Krótka piłka, czyli mini-recenzje
I jak niewiele potrzeba, zeby jeszcze bardziej urosla w moich oczach.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
"Przeminęło z wiatrem" to w ogóle bardzo ciekawy film :)

Jest opowiedziane z perspektywy Południowców ( więc niedawne zarzuty o pokazywanie czarnoskórych postaci są zwyczajnie idiotyczne).

Otoczone jest "legendą" swojego powstania - z której spora część musi być na logikę -nieprawdziwa (coś jak dzisiaj Star Wars czy DCEU).

Normalny schemat romansu - kompletnie odwrócony. Zamiast powrotu z wojny bohatera i dziewczęcia bez skazy padającego mu w ramiona - jest cynik i spekulant Rhett, zagubiony Ashley i twarda baba prąca do przodu zębami i pazurami i nie czekająca na swojego księcia z bajki..

No i właśnie sam film to nie żaden romans ale "droga Scarlett". Głupiutka, pusta panienka która w przeciwieństwie do tylu innych odnajduje się w nowych trudnych czasach, odnajduje w sobie siłę i prze do przodu - za wszelką cenę. Scarlett będzie ciągnąć za sobą wszystkich i nigdy się nie podda. Nawet Rhett ma moment załamania. Ale Scarlett zawsze zaraz wstaje, po każdym ciosie. Jej złamać nie można, to "współczesna" superwoman :)

To jest najbardziej feministyczny film jaki w życiu widziałem a jest z 1939 roku !!! :O

Odpowiedz
(11-12-2020, 01:54)Norton napisał(a): Przeciętna gospodyni domowa zapytana o najbardziej znane filmy w historii prędzej czy później wymieni Przeminęło z wiatrem.
Odnośnie tego to pamiętam jak na maturze ustnej z polaka miałem o kobietach z epoki pozytywizmu i wymieniłem m.in. Scarlett (specjalnie przeczytałem książkę. A adaptację widziałem wcześniej na TCM). Widać, że trafiłem do serc obu starszych polonistek (w tym jedna będąca zagorzałym pisowcem :)), bo gdy reszta klasy dostawała jakieś z dupy arcytrudne pytania, tak miałem lajcik, m.in. czy bardziej trafił do mnie Gone with the Wind w wersji filmowej czy książkowej. Więc ci teraz będą mieli matury, czytajcie romansidła :).

Cytat:(nie wiem, czy bardziej irytowała jej Blanche w Tramwaju... czy Scarlett
Fun fact - Leigh opowiadała, że kreowała Blanche jako podstarzałą Scarlett.

(12-12-2020, 16:49)Rozgdz napisał(a): Jest opowiedziane z perspektywy Południowców ( więc niedawne zarzuty o pokazywanie czarnoskórych postaci są zwyczajnie idiotyczne).
Oczywiście, że są. Podobnie jak zły PR Song of South, którego fabuła spokojnie nadawałaby się na oscar-baita traktującego o relacjach rasowych (Disney nawet specjalnie zatrudnił Żyda lewaka, by był jak najmniej obraźliwy).

Odpowiedz
(30-11-2020, 00:54)Mental napisał(a): Let Him Go [2020]

Kevin Costner i Diane Lane opuszczają swoje rodzinne ranczo i udają się do Dakoty Północnej w poszukiwaniu wnuka, porwanego przez przestępczą rodzinę. Powolne tempo, napięcie, dobry finał i aktorstwo, które nie wymaga reklamy. Cholernie mi się podobało.

8/10

Dam oczko niżej, bo jak 2/3 filmu jest świetne, tak finał wali głupotą i sztampą. No i ten zabłąkany Indianin jest tam potrzebny jak uchodźcy Europie. Spodziewałem się też jakiegoś lepszego rozbudowania konfliktu z rodzinką. Ale dla klimatu i dwóch głównych ról zdecydowanie warto.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Unhinged - spasiony i spocony Russel Crowe prześladuje siostrę Diasy Ridley (przynajmniej wizualnie;)) i jej rodzinę, a to z powodu incydentu drogowego przez który tej pierwszy wszedł w tryb wkurwienia. Niby film porusza temat eskalacji przemocy w trudnych czasach, ale robi to nieudolnie, a całość sprowadza się do zabawy w kotka i myszkę podczas jazdy na mieście. Russel niby bawi się rolą, ale nie jest to nawet 10% tego co robił w Virtuosity ponad 25 lat temu. Finał jest nie tylko rozczarowujący, co beznamiętnie głupi, mimo wszystko ma to kilka dobrych momentów (m.in. scenka w restauracji).

Daję 5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
True Romance - fenomen: całościowo głupi i słaby (po latach to stwierdzam), ale ma momenty, które bez kitu należą do najlepszych w historii amerykańskiego kina. Hooper wyjaśniający Walkenowi genezę pochodzenia Sycylijczyków plasuje się w ścisłym topie 10 najlepszych scen dialogowych ever i zarazem stanowi szczyt umiejętności pisarskich Quentina Tarantino (który podobno usłyszał tę opowieść od przyjaciela swojej matki).


Z kolei występ Gary'ego Oldmana w roli Drexlera to jakiś kosmos aktorstwa. Jeden z najbardziej pamiętnych czarnych charakterów, "gangster-pirat", pato-pradziadek Jacka Sparrowa. Facet miał do wykorzystania dosłownie 5 minut czasu ekranowego, a na nowo zdefiniował postać psychopaty.


W ogóle wygląd tego bohatera był autorskim pomysłem Oldmana: dredy, blizny, zęby, buty, wszystko. Tony Scott tylko zadzwonił do niego i zapytał, czy chciałby zagrać białego, który udaje czarnego. Oldman odpowiedział: "Tak, pewnie" :)


Odpowiedz
Kuba Guzik - z Kubą Guzikiem miałem do czynienia tylko z dwoma odcinkami kreskówki obejrzanymi na Fox Kids, więc sentymentów nie miałem.

Więc to jest najdroższy niemiecki film? No widać budżet, jest rozmach, a CGI jest znośne. Anyway, film się podobał. Nawet bardzo. Kawał świetnej przygody z sympatycznymi bohaterami i jakbym był dzieckiem, katowałbym film go na okrągło. Z chęcią obejrzę kontynuację, która niedawno miał premierę w Niemczech.

I cudownie jest obejrzeć film z obecnych czasów, gdzie faktycznie nie ma polityki / wciskania agendy / poprawności politycznej oraz robienia laski Chinom* i liczy się jedynie czerpanie radości z oglądania. M.in. Łukasz przez cały film kopci fajkę i co więcej nie ma żadnych umoralniających rad "Musisz rzucić palenie, bo rak". Więc jednak jest wciąż możliwe, by pierwszoplanowa postać pozytywna mogła palić w filmie dla dzieci. W USA nie do pomyślenia. A dzieci, które ratują bohaterowie są jakimiś narodowymi stereotypami - Indianka z piórkiem, Hindus w turbanie czy Eskimos w eskimoskiej kurtce.

Zdziwiłem się w roli Kuby zatrudniono Brytyjczyka, bo w Niemczech jednak łatwiej o Murzyna niż w takiej Polsce. I przy tej okazji Kuba został zdubbingowany. I uważajcie - dubbinguje go biały aktor. A z kolei azjatyckich aktorów też dubbingują - sądząc po nazwiskach - Niemcy. SJW z USA już dostaliby wylewu :).

Obejrzałem to w polskim dubbingu i ten jest całkiem niezły. Miałem problem z Bernardem Lewandowskim w roli tytułowej, ale daje się przyzwyczaić. Żadnych wierzbiętyzmów nie uświadczono.

* "Zaraz? A Mandala?". Fakt, Ende inspirował się Chinami, ale mandalańska kuchnia to indyjskie potrawy z Indiany Jonesa, a Łukasz funduje Chucka Norrisa szwadronowi skośnookich - coś co nie podbije chińskiego rynku :).

9/10


Słoń Benjamin - wbrew moim przewidywaniom - o dziwo - w Polsce nie dystrybuował tego Kino Świat. A sam film? Tę fabułę miało już milion filmów - chciwy biały kapitalista (w Niemczech bardziej poważniej traktują parytety - tu jest chciwa biała kapitalistka) mami lokalsów rozwojem budując jakieś paskudztwo, które tylko jemu nabiją kabzę, a lokalsi gówno dostaną. A protagonista musi go powstrzymać i oczywiście to się mu udaje.

W sumie powinno się to traktować jako dłuższy odcinek serialu animowanego. Z tej perspektywy jest do oglądania i można posadzić dziecko przed telewizorem. Długoletnim fanom Benjamina Blümchena się spodoba, postacie wyglądają dokładnie jak w animacji, nie ma jakichś nowoczesnych udziwnień i jest w duchu oryginału. Choć miałem wrażenie, że Benjamin jest w filmie głupszy. Ogólnie film jest bezbolesny.

CGI Benjamin jest do bólu sztuczny. Nie wiem, czy w tym przypadku nie powinien być wykonany technikami analogowymi. Z drugiej strony - dobrze, że to nie jest fotorealistyczny maszkaron o dużym natężeniu uncanny valley. Wydaje mi się, że projekt słonia jest ciężki do zaadoptowania na język fabularny. Dodatkowo sporo scen było kręconych na bluescreenu, mimo że akcja dzieje się w normalnym zoo bez sf udziwnień. I niestety widać to mocno. Grunt, że zaprzęgli do filmu prawdziwe zwierzęta zamiast jakimiś cutscenkami z PS3.

W sumie chciałem obejrzeć film z polskim dubbingiem, bo dowiedziałem się, że jedną z ról wciela się Tomasz Knapik. I o Matko. Z całym szacunkiem do Knapika niech zostanie przy lektorowaniu. Raz, że grany przez niego Zwierzomił brzmi jak lektorowany, dwa Knapik nie umie grać emocjami. I o ile w Big Mouth to był epizodzik, tutaj mamy jedną z głównych ról. Nie pomagają też niezsynchronizowane kłapy. Miło, że do roli Benjamina powrócił Dariusz Odija.

Przy okazji od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że rak poprawności politycznej jednak nie skonsumował doszczętnie zachodniej Europy (w tym przypadku Niemiec) jak USA, a jak już, to jedynie Wielką Brytanię. Te wszystkie szwabskie telewizyjne adaptacje baśni co u nas lecą na Pulsie, składają się z białej obsady, a Kuba Guzik jest czarny tylko dlatego, że wynika tak z książkowego oryginału (Michael Ende był progresywny zanim było to modne :)). Po obejrzeniu Kuby Guzika i Słonia Benjamina bardziej się utwierdziłem w tym poglądzie.

W Benjaminie będącym ze zeszłego roku grają biali Niemcy i Austriacy, a jedyne diversity jakie dostrzegłem w filmie to jakaś czarna statystka i dwóch engriszujących Chińczyków. Otto nie jest czarny (albo skoro to produkcja niemiecka, uchodźcą z Syrii ;)), Zwierzomił i Karl nie są w gejowskim związku, Karla Kolumna nie chodzi w hidżabie i nie ma nowej postaci pochodzącej z mniejszości etnicznej, "bo diversity". Nawet Benjamina dubbinguje ten sam koleś co w serialu animowanym i słuchowiskach zamiast jakiegoś Afrykanina (BTW gość jest aktualnym niemieckim głosem Morgana Freemana i Danny'ego Glovera - tak, jest biały :)). A wspomniana zła kapitalistka ma inhalator - pamiętając dramę z Wiedźmami Zemeckisa, w USA (i UK) nie do pomyślenia.

Wychodzi na to, że syjonistyczne/lewackie/NWO siły jednak nie są aż tak mocne w Niemczech albo kumplują się z tutejszą kulturą ;).

6/10

Odpowiedz
Next 3 Days / Dla niej wszystko

Haggis nakręcił na krzyż 3 filmy, z czego dwa to moja ścisła topka. Polskie tłumaczenie "Dla niej wszystko" mocno odbiega od oryginalnego tytułu, jednak także świetnie oddaje fabułę. Russel Crowe jest w tym filmie bezbłędny i zaczynam się mocno zastanawiać, czy to aby ne jego najlepsza rola. Doskonale poczuł klimat o oddał człowieka, który nie ma nic do stracenia. Partnerująca mu Banks odnalazła się w dramatycznej roli - zagrała równie fenomenalnie. Haggis ma ten swój styl, który doskonale umieszcza widza podczas akcji, kamera pracuje dynamicznie ala reporatażowo, zbliżenia na twarze, emocje i budowanie napięcia przez to co się dzieje na ekranie. A do tego dbałość o szczegóły... Muzyka w wykonaniu Moby'ego to też majstersztyk, zaś kulminacyjna akcja w samochodzie w akompaniamencie "Be the One" to jedna z lepszych scen ever w kontekście napięcia/dynamiki.

10/10 - zawsze!

Odpowiedz
Najlepsza rola Crowe'a to szef Fox News w The Loudest Voice.

Odpowiedz
The Debt - rok 1965, troje agentów Mossadu leci do Berlina schwytać niemieckiego lekarza, który robił eksperymenty na ludziach w Birkenau. Film ze wszystkimi zaletami "Monachium" Spielberga, ale bez żadnej z jego wad. Trzyma w napięciu do ostatniego ujęcia. Znakomita rzecz: mocna, gorzka i odpowiednio dynamiczna. Helen Mirren jest wybitna w swojej roli.

9+/10

Odpowiedz
Jedyny udany film Sama Worthingtona po Avatarze ;) 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Coś podobnego a zarazem lepszego od Monachium? Dlaczego ja do tej pory nie wiedziałem o istnieniu tego filmu? Dzięki za polecenie.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Widzę, że i Ciaran Hinds jest punktem wspólnym. Świetny, niewykorzystany w pełni aktor. W obsadzie również Tom Wilkinson, a jeśli na dodatek Mirren gra twardą babkę (pasuje do tego typu ról równie dobrze jak do dystyngowanych arystokratek), to już w ogóle jestem zainteresowany. Dopisuję do listy, dzięki.

Odpowiedz
Hinds to chyba ten aktor, który robiąc za drugi plan u uznanych reżyserów cały czas czeka na swoją życiową rolę. Obstawiam, że w jego przypadku to mogłaby być główna rola w jakimś niezależnym dramacie, który okaże się na tyle dobry i w guście Akademii, że trafi do wyścigu po Oscary.

Odpowiedz
(20-12-2020, 23:24)Mental napisał(a): The Debt - rok 1965, troje agentów Mossadu leci do Berlina schwytać niemieckiego lekarza, który robił eksperymenty na ludziach w Birkenau. Film ze wszystkimi zaletami "Monachium" Spielberga, ale bez żadnej z jego wad. Trzyma w napięciu do ostatniego ujęcia. Znakomita rzecz: mocna, gorzka i odpowiednio dynamiczna. Helen Mirren jest wybitna w swojej roli.

9+/10

Warto dodać, że to remake izraelskiego filmu o takim samym tytule z 2007 roku :)

Oglądałem oba dawno temu i już właśnie nie pamiętam, który był lepszy. Wersję amerykańską mam gdzieś jeszcze na DVD. Muszę zrobić rewatcha po nowym roku.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Norton napisał(a):Świetny, niewykorzystany w pełni aktor.

Jeszcze nie widziałem filmu, w którym możliwości tego znakomitego aktora byłyby na maksa wyciśnięte. Trzecioplanowa rola w "Miami Vice", ale jakże zapadająca w pamięć. Jedna z najlepszych postaci "Gry o Tron", haniebnie uśmiercona po kwadransie występowania w serialu. "Aż poleje się krew" - zniknął mi z oczu gdzieś po 60 minutach, już nawet nie pamiętam, co się z nim stało.

Odpowiedz
Rolę życia już ma za sobą. Lepszego Juliusza Cezara ani kino ani telewizja nie pokaże.
Moim już zapewne nigdy nie spełnionym marzeniem, jest wielka epicka trylogia z olbrzymim budżetem pokazująca wojnę domową z takim właśnie Cezarem.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Cytat:Lepszego Juliusza Cezara ani kino ani telewizja nie pokaże.

Amen.

Odpowiedz
They Shall Not Grow Old - bardzo dobry dokument. Może nic odkrywczego nie pokazuje, to raczej taki szybki miks paru najważniejszych tematu o pierwszej światówce, ale solidnie zaprezentowany, daje dobry obraz tego jak wyglądało doświadczenie przeciętnego angielskiego żołnierza.
Ocena leci o punkt w dół za zupełnie kuriozalną decyzję o przycięciu wszystkich (?) materiałów archiwalnych do 16:9 poprzez najbardziej chamski zoom. Aż nie chciałem w to uwierzyć, myślałem może że to tylko wersja na HBO GO jest taka wykastrowana, ale IMDb podaje że tak ten film jest zmontowany, czyli że nagrania źródłowe są w 4:3 a gotowy film w 16:9. Wielka szkoda, zwłaszcza że początkowe i końcowe ujęcia pokazują jak piękne to są ujęcia w formacie w jakim chwytał je autor zdjęć, a nie po kastracji. Koloryzacja to też raczej niepotrzebna ciekawostka.
Jeszcze co do wymowy filmu: samemu trochę zaskoczyło mnie podejście narratorów (a więc żołnierzy) do życia i do wojny, dla których cały konflikt był zupełnie naturalny, a wspomnienia okopów to wcale nie trauma przekreślająca całe życie, tylko niebezpieczna przygoda.
Co ciekawe niektórzy mają z takim podejściem większy problem. W ocenach krytyków na Filmwebie wisi sobie taka opinia Jakuba Dębskiego: "Jak dla mnie nie dość antywojenny, wpadający w nostalgię i romantyzm". Jak widać współczesna kultura wpoiła części ludzi przeświadczenie, że każdy niebędący propagandą film opowiadający o wojnie ma być antywojenny, im mocniej tym lepiej, bo przecież wojna jest niefajna, więc jak można robić film nie stawiający jej w najgorszym możliwym świetle? Jakieś pięknoduchy potem stykają się z autentyczną relacją ludzi sprzed ponad wieku i odbierają im prawo do tego, żeby wojnę wspominać niejednoznacznie, a nie wyłącznie jako koszmar.
Ode mnie 7/10

Odpowiedz
(21-12-2020, 11:35)Kryst_007 napisał(a): Hinds to chyba ten aktor, który robiąc za drugi plan u uznanych reżyserów cały czas czeka na swoją życiową rolę. Obstawiam, że w jego przypadku to mogłaby być główna rola w jakimś niezależnym dramacie, który okaże się na tyle dobry i w guście Akademii, że trafi do wyścigu po Oscary.

Aleksander Newski (1938)

Jakimi obrzydliwymi propagandówkami filmy Eisensteina by nie były, to solidnej reżyserskiej ręki nie sposób im odmówić. W tym przypadku to mam jednak wrażenie, że w porównaniu do późniejszego "Iwana Groźnego" czy nawet do wcześniejszego "Pancernika Potiomkina" i "Października" to realizacyjnie "Aleksander Newski" się wyraźniej postarzał. Niby są ładne sceny bitewne z użyciem setek statystów, ale są też takie rzucające się w oczy zgryzy realizacyjne jak ściany studia robiące za niebo w niektórych scenach. Tak jak w "Pancerniku..." była ta słynna scena na schodach odeskich z paroma szokującymi ujęciami, tak tutaj Niemcy są zabijani jednym uderzeniem topora bez grama tryśniętej krwi ;)

Dodam też, że Eisentein to przede wszystkim twórca mający nie tyle talent do montażu, co do rekonstrukcji pewnych historycznych wydarzeń. Ten film zdaje się potwierdzać tą tezę, ponieważ gdy na ekranie postacie w międzyczasie prowadzą ze sobą dialog lub walczą o rękę tej samej dziewczyny to na ekranie często króluje nuda. Oczywiście i tutaj da się odczuć, że Eisenstein nakręcił ten film na zamówienie Stalina, bo sporo jest wyraźnych nawiązań do ówczesnego konfliktu ZSRR z III Rzeszą, ale mimo wszystko - wciąż jest to solidne rzemiosło ze znakomitą scenografią i skalą widowiska. Dzisiaj taka bitwa na zamarźniętym jeziorze powstałaby przy sporym wstawiennictwie komputera.

7/10

Tak przypomnę, że istnieje temat o twórczości Eisensteina ;).

I będąc przy Newskim, to jestem pewien, że ten odcinek Maszy i Niedźwiedzia do niego nawiązywał :).

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,157 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,856 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,247 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,452 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,749 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,410 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,549 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,254 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Rozgdz, 2 gości