Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
simek napisał(a):Co prawda oglądałem tylko 2010, ale to wystarczylo, żebym trzymał się z daleka od wszelakich kontunuacji 2001.
A to były jeszcze jakieś inne?
simek napisał(a):Nie pasuje mi traktowanie monolitu i Dave'a jako elementów uatrakcyjniających średni film, więc mało mnie obchodzi, czy wedlug jakiejś tam książki monolit odkopano.
Po pierwsze, nie wiem co ma wspólnego jedno z drugim. Powyższe zdanie nie ma logicznej spójności. Po drugie, nie "jakiejś tam książki", tylko źródła wyjściowego dla filmu o którym mówimy.
12-07-2008, 16:11
.
Liczba postów: 27,859
Liczba wątków: 62
No książek w sumie było cztery, a Ty napisałeś w liczbie mnogiej, więc sądziłem że chodzi o jakąś późniejszą niż 2001. Może źle napisałem, chodziło mi o to, że skoro film 2010 jest ekranizacją książki 2010, to znaczy że książka jest podobnie zła(a przynajmniej ma te same denerwujące mnie elementy). Kolejny wniosek jest taki, że skoro wszystkie napisał ten sam autor, to domyślam się, że reszta jego pomysłów może być tego samego pokroju, więc nie mam zamiaru czytać.
12-07-2008, 16:42
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
simek napisał(a):No książek w sumie było cztery, a Ty napisałeś w liczbie mnogiej, więc sądziłem że chodzi o jakąś późniejszą niż 2001.
Napisałem tak, ponieważ po tych kilku latach nie pamiętam już w której(i czy aby na pewno w ogóle) książce się to pojawiło, ale raczej w pierwszej.
simek napisał(a):Może źle napisałem, chodziło mi o to, że skoro film 2010 jest ekranizacją książki 2010, to znaczy że książka jest podobnie zła(a przynajmniej ma te same denerwujące mnie elementy).
No tak, przecież jak powszechnie wiadomo zła adaptacja oznacza, że i literacki oryginał jest do dupy.
simek napisał(a):Kolejny wniosek jest taki, że skoro wszystkie napisał ten sam autor, to domyślam się, że reszta jego pomysłów może być tego samego pokroju, więc nie mam zamiaru czytać.
W sumie nie zadałem najważniejszego pytania. O czym ty tak w ogóle mówisz? O jakich pomysłach?
12-07-2008, 17:50
.
Liczba postów: 27,859
Liczba wątków: 62
Też nie pamiętam dokładnie, ale po seansie zostało mi takie wrażenie, że postacie Dave'a i HALa oraz monolit zostały tam wykorzystane straszliwie nachalnie, a cały film zrobiony na zasadzie: HAL to taka kultowa postać i każdy ją ceni, więc wewalmy jej do filmu jak najwięcej, żeby ludzie się cieszyli, a monolit jest taki dostojny i tajemniczy, to dajmy ich kilkaset więcej(pamiętam taką długą scenę z mnóstwem monolitów latających sobie wokół statku kosmicznego - obrzydliwe!!!) i będzie super film. Najbardziej charakterystyczne elementy 2001 zostały okrutnie zbeszczeszczone i zepsuły mi odbiór wszystkich innych udanych pomysłów z 2010. Jasne, że może książka jest lepsza, ale nie wierzę, żeby była kompletnie inna, bo żeby mi się spodobała to musiałaby pójść w zupelnie przeciwną stronę niż film. W ogóle takich filmów się nie powinno kontynuować. To tak jakby zrobić dalszy ciąg Łowcy Androidów, w którym to Deckard poleci gdziekolwiek z jakąkolwiek misją i będzie spotykał wszystkich fajnych bohaterów z pierwszego filmu. Tym dla mnie jest 2010 - taka przejażdżka po kosmosie w poszukiwaniu postaci z 2001. Tutaj drodzy państwo widzimy HALa. Wow! a tutaj pojawia się Dave. Super! Teraz monolit, dużo monolitów, które wysyłają do ludzi wiadomości, ekstra. Tylko 10$ za wysłanie wiadomości do monolitu, może tobie też coś odpisze.
Wiem, przesadzam jak cholera, ale wkurzony jestem na ten film. Aż mu obniżę ocenę normalnie.
12-07-2008, 20:31
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
Filmu już zupełnie nie pamiętam, ale pamiętam za to, że wszystkie książki trzymały równy, przyzwoity poziom i stanowiły logiczną, spójną, przemyślaną ciągłość.
12-07-2008, 20:34
.
Liczba postów: 27,859
Liczba wątków: 62
Spójne to było(chodzi mi o filmy 2001 i 2010), ale co w tym trudnego - posłać jakiegoś astronautę w kierunku Jowisza, a HALa, Dave'a i monolit można wykorzystać jak się chce.
12-07-2008, 20:39
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
skoro bawimy sie w pytania i odpowiedzi, to ja mam zajebiste pytanie, stanowiące klucz do zrozumienia odysei:)
czemu Kubrick nie skorzystał z okazji (epizod z HAL-em) i nie zahamował triumfalnego pochodu ludzkości? czemu ten film jest tak cholernie optymistyczny (w sposób krańcowo nieamerykański, ale jednak mega optymistyczny)? czy wiara w prowidencjalizm (czytaj: całkowity determinizm) nie jest zbyt daleko idącą naiwnością ze strony reżysera?
moim zdaniem Kubrick stworzył najbardziej krzepiący i budujący film w historii kina. a jako że ten duch musi się hartować w starciu z kosmiczną próżnią i sztuczną inteligencją - dostajemy optymizm z pokryciem.
13-07-2008, 19:25
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,120
Liczba wątków: 57
Moim zdanie dlatego bo wtedy cała ta historia z Monolitem nie miałaby sensy, film nie miałby sensu. A więc nie mógł pójść w pesymistyczny kierunek. Film by się skończył na tym , że Hall zabija załogę i co? Wszyscy by się pytali-
-I na cholerę był ten monolit?
Tak ja uważam.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
13-07-2008, 19:44
.
Liczba postów: 27,859
Liczba wątków: 62
Jak na mój gust to wygrana HALa byłaby strasznie dziwna fabularnie. W sumie nie mam pojęcia co to mogłoby oznaczać i jakie mieć konsekwenscje. HAL wszedłby na wyższy poziom świadomości, wrócił na ziemię i panował nad nią? Wyszedłby kolejny film o tym jak to komputery przejmują władzę nad ludzmi, a o to Kubrickowi raczej nie chodziło. Tak w ogóle to HAL miał mniejsze szanse w tym pojedynku - musiał działać zgodnie z zasadami według których go zaprogramowano, reagował tylko wtedy gdy misja, lub on sam był zagrożony, a Dave miał pełną dowolkę, mógł wyłączyć HALa od tak sobie. Pozatym to ludzie zostali oświeceni przez monolit, a nie komputery. Monolit nie dałby przegrać swoim pupilą
Danus, jakby to sprawnie ułożyć to film miałby sens. Można by pokazać głupotę ludzi, którzy szansę otrzymaną od monolitu zmarnowali kreując sztuczną inteligencję, która ich zniszczyła. Kto wie, może HAL po rozprawieniu się z ludzmi zabrałby się za bary z monolitem i wygrał? To by była dopiero przewrotna historia...
13-07-2008, 19:47
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
simek: Kto wie, może HAL po rozprawieniu się z ludzmi zabrałby się za bary z monolitem i wygrał?
jeśli zakładasz istnienie Boga, nie możesz dopuścić do pokonania człowieka. HAL nie pokonał Dave'a, bo nad wędrówką rasy ludzkiej od zarania czuwał Bóg. wszystko odbywało się ad maiorem dei gloriam.
Cytat:HAL nie mógł wygrać i nie wygrał! Kubrick jest głeboko wierzący i jego wiara mówi mu, że Człowiek jest stworzony na podobieństwo doskonałego Boga.
nie wiem, czy Kubrick był głęboko wierzący, ale wiem, że cała historia przedstawiona w odysei poddana została sakralizacji. to nie 12 małp - bez Boga i rozumu. 12 małp to hymn egzystencjalistów, cyników i ironistów, podczas gdy Odyseja mogłaby być z powodzeniem wygłaszana ze średniowiecznej ambony. obydwie wizje są fascynujące, tylko że... ja jestem agnostykiem (wiem, wiem, to inna nazwa ateizmu:))
13-07-2008, 20:43
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
wybieram bramkę nr 4. jeśli HAL nie pokonał człowieka, to już nikt go nie pokona. wraz z wyłączeniem HAL-a zaprzepaszczona została ostatnia szansa na zniszczenie człowieka - szansa polegająca na scenariuszu, który mówi o tym, że człowieka pokonać może tylko on sam.
13-07-2008, 20:59
.
Liczba postów: 27,859
Liczba wątków: 62
mental napisał(a):jeśli zakładasz istnienie Boga, nie możesz dopuścić do pokonania człowieka.
To nie mogę zakładać istnienia takiego boga, który postawił trzy monolity w różnych częściach kosmosu i czeka przy Jowiszu, żeby przemienić w nadczłowieka tego kto pierwszy tam dotrze, ale w ogóle nie pilnuje tego wyścigu?
Tak w ogóle, to Kościół katolicki lubi Odyseje i ją poleca, jakby kto miał wątpliwości co do tego.
13-07-2008, 20:59
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
przecież nie będa polecać 12 małp - filmu, który merytorycznie ani o włos nie ustępuje Odysei, pokazuje jedynie druga stronę medalu - tzw. horror vacui: świat, z którego Bóg się wycofał.
13-07-2008, 21:03
.
Liczba postów: 27,859
Liczba wątków: 62
No ale mógłby nie polecać Odyseji, bo tam jacyś nadludzie powstają i w ogóle Nietzschem zalatuje...
Mental, tak w ogóle to na ile oceniasz Odyseje? bo chyba nigdzie nie było dane mi tego się dowiedzieć.
13-07-2008, 21:09
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
freak napisał(a):Jakbyś nie zauważył Mental - 4. i 5. punkt funkcjonalnie są takie same, tylko że jeden wariant opiera się na wierze, a drugi - na filozofii i matematyce.
a zatem nie zauważyłem:)
mówiąc "sztuczna inteligencja" nie mam na myśli kalkulatora z South Park ani Skynetu, który niszczy i niesprecyzowane są jego motywy. mówiąc "sztuczna inteligencja", mam na myśli Rozum zdolny ponieść konsekwencje płynące z faktu zgładzenia własnego demiurga. człowiek, jakiego znamy, nigdy tego nie doświadczy. co prawda, Nietzsche proklamował śmierć boga, ale wiesz co mówią o jego przechwałkach: "Bóg umarł" - rzekł Nietzsche. "Nietzsche umarł" - podpisano: Bóg (to apropo inskrypcji na płycie nagrobnej). tak więc zwycięstwo HAL-a (czytaj: triumf sztucznej inteligencji) kładzie kres ewolucji, otwiera z automatu nową epokę. ale to już materiał na inny film, inne dzieje oraz innego Kubricka (głęboko wierze, że reżyser T4 podejmie sie rozwinięcia tego tematu:))
simek napisał(a):Mental, tak w ogóle to na ile oceniasz Odyseje? bo chyba nigdzie nie było dane mi tego się dowiedzieć.
oceniam bardzo wysoko, ale ciągle niżej niż Barry'ego Lyndona, którego uważam za technicznie najlepszy i najmądrzejszy film Kubricka.
13-07-2008, 21:17
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
Odyseja nie jest jednym z moich ulubionych filmow science-fiction, nie przeszkadza mi to jednak jej doceniac.
Podoba mi sie prolog. Nadaje opowiesci takiego epickiego rozmachu. Swietne zdjecia i muzyka w zwiazku z Monolitem. Bardzo dobry wyglad i przed wszystkim genialne zachowanie malp (straszenie konkurencji+obawa przed dotykaniem monolitu). Efekt psuja malowane tla, chocby w slynnej scenie rzutu koscia.
Rewia statkow kosmicznych z klasyczna muzyka w tle - jestem jak najbardziej za. Swierzy (mimo ze stary) oddech w stosunku do CGI.
Stacja kosmiczna fruwaja kolo ziemi, to co sie na niej dzieje nie pociaga mnie zupelnie a w pewnych momentach okropnie denerwuje. Oblesny ten staroswiecki design przyszlosci. Wyglad tych stewardes, desing wnetrz, wyglad racji zywnosciowych itp. - dla mnie tragedia.
Wizyta na ksiezycu - mocno i bez slow.
Misja na Jowisza - naprawde niezla.
Koncowka - dla mnie tragiczna. Najpierw monilit fruwajacy jak prazynka (a wczesniej byl taki posepny i niezwruszony...) potem rewia pedalskich kolorkow, nastepnie gierki w stylu Lyncha (ktorego stylu nie lubie) a na koniec fruwajacy bękart. Ufff....
Kilka pytan:
1) Dlaczego HAL zabil "zamroznonych" naukowcow? Z jego wypowiedzi mozna bylo wywnioskowac, ze cel misji stawia ponad wszystko a naukowcy mu po pierwsze nie zagrazali (mogl pozniej walnac scieme odnosnie znikniecia reszty zalogi) a po drugie jak misja na Jowiszu mialaby byc wykonana bez nich?
2) Dlaczego HAL chcac sie pozbyc Dave'a nie "wcisnal gazu do dechy" gdy ten polecial kapsułą po Franka? Gdyby zdecydowanie zwiekszyl predkosc gdy Dave byl 2/3 drogi po Franka to ten zanim by chwycil kolege, obrocil sie i zorientowal co sie stalo to byloby za pozno na doscigniecie statku. Mial przeciez tylko malutka "łódeczke", majaca zapewne niespecjalne zapasy paliwa, przyspieszenia, predkosc maxymalna i zasieg. A tak Dave wrocil z powrotem i dostal sie przez wejscie awaryjne. Oczywiscie nie mial wielkich szans na wykonanie tego (slowa HALa) ale po co w ogole ryzykowac ze mu sie uda?
16-07-2008, 21:23
.
Liczba postów: 27,859
Liczba wątków: 62
Co do pierwszego pytania to muszę przyznać że obecnie nie wiem i koniecznie muszę sobie powtórzyć seans. Teraz drugie pytanie. Nie chodzi o to jak HAL mógł powybijać wszystkich członków załogi, bo gdyby miał taki kaprys to w każdej chwli mógłby po prostu wypuścić powietrze ze statku i byłoby po zabawie. Chodzi o to, że to nie był równy pojedynek. Zdaje mi się, że traktujecie HALa jako człowieka zamkniętego w pudełku, czyli komputer z ludzką wolną wolą, problem jest w tym, że jak dla mnie wolnej woli HAL nie mógł mieć, był skrępowany wieloma wytycznymi przekazanymi mu przez jego ziemskich twórców i według mnie dlatego przegrał. Człowiek przyciśnięty do ściany ma pełną dowolkę w działaniu i nie myśli o konsekwencjach (podejrzewam, że bez HALa Dave'owi nie udałoby się powrócić na ziemię), natomiast maszyna musi się trzymać zasad.
17-07-2008, 09:11
Nowy
Liczba postów: 55
Liczba wątków: 0
Trzeba najpierw wspomnieć, że pierwotną misją HALa nie była wyprawa po monolit, a badanie samego Jowisza. Wytyczne misji zmieniły się dopiero na niewielki czas przed startem z Ziemi i wtedy do załogi (Dave'a i Franka) dodano trzech zahibernowanych naukowców, który mieli rozgryźć zagadkę monolitu. W ciągu kilku tygodni HAL został przeprogramowany na nowe wytyczne, co zwyczajnie ma trwać kilka miesięcy.
HAL nie mógł wygrać, bo tym od monolitu chodziło wyłącznie o człowieka. Przejście przez bramę w monolicie było sygnałem, że ziarno zasiane trzy miliony lat wcześniej wykiełkowało. Gdyby HAL zabił Bowmana to prawdopodobnie całą ludzkość czekałaby zagłada i zostałaby wyrwana niczym niepotrzebny i szkodliwy chwast.
17-07-2008, 12:15
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
simek napisał(a):Nie chodzi o to jak HAL mógł powybijać wszystkich członków załogi, bo gdyby miał taki kaprys to w każdej chwli mógłby po prostu wypuścić powietrze ze statku i byłoby po zabawie. Chodzi o to, że to nie był równy pojedynek. Zdaje mi się, że traktujecie HALa jako człowieka zamkniętego w pudełku, czyli komputer z ludzką wolną wolą, problem jest w tym, że jak dla mnie wolnej woli HAL nie mógł mieć, był skrępowany wieloma wytycznymi przekazanymi mu przez jego ziemskich twórców i według mnie dlatego przegrał.
To nie jest odpowiedz na moje pytanie. Ludzkie wytyczne jakos nie krepowaly HAL-a wowczas gdy przy pomocy kapsuly tak piedyknął Franka ze temu odczepila sie rurka z tlenem i wpadl ze tak powiem w rezonans. Czemu nie wypuscil powietrza ze statku to kolejne ciekawe pytanie. Zapewne mogl skoro Dave natychmiast po wejsciu na statek zalozyl zielony chelm. Byc moze jednak HAL nie mogl bezposrednio zabic czlowieka (wytyczne ludzi) dlatego conajwyzej moglby majstrowac przy jego zawartosci (Tlen-Dwutlenek Wegla-Azot) i mogloby to byc rownie zabojcze a dla jego zasad mogloby wygladac jak zwykla troska o ludzkie zycie (ze niby majstrowal na czlowieka korzysc). Skoro HAL mimo swoich zasad mogl zrobic cos takiego jak bezposrednie uderzenie kapsula we Franka a wiec w czlowieka to tym bardziej mogl przyspieszyc gdy Dave po niego polecial a wiec nie poczekac na czlowieka.
simek napisał(a):podejrzewam, że bez HALa Dave'owi nie udałoby się powrócić na ziemię
Gdy Dave i Frank rozmawiaja o odlaczeniu HAL-a to pada ze trzeba wylaczyc jego wyzsze funkcje (swiadomosc, pamiec, logike...) przy pozostawieniu tych pierwotnych - dbanie o statek i ludzi (zapewne na gorszym jednak poziomie). A HAL-a mialby zastepowac komputer w ziemskiej bazie. Pytanie tylko ile by lecial sygnal skoro wczesniej w czasie rozmowy z dziennikarzami bylo to 7 minut? Mysle ze powrot moglby sie udac.
Tedeward napisał(a):Trzeba najpierw wspomnieć, że pierwotną misją HALa nie była wyprawa po monolit, a badanie samego Jowisza. Wytyczne misji zmieniły się dopiero na niewielki czas przed startem z Ziemi i wtedy do załogi (Dave'a i Franka) dodano trzech zahibernowanych naukowców, który mieli rozgryźć zagadkę monolitu. W ciągu kilku tygodni HAL został przeprogramowany na nowe wytyczne, co zwyczajnie ma trwać kilka miesięcy.
Gdy po odlaczeniu swiadomosci HAL-owi puscily zwieracze tak jak puszczaja one wisielcowi po egzekucji, dowiedzielismy sie (z nagrania) ze HAL wiedzial o celu podrozy. Mimo to w jednej z poczatkowych scen wypytuje on Dave'a na temat tego co on mysli o calym tym zamieszaniu, tych tajemnicach, plotkach itp HAL mowi ze sam ma bardzo dziwne "przeczucia" odnosnie tego zadania. Cwana bestia chyba sprawdzala rozmowce. Nie pamietam by padlo zdanie ze statek mial wczesniej leciec by zwyczajnie badac Jowisza. Jest za to mowa ze to najdluzsza podroz w historii ludzkosci a wszystko to dzieje sie na skutek skierowanej tam transmisji ksiezycowego monolitu. Transmisja miala miejsce 18 miesiecy wczesniej, pada tekst za zaloga by dlugo przygotowywana a same przygotowania w ogromnej tajemnicy (przed ruskimi?  . Nie wyglada mi to na prowizorke. Nie przypominam tez sobie tekstu jakoby zwyczajowe programowanie HAL-a zajmowalo kilka miesiecy a tu sie uporano w kilka tygodni.
Tedeward napisał(a):HAL nie mógł wygrać, bo tym od monolitu chodziło wyłącznie o człowieka
W ten sposob to mozna wytlumaczyc wszystko... W "Sunshine" nie bo siatki zabezpieczajacej chłodziwo poniewaz "tym" od Slonca chodzilo o to by kogos przymrozilo. Capa razem z Kapitanem wyszli mocowac sie z oslona przeciwsloneczna poniewaz "tym" od Slonca chodzilo o to by kapitan zginal a Capa ktory mial "wskrzesic" slonce przed smiercia to zobaczyc i przezyl swoiste katharsis.
17-07-2008, 13:51
Nowy
Liczba postów: 55
Liczba wątków: 0
Gwahlur napisał(a):Nie przypominam tez sobie tekstu jakoby zwyczajowe programowanie HAL-a zajmowalo kilka miesiecy a tu sie uporano w kilka tygodni.
O tym mowa bodajże w drugiej już części filmu jak i książki.
Gwahlur napisał(a):Tedeward napisał(a):HAL nie mógł wygrać, bo tym od monolitu chodziło wyłącznie o człowieka
W ten sposob to mozna wytlumaczyc wszystko...
To była kolejna próba, której poddana została ludzkość. Tak jak odkrycie monolitu na Księżycu pokazało, że ludzkość jest gotowa na spotkanie z monolitem-bramą na orbicie Jowisza. Gdyby HAL zabił Bowmana wcale by nie wygrał, dowiódłby tylko porażki ludzkości. HAL nie był im do niczego potrzebny, nie po to w końcu czekali trzy miliony lat, by organizować zawody między człowiekiem, a jego tworem. Nie, test dotyczył wyłącznie człowieka. Aczkolwiek komputer nie został im obojętny i o HALa upomnieli się w drugiej części.
Ostatnia próba miała zaś miejsce w "pokoju hotelowym" ostatnich minut filmu. Nie zostało to obrazowo pokazane w filmie, ale książka dokładnie wskazuje, że monolit bada psychikę i wspomnienia Bowmana. Dopiero po tym stwierdza, że ich praca została wykonana i ów człowiek gotów jest by stać się istotą wyższego stopnia.
17-07-2008, 14:15
|