Pan Drzewo
Liczba postów: 1,754
Liczba wątków: 14
Barwy Ochronne
Strzał w dziesiątkę (no, w dziewiątkę albo mocarną ósemkę). W zasadzie tylko tu gadają i 90% fabuły krąży wokół starcia dwóch postaci i ideologii życiowych. Mamy więc młodzieńczy idealizm kontra cyniczny konformizm i pojedynek rozpoczynający się od teoretyzowania na temat moralności, podjętych wyborów i podejścia do niesprawiedliwości. Jeden sądzi, że można postępować w zgodzie z sobą bez wchodzenia w układziki i stawania się częścią mielącej wszystko maszynerii, drugi może i kiedyś wierzył w ideały, ale obecnie nie ma już złudzeń i dostosowuje się do świata, żeby ustawić się jak najlepiej (stąd tytuł). Nie jestem do końca pewny, czy docent pogrywał sobie z magistrem dla własnej zachcianki i wrednego manipulowania, czy chciał chłopaka zahartować (co mogłaby sugerować ostatnie wypowiedziane zdanie); w każdym razie dla odbioru filmu nie ma to żadnego znaczenia. Scenariusz jest rewelacyjny (nie miałem wrażenia przeintelektualizowania), sceny zbiorowe, choć chaotyczne, to udane, motyw Kilara świetnie wprowadza w klimat. Realizacja ogólnie niezła, bez fajerwerków, ale nie bylo takiej potrzeby. Największym atutem jest Zapasiewicz - WIELKA rola. Przez cały film porażał charyzmą, a pod koniec zachowywał się wręcz jak diabeł cieszący się z nieszczęścia śmiertelnika. Naczytałem się, że przez całą karierę grał jedną rolę - cynicznego intelektualisty. Na razie się nie zgadzam, za to buduję pomnik, a docenta Szelestowskiego stawiam zaraz obok Wieśka Wojnara na podium ulubionych postaci z polskich filmów.
Takie "kino intelektualne" kupuję i zamawiam regularną dostawę.
31-05-2021, 16:13
Stały bywalec
Liczba postów: 2,694
Liczba wątków: 0
Docent jest wspaniały. Kradnie każdą scenę a to co wyprawia z młodym to poezja trollingu.
31-05-2021, 17:25
.
Liczba postów: 27,657
Liczba wątków: 61
Docent rzeczywiście jedna z najlepszych postaci polskiego kina, jego tekst o sprawiedliwości jako dziwnym tworze zupełnie nieznanym w jakiekolwiek nauce przyrodniczej do dzisiaj daje mi do myślenia.
Scenariusz i aktorstwo są w Barwach ochronnych świetne, ale realizacyjnie nie ma w tym filmie niczego ciekawego, równie dobrze mogłaby to być sztuka teatralna - trudno mi oceniać tego rodzaju filmy. W każdym razie fabularnie to jedno z lepszych polskich dzieł.
31-05-2021, 18:22
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,890
Liczba wątków: 11
A mistrz Zapasiewicz to przypominam że grał też wrednego oblecha u Wajdy, w "Ziemii Obiecanej", oczywiscie zrobił to znakomicie.
31-05-2021, 19:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2021, 19:43 przez Doppelganger.)
.
Liczba postów: 27,657
Liczba wątków: 61
Więc może po prostu jest oblechem-cynikiem i nie musiał grać? ;) Zagrał kiedyś kogoś milutkiego, do rany przyłóż?
31-05-2021, 22:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2021, 22:42 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,507
Liczba wątków: 29
Wilkołak - Tytuł mnie zaciekawił mnie, bo horrorów u nas mało, a i poprzedni film reżysera, Daas mi się podobał. Jeśli ktoś spodziewa się horrorowych akcji, to się zawiedzie, gdyż tytułowym wilkołakiem jest wataha Szarików. A także więcej jest tu próby komentarza społecznego, o tym że możemy stać bestiami itp. Film w kontekście tematyki jest faktycznie mocny - okaleczone trupy, osaczenie, zwyrodnialstwo nazioli i bolszewików. Od strony realizacyjnej nie ma się przyczepić. Film mi się strasznie dłużył. Swoją drogą brakowało mi akcji w stylu Ain't She Tweet, gdzie kot Sylwester przedzierał się przez płot pełen psów i cisnął doniczką w jednego z nich :).
7/10
01-06-2021, 00:12
Stały bywalec
Liczba postów: 18,509
Liczba wątków: 148
Uprowadzenie Agaty (reż. Marek Piwowski, 1993)
Co tu dużo pisać - NIESAMOWITY film. Nie wiedzieć dlaczego przez wszystkie lata w mojej głowie "Uprowadzenie Agaty" uchodziło za jakiegoś niesamowitego klasyka polskiego kina. W sumie opisu fabuły nigdy nie czytałem, znałem jedynie nazwiska w obsadzie plus reżysera, ale mimo to urósł on do rangi klasyka. Nieważne. Ważne jest to, co zobaczyłem, a zobaczyłem coś co przerosło moje oczekiwania.
Za cholerę nie spodziewałem się, że Marek Piwowski nakręcił film mogący kandydować do polskiego paździerza wszech czasów :D Ta fabuła, o gościu, który na tydzień przed końcem wyroku postanawia uciec z więzienia bo się zakochał (ale nie wie jeszcze w kim XDDD), to inny poziom mindfucka. Później jeszcze wjeżdża ta szalona rodzina tytułowej Agaty. Ogień. Nie wiem czy założenie Piwowskiego było takie, że będzie bawił się trochę gatunkami, znowu pokaże absurdy życia w tym kraju, ale no nie pykło. Scenariusz pisany chyba na kolanie dzień po rozpoczęciu prac na planie.
"Uprowadzenie Agaty" to to taki protoplasta kina Vegi - zlepek dziwnych scenek, w których nie wiadomo o co chodzi (scena z Pazurą jest tak absurdalna, że ciężko cokolwiek więcej o niej napisać). Muzyka jedynie wybija się ponad tego gniota, ale mimo wszystko to za mało - 1/10
ja pierdole :D
04-06-2021, 09:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2021, 09:58 przez Pelivaron.)
Red Crow
Liczba postów: 12,674
Liczba wątków: 50
Cytat:Nie wiem czy założenie Piwowskiego było takie, że będzie bawił się trochę gatunkami, znowu pokaże absurdy życia w tym kraju, ale no nie pykło. Scenariusz pisany chyba na kolanie dzień po rozpoczęciu prac na planie.
Za Wikipedią:
Cytat:W recenzjach film opisywano jako oparty na historii Macieja Malisiewicza i Moniki, córki wicemarszałka Sejmu Andrzeja Kerna. Historia ucieczki Moniki została nagłośniona w 1992 roku przez reportaż „Mezalians” Jacka Hugo-Badera w „Gazecie Wyborczej”. Ze względu na przerysowanie w filmie negatywnej roli ojca (prawicowego polityka) media sugerowały, że nakręcony w ciągu trzech miesięcy (po 17 latach przerwy w tworzeniu filmów przez Piwowskiego) film powstał na polityczne zamówienie. Film miał premierę zaledwie miesiąc przed wyborami parlamentarnymi, z udziału w których zrezygnował Kern, wcześniej popularny polityk PC. Producentem filmu był związany z lewicą Lew Rywin. Zarówno Piwowski, jak i Rywin byli wcześniej tajnymi współpracownikami SB.
04-06-2021, 10:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2021, 10:08 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,509
Liczba wątków: 148
Oo, od razu widać, że z tym filmem jest coś nie tak, a to po prostu kino polityczne wysokich lotów, jak "Polityka" Vegi :)
Z ciekawości sprawdziłem czy Mietek nie omawiał tego gniota. I cyk, jest.
04-06-2021, 12:24
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Pociąg do Hollywood (1987, reż. Radosław Piwowarski)
Z filmów Piwowarskiego widziałem jedynie lata temu "Yesterday" na Kulturze, które mi się całkiem podobało, zatem uznałem że może powinienem co nieco nadrobić od tego reżysera. Tu już niestety jest słabiej.
Taka klasyczna historyjka o pogoni za marzeniami, tyle że trochę z pogranicza kaca. Niemrawe jednak to wszystko i do tego trochę na siłę kreujące się na psychodelę. Niektóre momenty są tu wstawione głównie po to by było surrealistycznie i nie okazują się mieć zbytniego wpływu na historię (pewien "fant" w butelce piwa). Kasia Figura wizualnie oczywiście cud miód w tamtych czasach, choć jej aktorstwo tutaj mocno nierówne. Momentami niezła, a momentami mocno przerysowuje swoją rolę. Dopiero teraz uświadomiłem jednak sobie, że jej gościnny występ w jednym odcinku Kiepskich był poniekąd nawiązaniem do niej. Warto jednak obejrzeć dla tej końcowej sceny w której Kasia eksponuje swoje naturalne wdzięki ;))))
5/10
06-06-2021, 10:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-06-2021, 11:34 przez Kryst_007.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,509
Liczba wątków: 148
11 minut (reż. Jerzy Skolimowski, 2015)
Jeżu drogi, dlaczego ten film był polskim kandydatem do Oscara? Czy był jakiś gorszy tytuł reprezentujący nasz kraj w walce o rycerzyka? Największą zaletą tego filmowego dziwadła Skolimowskiego jest jego metraż, czyli 80 minut. 80 minut nudy, 80 minut obcowania z irytującymi bohaterami, którzy przeżywają swój najgorszy dzień w życiu. Zmontowane to jest tak źle, to skakanie pomiędzy poszczególnymi wątkami, te ujęcia w stylu found-footage albo kamera z perspektywy dyszącego psa. LOL. Chaos, jeden wielki chaos. Takie techniczne rzeczy zawsze może uratować ciekawa fabuła, ale tego również zabrakło. Nie ma tutaj ani jednego interesującego wątku, o którym bym pomyślał - cholera, chętnie poznałbym szerzej tę historię, to jest opowieść na pełny metraż. I jeszcze ta fatalistyczna symbolika.
07-06-2021, 10:50
Użytkownik
Liczba postów: 211
Liczba wątków: 0
Jak to dlaczego ten film był polskim kandydatem do Oscara? Bo Wajda nic w tamtym roku nie kręcił :)
07-06-2021, 18:02
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Kochankowie mojej mamy (1985, reż. Radosław Piwowarski)
I kolejny Piwowarski odhaczony. Jest lepiej, niż przy "Pociągu..." i zdecydowanie poziom "Yesterday". Żadnego silenia się na bycie Bunuelem, tylko po prostu dobry porządny dramat traktujący o rodzinnej patologii.
Cały ten film właściwie opiera się na parze głównych aktorów, pomiędzy którymi czuć prawdziwą więź w każdej minucie. Janda gra tu być może jedną z lepszych ról w całej swojej karierze. Jest świetna w roli samotnej wyniszczonej przez leki i alkohol kobiety, którą musi opiekować się własny 11-letni syn. Największe oklaski jednak dla owego chłopaka - jako przedwcześnie dojrzały ze względu na okoliczności dzieciak bardziej nie mógłby być wiarygodny. Nawet pomimo faktu, że scenarzyści momentami wciskali w jego usta dosyć nieadekwatne nawet do niego dialogi, to widać że daje z siebie wszystko w tej trudnej roli.
Pod względem emocji jest solidnie i da się uwierzyć w ten scenariusz pisany przez życie. Niestety i tu musiało trochę wpaść szantażu (scena ze związywaniem rąk), z kolei zakończenie zostawiło we mnie pewną pustkę. Szkoda też, że jakby nie było pomysłu co dalej zrobić z postacią Smolenia, zatem musiał ulotnić się on w połowie filmu.
7/10
08-06-2021, 10:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-06-2021, 11:11 przez Kryst_007.)
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,445
Liczba wątków: 5
(08-06-2021, 10:48)Kryst_007 napisał(a): I kolejny Piwowarski odhaczony.
No z Piwowarskiego to najlepszy jest "Jan Serce". Więc polecam, ale to specyficzne kino dla młodych ludzi. W ogóle specyficzna stylistyka, która nie każdemu podchodzi. Skoro jednak widać, że dajesz sobie radę z takimi ramotkami to polecam. Przede wszystkim dla aktorów.
Tam są niesamowite sekwencje:
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
08-06-2021, 13:08
Stały bywalec
Liczba postów: 12,507
Liczba wątków: 29
Piłkarski poker - jako, że niebawem Euro 2021 to trafiłem z doborem filmu.
Całkiem sympatyczne filmidło. Jedynie wiedziałem, że film jest z lat 80., w obsadzie jest Gajos i dotyczy piłki nożnej. Spodziewałem się jakiegoś ponurego dramatu o sportowym środowisku, a dostałem dość lekki heist movie z akcentami obyczajówki i komedii. Laguna to dająca się lubić postać, mająca swe zasady i kibicuje mu się w odegraniu się za wszystkie upokorzenia. Podobnie jest z jego kompanem - Bolo mimo, że zdeczka cwaniaczek, to w gruncie dobry chłopina i w tej roli bryluje znakomity Opania. Dmochowski był idealny do roli spasłego prezesa :).
Zakończenie jest dość satysfakcjonujące mecz nie idzie po myśli bohaterów, ale można mówić o poetyckiej sprawiedliwości, bo zdzirowata żona Laguny dostała zasłużoną karę i ich przekręt nie wyszedł na jaw.
O ile początkowa muzyka brzmi jak z Wieczorynki z lat 90., tak muzyka podczas finałowego meczu bardzo wpada w ucho.
8/10
08-06-2021, 23:10
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
(08-06-2021, 13:08)Dr Strangelove napisał(a): No z Piwowarskiego to najlepszy jest "Jan Serce". Więc polecam, ale to specyficzne kino dla młodych ludzi. W ogóle specyficzna stylistyka, która nie każdemu podchodzi. Skoro jednak widać, że dajesz sobie radę z takimi ramotkami to polecam. Przede wszystkim dla aktorów.
Tam są niesamowite sekwencje:
Dzięki za polecenie. Prędzej czy później się to pewnie odhaczy.
W sumie teraz patrzę na filmografię Piwowarskiego i aż się za głowę złapałem dowiadując się, że taki uznany w kraju i nawet poza krajem (nagroda w Wenecji dla "Yesterday") reżyser skończył kręcąc odcinki "Na dobre i na złe" czy "Szpilek na Giewoncie" xD
09-06-2021, 22:07
Użytkownik
Liczba postów: 211
Liczba wątków: 0
Akcja pod Arsenałem (1978) - Pokazywano nam ten film w szkole, gdy przerabialiśmy "Kamienie na szaniec" i teraz nastał czas na powtórkę. Ciężko mówić właściwie o pełnoprawnej ekranizacji, bo film skupia się głównie na fragmencie, gdy Rudy zostaje aresztowany przez Gestapo i kumple planują go odbić. Aktorzy się jednak wywiązują i nadal mimo braku tego wszystkiego co wyprzedzało zawarte w filmie wydarzenia czuć sztamę między Rudym, Alkiem i Zośką. Realizacyjnie też spoko. Nawet te płomienie na ciałach Niemców w sekwencji tytułowej akcji nie wypadają tak fatalnie jak je zapamiętałem. Mimo, że film to tylko wycinek z książki, to i tak zdecydowanie bardziej mógłbym go polecić, niż pożal się Boże ekranizację Glińskiego z 2014, gdzie Alek został zdegradowany do trzeciego planu. 7/10
11-06-2021, 09:17
Stały bywalec
Liczba postów: 3,054
Liczba wątków: 8
Magnezja(2020)
Uwielbiam "Disco Polo" z Ogrodnikiem, Kotem i Głowackim, ale bardzo zawiodłem się drugim filmem Macieja Bochniaka, jedno z największych moich rozczarowań filmowych.
Oczekiwałem jechania po bandzie i to dostałem, tak jak w rewelacyjnym Disco Polo, ale historia emocji we mnie nie wywołała. Doceniam sporo elementów, jak kostiumy, finałową strzelaninę, doskonałą muzykę Jana Kaczmarka, która brzmi jak połączenie muzyki Ennio Morricone z włoskich westernów z muzyką jak z CK Dezerterów. Z humorem bywa różnie, bo raz film trafia a innym razem pudłuje.
Z aktorstwem jest dobrze poza dwójką aktorów, o których za chwilę. Ogrodnik i Kościukiewicz są świetni jako syjamscy bracia, na dodatek są do siebie bardzo podobni. Gdyby nie głosy aktorów to w paru scenach nie poznałbym czy to Ogrodnik czy Kościukiewicz. Agata Kulesza, Małgorzata Boczarska, Andrzej Chyra trzymają swój poziom. Odkryciem dla mnie jest Małgorzata Gorol, której wcześniej chyba w niczym nie widziałem.
Ale zawiodła mnie Maja Ostaszewska. Potrafi dobrze zagrać, nawet przerysowane role, ale nie kupiłem jej w roli przywódczyni gangu. Więcej charyzmy miała właśnie Gorol w roli siostry bohaterki granej przez Maję. A co do sióstr Lewenfisz to jest jeszcze jedna siostra, Zbroja Lewenfisz, którą gra Borys Szyc. Nie żartuję, aktor gra kobietę, czyli jak w polskim kabarecie, ale np. w Monty Pythonie też grali mężczyźni kobiety, więc nie będę się czepiał tego, że to taki stary polski dowcip, że facet gra płeć piękną, bo mam inny problem z tą rolą. Borys szarżuje jeszcze bardziej jak w serialu Król. W produkcji Canal+ kupiłem go po dwóch odcinkach, ale tutaj nie mogłem patrzeć jak przesadził z grą aktorską.
Zwłaszcza o jednej scenie nie zapomnę. Nie będę tego ukrywał w spoilerze, bo to nic ważnego dla fabuły. Szyc ma ostrą scenę erotyczną z Bartoszem Bielenią, w której Szyc jest nagi i ma zrobiony (doklejony?) kobiecy biust. Scena “na pieska”, Szyc jest brany od tyłu. Nie odzobaczę tej sceny. Choć należy się szacunek dla aktora za dystans do siebie. No i reżyser ma mój szacunek, że kręci filmy w swoim stylu, takie jakie on chce, nawet jak druga produkcja Bochniaka BARDZO mnie rozczarowała. I wcale nie dlatego, że reżyser puścił się całkowicie peronu. Po prostu historia mnie nie kupiła tak jak w Disco Polo. Ocena: 5/10, głównie za stronę techniczną.
13-06-2021, 22:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-06-2021, 22:06 przez michax.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Magnezja (2020, reż. Marek Bochniak)
Też obejrzałem, bo chciałem jakoś wykorzystać te miesięczne 7 darmowych wejściówek na seans oraz dużą zniżkę na popcorn, które mi przysługują jako pracownikowi kina. A że nic bardziej odpowiedniego nie leci to się załapałem. Przyznam, że "Disco Polo" nie oglądałem, więc porównań do poprzedniego dzieła Bochniaka u mnie nie będzie.
Realizacyjnie ten film przebija na wylot 95% rodzimych produkcji z ostatnich 5-ciu lat. Zdjęcia i scenografia są na naprawdę wysokim poziomie, a Kaczmarek mógłby dostać jakąś nagrodę za te nawiązania do Morricone, przy których finalny produkt nie brzmi niczym muzyczny potwór Frankensteina. Można aż zapomnieć, że ogląda się kino znad Wisły.
Tak jak do strony technicznej nie mam zarzutu, tak co do scenariusza... meh. Mam wrażenie, że Bochniak tak bardzo chciał się zabawić w Tarantino, ale zapomniał że nie posiada nawet cząstki jego scenopisarskiej błyskotliwości. Otóż pierwszy akt to dno totalne i w trakcie oglądania już zaczęły mi się układać w głowie zdania, którymi planowałem pojechać ostro w tej recenzji. Nie pomaga tu absolutnie Szyc, który gra tu być może najbardziej żenującą rolę okresu swej absynencji. Jak lubię tego aktora i po jego ostatnich wyborach zawodowych staram się go bronić przed typami wkładającymi go do jednej szuflady z Karolakiem, tak tutaj powraca do swych niechlubnych lat przebrany za babę jakby kompromitował się w polsatowym kabarecie. Poza doczepionymi nagimi kobiecymi piersiami są też w zawartości komediowej takie kwiatki jak Ogrodnik i Kościukiewicz lądujący twarzą w gówno, gwałt na owcy czy sztuczny wzwód w gaciach Bieleni. Później, gdy "bohaterka" Szyca zostaje uśmiercona (co za ulga dla widza!) i na scenę wkracza detektyw Kulesza, to ten pożal się Boże humor stopniowo zanika na rzecz akcji. I w tym momencie film się staje oglądalny. Choć wciąż brakuje w scenariuszu jakiegoś mięsa, które sprawiłoby, że ta historia by mnie obchodziła razem z jej bohaterami, to jednak ból z oglądania ustąpił i znośnie się ogląda tego Tarantino we wschodnim wydaniu.
Co do aktorów - poza rozliczonym wyżej Szycem jest nieźle. Dobra, też uważam że Ostaszewska tutaj to kolosalny miscast i jej rola wymagała dużo bardziej charyzmatycznej odtwórczyni. Najlepsze z obsady są za to Kulesza i Gorol, które chyba najlepiej tu wiedziały jak miały zagrać, choć syjamski duet Ogrodnik i Kościukiewicz też spoko (faktycznie do siebie podobni jak dwie krople wódki).
5/10
16-06-2021, 23:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2022, 10:31 przez Kryst_007.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,507
Liczba wątków: 29
Ostatni dzwonek – film przeczący tym, że „kiedyś młodzież była inna i usłuchana i dopiero te gimnazja wszystko zniszczyły”. IVa jest pokazana jako stado bezczelnych ancymonów, z którymi belfrowie ledwo dają radę (a niektórzy jak Jakubowski otwarcie nimi pogardzają). Zaś na początku grupka chłopaków przed balem maturalnym spuszcza wpierdol jakiemuś grubemu kapusiowi. I sądzę, że dość realistycznie oddali tamtą młodzież i jej zainteresowania (uwzględnili salon gier w wozie Drzymały).
Nawet niezły dramat o konflikcie okołoszkolnym. Nie przeszkadzał mi także silny kontekst polityczny całkiem nieźle wpleciony. Jako, że polski film psychologiczny to nie mogło być happy endu albo przynajmniej jakiejś nadziei. Nagle bohater grany przez Jacka Wójcickiego decyduje popełnić samobójstwo, bo tak.
Niekiedy dźwięk nie domaga, a aktorzy brzmią jak dubbingowani. O właśnie. Sporo tu występuje aktorów dubbingowych. Nie tylko Zbigniew Suszyński w roli głównej, ale wśród uczniów IVa są jest Joanna Wizmur, Paweł Iwanicki, Harold z Wyspy Totalnej Porażki, kapusia z początku gra Sławomir Pacek, matkę Żmijewskiego gra Antonina Girycz. W prologu to chyba Pracuś ze Smerfów ogłasza wyrok, nauczycielami są Król Garpi i Ursa z Gumisiów. A w napisach końcowych widnieją Mirosław Zbrojewicz, Edyta Jungowska i Beata Bandurska. Większe takie skupisko to było chyba w Miodowych latach.
Rozmowa o władzy na lekcji daje do refleksji.
7/10
Przy okazji dam końcową piosenkę śpiewaną przez Wizmur. Nigdy bym nie przypuszczał, że Dexter potrafił doskonale śpiewać:
24-07-2021, 17:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-07-2021, 00:57 przez OGPUEE.)
|