Stały bywalec
Liczba postów: 12,414
Liczba wątków: 29
Gabinet grozy doktora Zgrozy - pierwszy film antologiczny Amicus Productions (a także ich pierwszy filmy grozy). Po pierwsze: Zajebisty polski tytuł :). Po drugie: widać po sposobie kręcenia znak czasów charakteryzujący daną antologię. Te późniejsze antologie z lat 70. - bardziej swobodna kamera, więcej krwi i surowości. A lata 60. to jeszcze kręcone po staroświecku. Choć tu są pierwsze symptomy stylu Amicus - minimalistyczna muzyka, wiszące ponuractwo i nieciekawe zakończenie.
Najlepszy jest pierwszy segment z dobrą historią i ciekawym twistem. Druga to bardziej sajfaj, który paradoksalnie dla głównego bohatera okazał najłaskawszy. Segment wudu ma charakter bardziej prześmiewczy niż straszny (ale ma kilka dobrych puent). Kolejny segment - pewnie to stąd się wzięła anegdota, że krytyk sztuki widzi jakieś wartosciowe dzieło, które w rzeczywistości namalował szmapans. Lee w roli nadętego krytyka jest odmienny od swego standardowego horrorowego emploi. A ożywione łapsko dobrze wykonane. W ostatnim segmencie z wampirem można się domyślić twistu. I jestem pewien, że miał atakować Francuzów ;). Ale nie spodziewałem się tego, że jest jeszcze jeden twist. No i nieźle się zmieniły czasy, gdy obcy facet mógł siedzieć całą noc w sypialni śpiącego chłopca :).
Późniejsze horrory Amicusa były lepsze, ale jak na pierwszy takowy jest całkiem nieźle. I stąd podwyższę ocenę.
7/10
19-10-2024, 20:58
Stały bywalec
Liczba postów: 12,414
Liczba wątków: 29
Death Tunnel - film oparty na faktach. No, już uwierzę :D.
Wraz z The Mummy Lives i Shriek of the Mutilated był to tytuł tegorocznego maratonu, po którym wiedziałem że nic dobrego nie będzie, ale zachęciły mnie różne powody. Swego czasu jak skończyłem liceum oglądałem trochę tych DVD/TV-popelin goszczących kosze w Realu i specjalistyczne kanały telewizyjne. I film jest dokładnie w tym stylu - ta sama chujowa realizacja, kiepskie bądź komiczne aktorstwo, montraż niekiedy w stylu early 2000s. W 3. akcie ucieczka przed jakimś złolem przypomina, łącznie z oprawą muzyczną, teledysk na MTV. Ahaś, widoczne w postprodukcji kiepskie efekty wizualne. Ale gore jeszcze jako tako ujdzie.
A o czym fabuła? Otóż grupa studentek robi imprezę, która kończy się uwięzieniem w opuszczonym psychiatryku, gdzie niespodziewanie stają uczestniczkami Escape roomu w stylu Piły. W międzyczasie nasze dziewoje stara się ratować przystojny książę na sportowej bryce. Wydaje się proste, nie? Nie. Nie tylko bawi się w rwaną chronologię. W Ciekawiło mnie, kto jest tu Jigsawem, a w rzeczywistości chodzą jeszcze jakieś zjawy, dziewuchy są opętywane przez dusze zmarlaków, a final girl jest reinkarnacją jakiejś smarkuli z lat 30. Jakby to powiedział mój tata: Boże, jakie to głupie :).
Co przyznam, to fajną ma okładkę DVD:
1/10
20-10-2024, 21:31
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,187
Liczba wątków: 29
Kiedyś w nocy widziałem ten film i mi się podobał.
Anyway - macie polecajkę starannie wyselekcjonowanych DOBRYCH horrorów.
Entity (1982)
Dead End (2003)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
22-10-2024, 00:30
Stały bywalec
Liczba postów: 12,414
Liczba wątków: 29
A dziękuję. Wezmę je pod uwagę w jakimś czasie – co do tegorocznego maratonu wczoraj był Cujo, a dziś…
…wzorem dwóch poprzednich edycji spooktoberu 22 października oglądam dwa horrory (i nawet piszę te recki po godz. 22. według aktualnego czasu :)). Więc w ten podwójny wtorek na ogień poszły:
The Fog (1980) - w tym roku zachciało mi się ujrzeć ten filmik Carpentera. Pobieżny opis znałem. Że są jakieś trumniaki żeglarzy powstałe przez tytułową mgłę. Jakoś myślałem (głównie przez screenshoty remake'a), że głównymi bohaterami będą nastolatki/studenci i bedzie to ala slasher. A bohaterowi są w moim wieku lub starsi, a główna bohaterka ma syna.
Idzie to bardziej w tajemniczą opowieść o duchach. Jest dość długo budowany build up, rozpoczęty już na początku historią przy ognisku starego żeglarza. A po niej kamera idzie powoli w górę w akompaniamencie ponurego pianina na plaże, by ukazać tytuł filmu. I już wtedy mi się spodobał. Produkcja ta przede wszystkim klimatem. Dużo pomaga tu muzyka oraz skąpane w czerni zdjęcia. Zwłaszcza klimatyczne są ujęcia otaczającej mgły. Też fajnie, że nie widać ani razu jak wyglądają trumniaki i zawsze są skąpani w mroku, nawet jak ich oświetla mgła. Bardziej to działa na wyobraźnię i nie bez powodu najstraszniejsze jest to, czego nie widać.
Przy okazji The Fog powinien być zaliczany do ejtisowych przykładach z kobiecymi protagonistkami. Trzy pierwsze nazwiska w napisach początkowych należą do kobiet.
8/10
The Fog (2005) - skoro był oryginał, to przy okazji remake. Dość całkiem wierny zresztą. Przy okazji też stawia na równouprawnienie - tu z ludzi to kobiety giną pierwsze :).
Swego czasu to widniały same negatywne recenzje. Ale mi źle się tego nie oglądało. Nie jest to najgorsza produkcja i jako remake nie beszcześci oryginału, ale to jeden z tych remake'ów które nie musiały powstać. Czuć tu kierowanie pod ówczesnego młodego widza - bohaterzy są dekadę młodsi od swoich odpowiedników z 1980 roku (choć odpowiednik Barbeau nadal ma syna). Tu leadem jest Welling prosto po Tajemnicach Smallville. Welling ma przydupasów czarnego ziomeczka i rudego ziomeczka, którzy robią imprezę z jakimiś foczkami, która pasowałaby właśnie do jakiegoś Piątku trzynastego. Jest nawet artsy scena bzykania pod prysznicem.
CGI mgła nie ma startu do tej analogowej i jest bardziej łopatologiczny w pokazywaniu duchów. Aktorsko raczej nie stoi wyżynowo. Nawet dziad-przerażacz ubogi aktorski. Przyznaję jednak, że aktorka grająca Stevie dobrze grała. Dzieciak też był ok w scenach jego przerażenia. I skłamałbym że film nie oferuje parę klimatycznych widoczków jak wjazd statku-widmo. Też się nie szczypie, bo pierwszą ofiarą trumniaków jest pies. Z kolei projekt duchów mi się podoba i jest inny od oryginału w ten dobry sposób. Plus ma dobre połączenie analogowych efektów z CGI.
Do oryginału na pewno w przyszłości powtórzę. Jeśli chodzi o remake to niekoniecznie.
5/10
22-10-2024, 22:49
Stały bywalec
Liczba postów: 2,996
Liczba wątków: 8
The Shadow Stray (2024)
Timo Tjahjanto to reżyser znany z netflixowego mordobicia Przyjdzie po nas noc (myślałem że to film sprzed dwóch lat a miał premierę 4 lata temu), która raczej spotkała się z dobrym przyjęciem, ale ja mimo docenienia kaskaderki, choreografii mordobić, to miałem dużo problemów z tym filmem. Może też dlatego bo dla mnie nie ma nic lepszego niż The Villainess z 2017 roku, który całościowo nie był idealnym filmem (za dużo było melodramatu) w tej azjatyckiej kopii Nikity Luca Bessona (niby tak oficjalnie nie jest, ale widać z jakiej produkcji twórcy zżynali), ale dostałem w tamtym filmie sceny akcji i mordobicia, do których późniejszy żaden azjatycki film nie doskoczył. Ale obejrzałem Błędny cień, bo obejrzę każdą tego typu produkcję. Film mnie zaskoczył bo jest jakaś tam fabuła, jak na krwawą rozróbę, a nawet są dwa wątki prowadzone równolegle, które łączą się w finale. Więc fabuła nie jest totalnie pretekstowa. No i polubiłem główna bohaterkę, która ma najbardziej niewinny wygląd jaki może mieć, wygląda prawie jak dziecko, więc fajnie to kontrastuje z tym jak rozpierdala, sorry za wyrażenie, wszystkich złoli.
Zaznaczam że jest to bardzo brutalny film. Oczywiście produkcje z Azji z tego słyną, więc żadne zaskoczenie, a film nie ukrywa tego, bo już w piątej minucie jest pokazana dekapitacja głowy. Niestety film cierpi na to na co cierpi wiele filmów akcji/mordobić, czyli krew jest komputerowa, jest CGI w mocniejszych scenach. Ale przyznam że dawno nie widziałem tak brutalnego akcyjniaka w którym twórcy nikogo nie oszczędzają, ani kobiet ani dzieci. Krew się leje litrami, są ucinane głowy, wbijanie haki, gwoździe, miażdżone czaszki, a szczególnie twórcy upodobali sobie palenie ludzi. Tyle ludzkich żywych pochodni dawno nie widziałem. Poziom brutalności jest tak duży że czasami czułem się jakbym oglądał kolejną część Piły, w której wchodzą twórcy na wyższy poziom w wymyślaniu co można z ludzkim ciałem jeszcze zrobić i to nie jest przypadek, bo reżyser i scenarzysta odpowiada też za serię horrorów VHS.
Sceny bójek są spoko, tylko że ja ciągle mam w głowie, że nic nie przebije Pani Zło, więc nie robiły na mnie wrażenia, ale nie nudziłem się bo nawet polubiłem główna bohaterkę o niewinnym wyglądzie. Oczywiście można się czepiać że bandziory mają zeza i coś nie mogą trafić Trzynastki, a ona wystarczy, że zada kilka ciosów i potrafi facetowi pół twarzy odciąć. Ale to też nie jest tylko mordobicie, bo też są strzelaniny i pościgi samochodowe. Ale w pewnym momencie a dokładnie finałowa walka dwóch dziewczyn to już była przesada. Nie chodzi mi o to ile ciosów laski od siebie zebrały, ale w pewnym momencie tak się zaczęły dziewczyny wydzierać, że musiałem przyciszyć telewizor, bo jeszcze by ktoś pomyślał że oglądam jakiś film z gatunku porno i duszno. Tym wydzieraniem się w końcówce przekroczyli dla mnie twórcy tą cienką granicę między epicką walką a pójściem za daleko, zacząłem się śmiać. Film wszedł w końcówce w rejony parodii, jakbym oglądał scenę w Hot Shots 2 z królikiem, gdy do siebie strzelają a królik mówi, czy jak to tam było, że ja jeszcze żyję. Ale doceniam za rozmach produkcji i jednak to jest lepszy film niż Przyjdzie po nas noc, choć nie wiem czy scena na napisach końcowych była potrzebna. Mimo wielu wad postawię 6/10.
Brothers (2024)
Reżyser jednej z lepszej komedii ostatnich lat "Palm Springs" wraca z komedią z Peterem Dinklage i Joshem Brolinem, a na drugim planie Glenn Close w roli mamy (Brolin i Close we wspólnych scenach wyglądają jak małżeństwo a nie syn i mama), Brendan Fraser (totalnie przeszarżował swoją rolę), Marisa Tomei (ona się w ogóle nie starzeje, nic nie traci ze swojego uroku) i bardzo się zawiodłem. Może z 2, 3 razy zaśmiałem się w całym filmie. Oczywiście humor to rzecz mocno subiektywna, więc oceńcie sami, ale to bardzo średnia produkcja, którą dało się oglądać głównie dzięki dwójce głównych aktorów, choć też nie jest tak że wspięli się tytułowi bracia na jakiś mistrzowski poziom. Ocena: 5/10.
Mr. Crocket (2024)
Nie wiem czy jest taki gatunek jak horror blaxploitation, ale właśnie taki film obejrzałem na Disney+, czyli obsada w całości czarnoskóra (zgaduję że po drugiej stronie kamery większość to też Afroamerykanie). Akcja dzieje się w latach 80, może w latach 90, a przynajmniej tak wygląda, co mnie nie dziwi bo ważnym elementem filmu jest kaseta video i magnetowid. Choć to żaden problem, równie dobrze mógłby to być film o mordercy wychodzącym nie z kasety video, ale z pliku filmowego, który oglądają bohaterowie na laptopie, na jakiejś stronie internetowej. Widocznie twórcy są miłośnikami horrorów z lat 80 i 90. A fabuła to połączenie pomysłów z filmów Wesa Cravena takich jak Koszmar z ulicy Wiązów ze Shockerem (szczególnie to wchodzenie do programu w telewizorze wyglądało jak w Shockerze). Pierwszy z nich to klasyk gatunku, a drugi to mało znany film, głównie fanom Wesa Cravena, którzy widzieli wszystko tak jak ja, albo fanom Archiwum X, którzy nadrobili filmografię głównej obsady XFiles, bo w Shockerze główną rolą gra Mitch Pileggi znany z roli wicedyrektora FBI Waltera Skinnera.
Wracając do filmu na Disney+ jest to historia która toczy się wokół tytułowego Pana Crocketa, który prowadzi program dla dzieci w stylu Ulicy Sezamkowej. No i myk jest taki, że gdy kaseta video trafia do rodziny, w której rodzice źle traktują swoje dzieci, wystarczy że powiedzą w kłótni - wolałabym żebyś zniknął - to wychodzi pan Crocket z telewizora i razem ze swoimi muppetami morduje w okrutny sposób rodziców, a dzieci znikają. Film już w pierwszych minutach pokazuje jaka to campowa jest produkcja, niepozbawiona (he, he) czarnego humoru, której plusem jest tytułowy Pan Crocket. Nie kojarzę aktora z niczego, ale świetnie się odnalazł w tej roli. Plusem jest też klimat jaki udało się utworzyć, choć widać że budżet nie był za duży albo nagle się skończył.
Jest kilka pomysłowych krwawych scen, ale też są momenty gdy kamera ucieka i nic nie pokazuje tak jakby po prostu brakło kasy, a co za tym idzie sztucznej krwi albo nie wiedzieli jak zrealizować scenę. No i finał jest bardzo niesatysfakcjonujący, niby stawka rośnie, robi się coraz bardziej pokręcona atmosfera, ale ostatecznie finał nie dowozi. Nie da się na filmie nudzić, trwa 90 minut, ale to jeden z tych przypadków gdy film powinien być dłuższy bo tempo czasami jest zbyt szybkie. Ostatnia scena oczywiście zapowiada kontynuację i chętnie obejrzę, tylko niech dostaną twórcy więcej kasy od Hulu/Disneya, bo Pan Crockett to może być kolejny ciekawy antagonista z horrorów. Ocena: 6/10.
Carved (2024)
Film o zabójczej dyni, która mści się na mieszkańcach miasteczka, za to co robią w Halloween z jej braćmi i siostrami. Twórcy od pierwszej sceny nie ukrywają co to jest za campowa produkcja oddająca hołd filmom o np zabójczych pomidorach (nie przypominam sobie, czy były inne mordercze owoce i warzywa), więc jeśli kupicie konwencje tego filmu będziecie się dobrze bawić. W jednej z ról występuje Elvis Nolasco, który gra w innym horrorze od Hulu Pan Crocket tytułową rolę, a tamta produkcja na Disney+ pojawiła się tydzień temu. Sprawdziłem, czy Nolasco to jakaś dawna gwiazda horrorów z lat 80, której w ogóle nie kojarzę, skoro zagrał w dwóch nowych horrorach, jakie ostatnio obejrzałem, ale tak nie jest. To jest aktor głównie znany z seriali. Ocena: 5/10.
23-10-2024, 01:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2024, 01:41 przez michax.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,100
Liczba wątków: 5
(23-07-2017, 18:02)Pitero napisał(a): Kapitan Majtas: Pierwszy wielki film.
Najśmieszniejszy film roku. Idealnie trafił ten Majtas w moje poczucie humoru, za gagami praktycznie się nie nadąża, jak przestałem rechotać z jednego już za chwilę był następny. Nie wiem kiedy ostatnio tyle się śmiałem w kinie. Czekam na sequel i obowiązkowy zakup blu. 8/10 TRA-LA-LAAA!!! :)
Oj, popieram :)
Świetny humor, mocne osadzenie filmu w superbohaterskiej komiksowości przede wszystkim jeśli chodzi o postać Supermana (początkowa sekwencja z zagładą planety.. ^^)
..ale najbardziej żałuję że nie obejrzałem tego jako dzieciak w podstawówce - szkoła jako więzienie/miejsce tortur/ucisku/beznadziei z psychopatycznym dyrem jako prześladowcą.. To trzeba zobaczyć :)
Kapitalna zabawa, dam nawet 8,5/10. A co :p
23-10-2024, 02:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2024, 02:28 przez Rozgdz.)
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,168
Liczba wątków: 5
Zawieście czerwone latarnie (1991) reż Zhang Yimou
Kiedyś to na pewno widziałem, przynajmniej fragmenty, ale poza mglistym wspomnieniem to niewiele mi zostało w głowie.
Lata 20-te ubiegłego wieku, 19 letnia Song Lian po śmierci ojca zmuszona jest przez macochę przerwać studia i zostać konkubiną bogatego pana. Czwartą z kolei.
Generalnie to mam zawsze pewien kłopot z tą azjatycką twórczością. Większość filmów jest jakoś dziwnie przerysowana, jakaś taka groteskowa, gra aktorska też jest najczęściej dla mnie na granicy szarży i nawet jak film jest z założenia poważny to nie mogę go traktować poważnie. To może być osławiony "Chaser" albo oryginalny "Ring". Tutaj to jeden z nielicznych przypadków gdzie film ma europejski albo zachodni posmak co rzecz jasna wielki plus :D
Po pierwsze film jest przepięknie nakręcony. Całość rozgrywa się tylko w jednej lokacji czyli domu, w którym mieszka pan ze swoim stadkiem żon/konkubin i służbą. Każda z żon ma swój pokój i co wieczór przed pokojem wybranki zawieszane są tytułowe czerwone latarnie, gdyż tam spędzi noc. Zdjęcia są cudowne i wręcz wysmakowane, ale nie ma tu żadnego silenia się na "artyzm" (jak w tej "Faworycie na przykład, gdzie wuj wie po co są jakieś wymyślne kadry i ustawienia kamery) i całość podporządkowana jest historii. Nie pamiętam kiedy film sprawił mi taką przyjemność wizualnie.
Resztę dam w spoilerach. To nie żaden thriller z szalonymi twistami, ale mimo wszystko lepiej obejrzeć "na świeżo"
Jest tu na przykład kapitalny pomysł z przedstawieniem pana domu. W sumie nigdy nie widzimy go z bliska. Trudno nawet powiedzieć ile ma lat. Na pewno nie jest młody bo pierwsza żona ma już swoje lata i ma dorosłego syna. Słyszymy jego głos, widzimy go za zasłoną na łóżku, gdzieś na drugim czy trzecim planie. Jest chyba tylko jedno ujęcie, kiedy widać jego twarz, a i to na krótko i bez żadnych zbliżeń. Rzecz niby banalna ale fantastycznie pomyślana.
Praktycznie nie ma tu scen przemocy, sceny seksu też są domyślne, nikt nie przeklina. A jednocześnie film jest jednym z bardziej okrutnych i ponurych jakie widziałem. Bardzo fajny choć prosty twist, który wynika po prostu z historii, a nie jest próbą zrobienia widza w konia - widzisz, to inaczej niż myślałeś. Ma twarz buddy ale serce skorpiona - tak trzecia żona mówi o drugiej, choć początkowo to ta trzecia wydaje się głównym złym, a druga tą dobrą przyjaciółką. Wszystkie kobiety mówią do siebie siostro.
Pierwsza już w zasadzie sobie odpuściła. Urodziła syna co najważniejsze, ma już swoje lata, więc zdaje sobie sprawę, że jej rola jest skończona. Mąż ma trzy młodsze i bardziej ponętne kandydatki do zawieszenia czerwonych latarni. Druga zaczyna już dostrzegać że to ostatnie chwile kiedy może jeszcze włączyć się do gry, bo trzecia i czwarta (piękne Saifei He i Gong Li) są raczej poza zasięgiem. Świetny opis jak trzecia opowiada że obie były w ciąży, druga próbowała wywołać u niej poronienie, a potem brała jakieś proszki, żeby urodzić jako pierwsza. Wszystko zawiodło, obie urodziły, ale druga urodziła jako pierwsza i w dodatku urodziła syna, a trzecia tylko córkę.
Jak wspominałem film mimo braku fizycznego okrucieństwa jest naprawdę przygnębiający, smutny, bez żadnego happy endu, a sama historia ma tragiczny koniec. Budda o sercu skorpiona tryumfuje, ale to tylko do czasu. Na końcu mamy kolejną, piątą żonę przygotowywaną do swojej roli. Tak na marginesie to w teorii wymarzona sytuacja dla faceta. Masz kilka babek, wybierasz sobie tę na którą masz ochotę, wszystkie ciche i posłuszne. No w życiu bym się na coś takiego nie zdecydował :D
To jednocześnie jest znakomity przykład kiedy można nakręcić film o uciskanych kobietach, o męskiej dominacji, okrutnym patriarchacie który nawet nie zdaje sobie z tego sprawy jaką ma naturę i jak niszczy te kobiety. Można? No można, wystarczy po prostu nakręcić dobry film. To jest kino artystyczne które lubię.
Zasłużone 10/10. Film bez żadnych wad.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
23-10-2024, 09:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2024, 09:17 przez Dr Strangelove.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,187
Liczba wątków: 29
(22-10-2024, 22:49)OGPUEE napisał(a): A dziękuję. Wezmę je pod uwagę w jakimś czasie – co do tegorocznego maratonu wczoraj był Cujo, a dziś…
…wzorem dwóch poprzednich edycji spooktoberu 22 października oglądam dwa horrory (i nawet piszę te recki po godz. 22. według aktualnego czasu :)). Więc w ten podwójny wtorek na ogień poszły:
The Fog (1980)
(..,)
The Fog (2005) -
Oglądałem kilka miesiecy temu i nawet chyba je porownalem. Co oznacza, że musi być temat ;)
PS: nie zgadzam się, że rimejk jest wierny ;)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
23-10-2024, 10:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2024, 10:09 przez shamar.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,414
Liczba wątków: 29
(23-10-2024, 02:24)Rozgdz napisał(a): ..ale najbardziej żałuję że nie obejrzałem tego jako dzieciak w podstawówce - szkoła jako więzienie/miejsce tortur/ucisku/beznadziei z psychopatycznym dyrem jako prześladowcą.. To trzeba zobaczyć :)
Nie wiem, któryś jest rocznik, ale Kapitan Majtas to adaptacja książek, które wychodziły early 2000s. W tym u nas (były reklamowane w Kaczorze Donaldzie):
![[Obrazek: IMG_20181118_125458.jpg]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjRldlxL5kLn7qE41TAa7D4Bd_O5mH5vZtqD3e0RzAwed1h7n8QCtAMsdg1G9k5Wxq-6luhnecyJu4R9ee8LwKGAjAEruR2YOz4kPCGIeowa_rFtFz6jXT7DSF0c7rbH-hVckOhvGZrCQ/s400/IMG_20181118_125458.jpg)
A co szkoły jako alegorii więzienia/dżungli, której trza przetrwać to bardzo polecam ci Byle do przerwy. Moim zdaniem jeden z najlepszych seriali animowanych w historii amerykańskiego kina:
23-10-2024, 11:43
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,868
Liczba wątków: 15
Cytat:Nie wiem, któryś jest rocznik, ale Kapitan Majtas to adaptacja książek, które wychodziły early 2000s.
No ja sie zaczytywałem za gówniaka rechocząc równo przy tych książkach. Dzisiaj ubaw mają dzieciaki brata, więc ponadczasowe dzieło :)
23-10-2024, 12:16
Don Sinatio
Liczba postów: 2,941
Liczba wątków: 11
Tak, dokładnie "Recess" wymiata. Polecam też popularny film animowany oparty na serialu "Wakacje: żegnaj szkoło". Co ciekawe, oglądałem go za dzieciaka w kinie ale dopiero później dowiedziałem się o serialu. Także film można oglądać nawet bez znajomości serialu. Pamiętam, że mi to w ogóle nie przeszkadzało.
Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
23-10-2024, 12:19
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,100
Liczba wątków: 5
(23-10-2024, 11:43)OGPUEE napisał(a): (23-10-2024, 02:24)Rozgdz napisał(a): ..ale najbardziej żałuję że nie obejrzałem tego jako dzieciak w podstawówce - szkoła jako więzienie/miejsce tortur/ucisku/beznadziei z psychopatycznym dyrem jako prześladowcą.. To trzeba zobaczyć :)
Nie wiem, któryś jest rocznik, ale Kapitan Majtas to adaptacja książek, które wychodziły early 2000s. W tym u nas (były reklamowane w Kaczorze Donaldzie):
No, wtedy to ja już był "poważny młody człowiek" :p
23-10-2024, 22:37
.
Liczba postów: 27,494
Liczba wątków: 60
Heojil kyolshim (Podejrzana) - trudno odmówić Parkowi reżyserskiego fachu w ręku, czasami nawet maestrii, tutaj cudowny jest również montaż, ale cóż z tego, skoro historia dosyć szybko zaczęła mnie nużyć i w sumie im bliżej końca tym bardziej byłem obojętny wobec tego, co dzieje się na ekranie. Dodatkowo coś, co jakoś nie przeszkadzało mi w jego poprzednich filmach, czyli zachowanie obcych kulturowo Koreańczyków: zbyt wiele razy byłem zdezorientowany o co tym ludziom chodzi. Daję 6/10 ale film raczej do zapomnienia.
24-10-2024, 15:27
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,868
Liczba wątków: 15
Cytat:zachowanie obcych kulturowo Koreańczyków
No właśnie filmy i seriale mam wrażenie często wykrzywiają te ich kulture bo jak się tym interesuje to im wiecej sie o nich dowiaduje tym bardziej mnie fascynuje jak bliźniaczo są podobni do nas historycznie i kulturowo. Ja się nawet śmieję, że to są Polacy w Azji i Polska, w której komunizm zatrzymałby się na Wiśle
24-10-2024, 15:36
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,168
Liczba wątków: 5
The Pledge (2001) - reż. Sean Penn
Bardzo przyzwoity film. Znakomity Nicholson, bardzo dobra reszta obsady a sama historia chociaż prosta i dość banalna ma absolutnie zajebiste zakończenie. Bardzo świeże, oryginalne w tego typu historiach, takie trochę jakby ktoś chciał zakpić z widza i jego oczekiwań, ale mi bardzo pasuje.
Porządne 7/10 a nawet może 8/10.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
24-10-2024, 19:16
Stały bywalec
Liczba postów: 12,414
Liczba wątków: 29
(23-10-2024, 22:37)Rozgdz napisał(a): No, wtedy to ja już był "poważny młody człowiek" :p
Rozumiem ten ból. Też natrafiam na rzeczy dla dzieci, które wychodziły po moim okresie pacholęctwa i oglądając żałuję, iż nie urodziłem kilka lat później.
Dziedzictwo straszdziernika nakazuje kontynuować tradycję i dziś poszedł:
Night of the Demon (1957) - no proszę, wyjątkowo zaliczam w tym maratonie dwa filmy tego samego reżysera (ten drugi tytuł to oryginalni Cat people). Normalnie bym wziął różnych reżyserów, bo chcę być różnorodny. Ale Noc demona miałem już zaplanowaną na tegoroczny straszdziernik od dawna.
To ten z filmów, gdzie główny bohater jest upartym racjonalistą działa, ponieważ gość jest psychologiem i jest oswojony z różnymi manipulacyjnymi sztuczkami. I można się zastanawiać czy faktycznie główny zły jest jakimś satanistą i czy to nie jest jakaś iluzjonistyczna gra. Zwłaszcza, że z pozoru to nieszkodliwy staruszek z kochaną babciną mamusią i zabawiający lokalne dzieci z okazji Halloween. I pewnie byłoby tak, gdyby nie tytułowy demon wciśnięty przez producentów wbrew woli reżysera. Jak już ukazali potwora, to mogli zostawić na finał. Nie mówiąc, że wykonanie jest takie sobie.
Film mimo wszystko nieźle się ogląda i z zainteresowaniem śledzi się fabułę. Całkiem dobre zdjęcia. Aktorstwo niektórych osób (w tym głównej kobiecej postaci) takie se.
8/10
PS. Nie sądziłem, że gra węże i drabiny może być nieznana Amerykanom.
24-10-2024, 22:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2024, 22:53 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,996
Liczba wątków: 8
(24-10-2024, 15:36)Corn napisał(a): Cytat:zachowanie obcych kulturowo Koreańczyków
No właśnie filmy i seriale mam wrażenie często wykrzywiają te ich kulture bo jak się tym interesuje to im wiecej sie o nich dowiaduje tym bardziej mnie fascynuje jak bliźniaczo są podobni do nas historycznie i kulturowo. Ja się nawet śmieję, że to są Polacy w Azji i Polska, w której komunizm zatrzymałby się na Wiśle
Ja tak mam gdy oglądam ich superprodukcje historyczne, kostiumowe, wojenne, które ogląda się jak nasze klasyki takie jak Potop, Krzyżacy, dają mi ich filmy taką samą dawkę przygody i patriotyzmu. Mógłbym wymienić choćby Assassination, największy hit w Korei w 2015 roku, o ruchu oporu w okupowanej Korei przez Japonię w latach 30 XX wieku. Jest to udana mieszanka kina patriotycznego, ale niepozbawiona lekkości i humoru, troche w stylu Jak rozpętałem II wojnę światową, ale też ma coś z Johna Woo i Kill Billa. I też pamiętam ten film, bo były w końcówce dwie sceny, nawet nie skopiowane tylko dosłownie przeniesione z Popiołu i diamentu Wajdy np sekwencja z kieliszkami.
(24-10-2024, 19:16)Dr Strangelove napisał(a): The Pledge (2001) - reż. Sean Penn
Bardzo przyzwoity film. Znakomity Nicholson, bardzo dobra reszta obsady a sama historia chociaż prosta i dość banalna ma absolutnie zajebiste zakończenie. Bardzo świeże, oryginalne w tego typu historiach, takie trochę jakby ktoś chciał zakpić z widza i jego oczekiwań, ale mi bardzo pasuje.
Porządne 7/10 a nawet może 8/10.
Jeden z moich ulubionych filmów z Nicholsonem, w którym nie gra typowego Nicholsona, z genialnym zakończeniem, które dla mnie jest na poziomie finału Siedem. No i też dla mnie fana Millennium Chrisa Cartera (a dokładnie 1 i 2 serii) jest to dla mnie, jak i dla większości fanów MM, taka alternatywna wersja losów Franka Blacka, dziś byśmy powiedzieli że historia Blacka z innego multiwersum. Klimat jak z tego serialu (depresyjny, wątki religijne są bardzo istotne), główny bohater się nazywa Black, a w jednej z drugoplanowych ról występuje dziewczynka Brittany Tiplady, która w MM grała córkę Franka Blacka. Pewnie więcej było wspólnych elementów między Pledge i Millennium, ale dawno film widziałem, więc nie pamiętam. Dawno, dawno temu była polska strona o MM, na której była analiza/porównanie jak wiele film i serial mają ze sobą wspólnego. Mogłem ten tekst sobie zapisać bo strona dawno zdechła.
26-10-2024, 00:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-10-2024, 00:23 przez michax.)
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
ARQ (2016)
Wszyscy wiemy jak to jest z filmami wyprodukowanymi samodzielnie przez Netflix. Niektóre są dobre, a inne tragiczne. Tym razem obejrzałem jednak jeden z tych lepszych.
ARQ to taki w sumie dość kameralny film sci-fi o tematyce pętli czasowej, w którym w sumie chyba nie ma nic czego wcześniej nie było w innych filmach tego rodzaju. Mimo tego, miałem frajdę za każdym razem kiedy otwierała się nowa pętla i bohaterowie musieli znaleźć nowe rozwiązanie na wynikające z tego problemy.
Poza tym to warto wspomnieć że cały film trwa 90 minut przez co mija szybko i bardzo bezboleśnie.
7/10
26-10-2024, 09:10
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,187
Liczba wątków: 29
Caddo Lake (2024)
Pewnego dnia w małym miasteczku położonym przy jeziorze Caddo dochodzi do zaginięcia. 9letnia dziewczyna wychodzi z domu i znika. Czy została porwana? Czy utonęła? Czy leży gdzieś ranna i czeka na pomoc? Rozpoczynają się nerwowe poszukiwania.
I w sumie nic więcej nie można napisać bo będzie to już spoiler. Film z motywem, który nieczęsto pojawia się w kinie i to jest jego główna zaleta. Aczkolwiek pewne pozycje robiły to znacznie lepiej.
6+/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
27-10-2024, 10:18
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,100
Liczba wątków: 5
Scaramouche (1952)
Szermierka (zwłaszcza jedna scena z której ten film słynie), zemsta, świetny humor ( przedstawienia !), dziarski, przystojny i wysportowany Stewart Granger oraz piękne kobiety - śliczna Janet Leigh i absolutnie powalająca Eleanor Parker. A wszystko to na podstawie powieści Rafaela Sabatini (tego od "Captain Blood").
Wszystko super, choć za dużo tu twistów niczym z greckich tragedii (albo Star Wars). No i ..
końcowy wybór sercowy głównego bohatera jest dla mnie wręcz "znikąd". Zgaduję ze "tak było w książce" ale w filmie .. Choć na początku role "kochanki" i "ukochanej" wydają się oczywiste, później.. Moim zdaniem w tym "kobiecym pojedynku" jedna z pań wygrywa przez nokaut i to miażdżący (oprócz urody jest dużo ciekawsza, świetnie zagrana i dostaje znacznie więcej czasu i ciekawych scen). Kompletnie tego wyboru nie kupiłem, to popsuło końcówkę.
..ale i tak 8/10 ;)
28-10-2024, 03:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-10-2024, 04:09 przez Rozgdz.)
|