Krótka piłka, czyli mini-recenzje
The Lost City, 2022r.

Pisarka romansów zostaje porwana, aby przetłumaczyć i odnaleźć koronę. Złym jest Daniel Radcliffe, pisarką Sandra Bullock, a partneruje jej Chaning Tatum. Ogólnie jest to luźne podejście do "Miłość, szmaragd i krokodyl". I może nie dorównuje pierwowzorowi, ale ma swój urok i wizję na siebie. Jest zabawnie, akcja nie jest przegięta, motywacja złola spoko. Końcówka rozczarowuje bo jest w niej to, czego nie lubię w filmach o poszukiwaniu skarbów. No i wadą filmu jest to, iż jest przegadany - są serio ze cztery momenty gadania na tyle długie, że usypiają. Fajna rólka Brada Pitta. Na poprawę humoru spoko.

Jako, że film stoi na barkach pary poszukiwaczy, to chemia była, więc spokojnie daje 6.5/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
The Gaucho - o tym filmie Douglasa Fairbanksa wiedziałem tylko tyle, że Walt Disney i Ub Iwerks sparodiowali go tworząc Galopującego Gaucho z Myszką Miki, który widziałem w niedzielnej Wieczorynce. 

Więc się zdziwiłem mocno, gdy pierwsza scena to coś urwanego z jednego z tych chrześcijańskich filmów DeMille'a aniżeli awanturnicza przygodówka do jakich Fairbanks przyzwyczaił. I dopiero potem pojawia się Fairbanks jako tytułowy gaucho i tylko jedna czy dwie sceny ma odpowiednika w Galopującym Gaucho. Niestety, w przeciwieństwie do Mikiego Fairbanks za wierzchowca nie ma strusia. Nawet czarny charakter to nie schab w stylu Czarnego Piotrusia, a jakiś członek junty socjalistyczno-kapitalistycznej.

A tak poza tym to typowy przygodowy Douglas Fairbanks. Ujmujący łotrzyk, niesamowite akrobacje i robiące wrażenie dekoracje i rozmach. Tytułowy Gaucho to nie żaden Robin Hood i początkowo robi wszystko dla egoistycznych pobudek. Jednocześnie choć to bandzior co prawda, ale wykorzystuje andyjską wioskę jako bazę i nie robi nic złego mieszkańcom. I jak zdobywa miasto znane z bogactwa, to nakazuje zająć świątynię w sposób bezprzemocowy. Także też jest agnostykiem jak Złodzieju z Bagdadu, ale szanuje poglądy księdza i zaprasza go na bibę.
 
Love interest w postaci górskiej Huanity ma również osobowość, co było rzadkie w tamtym kinie - jest zakochaną na zabój fangirl, która zazdrośnie strzeże Gaucha przed innymi Huanitami. I jak Gaucho idzie na podbój Miasta Cudów, to ona chce razem z nim się udać. I to nie ona jest damą w opałach, bo sama wydostaje z pułapki i spuszcza łomot jakiemuś napastliwemu bandito. Rolę damy w opałach robi tu Dziewica Argentyńska, która jest jakimś wcieleniem Maryi Panny. W ogóle to dość prochrześcijański utwór, czego się nie spodziewałem. Nawet główny zły pierwsze co robi to zamyka świątynię i wprowadza jakieś ateistyczne zasady, a potem wsadza do pierdla najuboższych mieszkańców za to, że się modlą.

Mając w pamięci kreskówkę z Mikim, to sceneria nie ogranicza się do lichej pustyni, bo są krajobrazy górskie, dżungla i pampy z trzodą bydła. Czuć, że to argentyńskie Andy, choć pewnie są jakieś nieścisłości. Niestety na jutubie tylko w takiej se jakości, a żadnego Blu Raya ni ma na horyzoncie. Chociaż może za kilka takowego otrzyma jak Robin Hood Fairbanksa w zeszłym roku.

Z innych filmów z Fairbanksem wolę jednak Złodzieja z Bagdadu czy w/w Robin Hooda, ale ten też warto ujrzeć.

7/10

EDIT: Mój pierwszy post w krótce półce w 2024 roku :).

Odpowiedz
Speed 2 - żona nigdy nie widziała, a ja tylko raz, 20 lat temu w TV i byłem ciekaw, czy rzeczywiście jest tak złe, jak pamiętałem. Okazało się, że jest jeszcze gorsze. Nie działa tam nic, chemii między bohaterami zero, nawet Dafoe w roli złola nijaki, a bez Keanu nie było nawet sensu tego kręcić. Już początkowe sceny krzyczą z ekranu "prosze bardzo, oto tani zamiennik głównego bohatera" i widac ewidentnie, że przepisano scenariusz na szybko, by zastąpić bohatera nową postacią. Przez cały czas wieje nudą, emocji zero, jedyne co ciekawe to scena w której statek wpieprza się w miasteczko - fajnie zrealizowana, ale to za mało, by było warto się męczyć dwie godziny.

2/10, nigdy więcej.

Odpowiedz
Soundtrack jest spoko. I zdjęcia.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Może w oderwaniu od filmu muzyka jest spoko, ale w trakcie seansu miałem kilkakrotnie wrażenie, że przygrywa bardzo niemrawo i w ogóle nie buduje napięcia (zwłaszcza w scenie z opuszczaniem łodzi).
No i wrzucane tu i tam motywy z jedynki tutaj sprawiały wrażenie rozpaczliwego wręcz nawiązywania do czegoś, co kiedyś się świetnie udało, tyle, że teraz nijak nie działa, więc ogólne wrażenia związane z muzyką także na minus.

Odpowiedz
Oglądałem raz, jak miałem 10 lat. Zapamiętałem jako chujnię, ale poza tym statkiem wbijającym się w ląd i pijawkami Dafoe to nie pamiętam nic konkretnego. Chyba to dobrze...

Odpowiedz
Lift - ten film to idealna definicja typowego, fatalnego Netflixa. Niby to heist-movie, ale opiera się na 2 absurdalnych rzeczach, które są obiektem kradzieży w planie głównych bohaterów. O ile ten drugi cel jest jeszcze jakąś motywacją łączącą się z losem ekipy (pomożecie przechwycić cenny dobytek złola, to zwolnimy was z wyroków), tak pierwszy to "iks de" do kwadratu - widać, ze scenariusz tego filmu był pisany w konkretnym momencie, przy hajpie na pewną rzecz w internecie, która de facto zdechła po kilku miesiącach:) Na domiar złego właściwa akcyjka, która na papierze zapowiadała się sympatycznie, została zrealizowana fatalnie, wyłącznie z użyciem kiepskiego CGI. Nie dajcie się zwieść opisom, że bohaterowie robią "skok życia w przestworzach". Aktorzy nie ruszyli d...y nawet na wysokość 3 metrów. Wszystko pachnie tanią studyjnością, nijakością, bluescreenami (za sceny na lotnisku w Cortinie należy się malina za VFXy) w tym najgorszym wydaniu. Sama ekipa nie jest ani fajna, ani charakterystyczna poza bohaterem granym przez D'Onofrio, który notabene jest absolutnie zbędnym assetem.

Szokujące jest to, że taki stolec wypuścił naprawdę solidny rzemieślnik (F. Gary Gray), który 20 lat temu zrobił Italian Job.  Piękna definicja regresu reżyserskiego, który robi filmy na podstawie arkusza kalkulacyjnego. A w Netflixie oszaleli wmawiając sobie, że Kevin Hart może być bohaterem kina akcji.

0/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Jak byłem młodszy to lubiłem oryginalnego Ip Mana, potem pojawiła się dwójka, walki były przesadzone, propaganda wjechała na pełnej i później już do tych filmów nie wracałem, teraz leci w TV i obejrzałem nawet trzecia i czwartą część...

Oezu, propaganda jest tak tępa, a sceny walk tak sztuczne, że czułem się jakbym oglądał jakieś tanie kino z lat 70, postacie białych (diabłów) są tak groteskowo złe, podłe i rasistowskie, że przechodzi to ludzkie pojęcie.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Ma temat. Byłem pewny, że ma.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
The Last Repair Shop - ładne, widać, że ktoś miał solidny pomysł na film i fach w ręku, żeby to porządnie nakręcić, bo wg mnie główna siła tej krótkometrażówki tkwi w wykonaniu: tych pięknych zbliżeniach na szczegóły instrumentów, a nie w historii, która też jest w porządku, bo miło posłuchać prawdziwych opowieści w jaki przypadkowy sposób ludzie trafili do tak fajnego, lecz niszowego zawodu. Na minus może trochę zbyt ckliwy ton i taki dobór bohaterów, aby widz przypadkiem nie pomyślał, że w tytułowej instytucji pracuje ktokolwiek przeciętny, tylko same bohaterskie samotne matki i uciekinierzy przed ludobójstwem. W każdym razie jestem na tak, a znając preferencje Akademii, to jest jakieś 90% szans na Oscara. 7/10

The Wonderful Story of Henry Sugar - często w opiniach o pełnometrażowych filmach pada zdanie, że przeciągnięte i historia nadawała się na krótki metraż, więc tutaj w końcu mamy film od znanego reżysera, w typowym dla niego stylu, z budżetem, gwiazdorską obsadą, który jest tym, czym powinien być, czyli właśnie szortem :) Bardzo mi się podobało, bo o ile maniera Wesa Andersona zazwyczaj sprawia, że w połowie filmu jestem już znudzony, tak tutaj uśmiech nie schodził z twarzy przez te niecałe 40 minut. Kinowy odpowiednik czekoladki, czy małego pączka: idealnych na dwa gryzy, ale w większych ilościach zamulających. Ogólnie fabuła jest świetna, powiedziałbym nawet, że trochę poruszająca, wykonanie bardzo dobre, pomysłowe, aktorstwo nienaganne. Ode mnie 8/10, kibicuję Wesowi na Oscarach i liczę na to, że częściej będzie wpadał na pomysł kręcenia krótkich filmów.
Inna kwestia, że paradoksalnie widziałbym tę historię jako długi metraż, tylko u innego reżysera i w bardziej przyziemnym stylu: tam byłoby co pokazać, bo wiele elementów opowieści przeskoczono, czy pokazano skrótowo.

Odpowiedz
"Smoking Causes Coughing" (2022)

Film kolesia od "Morderczej opony" a ludziom tak jak ja dorastającym w latach 90-tych znanego bardziej jako Mr. Oizo, czyli twórcy "Flat Beat". Film dosyć absurdalny trzeba dodać, bo Dupieux na warsztat bierze tutaj kino superhero w estetyce "Power Rangers", slashery, filmy gore, kino kukiełkowe nawiązujące do teledysku "Flat Beat" właśnie czy niskobudżetowców wczesnego Petera Jacksona i snuje opowieść egzystencjalną osadzoną gdzieś nad brzegiem jakiegoś malowniczego francuskiego jeziora pośrodku lasu. Jest na przemian wesoło i poważnie, bo wszystko to polane jest tonami absurdalnego i czarnego jak smoła humoru, ale także hektolitrami sztucznej krwi, flaków i innych wydzielin. Muszę przyznać, że bawiłem się doskonale, bo dzięki temu, że film trwa raptem siedemdziesiąt kilka minut to nawet przez chwilę nie traci tempa i ogląda się go jednym tchem. A czegoś tak pojebanego a jednocześnie genialnego jak opowieść barrakudy dawno nie widziałem i zostanie w mojej pamięci na długo tak samo zresztą jak świetny finał.

Polecam mocno wszystkim lubiącym totalnie autorskie i jednocześnie mocno nieoczywiste kino.

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
The Beekeper (2024), czyli "Pszczelarz". Statham w roli byłego agenta, tytułowego Pszczelarza, członka pozarządowej agencji o nazwie UL, mieszka na wsi, emerytura, odpoczynek, wizyty u sąsiadki, takie rzeczy, sielsko i anielsko. Do czasu aż sąsiadka pada ofiarą scammerów ("pani komputer ma wirusa, proszę ściągnąć taki program, my się zajmiemy resztą"), Statham się wkurza i rozpoczyna rzeź. Prosty - ale nie prostacki, no może tylko trochę - akcyjniak, którego pierwsza część to zabawa we wszystko związane z pszczołami i nakreślanie tego, co to za niepowstrzymany morderca-szaleniec ze Stathama i dlaczego to robi, a potem jest już tylko sama akcja. Trochę krwi, trochę przekleństw, ale wszystko nakręcone w miarę sprawnie, nie nudzi, nie irytuje (za bardzo), a obserwowanie jak biały, łysy typ z brodą spuszcza wpierdziel łobuzom i czasem też stróżom prawa jest po prostu przyjemne. A co tam, 8/10 niech będzie w skali filmów ze Stathamem.

Odpowiedz
Czarny Krab (2022) - Netflix

Rzuciłem okiem bo chciałem coś nowego obejrzeć. W skrócie - nie warto :)
Niby aktorzy fajni i jest kilka plusów, ale ostatecznie tradycyjna nędza.
Film ma niezły klimat, północne śniegi, góry, lód i te sprawy. Grupa żołnierzy wyrusza na misję. Trwa wojna, w sumie nie wiadomo kogo, z kim i o co. I jest to pokazane w dobry i ascetyczny sposób, bez idiotycznych ekspozycji, kiedy jeden tłumaczy drugiemu o co chodzi, żeby widz się nie pogubił.
No ale potem wjeżdża ostatni akt, który chyba ktoś dopisał na kolanie, żeby było łzawo i pozytywnie co pozostawia tylko i wyłącznie niesmak.
Takie tam 3/10, do zapomnienia godzinę po seansie.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Doktorze, nie przychodzi ci czasami ochota, aby obejrzeć coś, no wiesz, dobrego? Świat nie kończy się na Netflixie ;)

Odpowiedz
Wszystkie dobre filmy już niestety widziałem :(
Przecież nie będę pisał - Hej, ale ostatnio widziałem dobry film. Wiecie jaki? "Robocopa"!!!

Próbowałem też dla odmiany, obejrzeć coś artystycznego. Padło na "Faworytę" tego greckiego PTA. No panie...
50 minut wytrzymałem. Typowy produkt dla studentów kulturoznawstwa, żeby mieli na co podrywać nerdowskie laski.
Najlepsze było to "rybie oko" w losowych kadrach zupełnie z dupy.
9/10 i serduszko w pamiętniku.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
The Beekeper

Totalne gówno w chuuuj. O samym filmie nie będę się rozpisywał, bo poza scenami mordobicia z udziałem Stathama (jakieś 10-15 minut czasu w sumie) to jest nieoglądalne. Chciałbym natomiast pochylić się nad grobem Davida Ayera-reżysera. Skala jego degradacji intelektualnej i artystycznej jest niewiarygodna. Najpierw Legion samobójców, potem katastrofalnie zły Windykator, a teraz ten syf. Gościa chyba podmienili w 2014 roku i od tamtej pory jakaś jego niedojebana wersja kręci filmy. Zgroza.

Odpowiedz
(04-02-2024, 15:11)Dr Strangelove napisał(a): Czarny Krab (2022) - Netflix

Rzuciłem okiem bo chciałem coś nowego obejrzeć. W skrócie - nie warto :)


PO CO wy oglądajcie te peodukcje Netflixa? Przecież to odpowiednik filmów "prosto na VHS". A później zdziwienie, że to chlam?
Czy jest choć 10 tanich filmów N. które są bardzo dobre?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nie wiem shamar. Pogubiłem się w życiu.
Za to
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Nie widzę temat, chyba, że jestem głupi (tru, tru), więc napiszę tutaj, że po raz pierwszy w życiu obejrzałem Kingdom of Heaven, wersję reżyserską i to jeden z najlepszych epic movies jakie widziałem, 3 godziny zlatują jakbym oglądał 90 minutową produkcję, montaż jest tutaj obłędny, opowieść jest płynna od początku do końca.

Dla porównania ostatnio oglądałem The Last Duel które oceniłem pozytywnie, ale wypada przy KoH jak pół dupy zza krzaka, a tam już po godzinie odczuwałem zmęczenie.

10/10
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Wszystko tego typu było wrzucane chyba, do jakiegoś czasu, w "filmy historyczne Ridleya Scotta"



Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,962 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,787 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,195 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,345 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,707 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,154 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości