04-12-2023, 10:47
|
Krótko o polskich filmach
|
|
Deja Vu - ciekawy przypadek, bo mam wrażenie, że gdyby taki scenariusz powstał dzisiaj, to byłby szalenie irytujący i wystawiłbym negatywną ocenę, ale elementy, które dzisiaj byłyby pozerskie i w złym guście, te 35 lat temu prezentowały się pociesznie i w sumie sympatycznie. Patent na którym zrobiony jest cały film, że w sumie co chwila ktoś przychodzi do Pollacka, wrzeszczy i czegoś od niego chce również teoretycznie powinien być dla mnie irytujący, a jednak oglądało mi się to dosyć przyjemnie. Fajne, daję 6/10
Kurde, 6/10 tylko?
Przecież to arcydzieło :) A już niektóre teksty to po prostu zwalają z nóg: - Widzicie? Ich profesura jest gotowa do boju, a wam tylko motyle w głowie. - Tutaj leży pochowany Twój brat. - Zaraz. Przecież ja nie mam brata. - Teraz już nie - Kotlet z ryżem i zraz z kartoflami. - A nie może być odwrotnie? - Weźmy, potem się wymienimy. - Wymieniać nie wolno! - Brakowało 500 butelek - Mróz był, chłopaki wypili - 500 butelek??? - No, na pięciu. Albo harcerze, którzy chcą omówić sprawę przerzutu towarzysza Chaplina do ZSRR. No i Stuhr jest tutaj dużo lepszy niż w "Kingsajzie" czy nawet w "Seksmisji".
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
04-12-2023, 11:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-12-2023, 11:47 przez Dr Strangelove.)
Doktorze, ty masz widzę dosyć mocny sentyment do wszystkiego co powstało w PRLu, dla ciebie co drugi film/serial z tamtego okresu to arcydzieło ;)
O Stuhrze właśnie miałem dodać, że ta jego rola taka se. To znaczy on robotę wykonał w porządku, ale postać Pollacka tylko na zmianę się wkurwia, potem traci pamięć i nie wie co się dzieje, potem znowu się wkurwia, znowu traci pamięć - no nic szczególnego, zwłaszcza, że w ogóle nie sprawia wrażenia bycia zimnym profesjonalistą, tylko jakimś normikiem przez przypadek wplątanym w gangsterską intrygę. A Kingsajz i Seksmisja przede mną, bo na dobrą sprawę kojarzę tylko kilka scena z dzieciństwa, ale tak żeby uczciwie obejrzeć całość to jeszcze nie miałem okazji, a od niedawna są na Canal+ 04-12-2023, 12:10 (04-12-2023, 12:10)simek napisał(a): Doktorze, ty masz widzę dosyć mocny sentyment do wszystkiego co powstało w PRLu, dla ciebie co drugi film/serial z tamtego okresu to arcydzieło ;)Homo sovieticus, co poradzić... A z filmów "komunistycznych" to raptem 28 ma najwyższą notę ;)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
04-12-2023, 12:48
Grudniowo-bożonarodzeniowy maraton obejmuje w tym roku polską krótką piłkę, więc będzie tu kilka postów:
Wigilia w lesie - widziałem raz na Wieczorynce. Pamiętam doskonale powtarzającą się animację wiewiórki i jej głupie życzenie (widać, że nie oglądała Bruce'a Wszechmogącego). I z zaskoczeniem odkryłem, że śpiewał tu Grzegorz Turnau. Gdzieś na południu Polski (bo tylko tam żyją niedźwiedzie) wnuk starego leśniczego zostaje tym niezapowiedzianym gościem na wigilii organizowanej przez leśne zwierzęta. Wpisuje się w ekologiczny trend w kinematografii lat 90. Zresztą jestem przekonany, że głównego bohatera gra ten sam chłopiec, co występował w tej serii przyrodniczej Notatnik przyrodniczy, bo podobny głos i praktycznie to spin-off tamtej produkcji. I dobrze to zrobili. Nawet odwzorowali wygląd zwierząt – wilk ma brązowe futro zamiast być huskym, zając to nie ambiwalentny królikopodobny wyrób, a krukowate mają czarne dzioby. I robi to uczciwie, a nie tak jak wygodnie - tu wilk pomaga przy urządzaniu stołu wigilijnego i dzieli się opłatkiem, gdy pewnie dwadzieścia lat wcześniej (albo w innym postkomunistycznym kraju) to by obchodził Chanukę. Choć tu też jest jedna nieaktualna rzecz, bo jest promocja zimowego dokarmiania zwierząt w zimie, co jest ultra głupie i szkodliwe (co zresztą już zauważono w Tata, a Marcin powiedział...). Sporo jest też nawiązania do tradycji, m.in. dodatkowy talerz dla gościa czy nawet siano pod obrusem, obecnie już wyśmiewane. Dużo klimatu robi tu muzyka Turnaua i ładna animacja przywodząca na myśl ilustracje Beatrix Potter. Uroczy moment jak kawka za marzenie chce mieć kolorowe pióra jak papuga, a ta z zazdrością patrzy na jej łupkowo szare pióra. Takich klimatycznych bajek już się nie robi. 7/10 Dziadek do orzechów (1967) - w zeszłym roku nie miałem okazji do obejrzenia którejś adaptacji Dziadka do orzechów, więc w tym roku pada na pierwszą (tak mniemam). I w dodatku polskiej produkcji. Chyba to jedyny polski film, gdzie łączą animację poklatkową z live action niczym w hollywoodzkich filmach Harryhausena czy innego Tippetta: Niestety nie znalazłem tego w dobrej jakości, a nic mi nie wiadomo o rekonstrukcji. Zwłaszcza, że to dość zapomniany film. Dość ospały jak na kino familijne. Tacy O dwóch takich co księżyc ukradli byli bardziej dynamiczni. Staroświecki to chyba jak najlepsze określenie. Czuć tu inny rodzaj narracji, jak i treść wiernie zaadaptowane z prozy Hoffmana. Wyczuwa się ducha romatyzmu, nie tylko przez ubiór i zachowania. Jedyna wariacja tutaj jest, że w opowieści Drosselmayera wszystkie postacie odgrywają dzieci i parę nastolatków (a paradoksalnie najstarszy jest tu chłopak grający dziadka do orzechów). Poklatkowe stworzonka Se-ma-foru może nie tak płynne, jak na zachodzie, ale technicznie nie ma się czego wstydzić. Show kradnie Wieńczysław Gliński w podwójnej roli jako E.T.A. Hoffman i Drosselmayer. Bardzo ładna klasyczna muzyka, w dodatku nie czerpiąca przez moment z baletu Czajkowskiego. Miło też, że młodsze rodzeństwo nie jest irytujący, bo aktora dali dobrego (zresztą Janusz Pomaski miał trochę rólek, w tym dubbing do 101 dalmatyńczyków). A nawet on sam ma mały udział w pokonaniu mysiego króla. Film to raczej to poprawna ciekawostka. 6/10 05-12-2023, 21:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-12-2023, 22:36 przez OGPUEE.)
Ukryta sieć - 2023
Tak mi się rzuciło w oczy na Amazonie i jakoś dotrwałem do końca. W teorii mógł to być sztampowy, ale trzymający w napięciu thriller. Niestety scenariusz jest momentami tak potwornie głupi że ociera się o groteskę. Nie pomaga też obsada, która gra albo beznadziejnie (główna bohaterka, niesamowicie "drewniany złoczyńca" i Kapitan Sowa), albo dla przelewu (Seweryn). Końcowy twist można było przewidzieć po jakiejś połowie filmu. Plus kilka topornych nawiązań do współczesnej Polski i ksiądz wyglądający jak Mason Verger co łącznie daje naciągane 3/10.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
14-12-2023, 22:52
Przyznam, że wyjątkowo w tym moim tegorocznym maratonie bożonarodzeniowym jest sporo polskich produkcji:
Poszukiwacze zaginionej gwiazdki - widziało się ze dwa razy na Wieczorynce. Całkiem dobrze pamiętam przebieg fabuły, zwłaszcza motyw z wiatrowymi duchami i lodowego Jezusa jako złego. I teraz zdałem sprawę, że tytuł do nawiązanie do Indiany Jonesa :). Jest mniej awanturniczo-przygodowy, a bardziej bajkowy, a Indianą jest siedmiolatka, której jedną z głównych cech jest to, że wiecznie płacze (ej, już wtedy dbali o reprezentację. Też byłem beksą ;)). Warto obejrzeć, gdyż to czasy jeszcze przed całkowitą komercjalizacją i globalizacją świąt, polski Święty Mikołaj nosi szatę biskupa z pastorałem i nie otacza się jakimiś tfu! germańskimi elfami. Zresztą sporo tu magicznych ludków z polskich legend. I za soundtrack robią melodie polskich kolęd. Animacja dosyć toporna i typowa dla lat 90. Chyba to pierwsza rola głosowa Krystyny Kozaneckiej (Muminki chyba wyszły rok później). Zabawne, że w tej animacji Kozanecka gra małą dziewczynkę co ratuje święta, by 10 lat później inna mała dziewczynka przez nią dubbingowana trafia na dożywotnią listę niegrzecznych dzieci :) (jakby ktoś się pytał chodzi o Atomówki). 7/10 Stąd do ratuszowej wieży - pamiętam premierę na Wieczorynce i trochę niepokojącą muzykę z początku. Jak wypada ten polski remake The Broken Toys z Silly Symphonies? Znowu bardziej swojskie elementy - Miki to wciąż biskup (mimo, że to 1998 rok, gdy już utrwalił się w Polsce mainstreamowy wizerunek Mikołaja), a piosenka początkowa wprost mówi o narodzinach Chrystusa. I dziadek ma u siebie wielki obraz Matki Bożej. Na koniec jest popowa wersja Hej, kolęda! autorstwa Pospieszalskiego. Fabuła dość pretekstowa i... przypadkowa. Otóż zabawkowy pajacyk musi dotrzeć do tytułowej wieży, by ogadać sprawy z św. Mikołajem, a w zasadzie rozwiązanie sprawy i innych wątków odbywa się bez jego udziału. Dość ładna animacja, ale to robili twórcy Przypadki Zwierzo-Jeża, który był zgrabnym przejściem z tej toporności lat 90. do przyzwoitej jakości. Dobra też jest obsada głosowa. Pajacykowi nawet pasuje ten chrapliwy głos Macieja Damięckiego. A także to ten okres, gdy korzystano z daru głosowego Jarka Boberka. 7/10 - zawyżam głównie przez wzgląd sentymentalny. 15-12-2023, 19:44 (14-12-2023, 22:52)Dr Strangelove napisał(a): Ukryta sieć - 2023 Mogę zrozumieć że film się nie podoba, ale Koleśnik będę bronił jak Kmicic Częstochowy:-) Jest to kolejna rola po tym co pokazała w Sweat, 2 i 3 sezonie Kruka (coś tam jeszcze było, ale wyleciało mi z głowy), w której pokazała, że jest jedną z najciekawszych, najbardziej charyzmatycznych i magnetycznych aktorek młodego pokolenia w polskim kinie. Ciągnie film na swoich barkach, choć czasami scenariusz nie pomaga, ale daje bardzo radę. Oprócz niej podobał mi się też Piotr Trojan w małej roli. A jak czytam opinie różne, też negatywne, to wymieniana jest Magdalena Koleśnik wśród plusów, więc nie tylko ja, zwykły widz ją docenia, ale też dziennikarze i krytycy. 16-12-2023, 11:49
Zgadzam się, że Koleśnik to obecnie najzdolniejsza aktorka młodego pokolenia. Świetne role filmowe, serialowe i ponoć w teatrze również. Sweat, Ukryta sieć, Kruk to chyba te najsłynniejsze ale gdzieś tam na drugim i trzecim planie też się zawsze przewija i zapada w pamięć.
Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
16-12-2023, 14:35
Ta koleśnik to widzę z twarzy taka trochę polska Comer.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 16-12-2023, 16:59 (16-12-2023, 14:35)Pitero napisał(a): Zgadzam się, że Koleśnik to obecnie najzdolniejsza aktorka młodego pokolenia. Świetne role filmowe, serialowe i ponoć w teatrze również. Sweat, Ukryta sieć, Kruk to chyba te najsłynniejsze ale gdzieś tam na drugim i trzecim planie też się zawsze przewija i zapada w pamięć. W Innych ludziach też była dobra, choć to drugoplanowa rola, a nawet w beznadziejnych Krakowskich Potworach gdzie miała cameo. Zagrała może z dwie minuty wiedźmę, bazyliszka, czy co to tam było, rola ograniczała się do biegania i okrzyków, a też zapadła w pamięć. Nic z tej chały nie pamiętam, tylko Koleśnik. 17-12-2023, 00:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2023, 00:25 przez michax.)
Krytyczka (krytyczkini?) "miażdży" Pana Kleksa"
https://natemat.pl/533447,korwin-piotrowska-krytykuje-akademie-pana-kleksa-wielki-zawod
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
29-12-2023, 16:07
Podobnie źle ocenili to Napisy Końcowe i Krzysztof M. Maj - both lewaki. Kusi mnie pójście do kina, by to osobiście zjechać... ale nie ukrywam, że poszukam w sklepiku.
BTW Po świętach mój maraton grudniowo-bożonarodzeniowo-sylwestrowy trwa. I tym razem na resztę coś polskiego. 29. Noc w przedszkolu - mogłaby powstać z tego sztuka teatralna, bo to kameralne i w jednej lokacji. Napisy początkowe zwiastują jakiś horror - płonący miś, powieszony zajączek - to obrazki z jakiejś kampanii społecznej przeciw przemocy wobec dzieci. W sumie takie zebrania rodziców i kim tacy rodzice się okazują potrafią być straszne. Nie cierpię frazy "dzieci są okrutne", bo to dla mnie wymówka i rozmywanie odpowiedzialności dorosłych, którzy przenoszą złe wzorce na swe pociechy. A film pokazuje, że to rodzice potrafią być sukinsynami i dzieci małpują ich zachowanie. Bądź są trochę pipkami bez kręgosłupów czy pod presją (jak postać Zamachowskiego, który od początku jest serdeczny dla głównego bohatera). I często to dorośli dopatrują się niefajnych sytuacji, jak np. gdy Eryk rozmawia z główną złą, to innym głodnym chleb na myśli. I dyrektorka przedszkola ma wszystko w dupie (pewnie ta, co mówi "on cie lubi") i okazuje się być jeszcze gorsza od przewodniczącej rady rodziców. I w praktyce główny bohater będący lekkoduchem okazuje się najbardziej ogarniętym i odpowiedzialnym z opiekunów (m.in. uważa za słabe śmianie się z przedszkolaka i wprost krytykuje fakt, że dziecko rysuje penisy). Czasami potrafi zaskoczyć. Mylnie zakładałem, że Kazimierz będzie tym złym, a okazuje się jednym z normalniejszych rodziców. Człowiek po zebraniu nt. Tytusa myśli, że może pretensje rodziców wobec niego są uzasadnione, a potem wychodzi z tego kolejny twist rzucający światło na wszystko i jak zwykle winni są dorośli. W ogóle aktor grający Eryka znakomicie i subtelnie zagrał, gdy poznał główny twist. I scenariuszowo wypada wiarygodna droga z mentalnego dzieciucha do odpowiedzialnego rodzica, który stanie w obronie swego pasierba. Ogólnie aktorsko wypada całkiem dobrze. Moim zdaniem niepotrzebny wątek z rakiem głównej złej. Wiem chcieli dać niejednoznaczności, ale to nie pasuje ponieważ od początku swymi akcjami pokazuje jaką jest suką. A wystarczył fakt, że jest samotną matką i stąd jej zachowanie (i późniejszy redemption arc). Jak dla mnie spokojnie można zobaczyć - w końcu jakiś polski film zmuszający do refleksji, a przy tym nie jest festiwalowym syfem o zerowym riserczu. 7,5/10 PS. Niby Netflix, a na zachodzie dostaliby piany – aryjski blondyn będący wierzącym katolikiem to ten dobry, a jakiegoś arabusa o imieniu Hamza gra jednak rodowity Polak (przynajmniej dobrze dobrali fizys - sam myślałem, że to potomek imigrantów). 30. Szczęśliwego Nowego Jorku - jak mniemam, w 1997 roku dynamiczne ujęcie z samolotu na NYC w polskim kinie robił wielkie wrażenie na ówczesnych Cebulakach. I wtedy Ameryka była idealnym wabikiem dla imigrantów i jeszcze nie była obrazem nędzy i rozpaczy jak dzisiaj np. San Francisco. Nic szczególnego. Jest tu różny przekrój imigracji i ich punktów widzenia - były komuch stwierdza, że największym oszustwem komunizmu było danie nadziei zachodu jako El Dorado i rozczarowany chce wrócić do kraju. Zamachowski (który ze wszystkich jest najsympatyczniejszy. Jako trochę nadgorliwy, ale sympatyczny katol mający dobre intencje) i Pazura próbują się łudzić, że odniosą sukces w Ameryce. Czy Linda, który załapał amerykańskiego stylu życia, ale poczuwa się jako ten lepszy. Linda okazuje się tym złym, który dyma resztę. Aktorzy jadą na autopilocie i swoich ówczesnych wizerunkach. Jednak nie widziałem w nich postaci, a po prostu polskie gwiazdy robiące swój shtick. Tutaj Syn Daniela Olbrychskiego grać nie potrafi i trafił chyba tylko za znajomościami ojca. Technicznie jakoś też nie jest imponująco, choć co jakiś czas są teledyskowe montaże do Vivy. Nawet gdyby dostałby cyfrową rekonstrukcję. I pierwsza próba podlizania się anglojęzycznym rynkom (na które pewnie nie trafił), bo są dwujęzyczne napisy początkowe i końcowe. A końcowe creditsy wykazują się niekonsekwencją, gdyż przy liście aktorów połowa nazw jest po polsku, a druga po angielsku. Za plus końcowa piosenka IRA. 5/10 31. Kulig (1968) - kultową piosenkę Skaldów znam i wiem z jakiego filmu pochodzi. Ale nigdy nie było okazji do ujrzenia go. Rok temu planowałem ujrzeć w okresie przed sylwestrem, ale wypadło mi z pamięci. Fabuły tu zero - jest sobie Bogumił Kobiela w cosplayu Wilhelma II (bez kitu, koleś wygląda jakby wyrwał się z lat początku XX w.), któremu zepsuł się samochód w Tatrach i musi prosić o pomoc ówczesne gwiazdy muzyki jadące w tytułowym kuligu, a i tak to pretekst do puszczania popowych piosenek, które następują jedna po drugiej - bez przerwy. I jak w końcu przemawia Kobiela z dialogiem to jest - CDK? Po czym po chwili film orientuje się, że cos jest nie tak i z powrotem nadal mamy muzyczne kawałki i tak do końca. Na pewno piosenki wpadają w ucho, to trza przyznać i wtedy przed telewizorami młodzi robili do nich wygibasy. Zresztą tu jest subtelny komentarz społeczny i zbijanie się z boomerów, bo potem Kobiela ma czesto minę "już nie czaję tej młodzieży i za moich czasów było lepiej". Coś w tym jest :). Ze wszystkich tu wokalistów to rozpoznałem Rodowicz. Ale wtedy ona była młoda. 7/10 31-12-2023, 16:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-12-2023, 16:55 przez OGPUEE.)
Będzie lepiej - znowu coś przedwojennego. I tym samym pierwszy film z Szczepkiem i Tońkiem - tutejszymi Flipem i Flapem.
Ciekawe jak ówczesna widownia uznała ten film za wulgarny i łamiący tabu. Główna bohaterka, będąca panną, przynosi sieroce niemowlę do domu (jako rzekomo swoje urodzone) i potem olabogują, że bękart i co ludzie powiedzą. I na końcu Szczepko i Tońko proponują, żeby bajbus był wychowywany przez parę jednopłciową ;). Znowu, bardziej sympatyczna ramotka do puszczenia na TVP Historia/Kultura. Te wszelakie polskie filmy przedwojenne jak zauważyłem, to były w sumie robione na jedno kopyto i dopiero się coś ruszyło po wojnie. I dzisiaj to można traktować jako historyczną ciekawostkę i zapis tych czasów. Jak kontrast nowoczesnej Warszawy ze staroświeckim Lwowem. I w sumie sklep zabawkarski bardzo zacny, za PRL-u pewnie takich nie było. A dziś ledwo można zrozumieć lwowską gwarę - nasi batiarzy brzmią jak Ukraińcy, którzy dopiero co uczą się polskiego :). Twórcy też mieli świadomość, bo są tu ciut drugoplanowi i głównym bohaterem jest właścicielka sklepu z zabawkami, a akcja się przenosi do Warszawy, gdzie mówią bardziej zrozumiałym akcentem (i pokojówka określa batiarów jako mówiących po chińsku). Restauracja kopii świetna i wysokiej jakości. W cywilizowanym kraju byłby Blu-Ray, a tak to tylko w telewizji bądź na płatnych serwisach :P. 6/10 04-02-2024, 20:57 (24-02-2023, 14:29)simek napisał(a): IO - Wciąż nie do końca wiem jak oceniam naszego kandydata do Oscara, ale zasadniczo jestem raczej na tak, podobała mi się ta wizja, żeby z osiołka zrobić bohatera filmowego - to fajny eksperyment, ale właśnie bliżej eksperymentu niż pełnoprawnej opowieści filmowej, bo dosyć trudno zrobić z osła pełnoprawnego bohatera, bo ten niewiele więcej może poza próbą ucieczki, czy kopnięciem kogoś, kto go wkurza, dlatego siłą rzeczy musi być trochę ludzkich scen, które walą łopatą po głowie. Aż wam opiszę w spoilerze jedną: O co tu chodzi, po co to jest? Nie mam pojęcia. Ogólnie subtelność w portretowaniu polskiego narodu przywodzi na myśl Szumowską i jej Twarz - widocznie tak trzeba przedstawiać Polaków za granicą, żeby były nagrody i poklask na salonach. Podsumowując: fragmenty o osiołku są super, a te o ludziach bez sensu. Dam 6/10 Pełna zgoda - ładny film, ale trochę pusty i niedorobiony. Tak jakby Skolimowski chciał nakręcić film przyrodniczy, ale mu nie pozwolili, więc dopisał randomowe scenki i wyszedł pełny metraż, który nie do końca się klei. I przede wszystkim nie klei się właśnie tymi scenami, które wychodzą poza widzenie osła, dopisując do prostej historii jakieś bida komentarze społeczne. A przecież film najlepszy jest wtedy, gdy dialogi są albo minimalne, albo w ogóle ich nie ma i widzimy ten świat z perspektywy osła, więc szkoda, że bardziej tego nie pociągnięto w tę stronę. Mam zresztą wrażenie, że JS za dużo chciał tu wcisnąć, więc mamy wszystko od polityków przez kiboli (swoją drogą śmieszna ta liga - same grubasy i czarny z kapelusza oraz "sędzina") a na dronach skończywszy. Nie zawsze przy tym wiadomo, co autor miał na myśli - najbardziej chyba odpłynął przy Huppert. Zatem tak, 6/10 - z plusem za stronę formalną, gdyż niektóre ujęcia są naprawdę bajeczne - to chyba właściwa nota. Natomiast co może drażnić, to fakt, że takie historyjki z miejsca przechodzą przez sito dofinansowania i jeszcze latają po Oscary. Gdybym ja siedział w komisji przyznającej granty, to po przeczytaniu skryptu odesłałbym go do poprawek, bo z tego spokojnie dałoby się wycisnąć lepszą, mniej sztampową fabułę. A co do spoilera, oto cytat z prasy zagranicznej, jako kolejny dowód na to, co lewactwo ma wbite w mózgi tak mocno, że nawet przy groźbie śmierci ci ludzie zdania nie zmienią: Cytat:...a Polish trucker attempting to sexually assault a starving migrant worker... xD
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 29-02-2024, 04:35
Usłyszcie mój krzyk (1991)
Porządny dokument. Oddanie sprawiedliwości Ryszardowi Siwcowi, którego poświęcenie zostało stłamszone przez but władzy. Wyciska z tematu tyle ile się da i największy szacun za dotarcie do świadków tamtego samopodpalenia. Sama postać naprawdę godna upamiętnienia. Słuchając wypowiedzi bliskich o nim można faktycznie uwierzyć, że był to człowiek prawdziwie kochający swoją ojczyznę, a nie wariat jakiego wówczas malowano. Jego mowa nagrana przed śmiercią aż wyciska łzy. Mimo wszystko, stanowisko wobec tego zdarzenia dzielę z komentatorem - Siwiec faktycznie mógł wybrać przemówienie Gomułki jako moment poświęcenia. Wówczas dla systemu trudniej byłoby je stłamsić przed ludem i z pewnością ofiara nie poszłaby na marne. 8/10 Lalka (1968) Piękna ekspozycja, jak to u Hasa zresztą... I w sumie tyle co ten film ma do zaoferowania, bo jako adaptacja jest niesamowicie spłycona. Toporność we wciśnięciu grubego kolosa Prusa w 2,5 h metrażu czuć na każdym kroku. Film skacze wieloma wątkami z powieści, jednocześnie najczęściej urywając je tak ot. Ci niezapoznani z historią bankowo będą mieli pod górkę z ogarnięciem wszystkich wydarzeń. Przykład - scena na dworcu, gdy sfochowany Wokulski wyjeżdża do Paryża i żegna się z Rzeckim. Cięcie! I już widzimy Wokulskiego wypoczywającego na polskiej wsi i witającego się z Wąsowską. Cierpi też na tym ładunek emocjonalny - gorącego uczucia Staszka do Łęckiej i tej całej jego determinacji nie czuć. Wszystko to jest zaskakująco suche i jakby prowadzone od linijki. W sumie warto dla tej eleganckiej strony wizualnej czy muzyki Kilara, ale fanów literackiego oryginału czy po prostu potrzebujących bardziej wnikliwego streszczenia przed maturą, to odsyłam do późniejszej serialowej adaptacji. Ber może i nie miał zmysłowej ręki reżyserskiej Hasa, ale za to miał wszystko inne. Nie ujmując nic Dmochowskiemu, ale gdy myślę o Wokulskim to widzę Kamasa w cylindrze i z laseczką. To samo w przypadku Pawlika jako Rzeckiego. 6/10 BTW. Czy tylko mnie zastanawia czemu Wacław Kowalski, który miał ze dwie konkretne sceny nie był wymieniony w napisach, ale za to Marian Opania, jedynie w jednym ujęciu rzeźbiący dłutem i nie mówiący ani słowa był? 09-04-2024, 18:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2024, 18:32 przez Kryst_007.)
Piep*zyć Mickiewicza (2024)
Nudny wieczór po robocie i ochota na wyłączenie szarych komórek z Netflixem i czymś niezobowiązującym. Padło na to. Matko Święta! Już początek filmu zwiastuje z czym widz ma do czynienia. Film z cyklu "Wiemy gówno o współczesnej polskiej młodzieży? Robimy o nich kino!", czyli wulgaryzmy, rapowanie i polskie liceum, które wcale nie wygląda jak kloc betonu i pamiątka po Gierku, tylko jak świeżutki import z USA. Scenariusz to jakiś żart. Wierzę, że powstawał on na ostatnią chwilę i normalnie to byłby ten pierwszy draft, którego miejsce zazwyczaj jest w koszu. Dialogi są absolutnie koszmarne - za jawną ekspozycję i wyciskanie niezbędnych dla widza informacji o postaciach służą zbyt często. Nie miałem wrażenia, że jako widz jestem obserwatorem jakiejś historii. O nie! Cały czas widziałem aktorów, którzy się wcześniej przygotowywali do danej sceny, odbębniali ją właśnie do kamery, by później po jej nakręceniu odebrali swoją dolę za udział. Tak martwa jest tutaj reżyseria. W drugiej połowie, gdy wjeżdża ta cała coachingowa gadka to robi się "odrobinę" znośniej, co nie wcale nie oznacza, że wymienione problemy znikają tak ot. Ciekawi mnie udział Ogrodnika w czymś takim, bo do niedawna był to jeden z tych policzalnych na palcach jednej ręki aktorów z polskiego podwórka, co się szanowali i lecieli na ambitność projektu, a nie ładną gażę. Ostatnio to coraz rzadziej ma szczęście do udanych filmów, ale w tym przypadku w ogóle ciężko zrozumieć czemu dał szansę takiemu scenariuszowi. Niestety nawet mimo, że miał okazję się trochę wyluzować i zagrać coś w miarę fajnego, to nawet on gra jakby się zbyt późno kapnął na jakie to gówno się zgodził i stracił zapał do pracy. 2/10 15-04-2024, 10:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-04-2024, 10:58 przez Kryst_007.)
Widziałem jakoś od czapy klip z rapowaniem na lekcji. Więcej nigdy nie obejrzę, ale mam wrażenie, że dałeś za wysoką ocenę. O jakieś 100 punktów
.
15-04-2024, 10:47 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Dystrybucja polskich filmów na świecie | Pai-Chi-Wo | 9 | 2,907 |
04-10-2018, 19:45 Ostatni post: Pai-Chi-Wo |
|
| Efekty dźwiękowe w polskich filmach... | pawian | 25 | 9,202 |
08-08-2007, 08:31 Ostatni post: Massimo |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

Spoiler




