina Jakubowa (1990) - bardziej to film psychologiczny aniżeli horror, choć ma sporo niepokojącego klimatu. Dobrym zabiegiem było to, że przez większość czasu nie jest wiadome co jest rzeczywistością, a jawą. Z początku zanudza i nie ukrywam, że ma powolne tempo, jednak trzyma widza w ciekawości co właściwie dolega protagoniście. Elementów horrorowych mało, ale pasują do historii i są całkiem subtelne wstawione. Świetna scena z Newmanem. 8/10 Razorback - szersza opinia tu. I Bought A Vampire Motorcycle - podczas halloweenowego maratonu zawsze musi być ten jeden gówniany horror oglądany dla zwały. Gdzieś w Birmingham banda szatanistów-harleyowców bawi się w czarną mszę i zostają zabici przez inny gang. Lider zostaje ożywiony przez jakieś szatańskie mambo-jambo, ale umiera. Wylatująca z niego krew pokrywa motocykl i ożywia. Wkrótce motocykl został kupiony przez jakiegoś bad boya o ksywie "Noddy" (♪ Nadjeżdża Noddy! Noddy! Klaksonem wita was! ♪ XD) i zaczyna się inba. Aktorstwo uroczo okropne, wzmagane jeszcze przez brytyjski akcent, jakimś cudem znalazł się tu Anthony Daniels jako ksiądz-sceptyk. Niektóre efekty specjalne o dziwo dobre, a film też jest zrobiony nieźle i parę ładnych kadrów się znajdzie. Z paru żartów nawet się zaśmiałem (krzyż shuriken i brzęcząca mucha!). 6/10 01-11-2019, 02:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2019, 02:42 przez OGPUEE.)
Good Boys to słaba, rzadko śmieszna, a częściej irytująca komedia, nie majaca do zaoferowania nic poza marnej jakości dowcipasami, opartymi w głównej mierze na fakcie, ze główni bohaterowie mają po 12 lat i nie wiedzą, co to (r u c h a n i e) i generalnie nie grzeszą intelektem. Fabuła w zasadzie nie istnieje, to raczej zbiór kilku w zamierzeniu hilarystycznych scenek, w których robotę robią jedynie pojedyncze fragmenty, całość jest nudnawa, infantylna i przewidywalna, a każda próba wkręcania widzom, że mimo wszystko oglądają ciepłą i mądrą historię zajeżdża fałszem.
Nie pomaga też tytułowe trio, bo chemia między nimi jest ledwo wyczuwalna, a i aktorsko są co najwyżej przeciętni. Chociażby ten nieszczęsny Tremblay, który nadaje się w tej chwili jedynie do grania dzieciaków, które urządzają szkolne strzelaniny/są opetane/dręczone/whatever. Rola normalnego, 12-letniego chłopaka znajduje się obecnie poza granicami jego możliwości, bo jest w niej totalnie nieprzekonujący.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 03-11-2019, 00:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2019, 00:09 przez nawrocki.)
Hahah, absolutnie prawda - a ja niestety widziałem w to w kinie w dodatku. Kilka fajnych aktorów na dalszym planie (policjant w sklepie znany z Veepa i Detroiters), ale poza tym to zdecydowanie warto odpuścić.
03-11-2019, 01:12 (01-11-2019, 02:35)OGPUEE napisał(a): dzieciaki leją na to pieprzenie i żebrzą o słodycze (w tym roku był urodzaj. Co 5 minut dzwonek do drzwi i była potrzeba dokupienia kolejnej ilości cukierków A ktoś Cię zmusza? Nie możesz lać na tych dzieciaków? i nie rozumiem co tu ma "robienie laski amerykanom". Tzn że jesteśmy już stanem? Sam uczysz smarkaczy zhamburgerowania a potem narzekasz. Co do "Drabiny" się zgadzam aczkolwiek mnie nie nudzil ;)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 03-11-2019, 02:57
The Peanut Butter Falcon (2019)
Shia LaBeouf gra stroniącego od świata wyrzutka który spotyka na swojej drodze chłopaka z zespołem Downa (bardzo dobry Zack Gottsagen), również egzystującego na granicy normalnego życia. Podczas wędrówki przez amerykańskie Południe rodzi się między nimi przyjaźń, a Szyja pokazuje mu kawałek życia, od nauki picia po naukę strzelania, ale też wreszcie widzi w nim po prostu drugiego człowieka. No i to co tutaj panowie odstawiają to kawałek pięknego aktorstwa, kawałek takiej chemii, że nawet nie obraziłbym się gdyby w wydumanym sequelu rozwiązywali zagadki kryminalne w typowym buddy cop movie. Uchwycony tutaj w bardzo ciepły sposób typowy świat rednecków tworzy coś na kształt realizmu magicznego, świat męskiej, wspominanej latami przygody z dala od cywilizacji. Ładne, krzepiące, jeden z lepszych filmów amerykańskiego kina niezależnego w tym roku. Jeśli LaBeouf ogarnie głowę, to jeszcze może wszystkich zaskoczyć, tutaj przypomniał o swojej dawnej charyzmie, zamordowanej przez Indianę Jonesa i Transformersy. Obfity drugi plan (Dakota Johnson, cameo Jona Bernthala, Bruce Dern, Thomas Haden Church, John Hawkes), ale to jest typowy two men show, w którym tylko córka Dona i Melanie ma coś więcej do zagrania i radzi sobie zupełnie przyzwoicie. 8/10 03-11-2019, 10:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2019, 10:33 przez Szaman.) (03-11-2019, 02:57)shamar napisał(a): A ktoś Cię zmusza? Nie możesz lać na tych dzieciaków? A nie przyszło do głowy, że może chcę rozdawać dzieciom cukierki i sprawiać im radość? I robię z własnej nieprzymuszonej woli :). I ta forma hamburgerowania to najbardziej nieszkodliwa, a już na pewno z tym co lubią odwalać nasze rządy (które chcą zgrywać 51. stan). 03-11-2019, 20:57
Półmetek Camerimage 2019 za nami, więc wypada podsumować pierwszą połowę tegorocznej edycji. Oglądam tyle, na ile pozwalają mi obowiązki, więc za mną pięć seansów, czyli całkiem przyzwoity wynik. O „Irlandczyku” pisałem już w dedykowanym wątku, a co z pozostałą
Edit: @simek My bad, zabieram stąd opinię o Polańskim i „Królu”. :) The Two Popes/Dwóch papieży (reż. Fernando Meirelles) Feel-Good Movie of the Year? Na pewno spore zaskoczenie we warstwie wizualnej. Narracja ma swój charakter, zwłaszcza dzięki montażowi zestrojonym ze zdjęciami Charlone'a („Miasto Boga”). To jednak przede wszystkim zasługa chemii między Pryce'em i sekundującym mu Hopkinsem, którzy są fenomenalni (zwłaszcza zniuansowana rola tego pierwszego). Oraz dowcipnego i błyskotliwego scenariusza, który robi pożytek z konfliktu między postawami i podejściem. Niestety, tekst rodzi zarazem główną bolączkę: podbudowujące Franciszka retrospekcje, które na dłuższą metę wybijają z rytmu i wydają się pochodzić z innego filmu. Ale wiele można tu wybaczyć. 8/10 Jojo Rabbit (reż. Taika Waititi) Tematyka nie zachęca do nazywania tego Feel-Good Movie, ale z pewnością jest to crowdpleaser. Taki, który mimo skromności pochłania w całości i wchodzi z interakcję z widzem; jeśli chodzi o zaangażowanie, spośród tegorocznych filmów tylko „Parasite” stoi wyżej. W USA krytycy urządzili sobie krwawą łaźnię z uwagi na kontrowersyjne podejście do realiów. Zupełnie niepotrzebnie, bo to po prostu bezkompromisowa i arcyzabawna satyra, które świetnie żongluje tonem. Porównania do Wesa Andersona okazały się nieco na wyrost: owszem, kilka sekwencji to stylistyczny odjazd, ale większości filmu bliżej do ładnie zrealizowanego standard. Wrażliwość Andersona i echa Benigniego można za to odnaleźć we warstwie emocjonalnej, bo to przede wszystkim ściskająca za serducho opowieść o dorastaniu, która zderza dziecięcy świat z posępną tematyką. 8/10 13-11-2019, 18:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-11-2019, 18:51 przez Galadh.) (03-11-2019, 20:57)OGPUEE napisał(a): A nie przyszło do głowy, że może chcę rozdawać dzieciom cukierki i sprawiać im radość? I robię z własnej nieprzymuszonej woli :). Nie :)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 13-11-2019, 19:12
Marriage Story - trochę nie chce mi się tworzyć tematu a trochę w sumie nie wiem czy film wywoła tutaj dłuższą dyskusję. Dobry film. Momentami bardzo dobry. Najważniejsze atuty to - niespodzianka - scenariusz i aktorstwo. Scenariusz jest błyskotliwy, fani Baumbacha, a do umiarkowanych ja się zaliczam, będą na pewno zadowoleni. Jeśli jednak miałbym się do czegoś przyczepić to o ile naprawdę lubię wyczuwalny w niemal każdej linijce dialogu i humorze sytuacyjnym jego oryginalny styl to trochę uwierało mnie wrzucenie kilku na maksa sztampowych motywów i sytuacji. Ale są to szczegóły nie rzutujące znacząco na ocenę całości. I Johanson i Driver grają świetnie i nie zaskoczy mnie nominacja do Oscara dla obojga. O ile komuś nie przeszkadza ich allenowski rys, obie postaci są całkiem ciekawe a ich konflikt może nie taki, z którym super łatwo się identyfikować (przynajmniej mi), ale jest w nim jakaś tam całkiem oryginalna autentyczność. O ile w pierwszej połowie trudno mi by było chyba wskazać takie przypadki, tak pod koniec jest kilka bardzo dobrych scen, w tym sceny kłótni i występ postaci Drivera (szczerze mówiąc nie wiem czy na tej scenie film nie powinien się skończyć). Squid and the Whale pozostaje moim ulubionym filmem Baumbacha, ale prawie udało się spełnić moje oczekiwania. 7-8/10.
15-11-2019, 23:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2019, 00:06 przez PropJoe.)
The Greatest Showman - jako musical się świetnie sprawdza, z historią ciut gorzej. Ot, typowy biopic dodatkowo podlany disneyowskim lukrem (i tak jak każdy hollywoodzki biopic, w wielu miejscu zmyślony :)). I trochę chciałoby się szerzej poznać "dziwolągów". Ale film głównie się ogląda dla ładnych aranżacji, genialnych piosenek i soundtracku, nawet CGI-zwierzęta nie przeszkadzają.
7/10 19-11-2019, 02:29
Marriage Story/Historia małżeńska (reż. Noam Baumbach)
Niech miarą sukcesu tego filmu będzie fakt, że nawet mimo odległej mi tematyki dotyka do żywego swoim humanizmem i empatią, a główny duet doskonale zanurza się w prozie życia i gorzkiej nadziei. Nie wiem, które z duetu Johansson i Driver ma bardziej udany rok, ale z pewnością przypieczętują go oscarowe nominacje (ScarJo ma nawet szansę na podwójną, czego jej życzę), a Dern kradnie sceny. Przyczepiłbym się do tego, że parę scen szeleściło teatrem/tym, o czym wspomniał PropJoe, ale ogólnie to życiowe i zaskakująco lekkie (jak na tematykę) kino z allenowskim sznytem, które przygląda się życiu po rozwodzie. Co zabawne, za zdjęcia odpowiedzialny jest Robbie Ryan, który po zeszłorocznej ekstrawagancji tym razem stawia na niewidzialną rękę. I również odnajduje się w tej konwencji doskonale. 8/10, ostrożnie trafia do ulubionych 19-11-2019, 21:31
Też się zdziwiłem, jak zobaczyłem, że Ryan robił tu zdjęcia, nie wiedziałem tego wcześniej.
Swoją drogą - jeśli gdziekolwiek to chyba w tym temacie mogę sobie pozwolić na trochę prywaty - wygląda na to, że kilka filmów obejrzeliśmy wspólnie w zeszłym tygodniu.;) I w ostatnich kilku latach. W przyszłym roku proponuję jakąś dyskretną podpowiedź ułatwiającą wzajemne rozpoznanie się na sali, ale żeby za łatwo też nie było. :D W najgorszym razie jeszcze kilka edycji i biorąc pod uwagę rosnącą liczbę seansów i ograniczoną liczbę miejsc musimy usiąść na tyle blisko, żebyś mnie przyłapał na pisaniu opinii tu na forum na telefonie zaraz po seansie. I przy okazji, dzięki za ofertę pomocy w temacie o Irishmanie. Z każdym rokiem coraz mniej mogę obejrzeć, dlatego w przypadku dosyć starannie wybranych wydarzeń staram się ogarnąć na luzie tak, żeby wejść, gdzie chcę. W tym roku w przypadku właśnie Irishmana pierwszy raz się nie udało, ale poza tym jestem zadowolony. Widziałem to co chciałem, w tym Quentina i całą resztę. 19-11-2019, 21:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-11-2019, 21:58 przez PropJoe.)
Legend of the Demon Cat - wczesnośredniowieczne Chiny, demoniczny kocur powoduje śmierć cesarza. Japoński mnich i cesarski kancelista próbują dociec co za się kryje. Kryminał w formie klasycznej baśni. Środek nieco przegadany, rozwleczony i nuży. Potem finał to wynagradza i oferuje parę twistów. Piękna scenografia prezentująca architekturę dawnych Chin i podczas tych nudniejszych momentów jest na co zawiesić oko. I cieszy człowieka, że wszystko to jest namacalne.
Trochę tu psują kaszaniaste efekty komputerowe. Kot też jest ewidentnie CGI, ale muszę jedno pochwalić za twórców. Kot jest co prawda fotorealistyczny i jego dialogi są z offu jak u Garfielda, jednak twórcy wyposażyli jego mordkę w ekspresję i widz wie, kiedy odczuwa np. gniew czy smutek. Więc jak ktoś będzie wmawiał wam, że po zwierzętach w CGI-Królu Lwu "widać emocje!" to każcie mu obejrzeć ten film i się zamknąć. 7/10 25-11-2019, 01:46
Mary Poppins Returns - żadne zaskoczenie, bo marne toto. Jedyne plusy to przyzwoite wykonanie i rola Blunt, która jako jedyna się postarała i zalicza poprawny występ. Nie widziałem oryginału, ale odczucia miałem jak przy Królu Lwie, czyli, że rzeczy dzieją się jakby same z siebie, bez dobrego uzasadnienia, więc podejrzewam, że były w pierwowzorze, to musieli je wrzucić tutaj bez uczciwego powodu. Piosenki zrobiły się nużące gdzieś koło czwartej z kolei - na dobrą sprawę nie przypominam sobie tak nudnego musicalu. 4/10 ode mnie
26-11-2019, 11:11
Daniel Isn't Real (2019) - schizofreniczny thriller, z elementami czarnej komedii i tropami z cosmic oraz body horroru. Do końca lawirujący na granicy niedopowiedzenia (sugerując zarówno postępującą chorobę psychiczną, jak i ingerencję "z zewnatrz"), jednocześnie w niektórych elementach zupełnie świadomy swojej dosłowności, z montażem i zdjęciami świetnie podkreślającymi chaos w umyśle bohatera. Bardzo fajnie zagrany zarówno przez Milesa Robbinsa (chociaż w ostatnim akcie wydawal się lekko nieprzekonujący mimo wszystko), jak i Patricka Schwarzeneggera. Spokojnie mieści się póki co w moim tegorocznym TOP 10.
SpectreVision, robisz to dobrze.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 29-11-2019, 17:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-11-2019, 17:13 przez nawrocki.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,248 | 243,740 |
5 godzin(y) temu Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,949 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,268 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,453 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,756 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,440 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 723,957 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,333 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 327 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |