Bond - temat ogólny
Cytat:Efekty mnie nie obchodzą, wystarczy sam fakt, że jest, choć fabularnie jest zbędna. Wbrew pozorom feminizacja współczesnego kina nie musi polegać na tym, że kobiety zawsze są super i wszystko im wychodzi.
No jeśli feminizm może polegać też na tym, że kobiety w pewnych rolach są zbędne i nic im nie wychodzi, to ok, mamy tu od zajebania feminizmu Duży uśmiech Ale to dla mnie akurat żaden problem (choć tę postać bym wywalił jakby to ode mnie zależało).

Odpowiedz
(31-10-2022, 15:50)Gieferg napisał(a): No jeśli feminizm może polegać też na tym, że kobiety w pewnych rolach są zbędne i nic im nie wychodzi, to ok, mamy tu od zajebania feminizmu Duży uśmiech

Raczej ma polegać na tym, że zamiast facetów wstawia się kobiety (nawet tam, gdzie nie pasują, są zbędne) i oczywiście są silne/równe facetom i działają, a nie czekają na działania facetów. Jak pisałem chodzi o sam fakt uzyskiwania jakichkolwiek parytetów, a nie o efekty, bo te są z góry skazane na porażkę, skoro współczesne feministki cały czas wyważają otwarte drzwi.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Jak się musisz czepiać takich pierdół, to chyba znaczy, że film nie ma żadnych prawdziwych problemów Uśmiech (akurat ma, ale je ignoruję, za dobrze się bawię, żeby się nimi przejmować).

Odpowiedz
Ten film ma od groma problemów. Teraz rozmawiamy zdaje się o czymś innym Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Problemami filmów to się zaczynam martwić kiedy mi się nudzi w trakcie oglądania Język

Odpowiedz
Craig tłumaczy dlaczego musieli zabić jego inkarnację Bonda.
1. Trzeba serię znowu zresetować.
2. Żeby dali mu święty spokój i już go nie prosili, by wracał w kolejnych częściach. No i żeby mógł grać w innych rzeczach.
Duży uśmiech
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Niech spierdala :)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Pewnie chce się skupić na graniu w serii "Na noże" gdzie gra ciekawszą rolę niż Bond.

Wysłane z mojego ANE-LX1 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
Znamienne, że łatwiej przychodzi mu granie detektywa geja od szpiega kobieciarza. Im dłużej rozmyślam o jego kadencji tym bardziej dostrzegam jak totalnie nie rozumiał tej postaci i od skyfall grał kogoś zupełnie innego
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
W zasadzie zastanawiam się, jak w ogóle można nie rozumieć tej postaci. Przecież Bond to nie jest jakiś wielce skomplikowany psychologicznie bohater...
No, ale porządnego Punishera też nie potrafią zrobić, a to jeszcze prostszy charakterologicznie protagonista.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Będzie jak z Brosnanem. Jego filmy będą się starzały gorzej i gorzej (podczas gdy klasyki z pierwszych trzech dekad pozostaną na topie) aż w końcu przyjdzie czas na artykuły w stylu "Czy nadszedł czas na ponowną ocenę Bondów Daniela Craiga" tak jak to teraz jest z Brosnanem, gdzie nawet na Die Another Die ludzie patrzą już przychylniejszym okiem.

Odpowiedz
IMO największym problemem DAD i to za co mu się dostaje to niewidzialne auto, zmiana twarzy przez zmianę dna i surfing na falach. Przez te trzy kretyńskie pomysły nie zwraca się uwagi na zmyślną intrygę wziętą wprost z książkowego Moonrakera.

Nie wiem jak z perspektywy czasu ludzie będą oceniać Craiga, ale trafiłem już na dwa rankingi, gdzie jest na ostatnim miejscu, co jeszcze dekadę temu było nie do pomyślenia. Wszystko tak naprawde zależy od następcy. Brosnan miał długo fatalne opinie, bo Craig miał ekstra wejście, ale Brosnan początkowo też był odbierany super bo Goldeneye wjechało jak dzik w żołędzie po długiej przerwie
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Brosnan za GoldenEye, Craig za Casino Royale i rzadziej Skyfall. I te filmy lubię, ale przy okazji kolejnych maratonów serii (od których sobie odpocznę na kilka lat) podchodzą do okresu po latach 80. z mniejszym entuzjazmem. I nie chodzi o koniec Zimnej Wojny, chyba po tym okresie Bond przestał być tak "niepowtarzalny" i dostosował się do konkurencji pod pewnymi względami. No ale wiadomo taki GoldenEye czy CR są pierwszorzędnymi akcyjniakami. Co popsuło opnie o Brosnanie były kiepskie i coraz bardziej zboczone skrypty Purvisa i Wade'a. Zostali jeszcze do początku ery Craiga, ale ich wpływ był tak naprawdę niewielki i pozostali scenopisarze nie mieli o nich zbyt wiele dobrego do powiedzenia. Natomiast kadencję Craiga zniszczyła próba uczynienia z serii tym czym nie jest, zapewne w celu "przekraczania granic". Za czasów Connery'ego (szczególnie w latach 60. niezaprzeczalnie najwspanialszej dekadzie w dziejach cyklu) była pewna historia, pewna eskalacja wydarzeń, ale Bond pozostał Bondem. Nie był ani Bondem żółtodziobem, ani Bondem zmęczonym weteranem.
I na pewno nie będę pierwszy, który zauważył, że kompletnie zawalili progres historii. Od pierwszej misji Bonda i króciutkiego epilogu zwanego Quantum of Solace przechodzimy płynnie od Bonda staruszka i jedna tajemnicza, zła organizacja została płynnie zastąpiona inną. No i Bond popełnia samobójstwo. Mieliśmy przeżyć catharsis? Jakbyśmy obejrzeli jakąś epicką sagę od deski do deski i satysfakcjonujący koniec? A potem płacz, że ludzie chętniej oglądają Mission Impossible, która regularnie jest reklamowana jedną, wielką sceną kaskaderską. A Bond kiedyś robił takie rzeczy regularnie i to zwykle jeszcze przed napisami początkowymi, a nie jako główną atrakcję. W miarę kompetentnie poprowadzona ta seria jest w stanie pożreć wszelką konkurencję, ale to już chyba nie te czasy. Teraz zachętę ma stanowić nie jakaś eksperymentalna mini-łódź podwodna, którą Cubby Broccoli zobaczył w magazynie i z miejsca zdecydował, że chce takie coś w filmie. Teraz mamy się ekscytować zapowiedzią, że Bond będzie chętniej uzewnętrzniał swoje uczucia.

Odpowiedz
Cytat: Od pierwszej misji Bonda i króciutkiego epilogu zwanego Quantum of Solace przechodzimy płynnie od Bonda staruszka

To samo zrobił Nolan z Batmanem, w sumie prawie to samo zrobiono z Rocky'm.
Standardowego Bonda "in his prime" masz we wszystkich wcześniejszych filmach.

Cytat:jedna tajemnicza, zła organizacja została płynnie zastąpiona inną

Przecież to jest wciąż jedna i ta sama organizacja, dla której pracuje Mr. White. W drugim filmie nie pada jej prawdziwa nazwa i tyle.

Cytat: A potem płacz, że ludzie chętniej oglądają Mission Impossible
M:I niby obejrzę, a miesiąc później nawet nie wiem o czym było. Nieangażująca i mdła seria.

Odpowiedz
Cytat: Zostali jeszcze do początku ery Craiga, ale ich wpływ był tak naprawdę niewielki i pozostali scenopisarze nie mieli o nich zbyt wiele dobrego do powiedzenia
Przecież chłopaki dalej w tym siedzą. NTtD to ich dzieło. Casino Royale i QoS poprawiał Paul Haggis dlatego są jakieś, Skyfall i Spectre na planie przepisywał Mendes dlatego są dziury logiczne, a ostatni film to chyba w całości już ich dzieło
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Przynajmniej według książki Nobody Does It Better ich wpływ był marginalizowany. Albo piszą jakąś wczesną wersję, a potem niewiele z tego zostaje w finałowej wersji. Ale ta książka powstała przed NttD. Paul Haggis ewidentnie nie ma o nich zbyt dobrego zdania. Ja naprawdę nie chcę wiele. Niekontrowersyjny wybór na Bonda, ciekawe lokacje, co najmniej jeden stunt, który zapisuje się w historii. Po takim eksperymencie jak era Craiga warto sprawdzić jak wyjdzie taki bardziej tradycyjny Bond, bez wątków do rozwinięcia w następnych częściach. Myślę, że marka nadal jest bardzo mocna. To nie to samo co po Daltonie (którego lubię) kiedy seria nie tylko z powodu sporu do praw autorskich znalazła się na takim dnie, że gdy EON przeprowadził sondaż okazało się, że większość przedstawicieli młodego pokolenia nie ma pojęcia kim jest Bond, albo uznawali, że to seria dla "tatuśków".
A Bond pokazujący uczucia jest spoko tylko w ograniczonych ilościach i chyba nic nie przebije...Moore'a i sposobu w jaki w mgnieniu oka zmieniia się jego nastawienie i od razu ucina temat jego żony. Bardzo niedoceniany moment. I Bond nie potrzebuje więcej.

Odpowiedz
Tak, tak, tak.

https://www.cbr.com/james-bond-downton-abbey-dan-stevens-odds/?utm_medium=Social-Distribution&utm_campaign=Echobox-CBR&utm_source=Facebook#Echobox=1669311016

Napisane dla was na moim RMX3363 przy użyciu Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Bukmacherzy sobie coś tam wyliczają, a potem Barbara Broccoli wybierze kogoś, o kim nawet nie pomyślelibyśmy, że może być Bondem, bo zobaczyła go w jakimś filmie BBC w trzeciorzędnej roli Uśmiech
Ale żeby nie było - kandydatura nawet spoko.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Oo dawno nic nie było o kandydaturze Stevensa. Gość jest rewelacyjny, albo on, albo Jamie Dornan. Nikt inny.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
(25-11-2022, 13:09)Dirk napisał(a): Bukmacherzy sobie coś tam wyliczają, a potem Barbara Broccoli wybierze kogoś, o kim nawet nie pomyślelibyśmy, że może być Bondem, bo zobaczyła go w jakimś filmie BBC w trzeciorzędnej roli Uśmiech
Tak będzie.
Co nie zmienia faktu, że przez najbliższy rok będziemy tutaj widzieć wrzucany co kilka tygodni "news" z wszelakich stronek informujący, że Stevens/Cavill/Elba/Hardy/Jean Page jest właściwie pewniakiem, bo widziano go na siłowni jak rozpoczął przygotowania do roli 007 Uśmiech

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Quantum of Solace (Bond 22) Q 498 81,350 16-12-2025, 00:15
Ostatni post: samuuel



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości