Ankieta: Jak oceniasz "Godzilla: King of the Monsters"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Godzilla






Skoro Hollywood woli pakować kasę w Konga, to pewnie nigdy nie zobaczymy Godzilli vs Mecha-Gidorah :/

Odpowiedz
Notabene Kong wyglądał w tym filmie jak LeBron.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(16-05-2022, 12:48)Mefisto napisał(a): Notabene Kong wyglądał w tym filmie jak LeBron.

mocap caly czas idzie do przodu!

Odpowiedz
Cytat: The upcoming Godzilla vs. Kong spin-off series, Godzilla and the Titans, will be executive produced by WandaVision director Matt Shakman. He will direct the first two episodes of the series, which is slated for Apple TV+.

[Obrazek: 5147602b9725a1ef2e065f6cf2c12385.jpg]

Wysłane z mojego H8216 przy użyciu Tapatalka
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Idą grubo:

[Obrazek: 001e8f0dc77dd4782e4f1b2ed7429bbd.jpg]

Wysłane z mojego H8216 przy użyciu Tapatalka
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
O kurde, mega fajne castingi. Będą grali ojca i syna!?
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Godzillę i Konga.

Odpowiedz
Młodszy będzie klonem starszego, zobaczycie.

Odpowiedz
(21-07-2022, 08:43)Pelivaron napisał(a): Będą grali ojca i syna!?

Są podobni wiec możliwe

Odpowiedz
[Obrazek: 1552938708663316480]
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Trochę się zabawnie (i głupio) wspomina te jebanie za komputerowego GINO (m.in. ja to robiłem), wiedząc że teraz wszystko jest w cyfrze. I w sumie też nie powinno się jebać Japońców, bo jak widać Hollywood też korzystało z kartonowych makiet i kolesia w kostiumie, tylko zaplecze budżetowe było wyższe (i jeden z reżyserów serii, Jun Fukuda wspominał, że jeśli Godzilla ma powstawać, to jedynie w USA). I te efekty praktyczne najlepiej znoszą próbę czasu, a te cyfrowe - no cóż. Większość nie starzała się jak wino :).

Odpowiedz
Część z tych efektów do Zilli'98 została zremasterowana w kolejnych wydaniach, więc nie do końca mamy w 100% obraz tego jak to wyglądało oryginalnie, chociaż na przykład niektóre ujęcia nadal wyglądają jak te z z pierwszego Mortala. Oczywiście efekty nie są w stanie samodzielnie zniszczyć bądź uratować tego filmu, który jest beznadziejny z innych powodów. I nie dlatego, czym jest bądź był (bo w pewnym sensie film i potwór zostali wydziedziczeni z prawa nazywania siebie Godzillą jeśli ktoś bardzie nie chce tego robić). Dziś oglądam to na luzie, nawet mam nadzieję, że następnym razem mi podejdzie i zawsze zatrzymuje się na gdzieś tak 3/10.

Odpowiedz
Ujawniono synopsis fabuły:
Cytat:This latest entry follows up the explosive showdown of Godzilla vs. Kong with an all-new cinematic adventure, pitting the almighty Kong and the fearsome Godzilla against a colossal undiscovered threat hidden within our world, challenging their very existence – and our own. The epic new film will delve further into the histories of these Titans, their origins and the mysteries of Skull Island and beyond, while uncovering the mythic battle that helped forge these extraordinary beings and tied them to humankind forever.

Odpowiedz
Fajny ten opis, taki nic nie mówiący. Nie czuję się wcale lepiej poinformowany, niż przed przeczytaniem.

Odpowiedz
Cytat:a colossal undiscovered threat hidden within our world, challenging their very existence – and our own
Czyżby chodziło o tego pana: https://godzilla.fandom.com/wiki/Destoroyah ?

Odpowiedz
Prędzej czy później dojdą do niego to przecież Doomsday tego uniwersum. Diabeł i Ponury Żniwiarz w jednym. Ale myślę, że chyba nie teraz. Ś.p. Yoshimitsu Banno jest wspomniany gdzieś jako współautor. Jest oczywiście ojcem chrzestnym tego amerykańskiego cyklu bo częściowo zaczął się od jego pomysłu na krótkometrażówkę 3D około 2009 roku (na która pamiętam wyczekiwaliśmy podczas suchoty 10 letniego oczekiwania na jakikolwiek film). Czyli możliwe, że będzie to Hedorah albo coś podobnego.

Odpowiedz

Odpowiedz
Godzilla (1998) - ech, kiedyś to było. Chciałbym wrócić do czasów gdy Godzilla od Emmericha będący JEDYNYM efektem cyfrowym był symbolem wszędobylskiego CGI. I mam satysfakcję, że teraz to wszyscy rzygają bluescreenem i mocapem, które starzeją się szybciej niż owieczka Dolly. Jak widać fani Godzilli byli prorokami odnośnie szkodliwości CG i powinni domagać się odszkodowania ;).

Jak wspominałem, robię prelkę o amerykańskich wersjach Godzilli, więc przemogłem się do potwórzenia seansu. Zamierzałem ocenić film jako sam w sobie, bo nuż okaże się niezły. Cóż... zły odbiór wśród krytyków i widowni (nie będącej wszak fanbazą Godzillą) był uzasadniony. I mniemam, że gdyby dzisiaj powstał wiele osób, w tym to forum jechałoby jakie to głupie, wątek Audrey to feministyczna agenda i za dużo komputera.

Pierwsze - nie sądziłem, że to taki długi film! 2 godziny i 18 minut (no dobra, 2 godziny i 10 minut, jeśli wyłączyć napisy końcowe)? Zdecydowanie powinien być skrócony. Np. wątek Audrey w sumie do niczego nie prowadzi i bardziej przypomina coś z komedii romantycznej. Segment z młodymi niepotrzebny i wydłużający film, który powinien się skończyć w scenie Central Parku, gdzie potwór ginie, a potem wraca do życia.

Przede wszystkim nie wiem jak mam traktować potwora. Film podaje, że w wyniku działań Godzilli poginęło wiele nowojorczyków, a w końcówce film chce mi wmówić, że szkoda potwora i jego dzieci (cóż, Królowa z Aliens też była niezrozumiana). Sorry, ale młode Godzilli pokazano jako krwiożercze kreatury, które powinno się wytłuc, nim zrobią Planetę Gadów, więc ja preferuję własny gatunek. Niby podkreśla, że to zwierzę kierowane instynktem i przy jego revealu dają muzyczkę rodem z E.T., ale to zostaje zarzucone na rzecz taśmowego potwora chcącego zniszczyć świat. Szczególnie, że japońska wersja później i wcześniej ugryzła lepiej ten temat. Taki Powrót Godzilli z 1984 roku też ukazał Godzillę jako zwierzę, którego śmierć jest smutną koniecznością, ale tam było to realizowane konsekwentnie i ton był znacznie poważniejszy. Sama seria Heisei opierała się na niejednoznacznej ocenie jaszczura, które ma swoje za uszami, ale są gorsi od niego.

Dalej. Matthew Broderick jest koszmarny. Sama postać (jak i większość postaci) ujdzie, ale to nie był aktorski prime time Brodericka. Często aktorstwo bywa kiepskie (jak pani paleontolog) bądź przegięte (jak minister z Czarnobyla czy żona Animala). Humor też w większości miss i czasami nie przystający do powagi (jak w prologu z Japońcami, gdzie jednego omijają spadające noże jak w Looney Tunes) - ciągłe żarty z niewymawialnego nazwiska Tatopoulosa szybko przestają być zabawne. I parodie Siskela i Eberta, które są w sumie po nic. Zresztą wspomniani Siskel i Ebert skrytykowali filma za to, że nie ich odpowiedniki nie zostały zabite przez potwora :D. Ze dwa żarty były udane - ten z windą i jak jakieś rabusie szabrowały sklep AGD.

I jest parę głupotek. Jak wielki jaszczur łażący po mieście nagle... znika. I to dwa razy. OK, wiem, że pada deszcz i trochę gorzej z widoczności, ale śledzenie 50-metrowej bestii nie jest trudne. Wojsko to banda imbecyli, która nie potrafi ustrzelić przerośniętego legwana i robi więcej szkód materialnych. Albo kaseta VHS z jakimiś ścisle tajnymi danymi jest na widoku niestrzeżona. I Animal zostaje niesłusznie oskarżony, że z jego porad Audrey dostała w dupę. Czy francuscy wojskowi ratujący świat przed swymi błędami (Polska ma na ten temat inne zdanie :P), a gdy przyszło co do czego trzęsą dupami (zgaduję, że Emmerich jako Niemiec zrobił to specjalnie :)). Ktoś zarzuci łatabołtismem o Japońcach, tyle że ci mają ten komfort, że aż tak nie brali na serio realizmu (i w latach 90. seria była poważniejsza niż wcześniej), a Sony już tak. A jak do czegoś się zobowiązujesz to będziesz bardziej jechany za to czego nie dostarczyłeś (patrz remake Mulan 2020). Teraz okazuje się, że design GINO też był daleki od realizmu. I przez film wybrzmiewa głupkowaty ton kłócący się z potwornościami.

Tak, zgodzę się że film jest lepszy od tych najgorszych filmów z japońskim Godzillą, ale to nie jest trudne i jednak to bardzo niska poprzeczka. To trochę jak mówić, że disneyowskie aktorskie rimejki są lepsze od twórczości Papryka Vege lub od Smerfów Rajy Gosnella. Swoją drogą zabawne jest jak tu niektórzy buńczunie kazali zamknąć się fanom gumofilca na utyskiwnaie lepszej wersji, a dzisiaj sami dostają sraczki jak wytwórnie podmienają kolor skóry i zmieniają drastyczne status quo ich ukochanym franczyzom :). Nie życz drugiegmu co niemiłe ;). I zabawne też, że te rzekomo lepsze efekty jako dowód wyższości cyfyr nad analogiem to w większości stara japońska szkoła kartonowych budynków i gumowego kostiumu. I z satysfakcją powiem, że CGI-Godzilla wypadł fatalnie :).

Serio, CGI jest tu bardzo widoczne, a niekiedy miałem flashbacki - o zgrozo - z Potwora Yonggary’ego. Szczególnie to widać w sekwencji z małymi Godzillami. To ja już wolę gumiaka - przynajmniej namacalny. I szkoda, że ówczesne Hollywood zachłysnęło się komputerem i przy potworze nie korzystali więcej z efektów praktycznych, bo wyszłoby to filmowi na lepsze w tym jednym aspekcie. Zwłaszcza, że efekty cyfrowe z lat 90. rzadko dobrze się prezentowały. I podejrzewam, że Toho w serii Millenium dalej korzystało z aktora w kostiumie głównie dlatego, że efekty komputerowe byłyby koszmarne i bezlitośnie wyśmiewane. I ktoś krzyknie, że wtedy na tamte czasy były świetne, to ja powiem, że raz: wtedy powstały Park Jurajski i Terminator 2, które do tej pory się trzymają. Dwa, stare filmy z Godzillą też były w ówczesnych recenzjach chwalone za znakomitą stronę techniczną i Melchior Wańkowicz był zachwycony Synem Godzilli :).

Co mogę powiedzieć pozytywnego? Spoko był Hank Azaria. Piosenki też zajebiste, muzyka ujdzie choć generyczna jak diabli. No i mimo wszystko szacun dla Emmericha i Devlina, że nie jebali fanów oryginału, jeszcze grając kartą mniejszości (dowiedziałem się, że Emmerich jest gejem, a Devlin pół-Żydem) i przyznali się, że spieprzyli sprawę.

4/10

Odpowiedz
Nowy japoński Godzilla za rok:
https://bloody-disgusting.com/movie/3739210/toho-announces-new-godzilla-movie-for-theatrical-release-in-2023/

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości