Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron
(10-11-2024, 16:45)Dr Strangelove napisał(a): No film (drugi Avatar) zarobił raptem 2 miliardy 320 milionów i jest trzecim najbardziej dochodowym filmem w historii.

No i? Zajmuje Cię? Wracasz do niego?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nawet go nie widziałem, ale co to ma wspólnego z tym, że ludzie poszli i grubo zarobił.
Równie dobrze można pytać czemu Festiwal Bacha gromadzi 10 razy mniej osób niż Zenek Martyniuk.
Po co to komu, na co???
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Znaczy faktem jest, ze oba Avatary, mimo fenomelnalnych wynikow finansowych nie przelozyly sie kompletnie na uliczny fenomen - brak wielkiego fandomu, brak konsumenckiej szajby zwiazanej z merchem roznej masci.

Filmy zarabiaja podczas premiery, a potem sie o nich w zasadzie zapomina, nie mowi o nich, nie pojawiaja sie na zadnych listach. Mocno nietypowa sytuacja.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Właśnie to miałem napisać. Jak na tak ogromne hity, są to pozycje nie wzbudzające jakichś głębszych emocji. Już ten sukces dwójki był nie zrozumiały. Sprawa się powtórzy? Cameron znowu da sztampę wygenerowaną na kompach i znow pękną rekordy?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Do tego stopnia mnie te filmy nie obchodzą, ale macie zdecydowanie rację. No i jest to zjawisko ogólnie dość specyficzne. Z jednej strony przecież to ma ogromną publikę, która chyba jest zadowolona z produktu, skoro wraca. Z drugiej jednak, nikt się nad tym nie pochyla. Obejrzane, fajnie, nara.

Tu chyba doszło do rzadkiego wydzielenia z potencjalnej puli widzów samych ludzi, którzy mają kompletnie w dupie jakieś szersze spojrzenie na film, a interesuje ich wyłącznie miły seans. Jakieś Avengersy to jeszcze łączyły na sali zarówno "niedzielnego widza", jak i entuzjastów. Tutaj jakby tych drugich brak, za to pierwszych da się łowić w ogromnych ilościach.
.

Odpowiedz
Bo filmy Camerona wciąż wybrzmiewają jak stare blockbustery, a nie marvelowskie corpo produkty, chociaż ostatnimi gadkami o piwniczakach odnośnie krytyki wersji 4k jego filmów, strasznie stracił w moich oczach. Choć dziwne by było gdyby ego nie było rozbuchane w jego sytuacji.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(10-11-2024, 16:41)shamar napisał(a): Może się powtarzam ale KOGO TE FILMY OBCHODZĄ?

Najwyraźniej Ciebie, bo prawie sandałki pogubiłeś, kiedy jako pierwszy przybiegłeś tu komentować byle concept arty.

Odpowiedz
(10-11-2024, 17:09)Bucho napisał(a): Znaczy faktem jest, ze oba Avatary, mimo fenomelnalnych wynikow finansowych nie przelozyly sie kompletnie na uliczny fenomen - brak wielkiego fandomu, brak konsumenckiej szajby zwiazanej z merchem roznej masci.
Cóż, najwyraźniej Cameronowi w zupełności wystarczają te fenomenalne wyniki finansowe i w rzyci ma brak fandomu.

Zresztą współczesne fandomy to rak w czystej postaci więc jakbym był reżyserem to bym się cieszył, że moje filmy takowego fandomu nie posiadają.

Aha, powiem więcej. Brak tej całej otoczki, fandomu i komercjalizacji wszystkiego związanego z tymi filmami działa rzecz jasna na plus. Ludzie rzygają tymi wszystkimi franczyzami skomercjalizowanymi do bólu, a Cameron ofiaruje im (choćby namiastkę) czegoś wyjątkowego raz na kilka lat.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
To jest jakieś zaklinanie rzeczywistości. Kogo obchodzi Dżejk Suli i reszta tych postaci, świata?


(10-11-2024, 21:35)Craven napisał(a): Najwyraźniej Ciebie, bo prawie sandałki pogubiłeś, kiedy jako pierwszy przybiegłeś tu komentować byle concept arty.

Nie.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Dr Strangelove napisał(a):Aha, powiem więcej. Brak tej całej otoczki, fandomu i komercjalizacji wszystkiego związanego z tymi filmami działa rzecz jasna na plus. Ludzie rzygają tymi wszystkimi franczyzami skomercjalizowanymi do bólu, a Cameron ofiaruje im (choćby namiastkę) czegoś wyjątkowego raz na kilka lat.

Ano, dodatkowo dochodzi tutaj coś, czego nie ma w przypadku innych filmów - jakiś cudem udało się Cameronowi i jego specom od marketingu wmówić wszystkim, że żeby należycie docenić kolejne części "Avatara", to trzeba się koniecznie wybrać do kina i obejrzeć go w jak najlepszej jakości na jak największym ekranie. Prawie nikt nie zwraca przez to uwagi na błahą, totalnie pretekstową i odtwórczą fabułę, a większość dyskusji dotyczy tylko i wyłącznie strony wizualnej tych filmów - ludzie chcą eskapizmu i widać te filmy idealnie się do tego we współczesnych czasach sprawdzają. Ta dłuższa przerwa pomiędzy kolejnymi częściami wbrew pozorom też wyszła filmowi na dobre, bo znowu można było klepać ludziom te same gadki o nowej wizualnej jakości, przełomie w CGI i innych takich i tłumy ruszyły do kin, żeby na własne oczy się o tych rzekomych cudach na kiju przekonać.

marsgrey 21 napisał(a):Bo filmy Camerona wciąż wybrzmiewają jak stare blockbustery

Dokładnie, kiedyś na te wielkie filmowe widowiska chodziło się do kina i nie czekało na premierę w streamingu czy innym VHSie czy DVD - to samo jest w przypadku "Avatarów". Ludzie chcą to zobaczyć na wielkim ekranie, nacieszyć oczy, poczuć jakieś emocje i jakoś uciec na te kilka godzin od szarej codzienności. I te kolorowe, proste w odbiorze sajfaje Camerona dają im dokładnie to. Przeciętny Kowalski po wyjściu z kina i tak na temat tego co zobaczył nie będzie jakoś specjalnie się rozwodził - ot, obejrzy, zapomni i przypomni sobie o tym uniwersum przy okazji kolejnej części za te kilka lat - ta bańka filmowych "wariatów" dyskutujących na forach czy kupujących fizyczne nośniki w wydaniach kolekcjonerskich nie jest tak duża, jak się niektórym wydaje Oczko
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Koledzy idealnie to podsumowali w postach powyżej. Cameron stworzył filmową serię, która paradoksalnie nie jest franczyzą. Osiągnięcie do pozazdroszczenia.

Odpowiedz
(10-11-2024, 21:40)Dr Strangelove napisał(a):
(10-11-2024, 17:09)Bucho napisał(a): Znaczy faktem jest, ze oba Avatary, mimo fenomelnalnych wynikow finansowych nie przelozyly sie kompletnie na uliczny fenomen - brak wielkiego fandomu, brak konsumenckiej szajby zwiazanej z merchem roznej masci.
Cóż, najwyraźniej Cameronowi w zupełności wystarczają te fenomenalne wyniki finansowe i w rzyci ma brak fandomu.

Zresztą współczesne fandomy to rak w czystej postaci więc jakbym był reżyserem to bym się cieszył, że moje filmy takowego fandomu nie posiadają.

Aha, powiem więcej. Brak tej całej otoczki, fandomu i komercjalizacji wszystkiego związanego z tymi filmami działa rzecz jasna na plus. Ludzie rzygają tymi wszystkimi franczyzami skomercjalizowanymi do bólu, a Cameron ofiaruje im (choćby namiastkę) czegoś wyjątkowego raz na kilka lat.


Znaczy ja absolutnie nie sugeruje, ze to cos negatywnego, jest to raczej obserwacja ciekawego, jakby nie bylo zjawiska.

I tak jak na Avatara czekalem jak pojebany i bardzo chcialem ten film polubic, tak obecnie jest to dla mnie cameronowa ciekawostka. Poprawny film i nic wiecej. Druga czesc obejrzalem z “obowiazku” i spoko, fajne tech demo, znow poprawny film do ktorego trudno sie przyczepic, ale to tyle. I obejrze tez pewnie kolejne czesci.

Natomiast to juz nawet nie chodzi, o silenie sie na robienie franczyzny, ale fakt, ze Avatary organicznie nie staly sie marketingowymi fenomenami, przy jednoczesnych rekordowych sukcesach owych filmow. I to nie jest tak, ze nie Fox/Lightstorm/Disney nie sprzedaje licencji na nocniki z Avatarem, zeby na tym zarobic, jak robi sie to z StarMarvelem, co po prostu nie ma az takiego zaintesowania.

I znowu, dla mnie zaden problem, bo ostatnie co potrzeba to man-children udajacy, ze sa Na’vi. I moze tu jest pies pogrzebany, przynajmniej na poziomie fandomowych przebieranek, ze niebiescy koto-ludzie sa fajni w kinie, ale malo kto chce latac na conventy z golymi dupami pomalowanymi farbkam, zwlaszcza gdy sie ma 50kg nadwagi Uśmiech

Na’vi nie maja tez za bardzo charakteru, sa nudnymi hipisami, gdzie spektakl i biala diably ratuja te filmy jakos calosc. No, ale skoro to na siebie zarabia jak pojebane to co mi do tego. Znowu, bardziej luzna obserwacja niz krytyka, zwlaszcza, ze historycznie Cameron to dla mnie krol kina popcornowego.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
(10-11-2024, 22:07)shamar napisał(a): To jest jakieś zaklinanie rzeczywistości. Kogo obchodzi Dżejk Suli i reszta tych postaci, świata?
Jeny shamar Uśmiech
Ale to nie jest wada tylko zaleta. Cameron sprzedaje po prostu "Avatara" i nic więcej. To nie jest kolejna, 10 wersja przemielona przez popkulturę postać Batmana, Starka, Supermana czy innego tam Wolverine`a. Więc ludzie nie muszą znać uniwersum, kto jak i z kim, ani zastanawiać się czy coś nie zrozumieją bo nie obejrzeli trzeciego serialu, albo nie przeczytali piątego komiksu.
Po prostu idą na kolorowy świat Pandory jak z "National Geographic".

Tak samo jak nie idą na film z gwiazdą - Robertem Downeyem, Szalametem czy tam Clooneyem. To mają być przeciętni aktorzy żeby bohaterem była Pandora. Pewnie z 95% tych co widzieli poprzednie części nie pamięta nawet jak ten Dżejk miał na imię, bo nie o to w tym chodzi.

Ja widziałem jedynkę i mi starczy, ale jak widać jest zapotrzebowanie na takie proste i kolorowe widokówki z kosmosu.
Ten stary drań dokładnie wie co robi i komu to sprzedaje.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(10-11-2024, 22:44)Scheckley napisał(a): Koledzy idealnie to podsumowali w postach powyżej. Cameron stworzył filmową serię, która paradoksalnie nie jest franczyzą.

Eeee... nie? Cameron zrobił jeden wyjątkowy (nawet jeśli oparty na kliszach/schematach) film stworzony z myślą o konkretnej technologii, którą jako jeden z nielicznych potrafił wycisnąć jak cytrynę (co po latach nadal robi wrażenie). Potem jednak stwierdził, że dopisze do tego dalszy ciąg, nie proponując jednak wiele w zamian, bo sequel zarówno fabularnie, jak i technicznie nie jest w stanie zaoferować faktycznie czegoś więcej - zwłaszcza w momencie, gdy forsowana przy oryginale technologia w międzyczasie wymarła.

Natomiast co do braku fandomu - przebieranki na konwentach czy fikcyjny język, którego fani się uczą na pamięć, to elementy jak najbardziej istniejące w przestrzeni publicznej. Ale trochę trudno, żeby miały ten sam wpływ na popkulturę co SW, ST czy LOTR; zwłaszcza w momencie, gdy pierwowzór danego świata był już w momencie pierwszego filmu dość wyświechtany, a i nie ma tutaj też mowy o budowaniu w locie jakiegoś uniwersum na miarę Marvela, bo Cameron zrobił to, co robił zawsze wsześniej, czyli autorskie kino blockbusterowe. Sęk w tym, że wcześniej - za wyjątkiem Terminatora - to były jednostrzałowce, a do Pandory przyssał się na stałe. Sequel zaskakująco zebrał więc publikę, ale kolejne części już będą miały z tym problem - no chyba, że James znowu czymś przy nich zabłyśnie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cameron zrobił pionierskie demo technologiczne, na które sam poszedłem do kina dwa razy - za drugim razem całkiem szczerze dla muszych gówien na szybie pojazdu RDA, będących w tym momencie ostateczną manifestacją przestrzennego 3D w kinie.
Ale to nigdy nie były filmy - krytyka Martina względem Marvela odnosi się do nich z 10x większą mocą. Nazwanie czegokolwiek co popełnił Cameron "autorskim" jest IMHO nadużyciem - od ostentacyjnie zerżniętego z Ellisona Terminatora, przez kolejne sequele (Aliens) i remake'i (True Lies) aż po czymkolwiek są Avatary. To technologiczne benchmarki które wypada choć raz przepuścić przez system. Ale, nawiązując do Klasyka, z demona w nich tyle co trucizny w zapałce.

Odpowiedz
LOL, ale autorskie nie oznacza z miejsca oryginalne względem historii, bo w ten sposób można spuścić w kiblu pół Hollywood, jak i w ogóle kina mainstreamowego. Kino autorskie to kino opowiadania własnym, charakterystycznym stylem, który nierzadko dominuje nad treścią, czy też w ogóle produkcją/systemem produkcyjnym - i ten Cameron miał jak najbardziej, bo cały czas robił kino po swojemu, na pochybel wszystkim wokól. I, niezależnie od powiązań, niemal zawsze było to kino "jednostrzałowe", co dodatkowo podbijało jego wyjątkowość - nawet w Obcych, którzy pomimo bycia kontynuacją, oferowali coś nowego, coś własnego, a nie tylko puste odcinanie kuponów; lub, jak obecnie, bazowanie na nostalgii (jak zresztą kolejne dwa sequele).
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
No i ja się tu zgodzę z Mefisto, że Cameron przepuścił tutaj Pocahontas przez własną wrażliwość dając bogaty wizualnie film. Obstawiałem przed premierą dwójki, że będzie hiciorem, ale już trójka zaliczy raczej wtope (przynajmniej względem dwójki zysk będzie o połowe mniejszy). Zawsze jednak istnieje możliwość, że ludzie będą chodzić na Avatara tylko po to, żeby Cameronowi wykręcić wynik, bo z jakiegoś powodu te cyferki są dla mas ekscytujące, jakby to był jakiś mecz i oni byli częścią drużyny
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
No wlasnie, bo tak jak zakladalem, ze sie sequel sprzeda i to bardzo dobrze, tak juz trojka to dopiero bedzie sprawdzian dla zywotnosci tej serii. I w sumie brzmi to troche smiesznie, patrzac na wyniki dwoch pierwszych filmow. Imo to ciagle bedzie hicior, w kinach ciagle same Marvele, coraz zreszta gorsze, troche DC, pojedyncze Nolany, czy filmy typu nadchodzacy Galdiator i ogolna popcornowa bieda.

Takze, stawiam na spokojne top 10 w boksie biurowym, a jak film naprawde dostarczy to moze mniejsze spadki niz pomiedzy jedynka i dwojka, i nawet probe dobicia do dwoch miliardow. Miliard dziewiecset milionow jest imo w Avka 3 zasiegu, a miliard szescset to raczej lyknie na spokojnie.

Powiem wiecej, Blockbustery w stylu 80/90, wzglednie oryginalne historie (nawet na zjechanych kliszach) z odpowiednim budzetem oraz wizja/skala dzisiaj sprzedawalyby sie jak cieple buly.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
(11-11-2024, 06:59)Corn napisał(a): Obstawiałem przed premierą dwójki, że będzie hiciorem, ale już trójka zaliczy raczej wtope (przynajmniej względem dwójki zysk będzie o połowe mniejszy).
Nie będzie. Skad w ogole to przypuszczenie?
Przeciez Cameron to nie chlop z przypadku i po trzech z rzędu box officowych bombach jeszcze jakies watpliwosci? Przeciez ludzie chodza na Avatary bo po prostu lubia ta historie i tych bohaterow. Plus opakowane jest to w przepiekne pudeleczko. Nie mam waypliwosci, ze kazda z tych czesci bedzie hiciorem, ktory bedzie zagarnial kase jak oszalaly.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
(10-11-2024, 22:25)slepy51 napisał(a): udało się Cameronowi i jego specom od marketingu wmówić wszystkim, że żeby należycie docenić kolejne części "Avatara", to trzeba się koniecznie wybrać do kina i obejrzeć go w jak najlepszej jakości na jak największym ekranie. (...) Ta dłuższa przerwa pomiędzy kolejnymi częściami wbrew pozorom też wyszła filmowi na dobre, bo znowu można było klepać ludziom te same gadki o nowej wizualnej jakości, przełomie w CGI i innych takich i tłumy ruszyły do kin, żeby na własne oczy się o tych rzekomych cudach na kiju przekonać.
Jedynkę lubię, ale przy dwójce, pomimo marnych trailerów dałem się nabrać, że ta przerwa serio była potrzebna i technologicznie jest jakiś postęp, więc poszedłem do kina i żałowałem, bo Way of Water wygląda właściwie jakby powstawał równocześnie z jedynką.
Ponownie się nie dam nabrać, chyba że trailery będą zajebiste, więc kino odpuszczę, ale w okolicach kwietnia 2026 chętnie odpalę wersję 4K na Disney+

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  James Cameron i poziom jego filmów Anonymous 685 127,366 01-04-2026, 17:57
Ostatni post: zombie001
  The Terminator (1984) / Terminator 2: Judgment Day (1991) reż. James Cameron KubaG 1,486 303,309 26-03-2026, 14:47
Ostatni post: Nemo
  Titanic (1997) reż. James Cameron Danus 384 70,484 15-03-2026, 14:16
Ostatni post: Gieferg
  Aliens (1986) reż. James Cameron Mental 625 130,913 03-08-2025, 20:48
Ostatni post: Dr Strangelove
  The Abyss (1989) reż. James Cameron Danus 185 24,910 30-03-2025, 15:10
Ostatni post: Danus
  Avatar (2009) reż. James Cameron koronex1989 5,787 499,704 12-12-2022, 15:43
Ostatni post: zsuetam
  Titanic: The Final Word with James Cameron military 4 3,037 07-07-2014, 14:31
Ostatni post: Juby



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości