CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,251
Liczba wątków: 29
(24-10-2022, 12:11)slepy51 napisał(a): Terrifier 2
Obejrzałem dopiero połowę, zaskoczony czasem trwania 2 godziny 20 minut. Nie wiem czy jako całość będzie dobre bo wydaje się, że to jednak zbyt długi metraż. Nie mam pojęcia czym to dalej wypełnią.
Jestem w stanie uwierzyć, że ktoś zemdlał i zerzygal się podczas seansu. Bo wygląda jak jakieś snuff movies robione w piwnicy. W sensie pod kątem chorych scen. Pod względem wykonania wygląda jak pełnoprawny horror kinowy, gdzie nie skapiono budżetu.
Ale... Nie przypominam sobie, żeby widział gdzieś wcześniej tak popierdolone i brutalne sceny.
I tak powinien wyglądać ten nowy bieda "Hellraiser"
EDYTA: skończone.
Druga część filmu jest niestety znacznie słabsza. Tak jakby brakło im już pomysłów. Autentycznie - zgon z połowy filmu to jest kulminacja obrzydliwości i choroby psychicznej twórców.
Dalej już totalny light i nuda. A dobre wrażenie psuje też idiotyczny finał. No i ocena spada.
Ale WIELKIE uznanie, że oni zrobili to za 250 tys. dolarów.
Nigdy bym nie przypuszczał.
5/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
26-10-2022, 17:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-10-2022, 02:54 przez shamar.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,490
Liczba wątków: 148
The Good Nurse
Niezłe to - taki bieda zodiakowo-mindhunterowski Fincher w klimatach szpitalnych.
Prawdziwa historia "Pielęgniarza śmierci" - Charlesa Cullena. W tej roli Eddie Redmayne - chyba najlepsza rola w jakiej go widziałem. Pewnie dlatego, że mega stonowana, gdzie nie ma miejsca na szarżowanie. Po prostu ma tą swoją pizdowatą twarzą grać miłego i wrażliwego gościa, który ma w sobie jednak jakaś nutkę bycia popaprańcem. I tak też jest. Na dokładkę Jessica Chastain, która w sumie nie ma za wiele do grania, ale ona to zawsze wartość dodana, więc fajnie, że jest.
Powolne, nieco chłodne kino, które jednocześnie krytykuje mocno rządową korporację, która of kors wolała wszystko zamiatać pod dywan niż autentycznie zabrać się za zwalczenie problemu. A ten Cullen to po prostu psychopata, który bez większego motywu zabijał sobie pacjentów w bądź, co bądź bardzo wyrafinowany sposób ;)
6-7/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
27-10-2022, 12:53
Fhtagn
Liczba postów: 5,334
Liczba wątków: 9
You might be the killer (2018) to, na pierwszy rzut oka, film meta o horrorach typu slasher, w stylu Final Girls. Jeśli komuś podobał się tamten film, z młodą Farmigą w roli głównej, to ten powinien tez przypaść do gustu - a jeśli nie, cóż, tym lepiej :) bo to jest dosłownie odwrócenie slashera. Z miejsca zostajemy wrzuceni w sam środek akcji i dopiero później, w miarę upływającego czasu, odkrywane są poszczególne karty i cała historia. Fajny pomysł, trzeba przyznać, ale jest kilka naprawdę dużych wad. Pierwsza i, moim zdaniem największa, to właśnie główny punkt wyjścia: wszystko dzieje się od razu, już, natychmiast, za szybko. Trupy padają na lewo i prawo, krew tryska, kończyny i głowy odlatują, a ja nie wiem, kto jest kim! Przydałaby się może nawet i dodatkowa godzina by całość nabrała właśnie odpowiedniej wagi, znaczenia, bo tak to nawet imion niektórych postaci nie da się odkryć.
Twist jest wspaniały: spanikowany koleś, jeden z opiekunów obozu dla dzieciaków w Luizjanie, dzwoni do swojej przyjaciółki, bo ktoś łazi i morduje ludzi. Streszcza jej co się stało, cofając się z każdym kolejnym mordem aż do pierwszego, a potem następuje przeskok do ostatnich zgonów i tzw. final girl właśnie. To samo w sobie jest fajne, ale dodatkowy twist jest jeszcze lepszy:
to ten koleś jest właśnie mordercą. Opętany przez zło nie panuje nad sobą i dokonuje rzezi! 8/10, jak nic. W ogóle główna rola idealnie by pasowała do młodego Bruce'a Campbella, a niektóre sceny wydają się być idealnie napisane pod Asha z Martwego Zła 2.
I plakacik, bardzo sympatyczny:
27-10-2022, 19:43
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Play Misty for Me (1971)
Debiut Clinta za kamerą. Niestety widać, że dopiero szlifował reżyserkę i najlepsze miał mieć przed sobą, bo jak na thriller to mocno rozwodnione i ze scenariuszem skaczącym po łepkach. To nie Hitchcock, ani nawet De Palma.
Pierwsze 30 minut to absolutne obyczajowe nudy i prawie zarządziłem sobie przerwę na drzemkę. Coś się zaczyna dziać przez środkową część filmu, kiedy to stalkerka pokazuje swą ciemną stronę, ale parę momentów przedobrzonych jednak zbyt mocno i niekoniecznie trzyma się to wszystko kupy. Finał niestety pozbawiony tego pierdolnięcia, a jeszcze to obcinanie włosów powinno znaleźć się w parodii gatunku od ZAZ-u. Do tego po drodze film zapomina na 15 minut czym jest i serwuje pod rząd dwa ciągnące się w nieskończoność zapychacze - bzykanko w lesie i festiwal muzyczny. Na plus niezła Jessica Walter w roli psychopatki i fakt, że przez dłuższy czas ogląda się to nienajgorzej.
5/10
27-10-2022, 23:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-10-2022, 00:08 przez Kryst_007.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,471
Liczba wątków: 29
Było W środku lasu Martwe Zło opuszczonych domów, były animowane maszkary w Vampire Hunter D i To my byliśmy po pierwszej stronie Class of Nuke 'Em High celem szukania The Blair Witch Project Ale spooktober trwa i znów wraca do krótkiej piłki:
Prophecy (1979) - horror ekologiczny. A czemuż nie? Wtedy ludzie się nie pierdolili. Jak ekolodzy blokowali wycinkę drzew, to ze sobą brali siekiery jako broń przeciw piłom spalinowym :).
Bardziej to się ogląda jako dramat społeczny dotykający problemu skażenia środowiska i praw Indian, zaś morderczego potwora nie musiałoby być. Widać, że do tematyki podeszli bardzo poważnie, ponieważ popromienny mutant to nie Hedora strzelająca laserem tylko zdeformowane zwierzę budzące współczucie. Z kolei jak szef trującej fabryki bardziej tu januszuje niż robi za złola z Kapitana Planety i w końcu też rozumuje swe błędy.
Gorzej jest z tempem, jest wątek jak żona głównego bohatera jest w ciąży i zastanawia się jak ten na to zareaguje (bo ten chce mieć dzieci), z którego w sumie nic nie wynika. Późniejsza masakra stoi wyłącznie po stronie ludzi widzą, że zmutowany potworek to młode zmutowanego miśka. Zamiast zostawić go, by matka go odebrała, to w trakcie ucieczki zabierają go ze sobą. Potem gnojek też chce pzegryźć tętnicę szyjną Talii Shire.
Dodatkowo to ten okres w Hollywood, gdzie biali grali Indian. Jeszcze to przechodzi gdy dany aktor swymi rysami twarzy ma jakieś tam podobieństwo (jak Michael Ansara w Manitou). Niestety, człowiek widząca Armanda Assante jako Indianina, nie powie "Winnetou jak patrzy!". Mogli chociaż pofarbować mu włosy.
7/10
28-10-2022, 20:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-10-2022, 21:36 przez OGPUEE.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,251
Liczba wątków: 29
(26-10-2022, 17:32)raven.second napisał(a): Barbarian (2022): . 8/10 :)
Ta ocena to: trolling albo ja oglądałem inny film.
Wtórne do bólu gówno, bezczelnie zerżnięte szczególnie z pewnej serii horrorów, z typowymi idiotycznymi zachowaniami bohaterów. Pierwsze pół godziny wzbudza ciekawość ale później zaczyna się już żenująca sztampa, ktora trwa do końca. Chciałem nawet dać 3/10 ale finałowa scena - twist, to jest kurva taki FACEPALM... Omijać z daleka
2/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
29-10-2022, 03:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-10-2022, 03:21 przez shamar.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Na ostatnią chwilę dołączam do spooktobera.
Nosferatu, eine Symphonie des Grauens (1922)
Filmowi stuknęła setka w tym roku, zatem koniecznie trzeba było zobaczyć. Wiadomo, archaizmów od groma, z których to milenialsi na sali mieli polewkę (szczególnie z hrabiego pakującego się do trumny za pomocą czarów z Harry'ego Pottera) i przyznam, że przy statusie legendy oczekiwałem czegoś bardziej obfitującego w gotycki klimat. Wciąż pojedyncze momenty bywają wyborne ze słynnym finałem na czele, a Max Schreck robi niezłe wrażenie przy pomocy charakteryzacji i zmanierowanych póz.
Remake w przypadku tego filmu był akurat konieczny, zatem chętnie rzucę okiem na wersję Herzoga, a i dam głowę, że Eggers obdarzy historię jakimś rozwinięciem.
7/10
House on Haunted Hill (1959)
William Castle został zapamiętany jako Hitchcock campu i przede wszystkim geniusz reklamy, który nie dopuszczał do tego, by widz podchodził do jego filmu obojętnie. To z kolei chyba jego najsłynniejsze dzieło, na którego premierze straszył zresztą kościotrup zwisający z sufitu.
Film, od którego przy tworzeniu kolejnych haunted-house-movies chyba najczęściej się ściąga motywację trzymającą bohaterów w nawiedzonej posiadłości - obietnicę grubego hajsu. Przestarzała ramotka, choć z paroma momentami faktycznie strasznymi i magnetyzującą prezencją Vincenta Price'a. Nie można tego powiedzieć o uczestnikach gry, którzy są strasznie nudni i bez prologu z Price'm mówiącym z offu, to o większości z nich wiedzielibyśmy zero. Do tego dziewczyna, z której ciągłego darcia mordy miała pośmiane cała sala. Ma film tą świetną końcową scenę z kościotrupem, jednak urywa się zbyt wcześnie i zostaje w towarzystwie napisu "The End" to uczucie pustki.
Z podobnych klimatów preferuję cztery lata późniejsze fantastyczne "The Haunting" Roberta Wise'a (nie mylić z familijnym remake'iem De Bonta).
6/10
29-10-2022, 09:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-10-2022, 09:46 przez Kryst_007.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,471
Liczba wątków: 29
The Ape - w sobotnie poranki leciały kreskówki, ja w sobotni poranek obejrzałem horror, gdzie Boris Karloff w śmiesznym wąsie ma konotacje z cyrkowym gorylem, bo z czegoś musi mieć na rachunki. Oryginalnie to był kandydat do zeszłego Halloween jako przedstawiciel lat 40. XX wieku, a i wcześniej robiłem nieśmiałe podejścia ograniczające się do ujrzenia jedynie czołówki. Podobnie jak w przypadku I Was a Teenage Werewolf oczekiwałem ramotkowego szrota i nie pomyliłem się. Początek przebiega dość zaskakująco, bo czołówka urwana jest z animowanego Dumbo, a początek to jak banda urwisów obrzuca dom kamieniami Karloffa (który ten gdy przyłapuje jednego z gnojków, nie łoi mu dupska). Pierwsza 1/4 to bardziej obyczajówka, a tak w sumie nic strasznego nie ma i można się domyśleć przebiegu wydarzeń. Co mogę pochwalić, to że mimo Karloff ma tu tytuł doktora, nie jest szalony bądź zły - jego motywacją jest chęć wyleczenia z inwalidztwa dziewczyny z sąsiedztwa. Także kostium goryla ma możliwość otwierania paszczy, więc taki tani nie był i aktor dość wiernie odwzorował ruchy naczelnego. No i można poświęcić chwilę, bo trwa ledwie godzinę.
4/10
29-10-2022, 09:39
Stały bywalec
Liczba postów: 12,471
Liczba wątków: 29
Kto zabił ciotkę Cookie? - tym razem nic z spooktoberu i powinienem to oglądać w w kwietniu, ponieważ akcja dzieje się Wielkanocą. Miałem jakoś przeświadczenie, że to produkcja brytyjska. Podoba mi się klimat południowego spokojnego miasteczka wzmagany przez muzykę i uczucie przemijalności. Oczywiście tożsamości zabójcy można się domyśleć (inna sprawa, że polski tytuł nie jest wierny). Jednak z czasem scenariusz odkrywa coraz więcej twistów rzucających co nowe to światło na resztę rodziny, a czarne charaktery niespecjalnie są czarne. Znakomita gra aktorska, zwłaszcza tytułowej Cookie. Pewnie dziś nie powstałby albo przynajmniej niektóre aspekty, bo najbardziej pewnym winy Charlesa Duttona (pierwszego podejrzanego) jest inny Murzyn. A także biały szeryf, od początku nie wierzy w jego winę i nawet gra z nim w celi scrabble'a :).
8/10
To było wczoraj, a dzisiaj...
Panna a netvor vel Piękna i potwór - w moim spooktoberze był polski horror kostiumowy z lat 70., to teraz na takowy czechosłowacki. Mimo, że to na podst. Pięknej i bestii, a w polskich kinach leciał z dubbingiem (który oczywiście gnije w archiwach Filmoteki Narodowej), to na pewno bym nie polecił dziecku (zresztą w wspomnianych polskich kinach był dozwolony od 12 lat). Koszmary gwarantowane.
A jak film? No... to się nazywa horror! Klimatu tu sporo już od samego początku jak orszak maszeruje we mgle, po czołówkę zilustrowaną obrazami czechosłowackiego Zdzisława Beksińskiego, po której jest zażynanie zwierząt na mięso ( Cannibal Holocaust lubi to!), a nawet jest scena jest Bestia ściga i rzuca się na jakiegoś jelonka. Jego miejscówa jest równie ponura jak ta z Disneya, ale jego jego miniony zamiast bycia śmiesznymi gadającymi przedmiotami to jakieś paskudne chochliki.
Jak dalej porównuję z Disneyem, to i tu Bestia jest krwiożerczy (w Disneyu oryginalnie miał przynieść truchło upolowanego jelenia :)) i morduje niewinnych ludzi, a zmienia się pod wpływem Julie, czyli tytułowej Pięknej. Czechosłowacka wersja odróżnia się od innych wersji tym, że przedstawia potwora nie jako coś ze świata ssaków (zawsze był to lew lub dzik), a coś w stylu drapieżnego ptaszyska. Jak na czechosłowackie warunki wykonanie stwora i jego sługusów dobre. Co mogę też pochwalić to... dubbing. Aktorzy grający tytułową parę nie przemawiają własnymi głosami, a widz tego nie dostrzega. Brawo!
Jedyny minus to, że decyzja Julie o zamieszkaniu z potworem przyszła nagle i nie było chyba momentu, gdzie dowiedziała o pechu ojca. I dowiaduje się człowiek, jak ona streszcza to potworowi. I po jakimś tempo siada.
8,5/10
30-10-2022, 20:45
Stały bywalec
Liczba postów: 12,471
Liczba wątków: 29
Zaa okna mgła, wokół ponure drzewa z niesprzątniętymi liśćmi i snujące się dusze dzieci Szatana proszące o strawę, czyli...
...31. i ostatni dzień października, czyli Święto Duchów. I z tego powodu zamiast jednego filmu na jeden dzień (jak to było z resztą miesiąca) jest, jak co roku, kilka-feature. I padło na 2 czarno-białe japońce oraz 2 amerykany z lat 80. (w tym miesiącu sporo zaliczyłem rzeczy z tej dekady), a pomiędzy nimi Włoch. Więc uzbrajam się w Monster Munche, żelki firmy Trolli, cukierki które zostaną po wizytach dzieci, i energetyki, no i daję:
Fright Night (1985) - szerzej tutaj.
5/10
Tetsuo, człowiek z żelaza - układałem listę i układałem... i przypomniałem, że tego tytułu nie widziałem. A wypadałoby zobaczyć. O kurbełe - japońska wersja Iron Mana mocno lynchowska. Jest sobie fetyszysta metalu, który postanawia zarazić swą pasją (dosłownie) jakiegoś księgowego. Trochę też przypominało niektóre teledyski Kazika poprzez chropowatość taśmy i kręcenie z ręki, zwłaszcza gdy pojawia się teledyskowy beat. A także kojarzyło mi się z Normanem McLarenem, szczególnie niektóre poklatkowe efekty specjalne. Warto ujrzeć, choć przyznaję że to nie tytuł dla każdego.
WTF?/10
Inferno (1980) - następny Dario Argento z głowy. O ile w Suspirii można było się domyśleć przebiegu fabuły, tak tu autentycznie zastanawiałem się jak kto się potoczy. Wpierw jakaś laska (w domyśle pewnie główna bohaterka) idzie zwiedzać stary dom, by skończyć w crossoverze u Fulciego, potem kolejna ledwie ucieka jakiemuś wampirowi, by skończyć z rąk mordercy z filmu giallo. I wtedy na główny tor wybija sie młokos z dziewiczym wąsem. Pojawia się tu tyle tropów, że przyznam się do swego skonfudowania Mniej koloru niż Suspirii, ale zdarzy się gdzieniegdzie klimatycznie pokolorowany kadr. Widać już przełom lat 70./80., bo stylowo to psychodeliczne seventisy, ale muzyka to mocne syntezatory. I mówiąc o wariactwie pozornie nieprzystającym do horroru, jak Mark odkrywa powoli tajemnicę Trzech Matek to w tle leci jakiś gotycki odpowiednik Queen. Jeszcze kontynuując wątek muzyczny to jak pielęgniarka chce ratować Marka, to muzyka brzmi jak motyw z Psychozy. Ze wszystkich obejrzanych przeze mnie Argentów ten póki co najsłabszy. Troszkę szkoda, bo sporo tu dobra.
7/10 z ciężkim sercem
Kobieta-diabeł - o dziwo nie robiło tego Toho, które stoi za ¾ klasyków japońskiego kina. Najmniej horrorowy/nadnaturalny z dzisiejszego maratonu i na dobrą sprawę w większości to dramat historyczny o dwóch kobietach startujących do śliskiego cwaniaka. Za to bardzo się dobrze ogląda. Dość surowy, głównie ze względu na świetne kontrastowe czarno-białe zdjęcia czy samą dawkę erotyzmu z nieukrywaniem sutków u obu pań. I choć groza bardziej jest sugestywna, to wejście tytułowej diablicy robi piorunujące wrażenie i wierzy się w strach postronnych. Chyba najlepsza pozycja z całego spooktoberu, polecam serdecznie.
10/10
Książę ciemności - w zeszłoroczne Halloween/pierwsze godziny Dnia Zmarłych omawiałem W paszczy szaleństwa z tzw. "Apocalypse Trilogy", zaś w tym roku nadrabiam ostatnią nieobejrzaną przeze mnie część z owej trylogii. Recenzja za jakieś dwie godziny :). EDIT: I po seansie. Tym razem to środkowa część trylogii najsłabsza, ale klimatu wciąż nie można odmówić (choć głównie robotę robi muzyka, też Carpentera). Zwłaszcza w drugiej połowie. Chyba to najbardziej kreatywne przedstawienie diabła/Szatana - esencja w postaci płynu do naczyń "Ludwik". Połowa postaci raczej do zapomnienia w tym główny hero z wąsem Asteriksa, najbardziej wyrazisty okazuje się Dennis Dun w roli nieudolnego podrywacza (który potem niejako osiąga swój cel - choć inaczej to planował ;)), no i pierwsza połowa nieco przynudza, choć może kwestia późnawej pory. Druga zaś wypada lepiej, nawet miałem energy drinking game, gdy starałem się wychwytać nieświadome autocytaty z reszty twórczości Carpentera np. jak tarasowali się przed opętanymi, to trochę mi przywodził na myśl Atak na posterunek 13. Efektów specjalnych mimo wszystko mało, ale jak się pojawiają, to objawia się dobra analogowa szkoła. Trochę mnie zaskoczyło, że wykładowcą/przewodnikiem ekipy badawczej jest nie-biały, a dokładnie dziadek z Trzech małolatów ninja - a mówią, że dopiero jest odpowiednia reprezentacja.
7/10
Chyba spooktober to będzie moja nowa tradycja. Więcej się obejrzy/nadrobi, a jest co wybierać.
01-11-2022, 00:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2022, 03:11 przez OGPUEE.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,334
Liczba wątków: 21
OGPUEE napisał(a):o dziwo nie robiło tego Toho, które stoi za ¾ klasyków japońskiego kina
No faktycznie. Może poza Rashomonem, Ugetsu, Sansho the Bailiff, Tokyo Story, Battles Without Honor and Humanity, Harakiri, The Human Condition, Gate of Hell, Fires on the Plain, The Ballad of Narayama, Pale Flower, Branded to Kill, całym cyklem o Zatoichim...
Ale hej, wypuścili większość Kurosawy i Godzillę, więc w sumie wszystko co istotne.
01-11-2022, 01:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2022, 01:29 przez Paszczak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,471
Liczba wątków: 29
Hard Rock Zombies - dziś Dzień Wszystkich Świętych. By uczcić ten czas zadumy nad zmarłymi obejrzę film o nieumarłych. Jak można domyśleć po tytule to jeden z tych bekowych filmów. Czyli o metalowach zamienionych w zombiaki przez niemiecką babcię-wilkołaka, karły w kiepskich maskach i laskę ubraną jak w Słonecznym Patrolu :). Z bekowych tanich horroro-musicali lepszy był był Nudist Colony of the Dead. Temu zwyczajnie brakuje polotu i zaangażowania (wiem, dziwnie to brzmi). Nawet makeup zombiaków to jedynie pomalowanie się białoszarą farbą. Pierwsza połowa znacznie mniej walaszkowata, w przeciwieństwie do drugiej gdy już metalowcy powstają z grobu - wtedy szaleństwo się pojawia. I w 42. minucie pojawił się zwrot akcji (też będącym w sumie kliszą), którego się szczerze nie spodziewałem. Co mogę pochwalić, dobre wykonanie muzyki - chyba to jest najważniejsze. Właściwie 1/3 filmu to jak tytułowy zespół odstawia jakieś wideoklipy.
4/10
Balerina - zwiastuny tegoż filmu widziałem wielokrotnie podczas mojej pracy w kinie. Wyglądała OK, choć na pierwszy rzut oka to kolejna z tych taśmowo sprowadzanych do kin europejskich animek. Potem czytałem, że jakiś status kultowca otrzymała, a nawet Nostalgia Critic zdążył machnąć recenzję (!) i może warto ujrzeć, bo dziś leci w TV. Zwłaszcza, że polskie zwiastuny nie miały krindżowych porównań do innych animacji i szczucia celebrytami w obsadzie. Co mnie zaskoczyło? Antek Królikowski gra główną postać męską w polskim dubbingu. Ou.
Raczej nie moja bajka, ale domyślam się skąd mogą być miłe wspomnienia. Animacja też jest ładna i podoba mi się, że projekty postaci zdecydowały się na bardziej realistyczny wygląd bez żadnych kreskówkowych stylizacji, a najbardziej groteskowo-śmieszna osoba (czyli dyrektor sierocińca) wygląda realistycznie. I bardziej to spokojna obyczajówka. Fabuła standardowa - "walcz o marzenia" i romantyzacja baletu (do którego po Czarnym Łabędzie mam awersję). Potem nawet zmienia się to w film sportowy. Oczywiście można się domyśleć przebiegu fabuły i odkrywania potencjalnych twistów. I jest sporo kliszy, choć nie są takie przejaskrawione jak w innych animacjach. Także liar revealed potoczył się innym tropem i rozwiązanie miał w połowie filmu, a nie przed finałem.
Miałem zdeczka WTF-a, gdy na początek dali jakąś anglojęzyczną popową piosenkę. I tak popowe kawałki early 2010 wybijają się w animacji dziejącej się w XIX-wiecznej Francji. Chyba to taki mój jedyny minus.
Odnośnie polskiego dubbingu. Jeden z aktorów bardzo dobrze oddał rosyjski akcent jednej postaci i jak sprawdzałem Dubbingpedię był Polakiem. Królikowski najsłabszy z obsady i najmniej pasujący. Za to najlepiej wypadł Radosław Pazura jako wymagający nauczyciel baletu.
Jakbym miał córkę, na pewno bym jej zarzucił do oglądania.
7/10
01-11-2022, 23:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2022, 23:13 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,490
Liczba wątków: 148
Barbarian (2022)
Lekką ręką TOP5 tego roku, jak do tej pory. Siadło niesamowicie, tym bardziej, że o filmie nie wiedziałem nic. Wziął mnie całkowicie z zaskoczenia - zobaczyłem, że jest coś takiego na Disney+, więc odpaliłem.
Mega zaskakujący seans, napięcie niesamowicie umiejętnie budowane. Tak naprawdę nie wiadomo czego można się spodziewać. Twisty nie dla samego szokowania, a bardzo sensownie wplecione w fabułę. Bohaterowie też wydają się mieć nieco więcej oleju w głowie - jedynie ta dwójka policjantów taka se - niż standardowe postacie prezentowane w horrorach. Świetna praca kamery, momentami bardzo efektowna. Chyba największe zastrzeżenia mam do finałowego aktu, który jednak nie wpływa na ogólną ocenę. Przedni seans!
8/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
02-11-2022, 00:04
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,251
Liczba wątków: 29
Następny tego gniota ocenia tak wysoko. Nie wiem, co się dzieje z ludźmi..
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
02-11-2022, 01:45
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,526
Liczba wątków: 374
Pelivaron napisał(a):Lekką ręką TOP5 tego roku, jak do tej pory.
Obejrzałem na razie 2/3 filmu i jest mega wiksa :) No nie spodziewałem się czegoś takiego.
02-11-2022, 13:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-11-2022, 13:59 przez Mental.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,471
Liczba wątków: 29
W sensie pozytywnym czy negatywnym :)?
02-11-2022, 15:56
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,526
Liczba wątków: 374
W pozytywnym oczywiście. Klimat jest super i to naprawdę straszy. Dzisiaj wieczorem dokończę.
02-11-2022, 16:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-11-2022, 16:15 przez Mental.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,251
Liczba wątków: 29
Jeśli nie napiszesz, że finał to wyjątkowe gówno - będziesz przeklęty. To jest facepalm facepalmów.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
02-11-2022, 17:17
Red Crow
Liczba postów: 12,668
Liczba wątków: 50
Terrifier 2
Podobnie jak w jedynce film niesie postać klauna i wszystkie sceny z nim. Szkoda, że jest ich na dobrą sprawę niewiele jak na tak absurdalny metraż. Tyle dobrego, że jak już są to konkretne, a gore jest naprawdę efektowne. Finał za to wlecze się jak gówno. W sumie zgodzę się (!!!) z shamarem, że najlepsze film serwuje w pierwszej połowie, czego kulminacją jest słitaśna scena w sypialni. Potem już generalnie bieda. Ale przyznaję, że widać progres względem jedynki, także chętnie rzucę okiem na kolejne odslony (które, patrząc na spektakularny sukces dwójki, są nieuniknione).
02-11-2022, 19:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-11-2022, 19:08 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,092
Liczba wątków: 7
Nie dość, że dwóch użytkowników chwali Barbariana, to jeszcze Shamar mówi, że to gniot. No nie ma większej rekomendacji, będzie oglądane.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
02-11-2022, 19:07
|