"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
Łoo matko, jakimś cudem tutaj wrzuciłem a nie w temat o koronie.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
@michax

Z tym Linklaterem to miałem tylko na myśli po prostu gadany romans. Fabularnie punkt wyjścia nie odbiega tu jakoś bardzo od tego co mogłoby się wydarzyć po Before Sunrise, gdyby się jednak spotkali. I nie ma nic przeciwko zwariowanej komedii jako wariacji na ten temat. No, ale co w tym pilocie było takiego zwariowanego? Poza dosyć naciąganym punktem wyjścia? Ale to akurat trudno uznać za zaletę. Chemii ja za dużo nie widzę między nimi. No ale to w sumie kwestia subiektywna. Moim zdaniem problemem jest scenariusz, szczególnie dialogi. Niewiele w sumie w pilocie się wydarzyło w tych dialogach. Pogadali trochę, poczekali na przygotowanie kuszetki, zjedli makaron, ona zadzwoniła. No wow. ;) Ale nie wykluczam, że jakoś fajnie się to rozwinie.


Odpowiedz
(14-04-2020, 14:48)Doppelganger napisał(a): Unorthodox - dla mnie naiwne i przerysowana historia pewnej dziewczynki (przynajmniej tak wygląda w serialu), która ucieka z NY do Berlina. Bardzo to jednostronne i pisane pod tezę, ze słabymi postaciami (główna bohaterka wygląda na 12 lat), po prostu nudna dla mnie historia. Ja wiem, że to na faktach, że takie rzeczy się dzieją ale ten serial jest po prostu naiwny.

Podpisuję się pod tym. Strasznie naiwny jest ten serial. Praktycznie nie ma sytuacji, w której bohaterka jest w jakikolwiek sposób zagrożona bo nawet jeśli przez kilka godzin jest bezdomna to scenarzyści podsuwają jej dobrodusznego profesora muzyki oraz paczkę znajomych jak w jakimś DLC do gry. Na dodatek wali to miejscami łopatą (szminka o nazwie Wybawienie - SERIOUSLY?!?!?). Niby inspirowane to faktami, ale mam wrażenie że sporo od siebie dali twórcy. No po prostu nie idzie uwierzyć, że dziewczyna może mieć taką furę szczęścia na każdym kroku. Yanki? Najbardziej irytujący męski bohater 2020. A jego kuzyn wcale nie lepszy (motyw ze smartfonem - masakra).

W ogóle zabawny "kejs" tego serialu - nie ma w nim ani jednej pozytywnej pary heteroseksualnej. 

Ode mnie takie 4/10 bo aktorsko dziewczyna w roli głównej dała radę, a i pokazanie społeczności żydowskiej było dość odważnym posunięciem.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Defending Jacob - za mną premierowe 3 odcinki. Widzę, że krytycy zjechali serial, za to widownia na razie odbiera go bardzo dobrze. Mi bliżej jednak do tej pierwszej grupy.
Historia trzyma się wiernie książki (bardzo dobrej swoją drogą), zmieniając na razie jedynie detale...i tu zaczyna się poważny zgrzyt, jest nieco zmodyfikowany jeden z głównych motywów (dotyczący genu zabójcy). Problemem nie jest samo odejście od materiału a fakt, że wątek wydaje się kompletnie wyciągnięty z kapelusza a reakcja postaci znacznie przesadzona. To i tak było w książce bardziej metaforyczne niż dosłowne, ale tu jest zwyczajnie pokraczne.
Czuć też, że całość będzie niemiłosiernie przeciągnięta, to jest materiał na 5 godzin dynamicznej, emocjonującej historii, niestety Bomback zbytnio to rozwodnił. Mam też obawy czy scenarzysta da radę uniknąć łopatologii gdy bardziej wejdzie w tematy niebezpieczeństwa internetu/bezwarunkowej miłości ojca/strachu przed wychowaniem złego człowieka, autor ksiażki się przed tym uchronił.
Imo błędem jest także odejście od prowadzenia historii oczami Barbera, to było ważne z wielu powodów dla całej fabuły i sensu książki.

Co ciekawe brakuje emocji. Nie jest to wina aktorów a raczej Tylduma i dość zachowawczego scenariusza. Szkoda, tu powinno się aż gotować a na razie losy rodziny kompletnie mnie nie interesują.
Aktorskiej ekipie należą się jednak wszelkie brawa. Jaden dobrze oddaje wkurwiający sposób bycia Jacoba, Dockery ma pełen potencjał zagrać swoją najlepsza role w karierze, to ona wyciąga najwięcej z każdej sceny. Evans to Evans. Ma momenty dobre jak i nijakie. Pasuje to jednak do bohatera więc nie narzekam jakoś bardzo, może tylko więcej wymagałbym w scenach z rozprawy.

Na drugim planie mamy dwie postaci ze zmienioną w stosunku do książki płcią i co ciekawe był to bardzo dobry pomysł a zarówno Klein jak i Duffy zostały świetnie obsadzone. Pablo Schreiber pojawia się co jakiś czas, ale zawsze wnosi ze sobą charyzmę i energie. Ekipa jest zdecydowanie najmocniejszym punktem "Defending Jacob" a przecież jeszcze nie pojawił się JK Simmons.
Realizacyjnie jest okej. Typowy serialowy standard. Muzyka jak z podręcznika komponowania utworów do kryminalnego dramatu, ale zdarzają się sceny gdzie ładnie zgrywa się z obrazem. Pozostałe elementy trudno jakoś skomentowac, nie było niczyim zamiarem zabawiać się tu z formą.

Odpowiedz
After Life (sezon 2) - jestem fanem tego serialu, podobnie jak Ricky'ego Gervais, pomimo faktu, że widziałem z nim wcześniej tylko jedną produkcję. I to średnią (Invention of Lying). Gościa znam głównie z Twittera, Złotych Globów, wizyt u Conana i kilku stand-upów. Fajnie, że dano mu pełną swobodę w opowiedzeniu tej historii. Mam wrażenie, że on w większości scenach nawet nie musiał grać. Był po prostu sobą, szczególnie gdy wjeżdżało jego poczucie humoru. Drugi sezon oceniam bardzo wysoko (8/10), ponieważ historia dalej mnie niesamowicie wciągała, pomimo faktu, iż jest prosta i akcja toczy się w powolnym tempie.

Ale było też sporo minusów. Mimo wszystko uważam, że Ricky mocno przesadził z natężeniem "barwnych" postaci, a często po prostu czubków. Psycholog, Kate, listonosz, grubasek, który zaczął pracować za free w redakcji (najbardziej irytujący), gość w okularach który odwiedzał ich w redakcji. Za dużo. Męczące to było. Mogli spokojnie poprzestać na barwnych mieszkańcach, do których główny bohater chodził spisywać historie dla gazety. Tu się sprawdzało i było śmiesznie w obu sezonach (8-letnia dziewczynka:)).

Czy postać grana przez Ricky'ego zrobiła to, co zamierzała zrobić przez dwa sezony? Nie powiem, ale drugą połowę ostatniego odcinka oglądałem jak na szpilkach :/

P. S. Przeuroczą aktorkę wzięli do zagrania pielęgniarki w domu opieki. Jeżeli moja przyszła żona będzie tak wyglądać w wieku 50 lat, to jakbym wygrał na loterii.

Odpowiedz
@ugh - no to chłopie jeśli After Life jest dopiero początkiem Twojej drogi z Ricky to ja Ci zazdroszczę.

Ja dopiero zacząłem II sezon, ale mimo że jest to niezłe, to jest to najsłabszy Ricky Gervais od lat moim zdaniem, gdyż po rozstaniu się ze Stephenem Merchantem jakość ich żartów oraz ogólnie poziom spadł.

Ta pielęgniarka to Ashely Jensen, znakomita aktorka która chyba dostała BAFTĘ i Globa za rolę w serialu Gervaisa "Extras" (statyści) (jest chyba na HBO, absolutnie rewelacyjne jak dla mnie).

Powinieneś natychmiast nadrobić angielskie The Office (nie ma nawet porównania z wersją USA), potem Extras (obydwa są chyba na HBO) i Life's Too Short (było na Netflixie ale usunęli). A potem obejrzyj "Derek" (jest na Neftlixie) bo to jest trochę w stylu After Life - bardzo dobra i ciepła opowieść.

Poniżej genialna scena i aktorstwo z pierwszego odcinka "Life's too short". W tej scenie widzimy kwintesencję humoru Ricky'ego Gervaisa. Scena jest absolutnie nie z tej ziemi, a Liam Neeson miażdży pokazując swój ukryty talent komediowy.



Ricky to prawowity spadkobierca Monty Pythona, tylko w naszych nowych, dziwnych czasach.

P.S. A "Invention of lying" to najlepszy film Ricky'ego, który o wiele lepiej daje sobie radę w TV niż w filmie. Ale ja film lubię.

Odpowiedz
Ooo super, dzięki. Na taką rekomendację jego twórczości liczyłem. Z tym że na Office trafiałem kiedyś urywkami i ta koncepcja nigdy mnie nie porwała. Ale zobaczymy.

Odpowiedz
Dodam jeszcze że historię z The Office i Extras Ricky opiera na swoim życiu: on też pracował kiedyś z kimś takim jak David Brent a wątek Andy'ego w Extras to Ricky Gervais który nie mógł się nigdzie przebić aż nie napisał The Office i poszedł z tym do BBC. Czyli stworzył pracę sam dla siebie jak Andy Millman właśnie.

Plusem Extras są też rewelacyjne epizody celebrytów którzy mają tutaj zajebisty dystans do siebie :)

Odpowiedz
Drugi sezon After Life jednak słabszy. Miałem wrażenie, że nie do końca siadły proporcje. Mało fajnych tekstów postaci granej przez Ricky'ego, dużo pobocznych, z których nie każda mi leżała. Niektóre dramatyczne sceny spod szyldu "I miss her so much" też już wydawały mi się wtórne. Ale ogólnie to i tak dobra rzecz.

Odpowiedz
Też skończyłem to wczoraj. Za dużo trochę użalania sie nad sobą ale na plus ten zjeb psychoterapeuta z ekipą (Chujek i Szczurek? WTF). Rzeczywiście, ilość dziwnych gości większa niż sezonie pierwszym, no ale niech będzie. Brakowało mi tutaj trochę jakiegoś motywu przewodniego (niby likwidacja gazety, ale przez trzy odcinki i bardzo śladowo).

Trzeci sezon to już chyba będzie konsumpcja związku z Emmą.

Niby dalej to dobre (takie słabe 7/10 max) ale jednak to już słabszy Ricky Gervais.

Odpowiedz
Na Netflixie wylądował serial niby inspirowany prozą Jacka Dukaja, "Into ten Night/Kierunek: Noc". W skrócie: grupka ludzi z całej Europy i nie tylko, mówiąca w różnych językach i o różnych rasach próbuje desperacko udziec samolotem przed wschodem słońca. Na skutek zmiany polaryzacji Słońca każdy ginie przy pierwszych promieniach. Więc ekipa praktycznie porywa samolot i leci z Brukseli na zachód uciekając przed przeznaczeniem.

Obejrzałem 3 odcinki (jest 6), i już widzę że na film webie pytają ludzie kiedy sezon 2. Więc już mi to śmierdzi, to możliwości przeżycia takiej katastrofy są praktycznie zerowe (pod ziemią schroni się nie można z jakichś powodów). Każdy odcinek kończy się jakiś małym cliffhangerem, jest akcent polski (o dziwo, nie jesteśmy pokazani jako cwaniaczki i złodzieje), jest gruba Murzynka z afro ktora coś bełkocze o rasizmie, ale są też postaci niejeydnoznacze etycznie i moralnie. Czyli taka zbieranina, ktora jednak jest niezwykle zaradna - niektóre czyny bohaterów są dość nieprawdopodobne. Wyglądają jak oddział specjalny a nie grupa przypadkowych ludzi bo jak trzeba pilota albo lekarza to oczywiście ktoś z pasażerów podnosi rękę.

Na razie nie więcej niż 5/10.

P.S. Skończone, ocena podtrzymana. Oczywiście, będzie sezon 2. Na końcu pojawia się Szyc :D. Nie mogłem się w to jakoś mocno zaangażować bo zaczęło śmierdzieć akcjami typu: laska ktora umie pilotować helikopter nagle ląduje samolotem bo koleś siedzący obok pokazał jej jak to się robi na Youtube, albo opiekunka dziecka przeprowadza operację ręki pilota.

Chyba mi starczy, ale gorsze od Domu z Papieru to nie jest :D

Odpowiedz
Warto zajrzeć na Amazona gdzie wyszedł serial Upload .Serial opowiada o facecie który umiera dość w młodym wieku i ma szanse zadecydować o tym jak będzie wyglądało jego życie po śmierci . W dość ciekawy i szalony sposób pokazana jak może wyglądać nasza przyszłość .odcinki trwają po 25 minut wiec szybko się je ogląda

Odpowiedz
Kierunek: Noc

Z każdym kolejnym odcinkiem jest coraz bardziej irytujący przez plejadę niesamowicie denerwujących postaci, które zamiast ze sobą rozmawiać o kryzysowej sytuacji w jakiej się znaleźli, to drą mordy. Po prostu - non stop na siebie wrzeszczą niezależnie od sytuacji. Ktoś chce zagaić rozmowę? Darcie ryja. Ktoś rzuci żartem? Darcie ryja. Kto ma jakiś plan? Darcie ryja. Do tego z wyjątkiem dwóch postaci - Turka i Polaka :) - reszta całkowicie papierowa z nieciekawymi historiami. Nikogo nie polubiłem, nikomu nie kibicowałem, wręcz przeciwnie - kibicowałem, aby samolot w końcu się rozwalił.

Sam pomysł na zagładę mi się podoba - polaryzacja Słońca sprawia, że ludzie umierają wskutek promieniowania. Spoko. Szkoda, że poprzez miałkość scenariusza jest to tak nieciekawe, czasami głupawe. Zachowanie bohaterów jest debilne, to dzieciaki o twarzach dorosłych osób. Ogólnie na pokładzie jest klimatolog, więc cały czas zastanawiałem się dlaczego do jasnej ciasnej


Dwa ostanie odcinki obejrzałem totalnie na autopilocie, żeby zobaczyć, jak to się skończy. Słabe, tandetne, głupawe, do tego aktorzy to jacyś totalni amatorzy bez skilla (albo po prostu mieli niefarta i w tym zagrali) - 4/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
(04-05-2020, 19:27)Pelivaron napisał(a): dlaczego do jasnej ciasnej
ponieważ
ogólnie, owszem, średniawka i klisze. i końcówkę też trochę przespałem. ale jak się człowiek nudzi a chce coś lekkiego...
tak że o.

Odpowiedz
Dałem sobie spokój po pierwszym odcinku, za bardzo to pachnie telewizją z początków XXI wieku i rożnymi wysrywami, które bardzo chciały powtórzyć sukces "LOST".

Edit: nie, w sumie to bardziej pachnie latami 90 i "Langolierami".

Odpowiedz
Jesli ktoś się bardziej skupiał na fabule niż ja, to może zna odpowiedź na pytanie dlaczego z Kanady polecieli z powrotem do Brukseli zamiast dalej uciekać na Hawaje?
Ziemia się nagle zaczęła obracać w drugą stronę?

P.S. W galerii denerwujących postaci prym wiodła Murzynka z afro która podejrzewała prawie każdego o rasizm. Jej skill specjalny: operacje bez wiedzy medycznej.

W sumie to może ktoś zrobi 50 Prawd Objawionych.

Odpowiedz
Sam fakt zrobienia operacji jest śmieszny, ale Murzynka, która robiła operację była pielęgniarką. Z tego co zrozumiałem operacja miała pierwotnie polegać na amputacji dłoni, ponieważ była możliwość zarażenia sepsą. Ostatecznie skończyło się na szyciu :) głupie, ale pisanie o braku wiedzy medycznej nietrafiony do końca, tym bardziej, że ona siebie nie uważała wcale za lekarkę i w jednej ze scen mówi, że nie posiada odpowiedniej wiedzy i umiejętności.

Najbardziej wkurzający był Włoch i ten jego ziomek co leciał na podryw do Moskwy :)

(04-05-2020, 22:52)Doppelganger napisał(a): Jesli ktoś się bardziej skupiał na fabule niż ja, to może zna odpowiedź na pytanie dlaczego z Kanady polecieli z powrotem do Brukseli zamiast dalej uciekać na Hawaje?
Ziemia się nagle zaczęła obracać w drugą stronę?

Nie zdążyliby wykręcić na Hawaje. Musieli lecieć dalej na zachód i robić okrążenie.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Polak to też taki trochę dupcyngiel - dzień wcześniej kocha żonę a pare∂ dni temu już przylizuję tę Sylvię :))
Ten pilot to też niezły kamikadze - żona na zakupy poszła a ten wyobracał w małżeńskim łożku tę stewardessę :))

Czyli mieliśmy tam kogo? Pilota, pielęgniarkę, mechanika, mafioza, fizyka, żólnierza.... Idealna ekipa na survival.

Odpowiedz
Midnight Gospel - gdybym chciał posłuchać podcastu, włączyłbym podcast. Gdybym chciał obejrzec "Adventure Time", włączyłbym "Adventure Time". Ten twór nie nadaje się do oglądania, bo sklada sie w 99% procentach z zaprawionych różnoraką treścią dialogów, nie nadaje się też do słuchania, bo wszystkie rozmowy odbywają się na tle oczojebnej kreskówki. Całość niestrawna w chu, dałem spokój po 2 odcinkach.

Odpowiedz
Tales from the loop
lubię porównywać sobie filmy czy seriale z czymś co już widziałem i co ma jakieś mocne punkty wspólne.
otóż, jak głupio by to nie zabrzmiało, to "tales from the loop" mocno przypomina mi swojski cykl dziecięcy "magiczne drzewo" andrzeja maleszki. podobna jest koncepcja magicznych artefaktów których działanie jest spektakularne i zależne od woli scenarzysty, podobna jest obecność specyficznego, nieco melancholijnego nastroju, większość serialu krąży też wokół problemów i postaci dzieci.
podstawowa różnica to taka że działanie artefaktów w "tales (...)" ma o wiele bardziej nieodwracalny charakter. ogółem jednak miałem cały czas wrażenie ze oglądam kino młodzieżowe które rości sobie pretensje do zajmowania się poważnymi problemami, ale tylko ślizga się po ich powierzchni popadając w banał.
pozostało rozczarowanie i wrażenie zmarnowanego potencjału
no ok, duży plus za scenografię
tak że o.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Mobland", czyli Tom Hardy znowu hardy Krismeister 17 2,134 27-08-2025, 20:15
Ostatni post: Salto
  BARRY czyli Bill Hader jest hitmanem Gal Anonim 35 7,721 07-01-2025, 03:18
Ostatni post: Bucho
  Jaki jest wizerunek osób z niepełnosprawnością w filmach, serialach i mediach? AvalonOzN 1 1,244 20-04-2020, 16:02
Ostatni post: Wyatt Earp
  Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' Snuffer 6 4,194 10-05-2014, 12:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości