Collateral (2004)
Simek - 100% się zgadzam z Tobą!!! Pierwszy seans miałem to samo. I odkładnie tak samo pomyślałem o scenie z policjantami.
loading podpis...

Odpowiedz
hmmmm Uwielbiam Manna i dałbym się za niego pokroić. Oglądałem tą scenę dziesiątki razy i ......naprawdę jest rewelacyjna. Kawał dobrej roboty Manna i Toma. Problem mój polega na zachowaniu kolesia nr 2, jego reakcji i ,,mieszania" w spodniach przy wyciąganiu broni. Kolo nr 2 chciał asekurować kolegę i ostentacyjnie położył dłoń na rękojeści. Jak zaczęła się akcja i Tom otworzył ogień ( rozumiem stres i dynamikę akcji) koleś nr 2 trochę (dosłownie pół sekundy) za długo (sztucznie) próbuje wyciągnąć broń.
Nie wiem. Może się czepiam.........:-)
Pozdr.T



Odpowiedz
Jak na mój rozum, to żeby drugi koleś odpowiednio szybko i skutecznie zareagował, czyli wyciągnął pistolet, odbezpieczył go, wymierzył i strzelił w Tomka, to musiałby być dosyć pro, a to raczej zwykłe nieogarnięte złodziejaszki były, liczące że samą bronią wystraszą grzecznego gościa w garniturze.

Odpowiedz
Jak wyżej. Większość bandziorów nie umie posługiwać się bronią. To zwykli amatorzy, którzy nawet nie zamierzają jej używać tylko straszyć. Tomek zaś gra wyszkolonego najemnika-komandosa.

edit

Jeżeli już się czegoś czepiać, to faktu, że złodzieje byli biali Uśmiech Szansa, że w LA w ciemnym zaułku zaatakuje cię biały koleś z pistoletem jest nieskończenie mniejsza niż że zaatakuje cię Meksykanin. W tej scenie powinni być Meksykanie, ewentualnie Murzyni.

Odpowiedz
Taka kompletnie z dupy, apropo niczego myśl na temat pewnego wizualnego drobiazgu w Collateral, który zawsze podświadomie mi przeszkadzał.

Dużo mówi się o tym jak dokładnie Mann kreuje swoje postacie, jak pracuje nad ich backstory i przygotowaniem aktorów, tak by wszystko było jak najbardziej wiarygodne. W przypadku Cruisa oprócz słynnego wyszkolenia strzeleckiego, dochodził jeszcze aspekt kreacji postaci, która byłaby celowo, jak najbardziej nierzucająca się w oczy i wtapiająca się w tłum. Patrz - słynny materiał zakulisowy, w którym Mann przebrał Toma za dostawcę UPS i kazał mu dostarczać paczki po zaludnionym centrum handlowym w taki sposób by nikt go nie rozpoznał. Chcieli z Vincenta zrobić archetyp zwykłego nudziarza w szarym garniaku, nie wyróżniającego się na tle przeciętnych dronów chodzących po ulicach centrum LA, po to by potencjalnym świadkom na miejscu zbrodni, byłoby jak najtrudniej go zidentyfikować i opisać policji.

Tylko, że moim zdaniem efekt końcowy był odwrotny od zamierzonego. 

Bo dla mnie Vincent w Collateral wygląda w huj charakterystycznie. Zamiast "zwykłego", nudnego szaraczka, wyszedł koleś w srebrnym garniturze, ze srebrną brodą, srebrnymi włosami, srebrnym gnatem, srebrną walizką oraz charakterystyczną twarzą, która z jakiegoś powodu, nie pasuje do tych białych kłaków. Vincet wizualnie był jak chodząca personifikacja sztaby srebra. Facet bardzo rzuca się w oczy. To nie jest ktoś kto wygląda jak zwykły sprzedawca chodzący po domach, czy nawet gość z wall street. 

Przypominają mi się słowa Davida Mitchella, który kiedyś powiedział, że ubiera się w taki sposób by "jak najmniej rzucać się w oczy, ale nie aż tak by to samo w sobie zaczęło rzucać się w oczy". Tutaj moim zdaniem własnie przedobrzono w drugą stronę.


Wiecie za to, który bohater Manna wyglądał właśnie na takiego zwykłego pracownika white collar, za którym nawet nie obejrzelibyście się na ulicy, gdybyście przypadkiem trafili na to jak przygotowuje się do popełnienia przestępstwa?

Ten koleś:

"I tell her I am a salesman"

Yep. Makes sense.



#aproponiczego #CollateralNadalSuper
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
W punkt. Osobiscie nigdy nie moglem specjalnie kupic Tomka jako zimnego killera, tak samo jak tej stylowki i zawsze mi to tracilo brakiem naturalnosci, oczywistoscia stylizacji (pozerka), i jakims takim wymuszeniem efektu cool. Bobik z polowy lat 90. w Collateral? Ogladalbym.

Odpowiedz
Dla mnie to może nie tyle pozerka (bo bardzo lubię Cruisa w tej roli), co po prostu jednak lekkie spudłowanie, gdzieś tam na poziomie charakteryzacji, stylówy, wyboru manieryzmów.

Bo Cruise nawet ze swoją twarzą pięknisia, potrafi grać szaraczka z ulicy. Ferrier z War of the Worlds, mi się przypomina.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Tak, War of the Worlds to dobry pzyklad. Co do Collateral to moze nie tyle, ze go w tej roli nie lubie (sama postac jest dla mnie akurat tylko ok, zbyt rozgadany jest jak dla mnie), co po prostu zawsze widze tutaj Tomka-aktora probujacego grac zabojce.

Odpowiedz
Tomek: "Yo, homie, Proteus, that post about me?"



Wydaje mi sie, ze jedyny problem to włosy Cruise'a. Gość wygląda na bardzo dobrze wymodelowanego, jakby był jakimś gwiazdorem. Jakby mu trochę popsuć włosy to byłoby wiarygodniej.

Z drugiej strony - psychologia. Ludzie bardziej ufają/ulegają ludziom, którzy są dobrze ubrani, więc Tomek ubrany elegancko i z dominującym tonem myslę, że łatwiej gdzieś wejdzie czy coś załatwi, bo przecież może być kimś wysoko postawionym.

PS A Mentala AD 2020 skręca pewnie oglądając ten klip, bo biały okrada czarnego. :p

Odpowiedz
(07-05-2020, 16:10)Crov napisał(a): PS A Mentala AD 2020 skręca pewnie oglądając ten klip, bo biały okrada czarnego. :p

Czytaj post bezpośrednio nad moim Uśmiech
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(07-05-2020, 16:01)Proteus napisał(a): Dla mnie to może nie tyle pozerka (bo bardzo lubię Cruisa w tej roli), co po prostu jednak lekkie spudłowanie, gdzieś tam na poziomie charakteryzacji, stylówy, wyboru manieryzmów.

Jawny kontrast. Skoro Foxx gra szaraczka z marzeniami jakich nigdy nie spełni, to Cruise nie mógł być drugim szaraczkiem z umiejętnościami, tylko musiał się jakoś stylówą wyróżniać, także w tłumie. Z perspektywy rzeczywistości jest to może przesadzone, ale to przecież film i ja to kupuję. Nie wiem też czy byłbym w stanie od razu zwrócić uwagę na takiego kolesia na ulicy, tylko dlatego, że jest siwy i nosi srebrny garniak, bo poza tym Tom się naprawdę jakoś wielce nie wyróżnia. Inna sprawa, że gdyby popykał po mieście w szortach i hawajskiej koszuli mogło to mieć swój większy urok - nawet kosztem ogólnej beki wizerunkowej.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(07-05-2020, 15:55)Wyatt Earp napisał(a): W punkt. Osobiscie nigdy nie moglem specjalnie kupic Tomka jako zimnego killera, tak samo jak tej stylowki i zawsze mi to tracilo brakiem naturalnosci, oczywistoscia stylizacji (pozerka), i jakims takim wymuszeniem efektu cool.
Ja zawsze odbierałem Vincenta jako kogoś kto zwyczajnie jara się i przykłada dużą wagę do swojego wizerunku, stąd zajebisty garniak, fryzura, pozerskie teksty - razem ze swoimi umiejętnościami tworzy to jak dla mnie dosyć spójną postać, a to że Mann twierdził, że to ma być szarak nie rzucający się w oczy: no trochę to nie wyszło.

Odpowiedz
(07-05-2020, 16:15)Mefisto napisał(a): Z perspektywy rzeczywistości jest to może przesadzone, ale to przecież film i ja to kupuję

Z tym się nie kłócę. Collateral to jeden z moich ulubionych "małych" filmów. Po prostu chciałem zwrócić uwagę na pewną "niespójność" (o ile nawet można to tak nazwać) w postaci Vicenta/zamierzeniach reżysera, która zawsze gdzieś tam siedziała mi w głowie, jak kawałek kukurydzy między zębami Uśmiech
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(07-05-2020, 16:16)simek napisał(a):
(07-05-2020, 15:55)Wyatt Earp napisał(a): W punkt. Osobiscie nigdy nie moglem specjalnie kupic Tomka jako zimnego killera, tak samo jak tej stylowki i zawsze mi to tracilo brakiem naturalnosci, oczywistoscia stylizacji (pozerka), i jakims takim wymuszeniem efektu cool.
Ja zawsze odbierałem Vincenta jako kogoś kto zwyczajnie jara się i przykłada dużą wagę do swojego wizerunku, stąd zajebisty garniak, fryzura, pozerskie teksty - razem ze swoimi umiejętnościami tworzy to jak dla mnie dosyć spójną postać, a to że Mann twierdził, że to ma być szarak nie rzucający się w oczy: no trochę to nie wyszło.



Moge zrozumiec ten argument, ale to jest wlasnie to, co w tej postaci mi przeszkadza Uśmiech Do tego ten Tomek chyba mi nigdy, tak do konca nie przypasi w tej roli.

Odpowiedz
Its actually Vincents training that got him killed.

You may notice that he obsessively uses the mozambique drill to take down his targets throughout the film. He always fires two shots at the chest to incapacitate his targets and a third one to the head to kill them. But the steel doors of the train were in the way so they blocked most of his tightly grouped bullets.

Max on the other hand has no training and randomly fired with his eyes closed. This randomness allowed the bullets to have an even spread so that a few went through and hit Vincent. Ironically, it was Vincents inability to adapt that actually got him killed while Max's spontaneousness that allowed him to win.



Odpowiedz
Jeżeli jeszcze nie widzieliście making offa z tego filmu, to koniecznie obczajcie:



3 miechy przygotowań Tomka, żeby - cytuję - "potrafił przejść z trybu miłego gościa do ekstremalnej przemocy w czasie krótszym niż pstryknięcie palcami".

Odpowiedz
I udało mu się, zagrał takiego skurwiela, że do dzisiaj jestem w szoku.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
https://www.darkhorizons.com/collateral-scribe-talks-transporter-theory/

"Collateral" i "Transporter" to to samo uniwersum!
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
To nowina chyba tylko dla kogoś, komu umknął Statham na początku Collateral.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Powtórka udana w ciul. Fajnie zarysowane postacie, mega to wszystko wygląda, aktorzy dają radę w pytę. Fajne, no po prostu fajne kino z dużą dozą realizmu. Jako ciekawostkę dodam, że gdy Vincent celuje do Maxa w pociągu, na ułamek sekundy przed tym jak gaśnie światło, Max robi krok w prawą stronę, Vincent wali w miejsce gdzie on stał. Max wali tam gdzie stał Vincent. Stąd ten pierwszy coś tam trafia, a Vincent pudłuje. Dopiero teraz to zauważyłem. Też fajny motyw!
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości