Stały bywalec
Liczba postów: 1,132
Liczba wątków: 0
(13-10-2021, 15:25)Corn napisał(a): [quote='deymos' pid='690940' dateline='1634130635']
Ja może fanem nie jestem, ale bawię się przednio. Nie jest to najlepszy film z serii, raczej ogony, ale i tak o niebo lepszy od Diamentów czy Ośmiorniczki, które obok ostatniego wysrywu zdecydowanie stanowią trzon najgorszych produkcji w serii
To mamy podobną ocenę. Aha, zapomniałem o cat fight na końcu.
Bottom three też mamy podobne, u mnie jest to DAF, Octopussy, Spectre.
Top three: CR, FRWL, Goldeneye
The key of joy is disobedience.
13-10-2021, 15:37
Stały bywalec
Liczba postów: 12,512
Liczba wątków: 29
(13-10-2021, 15:00)Lashly napisał(a): Nawet niecałe dwie dekady temu nie było zbyt wielu fanów, bo Bondy były zakazane w PRL i dla starszego pokolenia to wielka abstrakcja ("Bond? To taki MacGyver?") a książek nie było NIGDZIE.
Tu nie zgodzę. Moi rodzice, oboje level +70 doskonale wiedzą kim jest Bond. Moja mama nie lubi Bonda, ale tata jak najbardziej i jest fanem serii (kiedyś wspominałem, że CR mu się nie podobał, bo nie miał tych wszystkich charakterystycznych elementów). I sam pamiętam jak pierwszy raz widziałem Tylko dla twoich oczu na TVP mając ok 6-7 lat (był to rok ok. 1997-98), to oglądający ze mną tata na Blofelda powiedział: "ten z kotem to ten zły". Zresztą pierwszy Bond w Polsce, tj. Licencja na zabijanie - jeśli wierzyć Wikipedii - to miał premierę w 1990 roku, a wtedy tez ledwie kilka lat temu upowszechniły się kasety VHS.
Fakt, za PRL-u filmy z Bondem nie miały kinowej dystrybucji z oczywistych powodów, ale jak wertowałem stare roczniki Filmu z tego okresu, to Bondy były wspominane i cytowane (często było tak, że Film opisywał jakiś popularny film, który i tak nie otrzymał dystrybucji kinowej - jak pierwszy Superman czy Purple Rain). I PRL to nie był jednolity monolit - w końcówce lat 70. i latach 80. w Polsce puszczano sporo amerykańskich produkcji bez patrzenia, że to "imperialistyczny twór kapitalistów". Ogólnie za PRL-u puszczano w kinach sporo "zachodnich filmów" (mnie zaskoczył fakt, że w PRL-u premierę miały Yellow Submarine i Gang Olsena) i ponoć ze wszystkich demoludów Polska miała najwięcej "zachodnich filmów".
13-10-2021, 15:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2021, 15:42 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 873
Liczba wątków: 0
Patrząc na naszą cudną szkołę plakatu można się dowiedzieć jakie filmy u nas puszczano. Amerykańskie fantasy i sci fi jak najbardziej a także filmy, w których Amerykanie byli krytycznie wobec samych siebie (Apocalypse Now) a jak nie z USA to bardzo bezpieczne ideologicznie było sprowadzanie produkcji z Hongkongu albo Japonii.
A Bond nawet jak zrzucił trochę odpowiedzialności ze SMERSH i uczynił SPECTRE głównym winowajcą wszelkiego zła to i tak był zbyt niepoprawny. Nawet jak szedł z duchem czasu i The Spy Who Loved Me było zrobione z myślą o polityce detente (które Polakom źle się kojarzy dlatego mam pewne zastrzeżenia do tego aspektu TSWLM). A kilka filmów dalej Bond sprzedawał kulkę w głowę czerwonoarmistom aż miło w erze Thatcher i Reagana.
13-10-2021, 15:52
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,266
Liczba wątków: 67
(13-10-2021, 15:41)OGPUEE napisał(a): Fakt, za PRL-u filmy z Bondem nie miały kinowej dystrybucji z oczywistych powodów
Kinowej nie miały - poza dwoma zdaje się, gdzie Bond nie walczy z komuchami - ale w podziemiu i owszem, puszczano, zwłaszcza w latach 80. na nielegalnych VHSach z Niemiec czy innych takich. Ludzie bardzo dobrze wiedzieli kim jest Bond, choć gorączki oczywiście być nie mogło. Ta rypnęła dopiero dekadę później, zwłaszcza jak weszło GoldenEye. W każdym razie już wtedy było to wszystko - książki i kasety - w normalnej dystrybucji, także twierdzenie, że dopiero Craig rozpropagował 007 nad Wisłą, to tak trochę jakby przyznanie, że przed 2000 to w Polsce nic nie było :>
13-10-2021, 16:08
.
Liczba postów: 27,693
Liczba wątków: 62
(13-10-2021, 15:25)Corn napisał(a): No ja oglądałem z moim ojcem namiętnie "wszystkie" Bondy odkąd skończyłem 3 lata i coś kumałem, w cudzysłowie "wszystkie" bo dopiero w okolicy 1998 odkryłem, że przed Moorem był jeszcze Connery a potem wielkim szokiem był dla mnie Lazenby.
Jak już tak sobie wspominamy, to też dosyć dobrze pamiętam jak po raz pierwszy mogłem rzucić okiem na listę wszystkich Bondów, na pewno <2000 rokiem, w takiej książce: ![[Obrazek: kronika_filnu.jpg]](https://fs.siteor.com/antykwariatlibra/shop_products/images/34053/medium/kronika_filnu.jpg)
wtedy wydawało mi się, że to są dziesiątki filmów i chyba tylko najwięksi maniacy obejrzeli wszystkie
Mgliście pamiętam też szał na Goldeneye, zwłaszcza to, że dziewczynę Bonda gra Polka i podobno ma jakieś gorące sceny  Niestety na wizytę w kinie byłem jeszcze za mały.
13-10-2021, 16:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2021, 16:21 przez simek.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,314
Liczba wątków: 128
(13-10-2021, 13:19)Corn napisał(a): Mission Impossible, John Wick, Marvele, Szybcy i Wściekli
M:I - nie lubię
Wick - jedynka była niby spoko ale już słabo pamiętam i nie mam ochoty na drugi seans, dwójki nie moglem zdzierżyć, więcej nie oglądałem
Marvele - jak się jest komiksiarzem od 10 roku życia, to się ma powody lubić i wiele rzeczy wybaczać (ale i tak częśc uważam za szroty).
Szybcy - no co ci poradzę, że polubilem bohaterów po F5?
Bondy oglądałem jako nastolatek, jakoś w latach 90. i już wtedy wydawały mi się przeważnie ramotkowatymi bzdetami (chyba tylko GoldenEye mi wtedy w miarę podeszło). Po latach nic się nie zmieniło w tym zakresie.
13-10-2021, 16:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2021, 16:25 przez Gieferg.)
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,912
Liczba wątków: 15
Cytat: Top three: CR, FRWL, Goldeneye
U mnie to jest
1. Goldeneye
2. CR
3. The Living Daylights
4. The Man with The Golden Gun
5. Goldfinger
Cytat:(często było tak, że Film opisywał jakiś popularny film, który i tak nie otrzymał dystrybucji kinowej - jak pierwszy Superman czy Purple Rain)
Dziwne… Superman bankowo był bo moi rodzice poszli na to do kina na randkę
@Gieferg - I rest my case
13-10-2021, 16:39
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
Jako ciekawostkę odgrzebałem stare numery Świata Gier Komputerowych. I w 08/1997 był opis produktu multimedialnego (jak to się wtedy szumnie nazywało) „James Bond an interactive dossier”. Nie miałem tego w rękach (niestety), ale wyglądało tak.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
13-10-2021, 16:47
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Moja przygoda z Bondem zaczęła się w trakcie wakacji z dziadkami w Ciechanowie, kiedy to na Jedynce leciało wieczorem "W obliczu śmierci" i tak oglądałem to z łóżka w towarzystwie siedzącego obok dziadka.
Po dziś dzień uważam, że Maryam d'Abo jest najbardziej niedocenioną dziewczyną Bonda i z Daltonem miała świetną chemię.
13-10-2021, 16:48
Stały bywalec
Liczba postów: 873
Liczba wątków: 0
No proszę. U mnie jest 1) Goldfinger 2) From Russia with love 3) On Her Majesty's Secret Service 4) GoldenEye 5) The Living Daylights. Za to The Man with the Golden Gun jest najniżej notowany wśród filmów spoza ery Brosnana i Craiga. Czyli jakby wyciągnąć średnią u każdego widza pewne filmy by się powtarzały i jakiś konsensus jest ale prawie każdy film może się znaleźć w topce. Być może nawet Quantum of Solace i Spectre. Jak na tak starą serię poziom jest zadziwiająco wyrównany. Nie tak całkowicie ale i tak szacunek. Te filmy nie mogłyby przetrwać tak długo, gdyby nie zrobiły co najmniej kilku rzeczy jak trzeba. A że te starsze filmy starzeją się znakomicie to jest i sporo nowych fanów.
13-10-2021, 16:56
Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
Dr Strangelove napisał(a):Ale ten kolo to akurat ma bardzo dobrą prezencję
Tyle że personalia koszmarne. Nie chciałbym słyszeć ani widzieć u nas łamańców językowych na ten temat. Tak, wiem, że to najmniejszy problem.
13-10-2021, 17:00
Stały bywalec
Liczba postów: 12,512
Liczba wątków: 29
(13-10-2021, 16:39)Corn napisał(a): Dziwne… Superman bankowo był bo moi rodzice poszli na to do kina na randkę
Być może był to Superman III, który był w polskich kinach i z całej tetralogii jako jedyny miał dystrybucję kinową w PRL-u.
Informacje czerpałem z tej strony skrupulatnie opisującej co było na ekranach kin za komuny:
http://naekranachprl.pl/
13-10-2021, 18:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2021, 18:30 przez OGPUEE.)
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,912
Liczba wątków: 15
Nie, to był jedynka. Na pewno seans w Krakowie w okolicach 1979
13-10-2021, 18:37
Captain Skullet
Liczba postów: 20,314
Liczba wątków: 128
Cytat:Myślę, że komuś kto nie ma gigantycznego sentymentu do postaci/serii ciężko jest oglądać "tak jak zwykły film" pozycje, które powstały te kilkadziesiąt lat temu. Co by nie mówić, Bondy to poza nielicznymi wyjątkami (FRWL) filmy akcji, a filmy akcji to nie są uniwersalne dramaty, tylko nasze oczekiwania jako współczesnego widza są zupełnie inne. Sposób kręcenia też mocno się zmienił i sceny akcji w starych Bondach cóż, są po prostu nudne i tego się nie da zmienić. Jak do tego dołożymy typową dla wielu filmów serii bombastyczną przesadę to ktoś może tego nie kupować.
This. Ogólnie te naprawdę stare filmy przeważnie lubię tylko te, które obejrzałem w dzieciństwie, w czasach, gdy takie rzeczy jak archaiczna realizacja czy ogólna ramotkowatośc mi nie przeszkadzały.
Mam sentyment do Karmazynowego Pirata, Winnetou czy 20 000 mil podmorskiej żeglugi, czasem do nich wracam, ale Bonda obejrzałem już nieco później i sentymentów brak. Ta sama sytuacja z japońską Godzillą - dla mnie to jest nieoglądalny syf i nic na to nie poradzę.
13-10-2021, 19:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2021, 19:03 przez Gieferg.)
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
(13-10-2021, 19:00)Gieferg napisał(a): Mam sentyment do Karmazynowego Pirata
Uwielbiam. Też oglądałem w dzieciństwie i mam ogromny sentyment. Razem z pierwszymi "Piratami z Karaibów" i "Wyspą piratów" stanowi Top 3 filmów o korsarzach.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
13-10-2021, 19:27
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Jeszcze "Piraci" Polańskiego. Walter Matthau to najlepszy pirat jaki kiedykolwiek pływał po filmowym morzu
13-10-2021, 19:44
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
Właśnie "Piraci" Polańskiego, mimo Waltera Matthau i wystawnej scenografii (świetny okręt) wieją dla mnie nudą. A to absolutnie największy grzech filmu przygodowego.
I tym samym zataczamy koło wracając do ostatnich Bondów (szczególnie "Skufall" i "Spectre", bo NTtD nie był dla mnie aż tak nudny).
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
13-10-2021, 19:48
Captain Skullet
Liczba postów: 20,314
Liczba wątków: 128
Cytat:Jeszcze "Piraci" Polańskiego.
Bleh.
Umierałem z nudów i jako dzieciak i przy powtórce po latach.
Coś jak przy Skyfall.
13-10-2021, 20:01
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2021, 20:03 przez Gieferg.)
Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
Uch, „Piratów” kiedyś widziałem dwa razy, to była droga przez mękę, niemniej Matthau był bezbłędny. Trzeciej szansy raczej nie dam, podejrzewam, że Polański po prostu ni cholery nie czuł tego typu bardziej rozrywkowego kina.
13-10-2021, 20:32
Stały bywalec
Liczba postów: 1,132
Liczba wątków: 0
Kontynuując offtopa, ja z klasyką mam podobnie - zarówno jeśli chodzi o film jak i inną moją pasję - muzykę. Ze starszych filmów mogę jeszcze obejrzeć Omen czy Dziecko Rosmary jeśli już o Polańskim mowa - współczesne filmy to dla mnie te, które oglądałem jako pierwsze "na żywo" czyli początek lat 90. Ze starszych jeszcze Alieny, Die Hard, te sprawy.
No, ale Bondy z Brosnanem to już jest stosunkowo współczesne i widowiskowe kino akcji. No i ja lubię kino akcji, Gieferg z tego co pisze o swoich preferencjach chyba nie bardzo.
The key of joy is disobedience.
13-10-2021, 20:35
|