Strasznie dziwaczny film, w jednych momentach zachwyca, w innych irytuje, przydałby się amerykański remake, żeby to zrobić tak, jak trzeba :) Ode mnie niestety 5/10
16-03-2023, 12:54
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
L'argent - kolejny z europejskich starszych filmów, który zaczyna się zajebiście, żeby potem się rozpłynąć w tym co uznajemy za europejską snujowatość, artysy fartsy i takie tam. Początek to jest spełnienie jednego z moich filmowych marzeń, czyli prosty koncept "niech kamera śledzi co się dzieje banknotem, w jakich uczestniczy transakcjach" - gdyby to trwało cały film, to dla mnie to jest potencjał na 10/10. Niestety trwa to kilkanaście minut, trzy transakcje i już zaczynają się smuty jakby to miał być prequel Zbrodni i kary ;) Pod względem pomysłu film jest świetnym, rozumiem co miał przekazać, że zwykły przypadek może z ciebie zrobić kryminalistę, a potem już idzie z górki i mordujesz siekierą miłe staruszki, ale scenariuszowo to jest rozpisane fatalnie, pewne skróty i niechęć pokazywania niektórych rzeczy wprost, skutkują tym, że ja się po prostu gubiłem i miałem co chwila takie "co tutaj się kurwa stało?", "o co mu teraz chodzi?". Reżysersko z kolei jest bardzo nierówno, bo są fragmenty świetne, gdzie czuć, że Bresson to fachura i wie jak zaaranżować scenę tak, żeby wystarczyło w dobrym miejscu położyć kamerę i nie robić nic innego, ale są też takie, że cholera człowieka bierze od patrzenia na tych kompletnie pozbawionych emocji i jakiejkolwiek inicjatywy bohaterów.
Strasznie dziwaczny film, w jednych momentach zachwyca, w innych irytuje, przydałby się amerykański remake, żeby to zrobić tak, jak trzeba :) Ode mnie niestety 5/10 16-03-2023, 12:54 (14-03-2023, 17:36)Cassel napisał(a): Byłem w tej samej wypożyczalni VHS co shamar. Ja też / Forteca / Raczej to oglądałem za małolata jednak poza okładką totalnie nic nie pamiętałem. Film over the top w pomysłach, bo czego tu nie ma? Sztuczna inteligencja zarządzająca więzieniem, magiczna kulka bólu i sterowania zachowaniami, wszędobylskie kamery, podglądanie snów, sceny seksu i fantazje, androidy, hologramy, przemoc w trybie ultra gore i dystopijna przyszłość. No i do tego całość wykonana dość słabo jakby robiona w latach osiemdziesiątych. Lambert to pudło obsadowe szerokiego rozmiaru w przeciwieństwie do reszty obsady. Mimo tematyki, całość jest kameralna za wyjątkiem dwóch efektów ukazujących całe więzienie. Średniawka totalna i w tamtym czasie było znacznie więcej kultowych pozycji oraz lepiej wykonanych. 5/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
19-03-2023, 08:01
Monkey Business (1931)
Pamiętam, że lata temu poznawałem braci Marx poprzez ich filmy powstałe dla MGM. Tak jak ich wygłupy oceniałem wysoko, tak same scenariusze mocno słabowały. Właściwie to nawet jeden scenariusz, bo wszystkie pięć filmów jechało na identycznym schemacie - Marxowie pomagali parze zakochanych gołąbków o osobowości pustej kartki papieru w uporaniu się z dupkami chcącymi przejąć ich biznes. To akurat jeden z wcześniejszych filmów, powstałych jeszcze dla Paramountu. Tak więc, nie ma dennego romansidła, ani nudnych zapychaczy w postaci numerów musicalowych. Fabuła to głównie Marxowie wydurniający się wpierw na statku, a potem na ekskluzywnym przyjęciu i naprawdę lepiej się to ogląda. Nie każdy gag to absolutna perła, ale większość naprawdę warta zapamiętania - Harpo przed wejściem do łazienki, teatrzyk kukiełkowy czy jak zwykle większość ripost Groucho. Dobra, Zeppo jest tu kompletnie zbędny i nic nie ma konkretnego do roboty. Jego późniejsze odejście z grupy to absolutnie zerowa strata. 7/10 20-03-2023, 07:05
Nadrabiam sobie Skolimowskiego:
Deep End - jest to kawał dobrego filmu, z dusznym, odrapanym, seksownym, rockowym londyńskim klimatem, którego dzisiaj właściwie nie sposób powtórzyć. Pewnie najlepsze reżyserskie dokonanie Skolimowskiego, czuć, że miał gość talent i że na przełomie lat 60./70. mógł w Anglii odetchnąć pełną, artystyczną piersią, bo film jest wypełniony ciekawymi pomysłami, niebanalnie zaaranżowanymi scenami, poza tym po prostu świetnie skrojony, zagrany, z bezbłędną muzyką. Duża przyjemność oglądania, a w bonusie ówczesna dziewczyna McCartneya pokazująca się z najlepszej strony ;P 8/10 The Shout - pomysł na fabułę jak z jakiegoś B-klasowca i tym na dobrą sprawę ten film jest, chociaż w reżyserii jest coś szlachetnego, Skolimowski znowu znakomicie kreuje atmosferę, tym razem z pogranicza horroru. Historia kręci się wokół dźwięków (z czego ostatecznie niewiele wynika) i osobno muszę pochwalić właśnie udźwiękowienie, zwłaszcza sceny pracy głównego bohatera w swoim studiu zapadają w pamięci. Pierwszorzędnie wykonany, ale błahy film. 6/10 20-03-2023, 09:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-03-2023, 10:16 przez simek.)
Post Mortem (2020) - węgierski horror :D. Na szczęście w tym roku na świętowanie Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej wybrałem tytuł, do którego są napisy. Ale odkładając na bok śmichy-chichy, to całkiem niezła produkcja. Jak czytałem był to kandydat Węgier na nomkę do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny. Życzyć Orbanowi gustu, ponieważ jest to czysty gatunkowy pełnoprawny horror (nie różniący się niczym od podobnych tytułów grozy made USA) bez jakiegoś drugiego dna czy komentarza społecznego o stanie aktualnej kondycji czegoś tam węgierskiego. A u nas to wybieją jakieś pseudoważne nudziarstwa :P.
Mnie raczej nie przeraził i niekiedy nawet znużył, choć klimatu nie można odmówić - przełom jesieni i zimy, ponury niemal czarno-biały filtr, surowość wiochy i jej otoczenia. Realizacyjnie dobrze - gdyby nie fakt, że aktorzy mówią po węgiersku to wziąłbym za pierwszy lepszy film z Stanów Zjednoczonych. Pokazanie zjaw i nadnaturalnych obecności wyszło wiarygodnie i sporo korzystano z bardziej analogowych metod, a CGI tam, gdzie konieczne. Co mogę skrytykować, co zamierzam zrobić, to jest kiepska aktorka dziecięca, która niestety obok głównego bohatera ma najwięcej czasu ekranowego. No i też intryga niezbyt pochłaniająca, bo reżyser szybko zdradza, że stoją za tym jakieś duchy. Jednocześnie w pamięci zostaje i jak ktoś będzie planował seans horrorów w październiku spokojnie może śmiało brać ten tytuł. Horrory nie stoją jedynie USA i Japonią, a Węgrzy w tym przypadku nie mają się czego się wstydzić. 7/10 23-03-2023, 22:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-03-2023, 22:27 przez OGPUEE.)
Much Ado About Nothing (1993)
Branagh jeszcze za czasów, gdy umiał kręcić fajne adaptacje. Niesamowite, że nie będąc jakoś na co dzień szczególnie pochłaniany przez szekspirowskie dialogi całkowicie się wciągnąłem i zrozumiałem wszystko, co bohaterowie mieli do powiedzenia. To co prawda w dużej mierze dlatego, bo to ogólnie jedna z lżejszych i przystępniejszych sztuk poczciwego Williama. Mimo to, naprawdę też sprawnie przełożona na ekran i z wyczuwalną pasją do materiału źródłowego. Wielka zasługa tkwi w obsadzie. Branagh i Thompson jako na pozór nie trawiąca się, ale jednak odnajdująca w sobie iskrę miłości para są przeuroczy. Obydwu się przesympatycznie ogląda, a sir Kennetha nigdy nie podejrzewałem o taki talent komediowy. Denzel jak to Denzel - nigdy nie zawodzi, z kolei Keaton jako Dogberry bezczelnie skrada każdą swoją scenę (on powinien być Jokerem w którymś projekcie DC, serio). Czarna owca tej zacnej śmietanki aktorskiej? Keanu jako villain. Kocham za samo bycie złotym gościem prywatnie, ale kuźwa - jakie to było drewienko za młodu :) Końcowy mastershot z kolei to coś absolutnie przepięknego. 8/10 25-03-2023, 08:20 Hong Kong 97 (1994) T-1000 i Kowalski jako płatni zabójcy. W tle jakieś, w miarę ładne, Azjatki. Reżyserował (niestety) Albert Pyun. Napisałbym, że zepsułem sobie wspomnienia ale nie pamiętałem już wiele tego filmu a w tym, że nie był wybitny. Sceny akcji - bardzo średnie, zdjęcia kiepskie, podobnie aktorstwo. Patrick chyba nie wyszedł jeszcze z roli T-1000 a James wydaje się jakby grał w parodii. Strzelają się, co drugą scenę i to cały scenariusz. 3/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 25-03-2023, 12:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2023, 12:58 przez shamar.) (14-03-2023, 17:36)Cassel napisał(a): Byłem w tej samej wypożyczalni VHS co shamar. Walken jako bohater kina akcji? Musze to nadrobic :) Co do wyrozniania sie tych komandosow, ten w dzinsowym jebotku wyglada jak wklejony z jakiegos innego filmu, kocham to: https://th.bing.com/th/id/OIP.dKzscEv9ESiDsOEcYVKM0wAAAA?pid=ImgDet&rs=1 Widze tez, ze w ekipie Makbejna jest Steve James, najbardziej znany z serii American Ninja.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
25-03-2023, 13:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2023, 13:08 przez Bucho.)
Knockaround Guys (2001)
Mega spoko sensacyjniak o synach gangsterów, którzy poczuli się znudzeni dotychczasowym życiem i postanowili stać się poważnymi gangsterami tak jak ich starzy. W rolach głównych Barry Pepper, Vin Diesel, Seth Green i jakiś koleś o imieniu Andy Davoli który nawet nie ma własnej strony na wiki. Na drugim planie tacy goście jak John Malkovich, Dennis Hopper, Tom Noonan i Kevin Gage. Film nie trwa nawet pełnych 90 minut ale to nie szkodzi bo seans mija szybko i przyjemnie. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć Diesela w jakimś trochę bardziej poważniejszym kinie akcji/sensacyjnym niż F&F to polecam taki double feature składający się właśnie z Knockaround Guys i A Man Apart. 8/10 28-03-2023, 08:52
taaa moim zdaniem mocno niedoceniany film. Oglądałem kilka razy i cały heist z kasą zawsze mi się podoba i to jak chłopaki próbują odzyskać walizkę i kto w końcu kładzie na tym łapę :>
No i wejście Diesla w barze vs lokalne cwaniaczki jest epickie!!! Oglądam od czasu do czasu i zawsze daję także 8/10 Przypadkiem polski tytuł to synowie mafii???
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
28-03-2023, 08:55 (28-03-2023, 08:55)Debryk napisał(a): taaa moim zdaniem mocno niedoceniany film. Oglądałem kilka razy i cały heist z kasą zawsze mi się podoba i to jak chłopaki próbują odzyskać walizkę i kto w końcu kładzie na tym łapę :> Dokładnie tak, Synowie Mafii się to zwie 28-03-2023, 08:57
Naszła mnie ostatnimi czasy ochota na filmy dokumentalne o I i II WŚ i najlepsze co znalazłem dostępnego na Netflixie:
Greatest Events of WWII in Colour i WWII in Color: Road to Victory to właściwie dwa sezony tej samej produkcji. Oglądało się to kapitalnie, bo wybór i montaż materiałów archiwalnych jest właściwie idealny, długość odcinków też należyta, wszystko super, gdy przedstawiają jakieś zdarzenia, o których wcześniej nie słyszałem (jak zatopienie przez Brytyjczyków francuskiej floty u wybrzeży Maroko w 1940), ale z drugiej strony narracja jest tak wybitnie alianckocentryczna, że to aż niesamowite. Głupot i nieścisłości, przemilczeń faktów związanych z Polską to aż szkoda czasu wymieniać, tyle tego było, aż dziwne, że wspomnieli o tym, że w Bletchley Park i pod Monte Casino byli jacyś Polacy. Ogólnie jest dobrze, ale chciałoby się zobaczyć coś takiego z uwzględnieniem racji wielu stron, z lepszym zarysowaniem kontekstu. Daję 7/10 bo tak czysto filmowo to po prostu bardzo solidna robota. The Long Road to War tutaj z kolei pełna satysfakcja, bo (na tyle na ile się orientuję) jest to produkcja maksymalnie obiektywna, gdzie gadające głowy nie sprowadzają się do dwóch profesorów: jednego z USA, drugiego z UK, tylko wypowiadają się: Anglik, Francuz, Niemiec, Rusek i Austriak jeśli dobrze zapamiętałem, do tego każdy w swoim języku - fajna sprawa. Materiał archiwalny jest nawet bardziej imponujący niż w produkcji o II WŚ, bo tutaj mamy nagrania nawet z XIX wieku: jestem pełen podziwu, że aż tyle udało się znaleźć i zmontować. Historia genezy I WŚ jest sama w sobie niesamowita: przy tylu mocarstwach, każdym z podrażnioną ambicją, to aż dziwne, że wojna wybuchła dopiero w 1914 r. Świetnie to jest nakreślone, chociaż, jak w każdym dobrym filmie, czy dokumencie: chciałoby się, żeby to było kilka odcinków, a nie jeden dwugodzinny film, bo często w kilku zdaniach narratora i migawkach filmowych dzieje się tyle co na paru stronach książki, aż musiałem pauzować i wracać do poprzedniego zdania, żeby nadążyć za logiką wydarzeń. Świetny dokument: poproszę więcej takich. 9/10 28-03-2023, 10:03
Weekend z kinem małym i dużym;
Spartakus w reżyserii Stanleya Kubricka, rok 1960 Wielkie to kino w każdym calu, nie wystrzegające się błędów tamtego okresu - chcieli więcej niż mogli. Realizacyjnie czasami jest masakra w jakości w pozytywie i w tej samej sekwencji może być masakra na negatyw. Ten miszmasz jakości wytrąca z rytmu i zgrzytanie zębami pojawia się co kilka minut. Kubrick robi epopeję, rzuca widza w świat Rzymu: polityki, intryg, władzy, niewolników, układów. Widać jak na dłoni, że scenariusz o skali epopei chce przemycić aż nad to, co faktycznie oferuje. Bunt Spartakusa jest ruchem oddolnym, który spotyka się z hm no właśnie? Nagle do tego niemrawego zrywu dokłada się całe warstwy polityki i komentarza społecznego. Przez to tempo filmu siada wielokrotnie a wspomniane uchybienia realizacyjne demolują w moim odczuciu tę wielką wizję. I mam poważne zastrzeżenia do Kirka Douglasa bo jest po prostu drewniany. Słabe są sceny walk czyli wspomniana realizacja. Tysiące statystów robi wrażenie, jak chociażby finalna bitwa czy przemarsz wyzwoleńców przez miasto, ale pojedyncze potyczki czy sekwencje i montaż rozbraja sztucznością. Sztucznie też jest i srogi zgrzyt zębami gwarantowany gdy szerokie plany przechodzą bezpośrednio w ujęcia studyjne, i zmiana oświetlenia/otoczenia bije w oczy kuriozalnie. Tych myków jest zadziwiająco dużo. Doceniam skalę, ale całościowo dałbym może 7/10 głównie właśnie za skalę tego filmu, bo to gigant Interkosmos w reżyserii Joe Dantego, z roku 1987 Szalony pomysł wpleciony zgrabnie w komediowe ramy i wykonany pierwszorzędnie. Qaid jako naukowiec w pomniejszonej łodzi podwodnej trafia, zamiast do ciała królika, do ciała dorosłego mężczyzny. Liczba gagów z tym związana i pomysłów na nie powala i rozwala system. Humor sytuacyjny każdorazowo gwarantuje uśmiech, bo "nosiciel" czyli Martin Short w tej roli błyszczy. Sama intryga wcale nie głupia, jakieś pseudo s-f wytłumaczenia też można przełknąć nawet w dzisiejszych czasach choć to radosna twórczość 80ties. I realizacyjnie od strony efektów specjalnych jest ciekawie, więc spokojnie 7/10 dam. Two Hearts w reżyserii Lance Hool, z roku 2020 (Netflix now) Historia oparta na faktach. Koleś z Kuby z problemami zdrowotnymi zakochuje się w amerykance. Ten wątek przeplata się z wątkiem jego syna, 30 lat później. Jak się okazuje, syn też chory tylko jeszcze nikt o tym nie wie. Generalnie wykonanie dobre technicznie (stylizacje, plenery, osadzenie w okresie) ale reżyseria jest tak płaska i nudna łohooo. Normalnie jakbym oglądał Halmark Productions z lat 2000. Rhada Mitchel się tutaj marnuje. Jest mini twist gdzieś tak pod koniec i to jedyny jaśniejszy punkt. To love story promujące przeszczepy, bo ten drugi wątek jest wyeksponowany aż czuję wsadzanie go w oczy. Smęty warte niewiele 4/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
28-03-2023, 19:34 Cytat:Spartakus w reżyserii Stanleya Kubricka, rok 1960 Czemu nie tutaj: https://forumkmf.pl/Thread-Spartacus-1960--2617 ? Słabizna, swoją drogą. Kleopatra i Ben Hur zdecydowanie lepsze. 28-03-2023, 19:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-03-2023, 19:51 przez Gieferg.) (28-03-2023, 19:34)Debryk napisał(a): Interkosmos w reżyserii Joe Dantego, z roku 1987 Wieki nie widzialem, ale wspominam jako wspaniale kino radosnych, kreatywnych i odjechanych lat 80. Co do efektow to polecam odcinek Siskela i Eberta, Roger niezle poplynal: Czas na powtorke.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
28-03-2023, 19:52 (28-03-2023, 19:47)Gieferg napisał(a):Cytat:Spartakus w reżyserii Stanleya Kubricka, rok 1960 dzięki, nie szukałem bo nie sądziłem że to ma temat. Dodam tam wpis.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
28-03-2023, 20:00
Czy jest możliwy.. no nie, w sumie przeciez absolutnie nie jest możliwy.. ale.. czy jest możliwy film z 1986 z młodym Charlie Sheenem który jest młodzieżowym (!!) przodkiem zarówno The Crow (1994) jak i The Fast and the Furious (2001) ?
..a jednak... JEDNAK :D Widmo/The Wraith Ja pierdziu, ale film ^^ Ode mnie 8/10, kapitalnie się bawiłem :p 29-03-2023, 23:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-03-2023, 23:49 przez Rozgdz.)
Serio? Nawet przy tych przyglupich złych typkach? Wybijało to całkowicie.
Sam pomysł filmu - zbyt abstrakcyjny.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 30-03-2023, 01:07
No tak, tylko że.. to są wszystko motywy które podobały mi się albo w Kruku, albo Szybkich i wściekłych. Tyle że na młodzieżowo, ejtisowo i w niemożliwej kombinacji.
Wiem że to niemal na pewno przypadek, ale serio ten film wygląda jakby tamte dwie późniejsze produkcje właśnie na nim się wzorowały :p Sam z kolei wydaje się czerpać raczej z ejtisowych seriali, jak Knight Rider czy Street Hawk 30-03-2023, 02:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-03-2023, 02:40 przez Rozgdz.)
Let him go w reżyserii Thomasa Bezuchy, z roku 2020 (na netflix)
(polski tytuł to Prawo Krwi) Cholernie niewygodne kino dla mnie. Wykładnia scenariusza jest prosta jak konstrukcja cepa, historia nie ma prawa pójść inaczej, reżyser jest szczery od początku do końca, a mi zakończenie rozdarło serce, bo wszystko tutaj jest szczere do bólu, i ten ból mnie rozwala. Aż pragnąłem , aby w końcówce powstała nierealna wolta fabularna, strzelba wypaliła i satysfakcja wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem. Ale to nie taki film, nie nie nie. Dakota, rok 1962. Dwoje dziadków mieszka z synem i jego żoną oraz wnukiem. Niestety, syn umiera i żona wychowuje synka samotnie. Po kilku latach wychodzi za mąż za pewnego gościa i cała trójka (mąż, żona i wnuk) znikają. Babcia bierze giwerę i postanawia odzyskać dzieciaka. Babcię gra Diana Lane (kiedyś najlepszy tyłek w MegaCity One), dziadka gra Kevin Kostner (koleś, który zapomniał wyciągnąć zatyczki w wannie i zalał świat. Wiadomo, że ten duet wychowywał Clarka Kenta i chemia między nimi jest. Costner gra minimalistycznie, bo w sumie gra siebie - kowboja, byłego szeryfa. I tego, no, hmmm - jak już wiemy, że babcia bierze giwerę i jedzie odzyskać wnuka, jak już wiemy że dołącza do niej eks glina, to można spodziewać się solidnej vendetty czy coś. Ale tutaj pełne zaskoczenie i poniekąd rozczarowanie. To są starzy ludzie, którzy mają na drodze do wnuka poj3baną rodzinkę brutalnych braci (czterech dryblasów) i ich poj3baną matkę. Tyle słowem wstępu. Film ma dobre ujęcia i filtry, wyrównane tempo i dwie sceny PEREŁKI. Kolacja u zjebów z matką-bossem wyrywa z kapci napięciem, które można nożem kroić. Druga scena to rozmowa w motelu i toporek oraz tłumaczenie pewnego zdarzenia. Film niczego nie ukrywa; jest bicie dzieci, kobiet, przemoc szczera i bez udawania. I mój problem (nie filmu!) jest taki, że ten film niczego nie udaje a ja chcę, pragnę aby na koniec te udawanie się pojawiło i rewolwer i strzelba wypaliły. Zawiodłem swoje oczekiwania ale film dostarczył. Zasadniczo brawa dla reżysera, że trzymał w ryzach scenariusz i dotrwał w tej prawdzie do końca. Tylko ja, głupi jakiś, widziałem tam inne zakończenie bo cała ta sytuacja jest tak patowa że weź. 8/10 bez mrugnięcia okiem. Bohaterka grana przez Dianę Lane to pi3da i rozumiem miłość szeryfa, ale chłop normalnie zrobił sobie szach mat gdy wsiadł do samochodu. Gdzie oni mieli mózgi???
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
30-03-2023, 08:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-03-2023, 08:47 przez Debryk.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,006 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,790 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,201 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,350 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,801 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,159 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |