Ale grubiutki był wtedy Michael J. Fox...
10-11-2012, 22:38
|
Zakurzone klasyki mrocznego s-f
|
|
W temacie była wymieniana Klasa '84. A o to ma opinia - film-proroctwo! Mógł mieć akcję równie dobrze w obecnych czasach. Samowola gówniarzy-popierdoleńców, olewanie ich wybryków "bo to dzieci", ichnie nadopiekuńcze mamuśki wyręczające ich we wszystkim, nauczyciele udupiani za próbę powstrzymania ich, kretyni-dyrektorzy olewający to wszystko, policja z związanymi rękoma... Kręcił to gość od cudownego, ale niezbyt poważnego i wysokich lotów "Commando" - i tu niespodzinaka. Powaga pełną gębą, nie ma płaczliwego Freddiego Mercury'ego w kolczudze, a są doskonałe kreacje gangu Stegmana, a także Perry King stworzył dającą się lubić i realistyczną postać odważnego nauczyciela nie będącego przesadnym madafaką. Czepialstwo miałbym do zostawienie żony samej w domu, gdy grasują nienawidzące Ciebie gnojki. Niech będzie, że nadaje dramaturgii w budzącym napięcie i klimatycznym finale.
Ale grubiutki był wtedy Michael J. Fox... 10-11-2012, 22:38
Odkurzam temat, by zapodać recenzję szrota z 1982 pt. "Nighbeast"
Oto na nasz świat przybywa kosmita, który wszystkich dezintegruje pistoletem laserowym (może spodobały mu się efekty, bo ofiary efektownie giną) albo wyrywa flaki. Bo tak. Pachnie na kilometr niskim budżetem, w scenach akcji są powtarzające się ujęcia, gra aktorska to jakiś żart, to samo fabuła służąca będąca zlepkiem scen jak kosmita zabija kolejnych nieszczęśników, to siwe afro wąsatego szeryfa, tytuł jest kłamliwy, bo kosmita atakuje także za dnia, sceny walki są kiepskie, na cholerę dodatkowi villainowie w postaci jakiegoś wujka Rona robiącego za harleyowca oraz burmistrza Alojzego Bąbla? Jednakże jest parę momentów, gdzie człekowi gęba się uśmiecha. Kosmita chociaż głupio wyglądający to wykonany został solidnie. Krytycy zapierdalających na golasach ufoków będą zadowoleni, bo nasz tytułowy potworek ma stylowy, srebrny kombinezon. Zdjęcia nawet wyglądają przyzwoicie i klimatycznie. O efektach lasera także wypowiedziałem się. Muzyka również klimatyczna. Ale wiecie kto stworzył ten soundtrack? Sam cholerny J.J. Abrams. 01-03-2017, 22:22
Deadly Spawn - kosmiczna xenomorpho-pijawka przybywa na naszą planetę i po zabiciu dwóch obozowiczów chomikuje się w domku jednorodzinnym i robi killing spree. Jest parę 80s stereotypów, np. dzieciak, główny bohater, to fan klasycznych horrorów i sf. Pamiętam jak military narzekał, że w Stranger Things było zbyt nachalne w odwołaniach do 80s i pokazywało najbardziej stereotypowe, oczywiste szlagiery. Tu fajnym mykiem było to, iż młody zamiast ubóstwiać oczywiste klasyki, to wymienia kilka bardziej mniej znanych powszechnemu widzowi (oprócz "Frankensteina" wymienia "Mole People" czy "It! The Terror from Beyond Space"). Plusem jest także, ze bohaterowie w wyniku ataku tytułowego potwora zachowują się jak najbardziej racjonalnie (np. tarabanują się w pokoju i nie zamierzają wychodzić, póki zagrożenie minie, a jak mają zwiać to trzymają się razem za ręce) i przez to im kibicowałem. Efekty są świetne jak na film klasy B, a najlepsza jesy scena wypluwania głowy jednego z bohaterów, z której odpadają kawałki skóry - wow! Pomijając kilka zapychaczy i slabowite aktorstwo, to całkiem przyzwoity film i spokojnie można zapuścić w Halloween. Ja polecam!
03-04-2017, 23:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2017, 23:45 przez OGPUEE.)
Ech! Zawsze jak znajdę gdzieś ciekawy temat, to się okazuje że ma on już kilka, kilkanaście lat :/
A mógłbym tu trochę zdziałać, bo jako niegdysiejszy współwłaściciel Wypożyczalni kaset video - mającej na stanie prawie 1000 pozycji z fantastyką - łatwo dałbym radę trochę tytułów podrzucić... Ledwie 10 lat się spóźniłem :P Ale i tak dla potomnych coś zostawię ;) Pierwsza część "Skanersów" Cronenberga. Choć i następne części oraz spin off'y "Scanner Cop" też nieźle chodziły, jednakże nie były już mroczne jak "1", a skoncentrowane na akcji. https://www.filmweb.pl/film/Skanerzy-1981-9374 Japoński cyberpunk w konwencji industrialnego postapo z mechem bojowym w roli głównej - "Gunhed". https://www.filmweb.pl/film/Ganheddo-1989-156788 Kolejne połączenie "Obcego" i "Głębi" (aka "Otchłani") czyli podwodna "Szczelina". https://www.filmweb.pl/film/Szczelina-1990-152935 I na koniec film z 1991 roku, z Rae Dawn Chong w roli głównej (ciągle wtedy pamiętanej jako partnerka Schwarzeneggera w "Commando") o polowaniu na kosmicznego przestępcę który... pożyczał sobie ludzkie głowy, urywając je właścicielom. "Dłuznik" (The Borrower). https://www.filmweb.pl/film/D%C5%82u%C5%BCnik-1991-91853 To jedyny film wydany przez NVC, bo reszta to Pleograf, Vision i ITI. I to tyle... Pozdrawiam ewentualną zbłąkaną duszę która tu może kiedyś zajrzy... 01-12-2020, 01:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2020, 17:08 przez Montago.)
Gunhed - fun fact: film powstał na podst. jednego z dwóch scenariuszy do przyszłego filmu z Godzillą wyłowionych w konkursie zleconym przez Toho. Ostatecznie wygrał ten do Godzilla kontra Biollante, a ten drugi przerobiono na Gunhed. Zdziwiło mnie, że miało to dystrybucję w Polsce, bo z Japonii to tylko powszechne były animce w latach 90. OK, Godzille też były dystrybuowane u nas, ale pewnie działał jakiś sentyment z PRL-u. A nawalanki z cyborgami i podobnymi cholerami to były bardziej obecne w USA, za którym Polacy przez lata tęsknie wypatrywali.
Trochę przypomina jakąś grę video pokroju Contry. Mimo fajnego premise'u nie jest ciekawie. Ekipa szybko zostaje odstrzelona i zostają tylko Japoniec, bieda-Cynthia Rockthrock i dwójka smarkaczy. Jako, że to japońska produkcja, to nie-Japońców grają tamtejsi imigranci, którzy z aktorstwem nie są za pan brat. Gra aktorska dokładnie ta sama co w pierwszym Resident Evil (tym growym na PSX-a). Nie pomaga też, że połowa obsady Japończyków dukających Engriszem bądź nawijająca z lenistwa japońszczyzną. Montaż też jest do kitu i momentami musiałem przewijać i analizować co się dokładnie wydarzyło. A i maszyny są do siebie podobnymi klocami i można sie pogubić, zwłaszcza że wszystko jest skąpane w ciemnych, metalowych lokalizacjach. Co mogę pochwalić to niezłe efekty specjalne i generalnie wykonanie techniczne nie ma się czego wstydzić (no... może Bio-robotów bedących kolesiem w zasyfiałym hazmacie i doczepionym metalowym badziewiem). I dzieci jeszcze w miarę uchodzą. No i syntezowa muzyka pasuje i wymiata. Zwłaszcza piosenka na końcu: 4-5/10 23-12-2022, 23:26
W ramach weekendowego odmóżdżenia postanowiłem wrócić do złotej ery VHS i sprawdzić, czy klasyki z wypożyczalni które robiły wrażenie za dzieciaka są jeszcze oglądalne. Wziąłem więc na tapet trylogię Cyborga ;) Na marginesie - w 2016 Pyun rozpoczął zdjęcia do ostatniej już odsłony (nazwanej roboczo The Dark Rift), ale 2 lata później uznał, że nie dokończy postprodukcji ze względu na problemy ze zdrowiem. Ale już wracając do sedna, czyli trylogii:
Cyborg - widać, że Pyun chciał zrobić ten film z serduchem i miał jakiś tam pomysł na uniwersum. W montażowni jednak doszło podobno do srogich cięć, w czym maczał palce sam JCVD. Jest to więc ostatecznie śmieszny, tani ripoff klasyków science-fiction, który cierpi na braki w budżecie, żałosną wręcz fabułę i dziury logiczne wielkości krateru. To, co najlepsze dzieje się na samym początku - pięknie wprowadzający w wastelandowe realia narrator, pierwsze scena w opuszczonym mieście (ukrzyżowana, naga kobieta - wow), nawet scena z poklatkowym efektem przedstawiającym głowę androida nie jest tak tragiczny. No ale im dalej tym gorzej. W gruncie rzeczy to film o chodzeniu po lesie oraz po opuszczonych kompleksach fabryk. Pyun uznawał, że skoro już mamy postapokalipsę w naturalnym wydaniu to trzeba korzystać ze scenografii jak się da bo nikt nie zapłaci za lepsze rzeczy. Efektem są niesamowite wręcz dłużyzny i sceny walk, które wchodzą naprzemiennie z dennymi dialogami i flashbackami z przeszłości bohatera (JCVD w peruce wygląda komicznie). W zasadzie materiału jest tu na 45-minutowy odcinek serialu. Jeszcze na chwilę pod koniec Pyun punktuje sceną z ukrzyżowaniem, a wkurw Van Damme'a jest nawet spoko, tylko że dalej mamy już szybkie przejście do finału i dziurę logiczną (jak bohater z laską dotarli do miasta szybciej niż złol?). Reasumując - nie broni się po latach, jest momentami bardzo źle, a pojedyncze fajne patenty nie są w stanie poprawić jakości ogólnej. Nie robi również tego soczysty cycuszek i pupcia Deborah Richter. To, że bohater grany przez Van Damme'a nie skorzystał z okazji jest dla mnie niepojęte. A złol jest tak zły, że aż wali od niego karykaturą (i pachnie drewnem). 2/10 Cyborg 2 - sequel znamy z tego, że wprowadził na "większy" ekran 17-letnią Angelinę Jolie. W gruncie rzeczy ta odsłona nadrabia to, czego nie miała pierwsza - całość opiera się na spółkowaniu (już wprowadzenie zrywa z konwencją jedynki), bo taki też cel przyświecał tworzeniu cyborgów (miały "kusić" wrogów i ich zabijać). No, a skoro nowym modelem jest młodziutka Jolie to wiadomo, że znajdzie się niejeden, który chciałby się w niej rozgościć i jest to akurat instruktor sztuk walki ;) Właściwie, to jest to wręcz koktajl w którym zmieszano Łowcę Androidów, kino noir, Terminatora, kino kopane i jeszcze wiele innych dzieł. Fabuła i scenariusz są trochę lepiej poukładane niż w jedynce, choć nie brakuje wręcz głupich odchyłów (jak motyw wróżenia u jakiejś chinki). Na pewno fajnym pomysłem jest tu występ Jacka Palance'a (szkoda, że nie utrzymano w tajemnicy jego wizerunku do końca), zabawna jest też momentami chemia między Jolie i Koteasem ("hmm, ciekawe, Twoja krew jest słodsza niż moja"). Czuć pełną C-klasowość, ale nie jest też absurdalnie biednie jak w jedynce. Nie mniej to nie jest dobry film, ale ma swoje momenty. Przypisuję się do obozu, który uznaje dwójkę za lepszą część w tej trylogii. 3, momentami 4/10 Cyborg 3: The Recycler - reżyser ten sam co w dwójce, a mimo tego wygląda to biedniej. Tak jakby gość za kamerą nagle zapomniał, że wcześniej udało mu się stworzyć nawet strawne dziełko z gatunku słabych, ale klimatycznych s-f. Tutaj mamy pełen obraz pustkowi (prawdopodobnie przez brak kasy) i durnowaty wręcz pomysł, aby bohaterka z części 2 (poszedł recast, Jolie dała sobie siana z występem) była w ciąży (!!!) ponieważ była pierwszym modelem z cybernetyczną macicą (lol). Scenariusz i fabuła to jeden wielki WTF, tak samo WTF wygląda scena aborcji, którą funduje sobie bohaterka przez kabel USB (serio). Film pewnie powstał tylko dlatego, aby zerżnąć z fanów jedynki ostatnie dolary, bo wygląda arcykomicznie i śmiesznie na każdym etapie. A już reklamowanie go twarzą McDowella było scamem, bo chłop ma może 2 minuty czasu ekranowego. 1/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
15-01-2023, 13:17
Jedynka wyszła jakiś czas temu w wersji "reżyserskiej". Czy lepsza? Nie wiem.
Dwójka, pamiętam, miała fajny mroczny klimat. A z 3 pamiętam... Tylko R. Lyncha. I tą mam ochotę właśnie powtórzyć.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 15-01-2023, 13:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2023, 13:23 przez shamar.)
Lynch na początku jest całkiem zabawny, ma też swoją "scenę dekady":
ale potem zmienia w błazna i kończy jak błazen. No a jego henchmen to materiał jak nie udawać aktora jeśli nie ma się nawet grama pojęcia o tym zawodzie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
15-01-2023, 13:39
A "Cyborg" ma temat. Można tam przenieść.
No i zrobiłem powtórkę 3. Film klasy C lub nawet D. Ale spodziewałem się czegoś gorszego, na poziomie "Paco" albo "Nemesis". Najbardziej rozwala mnie w tych filmach jak nieudolne są te sceny akcji, gra aktorów, logika ogólnie. Jak oni to kręcą? Nikt nie widzi, że to tandeta i fuszerka czy celowo mają to gdzieś i szkoda im robić dubla? 3/10 I chlopak z "Gremlins" jako prawie główny bohater. Prawie bo na ekranie było go mniej niż Luncha.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 27-01-2023, 13:59
Outland - w sumie taki western w kosmosie. Najwiekszy plus taki, że film sprawia wrażenie jakby jego akcja rozgrywała się w uniwersum Obcego. Scenografia dobrze się prezentuje, całość ma fajny klimat, a i fabuła do pewnego momentu jest interesująca, gorzej, że kiedy już dowiadujemy sie o co chodzi i docieramy do trzeciego aktu, film się kompletnie wykłada - finał jest nudny i rozlazły, napięcia brak, a to , co działało w obcym, kompletnie nie działa, gdy zamiast kosmicznej bestii bohater stawia czoła kilku uzbrojonym kolesiom, których widzimy po raz pierwszy i którzy chyba nawet słowem się nie odzywają.
6/10 03-03-2023, 12:00
Buck Rogers in the 25th Century (1979)
Zastanawiam się KTO się na kim wzorował. Wygląda, że Lucas na komiksach o Rogersie a później twórcy filmu/serialu o Rogersie na "Star Wars". Ależ jaka jest PRZEPAŚĆ w jakości. Ten film wygląda jak z lat 60. But hell... 3/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 21-08-2023, 20:01
Filmy z serii "Carnosar" to nie są może jakieś klasyki ale myślę, że te dwa mocarne opracowania o kulisach ich produkcji mogą zainteresowanym rzucić trochę światła, dlaczego tak się stało i ogólnie jak wyglądało tworzenie filmów przez/dla guru niskobudżetowego kina Rogera Cormana. Polecam.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
05-11-2023, 17:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2023, 17:34 przez slepy51.)
Oglądałeś je?
Ostatnio byłem na fali oglądania przeróżnych crapów klasy z i exploitationów z lat 70-80-90 i miałem je na liście, ale jednak nie starczyło mi już siły, a i również trudno jest znaleźć w necie dobrego ripa. Warto? 05-11-2023, 20:25
Ja wiem? Jak nie widziałeś to dwa pierwsze w sumie można zobaczyć, nie są to jakieś wybitne filmy nawet w swojej klasie ale na pewno wyróżniają się tym, że dużo horrorów sci-fi z dinozaurami nie ma, jest w nich też trochę tego 9'tisowego uroku niskobudżetowego kina, które choć było robione po taniości, to bez użycia kompa i tandetnych CGI. Nic rewelacyjnego, ale jeśli wiesz na co się nastawiasz to można miło spędzić czas z piwkiem w ręku. No i jest trochę fajnego goru z czasów, kiedy kobiety i osoby pigmentododatnie nie mogły w tego typu filmach czuć się bezpiecznie :)
![]()
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
05-11-2023, 20:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2023, 20:45 przez slepy51.)
To może je obejrzę, tylko w sklepikach nie ma zbytnio wyboru :( . A Mosquito z 1995 widziałeś? Horror sf o gigantycznych komarach. Są tam naprawdę świetne marionetki i efekty praktyczne.
edit och, no gify zachęcają. One są z jedynki? 05-11-2023, 20:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2023, 20:57 przez Derelict Machine.)
Gify są akurat z dwójki, ale w jedynce też jest trochę krwi i podrobów :) "Mosquito" pewnie kiedyś widziałem ale nie zapadł mi jakoś szczególnie w pamięć, ale jak mówisz, że są świetne efekty praktyczne to może warto będzie sobie go odświeżyć. Co innego podobny tematycznie "hit" VHSów "Skeeter", znany u nas pod tytułem "Komary śmierci" - potężnej wielkości crap, który trzeba zobaczyć na własne oczy żeby uwierzyć, co tam się odpierdala - ale to wiadomo, jak większość tego typu produkcji kino dla koneserów ;)
Derelict Machine napisał(a):w sklepikach nie ma zbytnio wyboru :( Tu masz wszystkie trzy części - https://gozofinder.com/cse/ulozto/en?query=carnosaur&type=video
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
05-11-2023, 21:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2023, 21:34 przez slepy51.)
Spoko luz, miłego oglądania :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
05-11-2023, 22:09 ![]() W końcu obejrzałem "Galaktykę grozy" ("Galaxy of terror") z 1981 r. ze stajni Rogera Cormana, który na przestrzeni l. 80-tych wyprodukował sporo zrzynek z "Obcego". Czym bowiem jest "Galaktyka grozy"? Zrzynką z filmu Scotta, przy czym jedną z tych lepszych, co nie oznacza jednak, że jest dobrym filmem.
Zasadniczo obecnie film istnieje w świadomości kinomanów z uwagi na fakt zaangażowania Jamesa Camerona jako production designera i reżysera drugiego planu oraz niedorzecznej sceny, gdzie jedna z bohaterek zostaje zgwałcona przez gigantycznego robaka-gąsienice (serio). Podczas akcji ratunkowej na planecie Morganthus ekipa natrafia na przedziwny obiekt - gigantyczną piramidę. Podczas wędrówek po jej wnętrzu ratownicy muszą zmierzyć się nie tylko z chadzającymi w jej trzewiach monstrami, lecz także z demonami tkwiącymi w ich umysłach. W finale okazuje się również, iż cała akcja była tylko przykrywką dla planów najbardziej tajemniczej postaci w filmie, niejakiego Mistrza. Zasadniczo film to powtórzenie motywów z "Obcego" plus "Zakazanej planety", nakręcony za niewielkie pieniądze. Historia w zarysie jest ciekawa, niemniej czegoś w niej brakuje. Motywacje bohaterów są mętne, a ich rola sprowadza się do bycia mięsem armatnim. Ba, w pewnym momencie film zapomina o jednej z postaci, pomimo tego, że to ona miała decydujące znaczenie dla finału. Coby jednak nie mówić, w filmie widać ambicję by był czymś więcej niż tylko cormanowym skokiem na kasę widzów. Problem polega nie tyle na wykonaniu, co niedostatkach scenariusza pisanego na kolanie i po łepkach. 6 na 10 (punkt z design Camerona i efekty). BTW w obsadzie młody Robert Englung przed "Koszmarem z ulicy Wiązów" i Zalman King przed "9 i pół tygodnia". 27-12-2023, 16:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-08-2024, 22:50 przez Scheckley.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,477 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |