Harry Potter
#61
Cytat:Sam, czy znowu rodzinnie? :)

Od 2013 roku (kiedy to leżąc kilka dni z gorączką odpalałem film za filmem) nie oglądałem chyba żadnego filmu samemu w całości (czasem jakieś fragmenty najwyżej), nie licząc kilku seansów z komentarzem twórców.

Potter nigdy nie miał najmniejszych szans na samotny seans.

Odpowiedz
#62
No dobra, zacząłem nadrabianie zaległości. Dwa pierwsze filmy zaliczone, Gdyby nie to, że oglądam z córką, po powtórce pierwszej części najprawdopodobniej znowu bym olał kolejne, no ale entuzjazm dziecka pomaga przetrwać. Filmy z jednej strony męczą swoją długością, a z drugiej aż czuć, że to poskracana wersja tej historii - wątki zdają się urywać, przeskakiwać w czasie itd. Zapewne miałbym zupełnie inny odbiór, gdybym to oglądał jako "wiekowa grupa docelowa", no ale tak się nie stało, więc trochę przysypiam. Efekty w pierwszej części przy quidditchu fatalnie się zestarzały, w drugiej było już jakby trochę lepiej. Z postaci najbardziej trafia do mnie Dumbledore, choć wiem, że po dwóch peirwszych filmach był recast ze względu na śmierć Harrisa i obawiam się, jak to przyjmę.

I - 5/10
II - 6/10

PS. Irytuje mnie nieco pojawiająca się co chwilę "niedorobiona" wersja jednego z motywów z Kevina - tak jakby kilka pierwszych nutek.

Odpowiedz
#63
Gambon to IMO znakomity recast. Nie wyobrażam sobie Harrisa w kolejnych, coraz mroczniejszych odsłonach i - pomijając oczywiście okoliczności tej zmiany - dobrze się stało, ze został zastąpiony.

Odpowiedz
#64
Harris był idealny na te dwie części, ale nie sposób się nie zgodzić, że Gambon potem wymiata. Idealnie wszedł w rolę, załapał chemie z całą obsadą, znakomita decyzja.

Zresztą obsada HP to zawsze był najmocniejszy punkt serii. Cała galeria wybitnych brytyjskich aktorów z których każdy daje mnóstwo od siebie i jest do swojej roli wręcz idealny. Marnuje ich scenariusz - jak fajny wątek Snape'a by nie był tak daleko mu do wykorzystania pełnego potencjału Rickmana. Tak samo zresztą z Gambonem, ta rola mogła być jeszcze lepsza i ciekawsza.

Odpowiedz
#65
(09-06-2020, 23:42)nawrocki napisał(a): Gambon to IMO znakomity recast. Nie wyobrażam sobie Harrisa w kolejnych, coraz mroczniejszych odsłonach i - pomijając oczywiście okoliczności tej zmiany - dobrze się stało, ze został zastąpiony.

No bez przesady. Harris to był wybitny aktor. Dałby radę.
Ale zamiana oczywiście wyszła fantastycznie i Gambon jest fenomenalny. Zresztą jak napisał Kuba, cała obsada tej serii to po prostu majstersztyk.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#66
Dla mnie Gambon to jeden z najlepszych recastów ever. Wielka szkoda, że nie był od razu w 1 i 2.

Odpowiedz
#67
Recast recastem, ale czemu mu zrobili inna charakteryzację co tylko dodatkowo podkreśla, że to inny koleś?

Swoją drogą, spotkałem się ze sporą ilością narzekania na Gambona ze strony fanów książek.

Odpowiedz
#68
A po co mieli go na siłę upodabniać do Harrisa? Poza tym, interpretacja tej postaci w kolejnych filmach nieco się różni od tej zaprezentowanej w dwóch pierwszych, więc tym bardziej nie widzę powodu, dla którego mieliby tworzyć jakiekolwiek pozory.

A fani ksiażek zawsze na coś narzekają. ;)

Odpowiedz
#69
Wtf. Gambon jest 1:1 Albusem, tak jak Fiennes, Smith, Rickman, Oldman etc - nie wyobrażam sobie aby ktoś czytający świadomie książki mógł narzekać na dopasowanie kogkolwiek. A charakteryzacja Harrisa bardzo utrudniałaby realizacje wielu scen i prezencje od 3 części w góre. Nawet w 5 i 6, Harris komicznie by się prezentował, zmiana byłaby też konieczna.

Odpowiedz
#70
(10-06-2020, 12:28)nawrocki napisał(a): Poza tym, interpretacja tej postaci w kolejnych filmach nieco się różni od tej zaprezentowanej w dwóch pierwszych, więc tym bardziej nie widzę powodu, dla którego mieliby tworzyć jakiekolwiek pozory.

Otóż to. Powiedziałbym, że nawet nie nieco a dużo.
Ja bardzo lubię książki bo Rowling udało się bardzo dobrze i płynnie przejść z typowej literatury dla dzieci w coś poważniejszego.

WIęc i interpretacja tej postaci musiała w jakimś stopniu nastąpić.

No i w sumie wolę Gambona o tyle, że zagrał w tych poważniejszych filmach, a Harris z wiadomych względów zagrał w tych bardziej "dziecinnych".

(10-06-2020, 12:35)Kuba napisał(a): Wtf. Gambon jest 1:1 Albusem, tak jak Fiennes, Smith, Rickman, Oldman etc - nie wyobrażam sobie aby ktoś czytający świadomie książki mógł narzekać na dopasowanie kogkolwiek.
Och, niestety znam sporo świadomych osób, które potrafią narzekać na najdrobniejsze rzeczy w tych adaptacjach. A bo książka, to panie...
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#71
Fani książek bardziej narzekają na to jak napisane są te postacie niż o to jak są zagrane, bo Gambon i Rickman zagrali te postacie bezbłędnie, ale w książkach najważniejsze cechy Dumbledore'a i Snape'a są jeszcze bardziej uwypuklone, tzn. ten pierwszy jest o wiele bardziej opanowany, a Snape jeszcze bardziej małostkowy i wredny, ale dla mnie filmowe wersje są bardzo dobrze przedstawione.

Odpowiedz
#72
Cytat:Zresztą obsada HP to zawsze był najmocniejszy punkt serii. Cała galeria wybitnych brytyjskich aktorów z których każdy daje mnóstwo od siebie i jest do swojej roli wręcz idealny. Marnuje ich scenariusz - jak fajny wątek Snape'a by nie był tak daleko mu do wykorzystania pełnego potencjału Rickmana. Tak samo zresztą z Gambonem, ta rola mogła być jeszcze lepsza i ciekawsza.
Jedyny kto mi nie pasuje to Thewlis jako Lupin. Zawsze widziałem w tej roli kogoś o urodzie eleganckiego gentlemana typu Pierce Brosnan, Colin Firth albo Jude Law. Thewlis z tym wąsem i brzuskiem to był dziwny wybór.

Cytat:Wtf. Gambon jest 1:1 Albusem,
Nie jest, w książkach Albus jest opanowany i na wszystko reaguje zdrowym rozsądkiem. Ten filmowy daje się ponieść emocjom. Książkowy Dumbledore jest do tego skończonym kretynem, a z zachowania nic nie wskazuje na jego wielkość. Ten filmowy jest dużo dużo ciekawszą postacią, więc to zmiana na plus.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#73
Lupin jako elegancki gentlemen? LOL.

Na pewno masz na myśli TEGO Lupina? Łachmyte, żyjącego na obrzeżach społeczeństwa z powodu swojej przypadłości?

Poza tym nazywanie Dumbledore'a kretynem to spora przesada. Miał po prostu specyficzny styl bycia. Ale zgadzam się z tym, że filmowy jest lepszą postacią.

Odpowiedz
#74
Cytat:Lupin jako elegancki gentlemen? LOL.
Mialem kilka lat gdy czytalem Więźnia Azkabanu i zawsze widziałem go jak wiktoriańskiego gentlemana :D co zrobisz jak nic nie zrobisz.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#75
Thewlis jest świetnie dobrany. Przecież on ma nawet (patrząc pod pewnym kątem) wilczy ryj. :) No i w książce przecież był właśnie taki - sympatyczny, przyjazny, ale z wyglądu trochę obdartus, niczym Ken Shabby z Latającego Cyrku.

W temacie Thewlisa, ale nie Harry'ego - bardzo bardzo bardzo polecam Naked Majka Leigh(a). Film wyborny, a David daje pokaz aktorstwa.

Odpowiedz
#76
(10-06-2020, 16:19)Corn napisał(a):
Cytat:Lupin jako elegancki gentlemen? LOL.
Mialem kilka lat gdy czytalem Więźnia Azkabanu i zawsze widziałem go jak wiktoriańskiego gentlemana :D co zrobisz jak nic nie zrobisz.
Ja, gdy pierwszy raz czytałem Więźnia Azkabanu, to Lupina wyobrażałem jako ubranego w palto dworcowego żula i z kilkudniowym zarostem i długimi kłakami.

Odpowiedz
#77
Bo taki był :D jakby cięzko mi wyobrazić sobie kogoś kto równie dobrze łączyłby wywoływanie wrażenia bycia skończonym żulem z dobrotliwością, pewną chociaz ukrytą klasą i dobrym wujkiem niż Thewlis.
Szkoda, że i Lupina scenariusze nieźle okroiły. Zwłaszcza sympatyczny wątek z Tonks czy sceny z Syriuszem/Harrym. Thewlis nadal jest fantastyczny, ale średnio wykorzystany.

@Corn jakby nie odnosiłem się do scenariusza, Gambon idealnie prezentuje pewne cechy książkowego Albusa - moc, charyzme, urok kiedy potrzeba. Świetnie za to oddaje mroczniejszą, mniej przyjemną strone Dumbledora ktora faktycznie w książce nie jest tak jasno pokazana. Książkowy Dumbledore jest głównie dobrotliwym staruszkiem, owszem, ale też ma kilka konkretnych scen.

Odpowiedz
#78
To o co chodzi fanom książek jeżeli chodzi o Dumbledore'a Gambona najlepiej opisuje ta scena:


Dla mnie od Dumbledore'a Harrisa zawsze emanowało ciepło. Gambona jest już dość inny, ale nie mówię, że gorszy.

Za to Rickman tak zagrał Snape'a, że z następnymi książkami czytając to właśnie miałem przed oczyma jego i często się zastanawiałem, że tak Rickman by się nie zachował. 

 Ale oni to akurat najmniejszy problem z punktu widzenia książkowego. Największym jest Ron Weasley, który w późniejszych filmach stawał się coraz większym "comic relief" strzelającym głupie miny. Co więcej wiele z dialogów, które miał w książce przypisywane w filmie Hermionie, gdyż pewnie wychodzi z założenia, że w ustach Rona brzmiałyby one zbyt mądrze.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#79
III - zmiana stylistyki i klimatu, w tym także strony wizualnej (i pogody) wychodzi w sumie na plus, choć finał trochę rozczarowujący. Miałem wrażenie, że coś konkretnego się tam jeszcze będzie działo, a tu skończyli cichym pierdem. Dumbledore'a Gambona na razie trudno oceniać bo rola dość znikoma.

7/10

Odpowiedz
#80
Finał Więźnia najbardziej ze wszystkich przypomina finał pojedyńczego sezonu jakiegoś dłuugiego serialu (czy nawet finał jesieni). Mnie to nie przeszkadzało, ale na tle innych zakończeń to może się rzeczywiście prezentować dość zwyczajnie i lekko - nawet jeśli ma to jak najbardziej sens i jeszcze podkreśla jak III część wyróżnia się na tle reszty.

Zakończenia w tej serii to też fajna sprawa. Nie licząc może tego z VII filmu (ale wiadomo, że tam jeden film podzielono na dwa) każde jest inne, efektowne (ja uwielbiam scene z Harrym rzucającym pierwszy raz patronusa), emocjonujące i po prostu dobre. Nawet w dość pozerskiej i niestety najbardziej autorskiej części spod rąk Yatesa - Księciu Półkrwi, finał daje rade.
A końcowki czwórki i piątki..

[Obrazek: tenor.gif]


@Lawrence pewnie odnosisz się do kąśliwości Snape'a której w książkach jest sporo. Ja akurat nie mam problemu żeby wyobrazić sobie Rickmana który to tak gra..gdyby miał to w scenariuszach. Cięzko by grał coś czego dosłownie nie ma. Za to jeśli chodzi o wszystkie inne cechy Snape'a to Rickman jest tak wierny jak tylko się da i na dodatek przy którymś oglądaniu widać, że jest świadom prawdziwych intencji swojego bohatera w danej scenie, co nie jest tak oczywiste przy tej serii. 

Uważam, że wielkim błedem była taka a nie inna współpraca z Rowling. Wszystkie wątki, postaci, smaczki i motywy powinny być przekazane ekipie filmowej od razu kiedy się okazało, że seria będzie sukcesem i dotrwa do końca a scenarzyści powinni bardziej przyłożyć się do wątków kilku bohaterów. Z tego powodu były zresztą konflikty - właśnie Rickmana nie był fanem traktowania Snape'a w 6 części i chciał więcej sensownych scen. 

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Harry Potter and the Deathly Hallows Lawrence 428 95,671 07-06-2023, 09:02
Ostatni post: Bucho
  Harry Potter i Zakon Feniksa military 89 16,686 04-10-2007, 20:45
Ostatni post: Glut



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości