The Lord of the Rings Trilogy (2001-2003) reż. Peter Jackson
Ja w "Powrocie króla" doliczyłem się pięciu zakończeń: 1) zaraz po zniszczeniu Pierścienia, gdy Frodo i Sam siedzą na zboczu góry i następuje zaciemnienie obrazu; 2) Zjednoczenie się Drużyny; 3) koronacja Aragorna; 4) Szara Przystań; 5) powrót Sama do domu. Ciekawi mnie, gdzie według OGPUEE jest szóste zakończenie.

Odpowiedz
https://decider.com/2018/12/17/lord-of-the-rings-return-of-the-king-how-many-endings/amp/
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(27-08-2023, 12:41)Żółte Krzesło napisał(a): Ciekawi mnie, gdzie według OGPUEE jest szóste zakończenie.


Na koniec seansu robiono widzom
masaze z happy endem.

https://media.tenor.com/wYKMmpRCAEEAAAAd/mina-hand-gesture.gif

:)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Lembas głodnemu na myśli.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(27-08-2023, 12:41)Żółte Krzesło napisał(a): Ciekawi mnie, gdzie według OGPUEE jest szóste zakończenie.

A powrót do Shire, gdzie Frodo pisze LOTR, a Sam się wreszcie hajta z Różyczką to się zapomniało? 

Odpowiedz
Jakoś nigdy mi to nie wyglądało na kolejne zakończenie w tym sensie, że podczas sceny ślubu oraz podczas sceny pisania książki nie było takiego momentu, w którym miałem poczucie, że lada moment zaczną się napisy końcowe. Pozostałe "zakończenia" są od siebie raczej jasno i wyraźnie oddzielone albo ciemnym/jasnym ekranem, albo (po koronacji) oddaleniem na mapę Śródziemia.

Odpowiedz
Władca pierścieni (1978) - swego czasu widziałem to na TV4. No i pod wpływem maratonu jacksonowego LOTRa zdecydowałem się na powtórkę, lecz tym razem w wersji z polskim dubbingiem, udostępnionym w polskim internecie. Widać ambicje Bakshiego. Już sam fakt, że film trwa ponad 2 godziny zamiast standardowego półtorej godziny dla animowanych pełnometrażówek (chyba to był wówczas najdłuższy film animowany). Czasami widać jak oszczędza na budżecie – postacie czasem stoją jak słupy soli i ruszają tylko ustami bądź jedną kończyną, prolog to aktorzy nakręceni za prześcieradłem, retrospekcja z Balrogiem to storyboard z strategicznie umieszczoną symboliczną animacją. Nie mówiąc o tym polaryzowaniu aktorów, co czasem się sprawdza (jak w sługów Mordoru), a czasem wypada dziwnie. Zresztą na tyle wybaczam, ponieważ nawet Disney cienko przedł, a Bakshi nie dysponował ich budżetami. No i przede wszystkim wtedy to była jedyna możliwość, by wiarygodnie przedstawić bogaty świat Śródziemia.

Choć niektóre projekty mogą być kwestionowane. Aragorn to Anton Chigurgh, a Boromir to zestarzały wiking. Najgorzej wypada Elrond wyglądający jak jakiś rzymski cesarz. Dochodzą do tego niekiedy derpiaste mordy (jak u np. Legolasa). Z drugiej strony i jest różnorodność w stylach teł, a i wciąż nie wybija z rytmu. Wiele rzeczy jest top-notch i tak jak Tolkien sobie wyobrażał. W dodatku hobbity mają ciuchy ala’średniowieczne, gdy u Jacksona to był XIX wiek (mimo, że całość była quasi-średniowieczna).

Film ten idzie w mrok, gdy Jackson to była przygotówka z gdzieniegdzie humorem w duchu widowisk filmowych z lat 50. W sumie mimo wszechobecnego nightmare fuelu mógłbym puścić dziecku i zrobienie dubbingu w tym celu ma tu większy sens niż Ogień i lód. Krwi właściwie nie ma, a kucyk hobbitów ginie poza kadrem. Dopiero jak Boromir umiera, pojawia się krew, ale z kolei orkowie krwawią sokiem porzeczkowym.  Czuć skrótowość względem powieści, ale wycina na tyle sprawnie, że fabuła na tyle jest przejrzysta. I w przeciwieństwie do Jacksona Legolas jest sprawniej wprowadzony, gdy w Drużynie Pierścienia to on i Gimli pojawiają ot tak, nagle. Gimli choć cosplayuje Śpioszka z Królewny Śnieżki jest poważniejszy. i choć Sam jest tu comic reliefem (i nawet ma wygląd takowego) to z miłym zaskoczeniem dowiedziałem się, że jest dość stonowany i nawet rozsądny (m.in. uważa, że Aragorn może być wysłannikiem Czarnych Jeźdźców). Merry i Peppin po prostu są. No dobra, ogarnęli sprawę z pierścieniem bez wiedzy Froda.

No i boli te urwane zakończenie z doklejonym narratorem streszczającym Jeża Jerzego/Tymka i Mistrza. I jak ktoś nie zna historii tej produkcji i faktu, że miały być dwie części, to ma prawo się wkurwić niemiłosiernie. Pamiętam, że mój przyjaciel – ultras Tolkiena mocno kręcił nosem na wersję Bakshiego (ciekawe jak zrewidowała mu się opinia po Pierścieniach Władzy i całej tej reszty). Jackson podniósł poprzeczkę na tyle wysoko, że nie ważna jaka dobra wersja powstała i tak nie wygra z Nowozelandczykiem. Na pewno warto zobaczyć jako ciekawostkę i nie jest to złe filmidło.

Polski dubbing jest doskonały i nie ma wrażenia, że dubbing powstał jakieś 25 lat po premierze filmu. Praktycznie każdy z aktorów to strzał w dziesiątkę (Bednarski jako Gandalf!). No... może ja na miejscu Kawęckiej zamieniłbym miejscami aktorów grających Merry'ego i Pippina, bo wizualnie nieco zgrzytają mi. I mam wrażenie, że TVP w przypadku LOTRa było ambitniejsze, wiedząc, że mająi do czynienia z czymś poważniejszym, a nie kolejnym zamówieniem pod Wieczorynkę/poranek dziecięcy.

7/10


Powrót Króla (1980) - oryginalnie Bakshi chciał zrobić LOTR w dwóch częściach i ta druga miała adaptować Powrót Króla. A oba filmy miały mieć podtytuł Part 1 i Part 2. Producenci nie zgodzili się na to, uznając że widzowie poczują się oszukani widząc podtytuł Part 1. W efekcie debilizmu producentów widzowie się wkurwili, że film nagle się urwał. A Bakshi uznał, że pierdoli to i robi inne rzeczy. A Rankin/Bass uznał, że warto jednak dać to zakończenie wersji animowanej. 

Stylem jest zbliżony do animowanego Hobbita też Rankin/Bassu. Wolałbym konsekwencję względem Bakshiego, ale rozumiem, że łatwiej jest kontynuować własny styl, zwłaszcza nie mając dużego budżetu. A choć niektóre projekty są kreskówkowe, jak Merry i Pippin albo Sam (tu tytułowany głównie pełnym imieniem) wygląda jak Wiesław Paleta, to ta ikonografia pasuje do LOTRa - trochę taki Arthur Rackham. Zresztą sprawdziła się ona w innym high fantasy Rankin/Bassu - Flight of the Dragons.

Bardziej pod dzieci niż u Bakshiego czy nawet w/w Flight of the Dragons, choć Rankin/Bass też niczego nie wygładza i dzisiaj byłby pod ostrzałem madek, że za mroczne i Frodo jest zakurzony i ma bruzdy po chłoście. Są piosenki, ale też są naturalne. Np. pierwsza piosenka to dosłownie ballada minstrela, a reszta to cover Bogurodzicy i generalnie nie jest to coś ze stajni Disneya. Zdecydowanie w przeciwieństwie do Jacksona, w tym Powrocie Króla to Frodo gra główne skrzypce. I zaraz po nim Sam. I ich relacja jest jeszcze bardziej gejowska niż u Jacksona :).

Film prócz tego, że trwa te standardowe półtorej godziny to wiele zdarzeń zwyczajnie wydłuża jak np. Sam łażący ciągle i ciągle po Mordorze i mający jeszcze wizję jak on kozaczy jako Samwise Silny i podbija całe Śródziemie. Udowadnia też, że każda część z trylogii mogłaby się technicznie zmieścić w te 90+minut, choć z zauważalnymi szkodami. Mnie się oglądało bez jakichś szkód i też czuć, że Arthur Rankin i Jules Bass chcieli oddać sprawiedliwość Tolkienowi.

Do tego filmu nie powstał polski dubbing, więc oglądam w oryginale. W tym temacie krótko - obsada generalnie jest dobra. I tak sobie myślę, że obsada polskiego dubbingu do LOTRa Bakshiego by pasowała tutaj (problem , bo połowa z nich już nie żyje).

6/10

Odpowiedz
Pierwszy raz obejrzałem "Drużynę" w wersji rozszerzonej i... trochę mnie wymęczyła. Czy dodatkowe sceny wnoszą wiele? Niespecjalnie ;)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Tak naprawdę to tylko "Powrót Króla" wyraźnie zyskuje na wersji rozszerzonej, bo kinowa jest wybrakowana i irytowała mnie strasznie od czasu kinowego seansu. Oglądam tylko rozszerzone, żeby więcej czasu spędzić w tym świecie, ale FOTR i TTT nie są w tej wersji jakieś lepsze.

Odpowiedz
Nie pamiętam kiedy ostatnio oglądałem kinóffki, odkąd sięgam pamięcią zawsze tylko rozszerzone.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(05-11-2023, 01:48)shamar napisał(a): Czy dodatkowe sceny wnoszą wiele? Niespecjalnie ;)

Czy są ważne dla fabuły? Raczej nie (poza wspomnianym "Powrotem króla", no i może koniem Brego w "Dwóch wieżach", gdzie w kinówkach nie było wiadomo, skąd się wziął i co to za jeden).
Ale rozbudowują świat, dają filmom więcej oddechu. Zwalniają nieco tempo - co dla mnie jest plusem. Książki Tolkiena miały sporo różnych dygresji, które nie były super ważne z punktu widzenia fabuły, ale kreśliły szerszy obraz Śródziemia, dzięki czemu po prostu było bogatsze. Wersje rozszerzone filmów są pod tym względem nieco bliższe książek (ale też nie jakoś przesadnie). Czy potrzebuję w filmach przestojów w fabule, żeby Aragorn mógł opowiedzieć o Berenie i Luthien, albo Drzewiec o Entowych żonach? No więc... w sumie tak, jest mi to niezbędnie potrzebne do szczęścia i cieszę się, że to tam jest ;)

Co nie znaczy, że każda dodana scena jest na plus. W "Powrocie króla" mamy np. sceny z pijackim pojedynkiem Gimliego i Legolasa albo z efekciarskim wodospadem czaszek na Ścieżce Umarłych - takie bzdury akurat nie były mi potrzebne do szczęścia.

Odpowiedz
Pojedynku na picie nie ma w kinowej wersji?
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Wersje rozszerzone są idealne do oglądania w domu. Cieszę się, że w kinie oglądałem te krótsze wersje. Ciężko by było wysiedzieć, zwłaszcza na ostatniej części. Pod tym względem twórcy idealnie się spisali :)
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
Połowa (właściwie 2/3) rozszerzonych "Dwóch Wież" bo teraz jednak obejrzę już na raty. Póki co znów wydaje się, że dodatkowe sceny także zbędne.

I wciąż irytuje mnie kilka scen, ktore wydają się chybione:

po 1: scena powrotu Gandalfa (może znający książkę to wyjaśnią). Jak to jest, że rzekomo ma amnezję kiedy wcześniej spotkał Pippina i tego drugiego. Te sceny powinny być zamienione miejscami/przemontowane. Aczkolwiek wiem, że zostały tak podane bo Gandalf mial mieć wejście przy kozakach a nie hobbitach.
Po 2 - scena przed bramą do Mordoru i jak grubas Sam spada z góry. A konkretniej to jak ukrywają się pod... płaszczem. Czy to był jakiś wyjatkowy elfi płaszcz? Czy naciągana scena?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Powiedziałbym, że to arcydurne pytanie.

(05-11-2023, 15:44)marsgrey21 napisał(a): Pojedynku na picie nie ma w kinowej wersji?

Nie ma pojedynku na picie ale też konfrontacji Gandalfa z królem upiorów, całej roli Sarumana, czy wysłannika Saurona pod bramą Mordoru i te braki dla mnie dyskwalifikują tę wersję.

Odpowiedz
O upiorze i wysłanniku to wiedziałem, ale scena z piciem to taka fajna rozluźniająca napięcie sekwencja, że aż dziw, że wyleciała.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(05-11-2023, 16:27)Gieferg napisał(a): Powiedziałbym, że to arcydurne pytanie

Arcydurną masz "argumentację".
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nie podałem żadnej więc to kolejna arcydurna riposta :)


Ale serio qrva? Przecież jest pokazane, że ten płaszcz imituje wizualnie kamień, a pytasz czy był zwykły XD

Odpowiedz
Co jest idiotyczne :)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(05-11-2023, 16:03)shamar napisał(a): I wciąż irytuje mnie kilka scen, ktore wydają się chybione:

po 1: scena powrotu Gandalfa (może znający książkę to wyjaśnią). Jak to jest, że rzekomo ma amnezję kiedy wcześniej spotkał Pippina i tego drugiego. Te sceny powinny być zamienione miejscami/przemontowane. Aczkolwiek wiem, że zostały tak podane bo Gandalf mial mieć wejście przy kozakach a nie hobbitach.
Po 2 - scena przed bramą do Mordoru i jak grubas Sam spada z góry. A konkretniej to jak ukrywają się pod... płaszczem. Czy to był jakiś wyjatkowy elfi płaszcz? Czy naciągana scena?

Ad. 1

O ile dobrze pamiętam, to w książce Gandalf spotyka Merry'ego i Pippina dopiero po tym, jak Entowie atakują Isengard, więc ta nieścisłość nie występuje.
W rozszerzonej wersji Gandalf też początkowo myśli, że Frodo wędruje do Mordoru samotnie. Dopiero Aragorn uświadamia mu, że towarzyszy mu Sam. To też jest dość dziwne. Czyżby Gandalf o nim również zapomniał?

Ad. 2

To są specjalne płaszcze podarowane im przez elfy w Lothlorien. Sam nawet chyba mówi do Froda, że w Mordorze płaszcze elfów na niewiele im się zdadzą (filmy oglądałem dość dawno, więc mogłem coś namieszać).

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ocean's 11 / 12 / 13 / 8 (2001-2018) Mefisto 40 9,734 14-03-2026, 16:13
Ostatni post: Pelivaron
  Pirates of the Caribbean (2003-2017) Jakuzzi 1,079 183,066 07-02-2026, 15:31
Ostatni post: OGPUEE
  Lemon Popsicle - Lody na patyku (1978 - 2001) shamar 3 1,571 11-02-2023, 15:09
Ostatni post: shamar
  Red Riding Trilogy (Wilcze Prawo) Mefisto 1 3,730 24-01-2011, 23:31
Ostatni post: Albertino



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości