Krótko o polskich filmach
Sól ziemi czarnej 1969 reż. Kazimierz Kutz

Wstyd powiedzieć, że oglądałem dopiero po raz pierwszy mimo że miałem w rodzinie powstańca śląskiego.
Film się trochę zestarzał, aktorstwo czasami jest zbyt "naturalne", Łukaszewicz jest w swojej grze dość naiwny ale zapewne to było zamiarem Kutza. Wątek miłosny też przedziwny.
Z drugiej strony mamy wiele świetnych scen-perełek (np bronienie ojcowizny, pogoń za kurą, wymierzanie pasów swoim dorosłym synom przez starego ojca). Dobry motym muzyczny przewijający się w tle.
Przekaz filmu jest jednak dalej bardzo mocny, bo patriotyczny. Dobre zdjęcia, świetna gwara śląska (choć spolszczona m.in. dla Englerta który nie mógł sobie z nią poradzić).

Mieszkam 6 kilometrów od Nikiszowca i tam czas się naprawdę zatrzymał. Jeśli ktoś z Was będzie kiedyś w Katowicach, warto tam zajrzeć i poczuć klimat tego niesamowitego miejsca.

Jest dla mnie w tym filmie coś magicznego, dlatego...

9/10

Perła w koronie. reż Kazimierz Kutz

W pewnym sensie luźna kontynuacją 15 lat później gdzie osią fabuły jest strajk górników przeciwko zalaniu fikcyjnej kopalni Zygmunt.
Afimacja rodziny, patriarchatu, jedności. Nie do zniesienia dziś przez lewicę i feministki. Łucja Kowolik myjąca nogi mężowi? Nie może być! Ale tak było - ojciec dawał chleb w tej strasznej biedzie jaka wtedy panowała, jemu należał się szacunek i ten kawałek mięsa na obiad.

Świetnie pokazane obyczaje Ślązaków, formy spędzania wolnego czasu, ich zżycie ze sobą, szeroko rozumiana kultura - to następne elementy do wychwycenia w tym filmie.

Choć podejmuje bardzo poważny temat jest w nim dużo wątków humorystycznych, dialogi są świetne pod każdym względem. Film jest naprawdę „mocny” i potrafi wywrzeć spore wrażenie. Jednym słowem bardzo dobre kino chodź obiektywnie nie adresowane do każdego.

8/10

Odpowiedz
Fighter (reż. Konrad Maximilian, 2019)

Obejrzałem ten film z kilku powodów. Przede wszystkim chciałem zobaczyć w co finalnie przerodził się pomysł "Klatki" i jak twórcy poradzili sobie z odejściem od projektu KSW, które postanowiło zrealizować swój film o MMA, czyli "Underdoga". Po drugie słyszałem sporo dobrego o Stramowskim w roli zawodnika sportów walki. Po trzecie jestem fanem kina sportowego (w szczególności tego poświęconego sportom walki), więc tak czy siak chciałem pewnego dnia nadrobić. No i nadrobiłem.

To nie jest dobry film, ba to film słaby. Paradoksalnie jednak oglądało mi się go nieźle pomimo sporej liczby scen żenujących, które kwitowałem szyderczym uśmiechem. Tematyka i w większości nie najgorsze role aktorskie sprawiły, że jakoś tam zleciało. W sumie od początku widać, że to strasznie pocięty film, w którym momentami panuje taki chaos, że głowa mała. Pewnie scenarzyści przepisali na nowo scenariusz po odejściu KSW, jednak wielokrotnie miałem deja vu związane z "Underdogiem" - nawet Boberek się pojawia i to chyba w bardzo podobnej roli z tego co pamiętam, jakiś koleś prowadzący szemrane interesy itd.

W ogóle wątek kryminalny - TAK KURŁA ZŁY - to spokojnie można by podmieniać i nic by się za bardzo nie zmieniło. W obu filmach jest najgorszym elementem, ale w "Underdogu" jakoś łatwiej było mi się zaangażować i uwierzyć - sposób połączenia dramatu sportowego z kinem gangsterskim w "Figterze" to niezły mindfuck :D

Finalna walka miała zostać nakręcona po hollywoodzki, wyszło średnio na jeża. Mało tu emocji, mało dramaturgii, sporo żenady, głupich tekstów i wymuszonego humoru (np. kot głównego bohatera nazywa się Tomasz, a ten no... główny bohater też ma na imię Tomasz).

"Underdog" wygrywa przed czasem. Dla "Fightera" 3 rundy na 10 :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Jańcio Wodnik - ten film to niezły WTF. Jedynie co powiem, że przypomina to jakiś senny trip. Z plusów Linda w luzackiej roli, kiedy jeszcze nie wpadł w ciągły Franz Maurer-mode.

Eaa... ehm... no... tego... ten... no / 10

Odpowiedz
Jak zostałem gangsterem - Vega, patrz i ucz się jak się robi rozrywkę ;) Nie jest to idealny film, ma sporo małych problemów ale i tak Kawulski bije na łeb Papryka (inna sprawa, że ciężko dzisiaj robić gorsze filmy od niego). Jest tutaj sporo miłości do kina Scorsese ze sztafażem wyjętym z Guya Ritchie (scena napadu na 2 ujęciach) i narracją z offu niczym w 2 pierwszych sezonach Narcos. Oczywiście jest tutaj też masa klisz i słaba końcówka, ale to co miało robić robotę - robi bez zarzutu. Świetny Tomek Włosok w roli Waldena - megafuriacka szarża aktorska ale udana i dobrze przedstawiająca człowieka przeżartego koksem. Słówka o 2 damach: Shroeder i Siwiec krzywdy wielkiej nie robią, ich występy są dyskretne (zwłaszcza Siwiec), nie mniej największy ból jest w scenariuszu, który nie miał na te postaci pomysłu. Kawulski ponadto momentami męczy kolejnymi porcjami soundtracku, który gdzieś już słyszałem (użycie Moby'ego to przestrzelony pomysł), ale to rzeczy które na pewno gdzieś tam zostaną oszlifowane przy kolejnych filmach.

6/10 - bawiłem się całkiem nieźle jak na "film reżysera walk KSW".
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Za scene z



dalbym nawet 7. Chcialbym, zeby ostatnie Psy mialy tyle stylu, co ten film.

Cytat:Jest tutaj sporo miłości do kina Scorsese

Wg mnie jest tutaj sporo milosci do kina ogolnie, czasami az za duzo;) Inna sprawa, ze ta milosc jest odwzajemniona. Super film, lepszy niz te hejtery i inne dramaty o byciu ksiedzem na wsi.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Był gdzieś wywiad z tym Kawulskim i jest już zapowiedź sequela, w którym jedną z głównych ról będzie grał Włosok, ale nie Waldena, bo jak wiadomo on nie żyje.

Odpowiedz
Wodzirej (1977)

Film, który wywindował karierę Jerzego Stuhra. Ogólnie fabuła to takie trochę "Whiplash" na miarę polskiego kina lat 70., z tym że Lutek Danielak jest tu zarówno Andrewem, jak i Fletcherem. Historia o tym, jak wiele człowiek może zrobić dla kariery, ale i jak bardzo zeszmacić się w stosunku do otoczenia.

Stuhr wiadomo - chyba jego życiówka. Takich cynicznych sukinsynów jak Lutek Danielak to mało w polskim kinie. Aż czasami tymi swoimi podłymi akcjami prosi się o solidny oklep. Można powiedzieć, że na papierze to trochę przesadzona postać, ale Stuhr jest na tyle utalentowanym aktorem, że obdarowuje ją jednak wiarygodnością. Dużo dodaje też ten klimat PRL-owskiego Krakowa. W ogóle tamtejsze imprezy, którym te obecne z tym syfiastym doborem muzyki nie dorastają do pięt... Coś czuję, że w tamtych szarych czasach to Polacy się lepiej potrafili bawić ;)

Największy minus? Dźwięk, ale to już wtedy był problem chyba co drugiego polskiego filmu, kiedy to przeważnie nie dało się uslyszeć 40% dialogów. Ogólnie w pierwszej połowie miałem wrażenie, że jakość dźwięku coś się chrzaniła co drugą scenę. Zupełnie jakby postsynchrony nagrywane były na jakimś gównianym sprzęcie :P

8/10

Odpowiedz
(18-07-2020, 09:52)Kryst_007 napisał(a): Wodzirej (1977)

Film, który wywindował karierę Jerzego Stuhra. Ogólnie fabuła to takie trochę "Whiplash" na miarę polskiego kina lat 70., z tym że Lutek Danielak jest tu zarówno Andrewem, jak i Fletcherem. Historia o tym, jak wiele człowiek może zrobić dla kariery, ale i jak bardzo zeszmacić się w stosunku do otoczenia.

Stuhr wiadomo - chyba jego życiówka. Takich cynicznych sukinsynów jak Lutek Danielak to mało w polskim kinie. Aż czasami tymi swoimi podłymi akcjami prosi się o solidny oklep. Można powiedzieć, że na papierze to trochę przesadzona postać, ale Stuhr jest na tyle utalentowanym aktorem, że obdarowuje ją jednak wiarygodnością. Dużo dodaje też ten klimat PRL-owskiego Krakowa. W ogóle tamtejsze imprezy, którym te obecne z tym syfiastym doborem muzyki nie dorastają do pięt... Coś czuję, że w tamtych szarych czasach to Polacy się lepiej potrafili bawić ;)

Największy minus? Dźwięk, ale to już wtedy był problem chyba co drugiego polskiego filmu, kiedy to przeważnie nie dało się uslyszeć 40% dialogów. Ogólnie w pierwszej połowie miałem wrażenie, że jakość dźwięku coś się chrzaniła co drugą scenę. Zupełnie jakby postsynchrony nagrywane były na jakimś gównianym sprzęcie :P

8/10

Zgadza się, dźwięk to największy minus tego filmu. Ale tak poza tym? To jest arcydzieło Kina Moralnego Niepokoju. Klimat jest cudowny (nie jest powiedziane że to Kraków ale tam to kręcili) i na pewno jest to życiówka Stuhra który pokazał jak rewelacyjnym był aktorem. 

Warto też zwrócić uwagę na to jak kiedyś inteligentnie i delikatnie pokazywano wątki LGBT a jak topornie i ideologicznie robi się to dziś.

Na uwagę zasługują tez role drugoplanowe: Witold Sadecki gra kapitalnie tego dystyngowanego starego wodzireja, Sława Kwaśniewska (moment kiedy poniża się przed Danielakiem w tym ciemnym pokoju....)

Zwróćcie też uwagę jak Danielak się cały czas w filmie śpieszy - to zamysł reżysera aby pokazać że nie bohater nie miał w ogóle czasu aby się zastanowić na swoim postępowaniem. Kiedy jednak na chwilę usiadł, ogarniały go wątpliwości co widać w jednym monologu kiedy to mówi sam do siebie.

Muzyka i te całe imprezy są cudowne. Kryszak z tą żenująca piosenką, młody Materna jako konferansjer, tańczący Stuhr... Ehhh..

Minusem dla mnie było to że z tej całej ekipy wodzirejów których Danielak stara się wyeliminować, nie ma interakcji z połową, co sprawiało że się zastanawiałem czy w ogóle byli oni w filmie.

Dla mnie 10/10 i mógłbym gadać o tym filmie godzinami.

Odpowiedz
Tych interakcji Danielaka z wodzirejami, których chce oczernić to faktycznie bardzo brakuje w tej historii. Byłoby naprawdę ciekawie je wszystkie zobaczyć. Co do Kryszaka to przyznam, że gdyby nie jego charakterystyczny głos to bym gościa absolutnie nie poznał. Za młodu i bez tego wąsa to trochę do Chyry był podobny :D

Muszę się koniecznie też wziąć kiedyś za kontynuację z 1986. Tematy telewizyjnej manipulacji zawsze mnie przyciągają.

Odpowiedz
Lata mijają, a gust pozostaje niezmienny. De gustibus non est disputandum? Co ma największą oglądalność? Kabarety, Rolnik szukający żony, albo Gessler smażąca kotlety, paździerzowe disco polo. To jest dzisiejsze "lalala". To lalalala na skalę naszych możliwości. My tym "lalalala" otwieramy oczy niedowiarkom. I to nie jest nasze ostatnie słowo!

Scenariusz w tym filmie jest rewelacyjny (mimo tego minusa o którym pisałem), a "Wodzirej" to jeden z najlepszych polskich filmów w historii.

Kontynuacja już mi tak nie podeszła.

Odpowiedz
(05-06-2020, 20:09)simek napisał(a): Dawno temu oglądałem, ale wydawał mi się dosyć wierny, oczywiście na tyle na ile można wiernie zaadaptować grubą książkę mając 150 minut do dyspozycji.
W takich CK Dezerterach jest na odwrót.

Enviado desde mi Mi A1 mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Zenek - nie wiem czemu ludzie tak mocno w sieci jechali po tym filmie. Może dlatego, że Kurski->TVP->sponsor Zenka itd. ;) Okazał się jednak aż przeciętnym biopem, który zaskoczył mnie jednym - nie pokazał standardowo całej kariery muzycznej Martyniuka, a jedynie wycinek kilku lat jego działalności, w większości dotyczący końcówki lat 80-tych. Z tego też powodu fabule brakuje jakiegoś kopa i kulminacji. Ot film kończy się tam, gdzie tak naprawdę było do opowiedzenia drugie tyle. Poza tym to typowy film do niedzielnego rosołu, bo ani nie psuje smaku obiadu, ani specjalnie nie inspiruje do poznania dalszych losów gwiazdy disco polo. Z obsady Czeczot wypada gorzej niż młody Zając, ale już realizacyjnie (poza głupimi wstawkami z fejkowej telewizji) jest nawet w porządku - komuś się chciało kręcić to z dziesiątkami statystów, przywracać klimat PRL i robić mastershota.
5/10 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(26-07-2020, 17:04)Snappik napisał(a): Zenek - nie wiem czemu ludzie tak mocno w sieci jechali po tym filmie. Może dlatego, że Kurski->TVP->sponsor Zenka itd. ;) 

Sądzę, że najlepiej to ujął Mieczyński mówiąc, że skandalem jest, że za kasę podatników TVP zrobiło film biograficzny nie o jakimś Sienkiewiczu czy jakimś władcy, tylko o piosenkarzu disco polo, który nie miał jakoś specjalnie ciekawego życia (porwanie jego syna przez Cyganów było typowa filmowo-biopicową fikcją).

Odpowiedz
(26-07-2020, 17:57)OGPUEE napisał(a):
(26-07-2020, 17:04)Snappik napisał(a): Zenek - nie wiem czemu ludzie tak mocno w sieci jechali po tym filmie. Może dlatego, że Kurski->TVP->sponsor Zenka itd. ;) 

Sądzę, że najlepiej to ujął Mieczyński mówiąc, że skandalem jest, że za kasę podatników TVP zrobiło film biograficzny nie o jakimś Sienkiewiczu czy jakimś władcy, tylko o piosenkarzu disco polo, który nie miał jakoś specjalnie ciekawego życia (porwanie jego syna przez Cyganów było typowa filmowo-biopicową fikcją).

Wtedy byś miał teksty - znowu jakiś historyczna buła dla turbosłowian, że Polska była stronk i skandalem jest, że za pieniądze podatnika nie porusza się ciekawych, aktualnych tematów.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
[Obrazek: comment_YlPGR5Xh00EYI0fgjGZDj5rDg8cuZf19.jpg]

Odpowiedz
(26-07-2020, 17:57)OGPUEE napisał(a):
(26-07-2020, 17:04)Snappik napisał(a): Zenek - nie wiem czemu ludzie tak mocno w sieci jechali po tym filmie. Może dlatego, że Kurski->TVP->sponsor Zenka itd. ;) 

Sądzę, że najlepiej to ujął Mieczyński mówiąc, że skandalem jest, że za kasę podatników TVP zrobiło film biograficzny nie o jakimś Sienkiewiczu czy jakimś władcy, tylko o piosenkarzu disco polo, który nie miał jakoś specjalnie ciekawego życia (porwanie jego syna przez Cyganów było typowa filmowo-biopicową fikcją).

Skandalem to jest kręcenie takich gówien jak Bitwa Warszawska 1920, która za te 28 milionów budżetu pokazała bitwę przez 2 minuty. To ja wolę już filmy pokroju Zenka za 2 miliony. Mniejsza defraudacja.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Deja vu (1989)

Zawsze miałem sentyment do tego filmu i go miło wspominałem, no i powtórka absolutnie nie zepsuła mi punktu widzenia. Wciąż świetnie mi się ten film ogląda. Chyba ostatnia taka komedia w filmografii Machulskiego niestety...

To przede wszystkim zwariowany pastiż kina gangsterskiego, a przy okazji sympatyczna satyra na Rusków. Mnie osobiście takie niuanse, jak amerykańscy gangsterzy z nazwiskami słynnych aktorów i reżyserów pochodzenia włoskiego, a mówiący polskimi akcentami bawią. Kilka scen to niedocenione perełki, jak chociażby plan zdjęciowy "Pancernika Potiomkina" czy granie synkopy w pokoju hotelowym. Do tego jeszcze dochodzi świetny drugi plan - niektórzy Ruscy są tu dobrani wręcz perfekcyjnie, ale młodzi Pazura i Malajkat jako niemieccy kolarze wraz ze swoim trenerem-Hitlerem też nie gorsi. Ukłony także w stronę zachowania klimatów Odessy i Chicago A.D. 1925. Aż serio uwierzyłem, że nie oglądam wcale polskiej produkcji.

Unpopular opinion - czołówka najlepszych filmów Machulskiego, a "Kiler" przy nim wręcz zdechł ;)

8/10

Odpowiedz
(29-07-2020, 09:33)Kryst_007 napisał(a): Unpopular opinion - czołówka najlepszych filmów Machulskiego, a "Kiler" przy nim wręcz zdechł ;)
No to już zależy w jakich kręgach się obracasz. W kręgach ludzi cywilizowanych to dogmat a nie kontrowersyjna opinia :)

Lubię pierwszego Kilera, drugi to już bardzo przeciętne filmidło, ale przy "Deja vu" to te filmy nawet nie stały.
Dla mnie to klasyka klasyki i ścisły top polskich i nie tylko polskich komedii. Lepszy nawet niż "Seksmisja". Ilość scen albo tekstów, które widziałem dziesiątki razy i które nadal śmieszą jest ogromna:
- Kotlet z ryżem i zraz z kartoflami
- Weźmy, potem się wymienimy
- Wymieniać nie wolno!!!

- Maja mama umierła? LOŁ LOŁ LOŁ!!!

- Widzicie? Ich profesura jest gotowa do boju, a wam tylko motyle w głowie

- Tutaj leży wasz brat
- Chwila. Ja nie mam brata
- Teraz już nie

- Wy wszyscy pracujecie w policji? Fantastyczny kraj...

- Chcieliśmy omówić przerzut towarzysza Chaplina do nas

Ode mnie oczywiście 10/10
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Zapomnieliście o najlepszym gdy ruskie gangstery opowiadają o jakichś innych ruskich na Alasce którzy mieli utknąć z dostawą wódy. Chodziło o kilkaset butelek. Jeden z nich wyraża wątpliwość że da się tyle wypić przez zimę. Na to ten drugi na to: "Jak nie wypiją, przecież jest ich dwóch!"

Czy coś w ten deseń ;)

Świetny Machulski, świetny Stuhr, super Pazura z ekipą.

8/10

Odpowiedz
(29-07-2020, 10:03)Doppelganger napisał(a): Zapomnieliście o najlepszym gdy ruskie gangstery opowiadają o jakichś innych ruskich na Alasce którzy mieli utknąć z dostawą wódy. Chodziło o kilkaset butelek. Jeden z nich wyraża wątpliwość że da się tyle wypić przez zimę. Na to ten drugi na to: "Jak nie wypiją, przecież jest ich dwóch!"

Czy coś w ten deseń ;)
- Ale 500 butelek?
- No, na pięciu!!!
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dystrybucja polskich filmów na świecie Pai-Chi-Wo 9 2,908 04-10-2018, 19:45
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Efekty dźwiękowe w polskich filmach... pawian 25 9,204 08-08-2007, 08:31
Ostatni post: Massimo



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości