"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
Supacell na NF ktoś miał okazję oglądać? bo wszędzie to promują, że popularne się stało w ostatnich dniach

Odpowiedz
To ten serial w którym pięciu czarnych dostaje supermoce (zakładam w w ramach akcji zrównywania szans z przeciętnymi białymi)? Brzmi zachęcająco jak cholera.

Odpowiedz
Aukcja - Mom-gaps - Bargain (2022)

pokręcony misz-masz, scenariusz bez logicznego połączenia ale mnie wciągnęło, dużo czarnego humoru, nawet może przesadzono z tym

w skrócie: gdy dochodzi do katastrofalnego trzęsienia ziemi, ofiary, handlarze organów i nabywcy zostają uwięzieni w rozpadającym się budynku, odcięci od świata zewnętrznego

całość ma robić wrażenie jakby było kręcone na jednym ujęciu ale da się zauważyć cięcia



6 odcinków, rozwinięcie krótkometrażowego filmu z 2015

Odpowiedz
Dwa pytanka do zacnego gremium.

1. "Wyatt Earp i wojna kowbojów" 2024. Brać się za to?

2. Horizon Costnera ktoś oglądał?

Napisane dla was na moim RMX3363 przy użyciu Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
jest temat o filmie Costnera:

https://forumkmf.pl/Thread-Horizon-An-American-Saga-2024-reż-Kevin-Costner--6617?page=3

Odpowiedz
The Perfect Couple - 6-odcinkowy miniserial Netflixa w reżyserii Susanne Bier. Fabuła w wersji skrótowej: na wyspie Nuntucket niedaleko Manhattanu bogata rodzina Winbury wyprawia wesele syna. Dzień przed ślubem a po wieczorze zapoznawczym rodziny państwa młodych "ktoś" ginie - pływające nieopodal plaży przy rezydencji ciało wskazuje na udział osób trzecich. Policja rozpoczyna śledztwo i serię przesłuchań. Z każdym momentem, odcinkiem i zwierzeniami bohaterów odkrajany jest kolejny plasterek rodzinnej tajemnicy.

Serial ma bardzo solidny "premise", w czym zasługa przede wszystkim aktorskiej ekipy. Nicole Kidman i Liev Schreiber jako głowa rodziny robią robotę (choć Nicole mogłaby już odpuścić operacje plastyczne). Zwłaszcza ten drugi jest doskonały ze swoim lekko zaniedbanym, zapijaczonym i upalonym wizerunkiem ojca który codziennie o poranku bierze kij golfowy i napieprza z ogródka w ptaki. Zaskakująco dużo tu również komedii, która stara się bilansować nieco mroczniejszy i dramatyczny ton. Nie zawsze ten mix wpada na odpowiednią nutę (zwłaszcza pod koniec), czasami brakuje jakiegoś "kliknięcia", a już końcówka mocno mnie rozczarowała.

Szczerze, to zamiast tego co zaproponowali scenarzyści wolałbym

Opinie na necie są mieszane i w sumie się nie dziwię. Ja daję takie 5-6/10 bo za dużo rzeczy - poza finałem - trochę tu nie pasuje (np. postać grana przez Isabelle Adjani).

BTW. Jack Reynor nieźle wyrobił się od czasów 4 części Transformers. Gość kradnie niemal każdą scenę w której występuje.

[Obrazek: AAAAQWwq-zJ9igce6wTcx5fQ6DNjzJj-a2IG6U1S....jpg?r=987]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Wodnikowe Wzgórze (2018) - szczerze mówiąc planowałem ujrzeć jedynie wersję z 1978 roku. Ale tak się złożyło, iż obczaiłem także serial z 1999 roku, bo jest dostępny w całości z polskim dubbingiem. Więc postanowiłem pójść za ciosem i zaliczyć ostatnią adaptację od Netflixa, też z dubbingiem. Mimo gwiazdorskiej obsady uznałem, że tak - obejrzę po polsku, a co! Nie byłem przekonany, ale niektórzy chwalili.

Animacja - o Frysie. To jakieś żarty? Tą wersję robiło BBC, czyli państwowe TV. Więc powinna wyglądać przyzwoicie, a jakość jest jak z PS3 i zwierzęta to wzięto z internetowego stocka. Walka z wronami przypomina Birdemic, a kroczący Kihar ze zwichniętym skrzydłem to jakaś amatorszczyzna. Aż dziwne, że moment gdy Kihar rzuca się na Efrafę wypadł całkiem zajebiście. Nie pomaga to, że wszystko jest mdłe i bure, a miałem problem z odróżnieniem większości bohaterów. Nawet nie widać tego oznakowania więźniów Efrafy. Miniserial obrał naturalistyczny kierunek, ale króliki w ogóle nie przypominają królików i wyglądają jak upośledzone zające. Jakoś film z lat 70. o ograniczonej technologii potrafił wiernie odrysować królika europejskiego. Serial też pofolgował z projektami graficznymi, ale tam za to bez problemu mogłem odróżnić każdego królika. Gdy u Netflixa wszystkie króliki wyglądają tak samo, tylko czasem inna kolorystka (i to w zbliżonych odcieniach). Już film z 1978 roku zadbał, by się odróżniały i każdy miał jakąś cechę. Także inne królikarnie były odróżnione wizualnie - króliki od Pierwiosnka były zmanieryzowane, a te z Efrafy za same gęby powinno się pozyskać na polowaniu. I przede wszystkim w serialu samice miały wąsy, gdy te netflixowe albo nie mają albo mają słabo zaakcentowane. 

Ale kij z animacją. Nie ocenia książki po okładce. W teorii mogła to być najlepsza ekranizacja powieści. Nie ograniczał ją czas jak kinową adaptację, a także w przeciwieństwie do serialowej wersji nie była robiona pod dzieci i w związku z tym miała pełną swobodę w pokazywaniu poważniejszych treści. Niestety w praktyce wypada najsłabiej. Główna królikarnia to banda wiecznie kłócących się i antypatycznych nieogarów, często działających na własną łapę. W serialu główne króliki też potrafiły być dupkami, ale wciąż dało je się lubić (i szybko zdawały sprawę ze swej dupkowatości). I strasznie popsuli protagonistów.

Z Leszczynka zrobili płaczliwego miękiszona, gdy w innych adaptacjach (i pewnie książce, bo tej jeszcze nie czytałem) zawsze był to konkretny i niedający kaszę dmuchać mąż stanu. Nawet Piątek czasem jest tym pewniejszym siebie. Jedyne momenty, gdy Leszczynek okazał słabość, to w filmie jak pochwyciła go kotka, a w serialu wymskło mu się, że kocha Prymulkę, ale obie te chwile były uzasadnione. Poza tym w pierwszym odcinku Netflixa rzucił się na Piątka, co jest mocno out of character, bo Leszczynka zawsze ustanawiano jako dobrego wspierająca brata i nigdy by nie podniósł łapy na Piątka.

Czubak to wiecznie buntujący się buc. We wcześniejszych odsłonach też bywał zgryźliwy, ale nigdy nie przekraczał granicy. I był lojalny Leszczynkowi. A tu ZAWSZE, ale to zawsze krytykuje Leszczynka przy każdej okazji. Plus jego motywację pójścia z uciekinierami słabo pokazano, bo ten mówi że ma dość zginania karku przed innymi, mimo że ausla jest uprzywilejowana. Gdy w filmie dołącza do grupy, bo mówił, że rozmyślał o wizji Piątkach, ktorą potraktował poważnie. I czemu Czubak nie powie wprost, że był w ausli tylko w nieprzekonywujący sposób mówi, że był gawędziarzem?

Najlepiej wypada Ostrzeń, choć też zrobili z niego nierozważnego idiotę i wykazał się debilizmem prosząc oczywistych okrutników o użyczenie samic. Jak można przewidzieć, owi okrutnicy reagują „XD!” Kto by się spodziewał. W ogóle wszyscy dezerterzy z Sandlefordu to głąby. Czubak zawsze jako ten najbardziej czujny i wyszkolony, nie wyczuwa nawet kota i potem daje się złapać. A Leszczynek wiele razy naraża grupę na ciągłe zagrożenia, a w kluczowym momencie zwabienia psa na Efrafę to on prowadzi pościg, mimo że jest kulejący i przez to plan może spalić na panewce.

I tutaj to samice są tymi zaradniejszymi. Każda z samic to strong doe charakter, nawet klatkowa Koniczynka guzik wiedząca o świecie i to ona znajduje postrzelonego Leszczynka, gdy reszta facetów kłóci się. I odebrano ten moment Piątkowi, ponieważ podkreślał ich braterską miłość i Piątek odwdzięczał się bratu za ciągłe wsparcie. W ogóle bardziej położyli nacisk na ckliwe wątki miłosne. Też przy okazji co chwila miniserial łopatologicznie wciska jacy to ludzi są źli. Czego przykładem jest zrobienie z farmera i jego rodziny zrobiono kłótliwych patusów. Kiedy to ludzie zawsze byli bardziej jak nieprzewidywalna siła natury i sami w sobie nie byli źli. I Ostrzeń mówi, że Efrafa jest jak ludzie, którzy mordują dla hecy - skąd to może wiedzieć, kiedy człowiek to cthulhu i króliki nie ogarniają nawet konceptu środka komunikacji? I domowe króliki nie powinny wiedzieć co to życie na wolności. Gdy w serialu były zadowolone z niewoli, w tym Koniczynka wyrażająca wątpliwość czy polana to dobry pomysł (i taki wariant był dość smutniejszy).

I choć serial z 1999 roku miał swoje bolączki, ale miał wymówkę kierunku do młodszej demografii i stąd niektóre zmiany. A netflixowa wersja jest śmiertelnie poważna (i mocno sugerują, że Efrafanie to gwałciciele), co kłóci się z tym, że Kihar znowu jest comic reliefem, który nie ma problemu z komunikacją królików. I użyli tylko akcentu (w oryginale szkockiego, a polskiej wersji szadzenie i okazjonalnego żodyn). Plus tańczący Pierwiosnek to coś urwane z Karate na cztery łapy, a nie przyrodniczego obrazka. A i tak nie jest tak mocny jak film z 1978 roku i jest dużo mniej krwi. Np. nie jest wspomniane w jaki sposób Czerniec oberwał po uszach, zwłaszcza że Czyściec ma bardziej postrzępione uszy od Czerńca. Skoro Czerńcowi dali rany i pokazali jako chodzący przykład, to czemu nie zrobią tego samego z Hyzentlają, by bardziej przerazić niepokornych i upokorzyć ich liderkę? Liczyłem, że skoro miniserial wiernie podąża za fabułą książki, to w zakończeniu Wodnikowe Wzgórze i Efrafa zawrzą pokój (Firleta prawie nie ma i nie byłem w stanie wskazać, który to). Niestety olał to, bo kończy się tak jak film. I szkoda, że ten aspekt to tylko liznął serial z 1999 roku. I ów serial robił niektóre rzeczy lepiej, np. przeszłość Czyśćca. W serialu scena retrospekcji ma uzasadnienie/podbudowę, bo Czyściec miał rzadkie momenty dobroci i małoletniego Dołka traktował ze szczerą sympatią. W miniserialu analogiczna scena jest wciśnięta ot tak na siłę, a Czyściec jest jednoznacznie zły, więc czemu mam mu współczuć?

I nie byłbym sobą, gdybym nie ponarzekał na nieścisłości przyrodnicze. Wrony na pewno nie łapią zwierzynę w szpony jak jastrzębie, a jak już to w dziób. I atakują słabe sztuki. I najwyżej zaatakowałyby młode, bo to wielkości myszy. Nie wiem, czy to tłumaczeniu dubbing, ale któryś z królików mówi o łaskotaniu wilka. Jak mi wiadomo, do tej pory nie reintrodukowano wilka w UK i wilk powinien być traktowany przez brytyjskie króliki jako Yeti czy smok z bajek.

I choć sporo tu nakrytykowałem, to jednak jest parę plusów. Muzyka jest bardzo dobra, choć końcowa piosenka to jakieś popeliny po Rag'n'Bone Manie i Bright Eyes Garfunkela to nie jest. Wizje Piątka dobrze pokazane. Tu w końcu oddali sprawiedliwość Czerńcowi - w filmie służył za narzędzie fabularne i zginął, w serialu to został porzucony w połowie trwania, a tu zgodnie z książką jest cennym nabytkiem wodnikowej królikarni i dożywa do końca. Jak czytałem streszczenie powieści, to Hyzentlaja wzięła za partnera Leszczynka, z którym nie miała kontaktu. I tu Netflixowa wersja wykazała logiką, bo to Leszczynek szedł uwolnić hodowane króliki, w tym Koniczynkę i szybciej z nią by się związał, jak uderzamy w wątki romansowe. Też dobrze oddano grozę Efrafy mimo łopatologicznej symboliki.

No i pochwalę polski dubbing. Cieszy mnie, że tłumaczenie znowu jest zgodne z książkowym tłumaczeniem i potem nie mam rozbieżności w różnych translacjach. Głosy są dobrze dobrane i zagrane. Znakomity Marcin Troński jako Czyściec. Dajcie Markowi Robaczewskiemu jakąś poważniejszą rolę, by nie kojarzył się z Gru i Sknerusem, zwłaszcza że jako Pięciornik wypadł najlepiej. I Grzegorz Pawlak jako Werben aż ocieka złem. yy Nie wiem tylko, czemu nie zdubbingowali piosenki Tetutinangi. W serialu jakoś piosenki przetłumaczyli. W ogóle sporo obsady z serialowego dubbingu wraca do tej ekranizacji. Leszczynkiem stał się Marcin Hycnar , który w serialu był Piątkiem (więc jeszcze bardziej niepewność bohatera), Marek Barbasiewicz jest tu teraz wielkim królikiem, a Waldemar Barwiński z Jastrzębca stał się Kiharem. Swoją drogą to powinni dorobić dubbing do filmu z 1978 roku, by był komplet. 

5-6/10 i wciąż z ekranizacji Wodnikowego Wzgórza najlepsza jest ta pierwsza.

Odpowiedz
(06-03-2022, 09:19)Pelivaron napisał(a): "Ted Lasso" sezon 2

Pierwszy sezon był sympatyczną głupotką, która fajnie łączyła w sobie parodię kina sportowego z elementami dramatycznymi. Niestety w nowej odsłonie zostało już tylko to drugie. Rozumiem, że piłka nożna miała być tylko i wyłącznie pretekstem do opowiedzenia historii bohaterów, ale mam wrażenie, że w 2. sezonie całkowicie z tego zrezygnowano. Jasne, nadal mamy wątki sportowe, ale jest ich strasznie mało, a ciężar gatunkowy został tutaj przesunięty zdecydowanie bardziej w stronę dramatu i życiowych rozterek postaci.

Główna postać, czyli Ted Lasso w 1. sezonie był uroczo irytujący przez ten wieczny optymizm, który miał być jednocześnie jego buforem bezpieczeństwa przed demonami, z którymi musiał walczyć. No w drugiej serii ta granica zostaje przekroczona i Ted jest kurła nie do zniesienia. Na domiar złego wcisnęli do tej historii nudną jak trzygodzinne kazanie starego księdza panią terapeutkę. Parodia połączona ze smętami, coś strasznego.

Aaa, do tego odcinki w połowie sezonu zostają wydłużone do 45-50 minut. Znęcanie się nad widzem, ale udało się wymęczyć do końca.

3/10

PS w tym sezonie mamy kuriozalny odcinek, w którym Beard odbywa nocną podróż po Londynie - odcinek tak bardzo z dupy, coś a'la przygoda Eleven w "Stranger Things" w 2. sezonie. Generalnie to chyba miała być jakaś parodia "After Hours" Martina Scorsese, nie wiem.

PS 2 dobra, teraz jestem tego pewny, gdyż sprawdziłem i nawet tytuł odcinka brzmi: "Beard After Hours" :)

Sezon 1 jest dobry, acz wygląda jakby został napisany przez niezłego scenarzystę, który ma absolutnie zerowe pojęcie o piłce nożnej (i nikt go nie poprawił).
To że do zespołu Premier League zatrudniono na trenera absolutnego amatora z USA jeszcze z przymrużeniem oka mogłem zrozumieć - w końcu właścicielka chce swój klub doprowadzić do upadku.
Ale sam Ted bez przerwy konsekwentnie udaje głupka, który po dwóch sezonach ligi angielskiej nadal nie wie co to spalony, kim jest Messi, Zlatan itp. Albo może nawet nie udaje, bo nie wygląda jakby się zgrywał.

Poza tym sezon wolno się rozkręca - pierwsze dwa odcinki to cienizna, w trzecim się rozkręca, a potem jest misz-masz odcinków niezłych i takich sobie.
Serial błyszczy na poziomie dialogów, relacji między postaciami i dobrze robi podbudowę i payoff u każdego z bohaterów.

Finał jest świetny, chyba najlepszy jaki mógł być. Jako całość 7/10

---

Sezon 2 to to samo tylko słabiej. IMO nie ma tragedii, nadal przyjemny seans i ma swoje momenty.
Odcinek "Beard After Hours" faktycznie bardzo kuriozalny, nie ma nic wspólnego z resztą serialu. Odcinek świąteczny z jednej strony sympatyczny, z drugiej strasznie sztampowy.

Dam 5/10

--

Sezon 3 zaczyna się koszmarnie, ledwo przebrnąłem przez dwa odcinki.

Koleś który sprzątał boisko zespołu spadkowego, został dla beki zatrudniony przez Teda Lasso jako asystent trenera.
I ten koleś zostaje parę miesięcy później zakontraktowany jako trener West Hamu xD, mówi że "zapracował na to", a West Ham jest prognozowany na 4 miejsce w Premier League, za United, Chelsea i Arsenalem (a gdzie tam Liverpool i Man City xD).

W tym czasie Ted Lasso zabiera swój zespół na trening do... kanałów (dosłownie wchodzą na środku ulicy pod właz kanałowy). Zdjęcia się rozchodzą w mediach i "trener" West Hamu komentuje na konferencji że "wcale go to nie dziwi, bo Ted jest gównianym trenerem".

Jezu
Pierwsze dwa odcinki na 2/10

Odpowiedz
(21-04-2024, 17:01)Pelivaron napisał(a): RENIFEREK

Mocna rzecz od Netflixa. Serio. Mega smutne i depresyjne, ponoć historia oparta na faktach. Głównymi bohaterami są: wieloryb-stalkerka ze śmiechem, który może pojawiać się po seansie w najgorszych koszmarach oraz molestowany przez znanego scenarzystę komik-bezbek, który pracuje w barze i szuka atencji u chorej psychicznie stalkerki. Tragizm głównego bohatera momentami godny Bojacka Horsemana - 45 minutowy odcinek w którym dowiadujemy się dlaczego komik-bezbek jest kim jest, naprawdę mocny.

Okrutnie pojebana jest ta historia. Mocna rzecz. Zaczyna się niewinnie, a potem wkracza w takie rejony, że można złapać się za głowę. 4 odcinek co chwilę wywoływał u mnie obrzydzenie i niechęć do głównego bohatera. On sam też niemiłosiernie wkurza przez całą fabułę, ale chyba taki był zamiar aby ukazać go jako ofiarę

.

Ogólnie to miniserial z gatunku tych, które powinny skończyć się na pierwszym odcinku, ale z drugiej strony jesteś w stanie wybaczyć głupotę bohatera aby zobaczyć jak mocno można sobie skomplikować życie. Niby oparte na faktach, ale czytałem że jednak trochę podkolorowano kilka elementów.

8/10

Aktorka grająca Marthę fenomenalna (ten śmiech!). Zmieniła moje nastawienie do grubych kobiet, tzn. z automatu mam podejrzenie, że są psychiczne :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(13-10-2024, 13:33)Snappik napisał(a): Ogólnie to miniserial z gatunku tych, które powinny skończyć się na pierwszym odcinku, ale z drugiej strony jesteś w stanie wybaczyć głupotę bohatera aby zobaczyć jak mocno można sobie skomplikować życie. Niby oparte na faktach, ale czytałem że jednak trochę podkolorowano kilka elementów.

Tak, tylko że ta jego "głupota" wynika z traumatycznych doświadczeń z przeszłości, które wpływają na jego zdolność do podejmowania decyzji, które dla nas z perspektywy fotela są po prostu racjonalne. Totalnie zaniżona samoocena, aż tu pyk - interesuje się nim laska. Gruba bo gruba, ale jednak laska, która uważa go za zabawnego, a dla niego, niespełnionego komika to w sumie najważniejsze. Brak stabilności emocjonalnej i chęci konforntacji (na co ma wpływ wspomniana niska samoocena), demony związane z wykorzystywaniem seksualnym i uzależeniem, no i mamy przepis na "głupka". Ta jego prosta "głupota" jest dużo bardziej złożona i tragiczna niż tylko prosta nieodpowiedzialność.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Nie no, zważywszy że chłop miał nieciekawą przeszłość i to jeszcze nie w dzieciństwie tylko kilka lat przed wydarzeniami z głównej fabuły to powinien z dystansem trzymać się od znajomości, które od pierwszych słów mu słodzą. Nie wyciągnął wniosków z gówna, w które wcześniej się wplątał. Po drugie - miał przy sobie ładną lasię, to się z nią rozstał, a potem rzucił się w wir znajomości z...  - nazwijmy to po imieniu - pasztetem ważącym 2x tyle co on. Nie chciało mi się kibicować tej postaci. Tragizm? Tak, ale współczuć mu nie zamierzam.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Współczuć nie trzeba, ale można zrozumieć. Ewidentnie gość straumatyzowany i zadziałały schematy. Poczuł się na swój sposób ważny i to wykorzystał. A że później wykorzystano go, to inna sprawa.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
"Prosta sprawa" (2024)

[Obrazek: MV5BZThhZWZjNDEtM2EwMS00NTVlLThkNDMtYmM3...@._V1_.jpg]

Mateusz Damięcki jako polski Reacher kontra gangusy w Jeleniej Górze. Ależ pozytywne zaskoczenie. Totalnie nie spodziewałem się, że to będzie aż takie dobre - niby "Furioza" to nie był najgorszy paździerz a całkiem oglądalne filmidło, ale "Prosta sprawa" od tych samych twórców stoi jakieś kilka półek wyżej. Realizacyjnie nie ma się absolutnie do niczego przyczepić, co jest o tyle zaskakujące, że dotychczasowe seriale oryginalne Canal+ w stylu "Żmijowiska" niekoniecznie dowoziły w tym aspekcie, ogólnie rzadko kiedy dowoziły w jakimkolwiek aspekcie - no nie były to najlepsze odcinkowe kawałki telewizji, jakie można było zobaczyć.

I o ile tutaj pierwszy odcinek też nie zapowiadał jakiegoś świetnego serialu a bardziej co najwyżej niezłe patrzydło, tak z każdym kolejnym odcinkiem jest coraz lepiej i wciąga to niesamowicie. Porównanie do "Reachera" nasuwa się samo (powieści Chmielarza nie czytałem, ale pewnie jakieś inspiracje twórczością Lee Childa można i tam odnotować) ale, i piszę to z pełną odpowiedzialnością, jest to od serialu amazon prime dużo lepsze.

Mateusz Damięcki jako bezimienny protagonista sprawdza się świetnie - ma odpowiednią prezencję, charyzmę i dobrze wygląda poobijany i umazany krwią - koleś jak najbardziej może stać się w krótkim czasie naszą rodzimą gwiazdą kina akcji. Ale najciekawsze postaci i występy to oczywiście gangusy, z Piotrem Adamczykiem w roli Kazika na czele - widać tutaj świadomą kontynuację postaci zagranej przez niego w "Hawkeye'u", choć tutaj już na pełnej - oczywiście znalazły się też małe nawiązania do roli Papieża. Objawienie dla mnie to z kolei Mateusz Kmiecik jako Czacha - z początku zwykły przyboczny łysy gangus, w trakcie trwania serialu staje się na spokojnie jedną z ciekawszych i lepiej napisanych postaci. Chłopaki z Czech też dają radę - ogólnie jest to wszystko zagrane super i nie ma się do czego przyczepić.

Sama historia choć schematyczna i typowo westernowa, to sprawdza się bardzo dobrze - ma odpowiednie tempo, jest nieźle rozpisana i co najważniejsze wciąga - łyka się te 6 odcinków bardzo szybko mając ochotę na więcej i drugi sezon chyba powstanie, bo ostania scena jak najbardziej kontynuację zapowiada. Co mogę więcej dodać - wszystkim fanom akcyjniaków mocno polecam, bo serial jest naprawdę bardzo dobry. Ogromne pozytywne zaskoczenie.

Pierwszy ep do obejrzenia za darmo na Tubie:

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(21-10-2024, 13:50)slepy51 napisał(a): "Prosta sprawa" (2024)
Damięcki w końcu chyba znalazł swoje miejsce w polskim kinie, bo kiedyś grał w adaptacjach klasyków naszej literatury, ale  widocznie polubił się z kinem rozrywkowym, sensacyjnym co pokazał już w Furiosie, widać że ma fun z grania w takich produkcjach. No i wypada dobrze w scenach bójek. Choć  na yt ocenzurowali scenę walki z gołym jak święty turecki  Damięckim.  Adamczyk kolejna świetna rola w ostatnim czasie, szarżuje na całego, ale nie przekracza granicy przeszarżowania,. Noi też potrafi jego postać przerazić, a nie tylko rozśmieszyć jakąś zabawną ripostą, a serial ma w ogóle świetne dialogi, które płyną, nie tylko Kazik walnie super tekstem.  Więc ogólnie zgadzam się, że to bardzo dobra rozrywka. Nie zgadzam się tylko z tym zdaniem, że "dotychczasowe seriale oryginalne Canal+ w stylu "Żmijowiska" niekoniecznie dowoziły w tym aspekcie, ogólnie rzadko kiedy dowoziły w jakimkolwiek aspekcie - no nie były to najlepsze odcinkowe kawałki telewizji, jakie można było zobaczyć". 

Żmijowiska nie widziałem, po pierwszym odcinku odpuściłem, ale to wyjątek, bo Canal+ stoi dobrymi polskimi serialami. I nie jak na polskie, tylko po prostu dobrymi np cały Kruk Macieja Pieprzycy czy Klangor. Czasami zrobią coś słabszego jak Zmijowisko czy Belfer, ale większość ich seriali trzyma poziom. A nawet powiem więcej, że najlepsze polskie seriale powstają od wielu lat w Canal+, nieważne z jakiego gatunku. Czasami HBO zrobi Watahę albo Ślepnąć od świateł, czy Netflix zaskoczy z dobrym polskim serialem, ale to w C+ co sezon dostajemy przynajmniej jedną naprawdę dobrą polską rozrywkę.

Odpowiedz
Secret State - 2012
Miniserial, choć w sumie to mógłby być film bo raptem 4 odcinki po 40 minut. W teorii wszystko to co lubię czyli styk polityki, biznesu, tajnych służb, ale nie jest to mimo dobrej obsady (Byrne, Dance, Ineson, Dillane...) coś specjalnego.

Mamy wypadek w zakładach petrochemicznych korporacji, dużo ofiar, premier UK wracając z USA ginie w katastrofie lotniczej i wicepremier wpada w sam środek intrygi...

Za krótko, za bardzo po łebkach, sama intryga też za nie powala. Całość ratuje gra aktorska (choć bez żadnych fajerwerków) plus w miarę ciekawe zakończenie.

Takie 5/10. Można obejrzeć bo krótkie, ale można też wykorzystać ten czas na spacer albo upieczenia ciasta.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Territory - australijski miniserial z Netflixa. 6 odcinków o rodzinie Lawsonów, prowadzących jedną z największych na świecie stacji bydła na północnym wybrzeżu. Zadłużony biznes staje się oczkiem w głowie konkurencji w postaci miliarderki kupującej okoliczną kopalnię złota, australijskiego biznesmena mającego ambicje zastania szefem związku hodowców bydła oraz aborygenów, którzy roszczą sobie prawo do okolicznych ziemi. 

Jest tu trochę wszystkiego - są echa Yellowstone, Dynastii, Sukcesji, kina young-adult, sensacji, polityki. Taki to misz masz, czasem wchodzi bez problemów, a czasami schodzi na jakiś dziwny, siermiężny poziom (głównie za sprawą wątku trójki młodych bohaterów, koczujących na obrzeżach i szukających okazji do łatwego zarobku). Nie ma tu silnego parcia na kolejne sezony, chociaż zakończenie zamyka wszystkie wątki ale otwiera jednocześnie jeden, który może być interesujący z perspektywy kontynuacji. 

Zdecydowanie brakuje tu bardziej brutalnego i mocniejszego podejścia, to serial dość letni (ale krwi czy bluzgów nie brakuje). Za to nadrabia sporo zdjęciami surowych terenów północnej, dzikiej Australii. No ale nie dziwi mnie to w ogóle bo akurat Greg McLean reżyserujący ten serial jest patriotą już od czasów kultowego Rogue i wie jak to robić.


6+/10 

[Obrazek: TaylorGun-1200x660.jpeg]

[Obrazek: DesertKing_Working_Title_TonyMott-04.jpg?w=750]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
The Diplomat - 2024 - Netflix (sezon 2)

Pisałem tu kiedyś o pierwszym sezonie, który był nawet niezły, takie solidne 6/10 i ostatnio wrzucili drugi to sobie obejrzałem. No i o dziwo nadal jest to całkiem dobre. Tak gdzieś w połowie serialu zanosiło się na tradycyjną, wieśniacką rozgrywkę a la Netflix, bo siły dobra reprezentowały - kobieta, kobieta Azjatka i dwóch szlachetnych oraz sympatycznych Murzynów, ale na szczęście udało się tego uniknąć i całość w kategoriach rozrywkowych (bo wszystko tu jest mocno podkręcone) jest nawet dobra a intryga dość ciekawa i pomysłowa.

Najlepszy podobnie jak i w pierwszym sezonie, jest Rufus Sewell, który jest znakomity w roli męża pani ambasador, ale który nadal pociąga za sznurki, jest inteligentny, cyniczny i w ogóle wyborny. Reszta już słabsza, ale dają radę, poza niezwykle irytującą Azjatką z CIA. Twórcy mają niestety słabość do robienia cliffhangerów o sile tsunami w ostatniej minucie sezonu, ale jakoś można to przeżyć.

Zabawne jest tłumaczenie tytułu, bo u nas to jest po prostu "Dyplomatka", chociaż oryginalny "The Diplomat" jest bardziej dwuznaczny, bo w sumie nie wiadomo kto tu naprawdę rządzi, ale to szczegół.

Podtrzymuję solidne 6/10 dla całości.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
"Collateral" - 2018 - do obejrzenia na Netflixie
Skusiła mnie tematyka, scenarzysta (David Hare) i Carrey Mulligan w roli głównej, ale efekt jest raczej średni.
Dostarczyciel pizzy zostaje zastrzelony podczas dostarczania pizzy a sprawą zajmuje się pani policjantka. Jakby ktoś chciał jednak obejrzeć to reszta w spoilerze, a jak nie to można śmiało czytać :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
La Palma - 4-odcinkowy serial katastroficzny o norweskiej rodzince, która przyjeżdża na Kanary aby odpocząć i naprawić zepsute relacje. W tle z kolei pojawia się zagrożenie ze strony pobudzonego wulkanu, który po kilkudziesięciu latach może doprowadzić do katastrofy. Durne to okrutnie, taki trochę Emmerich ale bez komediowych wtrętów, obowiązkowo przesiąknięty lesbijskim wątkiem nastolatki (którego mogłoby w ogóle nie być, ale wiadomo - Netflix...). Końcówka zapomina też o podstawowych prawach fizyki. Jak ktoś chce popatrzyć na nawet fajne VFXy to niech odpali 3 odcinek od połowy, bo mniej więcej tyle trzeba czekać na pobudkę góry.

Prawdziwym wulkanem jest natomiast piękna Thea Sofie Loch Naess w roli młodej pani naukowiec, której nikt nie wierzy na wieść o zbliżającej się tragedii. No ja bym jej wierzył ;)

[Obrazek: Thea-Sofie-Loch-N%C3%A6ss-Feet-7728387.jpg]

[Obrazek: MV5BOTFlYWFmNjgtNzVmYS00NjExLTg0YmItYzU4...UX480_.jpg]

3/10 (z czego punkcik za powyższą panią, która na koniec świetnie gra)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
The Day of the Jackal (2024)



Obejrzałem już jakiś czas temu całość i w sumie nie wiem jak to ocenić, bo to takie dwa seriale w cenie jednego - pierwszy, ten z Szakalem i wszystkim co z nim związane jest świetny, super się te jego przygody i lawirowanie między kochającym mężem i ojcem a mordulcem snajperem ogląda, w dodatku Redmayne jest rewelacyjny w tej roli. No cud, miód i orzeszki, ale niestety mamy tu też drugi serial o przygodach ciałopozytywnej pigmentododatniej zajebistej agentki MI-6, która z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu (ale to pewnie zasługa jej ogólnej zajebistości) jako jedyna jest w stanie schwytać Szakala i choć psuje wszystko co może zepsuć a w trakcie poszukiwań naszego snajpera mordulca z jej winy giną bogu ducha winni ludzie to twórcy usilnie próbują sprawić, żebyśmy jej kibicowali, bo ma ciężko w domu i inne bzdety. Niestety ten drugi serial już tak dobry nie jest, dodatkowo Lashana Lynch nawet w promilu nie jest tak dobra jak Redmayne, przez co grana przez nią postać jedynie wkurwia i irytuje i koniec końców zaczynamy trzymać kciuki za Szakala żeby poubijał wszystkich których ma poubijać i wrócił cały i zdrowy do swojej dupeczki i syna.

Zakończenie pozostawia lekko uchylone drzwi do kolejnej części i rzeczywiście ostatnio potwierdzili drugi sezon, w którym mają powrócić główni aktorzy tego przedstawienia
No nie wiem, oglądało się to dobrze, serial wciąga ale agentka Bianca stara się jak może, żeby to pozytywne wrażenie zepsuć wszystkim co robi, no a z drugiej strony jest ten świetny Redmayne, który dwoi się i troi żeby sprzedać nam swojego bohatera i wychodzi z tej walki zwycięsko. Dam lekko naciągane 7/10 i na pewno obczaję drugi sezon bo jestem ciekawy, czy twórcy mają jaja czy jednak ich nie mają.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Mobland", czyli Tom Hardy znowu hardy Krismeister 17 2,107 27-08-2025, 20:15
Ostatni post: Salto
  BARRY czyli Bill Hader jest hitmanem Gal Anonim 35 7,712 07-01-2025, 03:18
Ostatni post: Bucho
  Jaki jest wizerunek osób z niepełnosprawnością w filmach, serialach i mediach? AvalonOzN 1 1,235 20-04-2020, 16:02
Ostatni post: Wyatt Earp
  Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' Snuffer 6 4,189 10-05-2014, 12:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości