"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
Black Doves - na Filmwebie przeczytałem gdzieś, że to "damska wersja Bourne'a z Knightley" co brzmiało średnio interesująco. Inne opinie z kolei mówiły o jakiejś lepszej wariacji gangsterskich seriali w stylu Guya Ritchie, co już mnie zainteresował bardziej. Ostatecznie obejrzałem te 6 odcinków na Netflixie i stwierdzam, że nie jest to ani damski Bourne, ani tym bardziej Ritchie choć serial mocno inspiruje się tymi produkcjami. Sam w sumie nie wiem czym chce być, bo fabularnie można to było zamknąć w jednym filmie pełnometrażowym, ale rozbudowano intrygę w taki sposób, że końcówka leci już na totalnych oparach bo schemat "zrobił to szwagier wujka ciotki dziadka" nudzi po 3 odcinkach. To nie jest natomiast największy problem, bo stety ktoś uznał, że połowę serialu trzeba poświęcić parce gejów, którzy w wyniku pewnych zdarzeń musieli się rozstać, a teraz chcą/nie chcą do siebie wrócić. 

Keira jest spoko, chociaż ciężko nie śmiać się na widok scen walk z jej udziałem (takie chuchro powinno latach od ściany do ściany, a nie walić po ryju 3x cięższego mężczyznę). Ben Whishaw jest jak zwykle solidny w roli mordercy na zlecenie, ale to właśnie jemu poświęca się daremny wątek LGBT. 

3/10

[Obrazek: Black%20Doves%20Helen%20Sam%20Kiera%20Kn...267082.jpg]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Też właśnie wczoraj skończyłem. Zaczynałem z nadzieją, że to będzie trochę takie "szpiegowskie" nawet jeśli nie super poważne, ale od 2-3 odcinka to już było oczywiste, że oglądamy tylko dlatego, żeby zobaczyć co jeszcze głupszego wymyślą. Nawet mi się nie chce wypisywać absurdów i zastanawiać, która z postaci była najbardziej kuriozalna (szefowa Gołębi?, 19-letnie zabójczynie czy niewiele starszy agent CIA?) albo która scena akcji ma mniej sensu w ścisłym centrum Londynu. Keira z jednej strony ładnie się starzeje, z drugiej już się do końca życia nie pozbędzie tego swojego uśmiechu. Wątek gejowski to już chyba jawny trolling Netflixa, ale akurat Whishlaw wypadł najlepiej i jako jedyny chyba wie w czym gra i bawi się rolą. Ogólnie, skoro się zaskakująco nieźle bawiłem na Carry-On, to tutaj też potraktowałem jako świąteczne guilty pleasure do sernika.


Odpowiedz
Whishaw sam jest przecież homo, więc nie wiem, czy to nie wychodzi prosto od niego trochę, bo był już przecież taki w Bondzie, gdzie również jest to kompletnie od czapy.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Przepraszam, że się poszkapiłem i nie napisałem krótkiego ostrzeżenia, bo ja już po jednym odcinku odpuściłem, bo widać było, że to gówno.
No i tak obejrzeliście całość :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(31-12-2024, 16:25)Snappik napisał(a): Black Doves -
Ben Whishaw jest jak zwykle solidny w roli mordercy na zlecenie, ale to właśnie jemu poświęca się daremny wątek LGBT. 

(31-12-2024, 16:36)PropJoe napisał(a): Wątek gejowski to już chyba jawny trolling Netflixa, ale akurat Whishlaw wypadł najlepiej i jako jedyny chyba wie w czym gra i bawi się rolą.

(31-12-2024, 16:47)Mefisto napisał(a): Whishaw sam jest przecież homo, więc nie wiem, czy to nie wychodzi prosto od niego trochę, bo był już przecież taki w Bondzie, gdzie również jest to kompletnie od czapy.

Mnie się wydaje że on wszędzie gra siebie, czyli geja, był choćby ten serial Skandal w angielskim stylu z Hugh Grantem. A był sezon Fargo w którym chyba geja nie grał, albo zapomniałem. No i jest też serial o lekarzach This is Going to hurt/Będzie bolało, którym było dość głośno rok temu, ale nie widziałem. Ok, w Paddingtonie nie grał geja:D

Odpowiedz
Nie wydaje mi się, żeby miał aż tyle do powiedzenia, żeby wymusić orientację granej postaci. Może po prostu wybiera takie role. Jego sprawa. Faktem jest, że tutaj akurat wypadł całkiem fajnie. Może wyróżnia się na marnym tle.

A w Bondzie to z tego co pamiętam "problemem" było raczej to, że jego Q był młodym geekiem a nie, że był "gejowski". Można to uznać za ciekawe odświeżenie postaci, ale można za profanację. Z tego co pamiętam, jeśli już to byłem chyba bliżej pierwszej opcji.


Odpowiedz
(02-01-2025, 01:58)michax napisał(a): Mnie się wydaje że on wszędzie gra siebie, czyli geja

W wielu filmach nie był gejem, z Pachnidłem na czele. Dopiero ostatnio tak się zrobiło.

(02-01-2025, 03:06)PropJoe napisał(a): A w Bondzie to z tego co pamiętam "problemem" było raczej to, że jego Q był młodym geekiem a nie, że był "gejowski".

Nigdzie nie napisałem, że to był problem, tylko, że dodane jest to od czapy, bo Bond włazi do niego raz na chatę, a ten akurat czeka aż chłopak przyjdzie na kolację i ruchańsko. Wpływu na postać nie ma to oczywiście żadnego, a zatem wydaje się tym bardziej zbędne. W ogóle uczłowieczenie tych postaci poprzez ukazanie skrawków ich życia prywatnego to strzał w kolano w tych częściach - M, Moneypenny, która w przytoczonej wyżej scenie wygląda fatalnie, jakby spóźniła się na plan. W starych filmach Q potrafił sobie jakoś poradzić bez pokazywania własnego kibla.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Dlatego użyłem cudzysłowu przy tym problemie. Tych scen z życia prywatnego szczerze mówiąc nie pamiętam nawet za bardzo. No, ale w przypadku Bonda i takiej postaci to tym bardziej chyba mało prawdopodobne, żeby to "wychodziło prosto od niego". Nieważne. W tym Black Doves to akurat jego postać i jej orientacja to jest najmniejszy problem.


Odpowiedz
(02-01-2025, 10:13)PropJoe napisał(a): w przypadku Bonda i takiej postaci to tym bardziej chyba mało prawdopodobne, żeby to "wychodziło prosto od niego".

W Bondzie pewnie nie, ale może poza Bondem już sobie markę wyrobił, że może o tym decydować - szczególnie, że czasy sprzyjają i teraz takie zachcianki to jest woda na młyn.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Odpaliłem wczoraj pierwszy odcinek serialu Industry na HBO i muszę przyznać, że oglądanie go mnie przerosło... Zacząłem z polskimi napisami, które jednak okazały się fatalne, bo w pierwszych paru minutach wyłapałem kilka błędów, pominięć części dialogu albo wyświetlanie napisów tak krótko, że nikt normalny tego nie zdąży przeczytać. Wygląda jakby tłumacz poszedł na łatwiznę i tam gdzie trudno coś przełożyć, to postanowił olać. No to myślę sobie, że dam angielskie napisy, przynajmniej będę miał dialog napisany 1:1, ale tam postaci tak napierdalają finansowym żargonem, że wymiękam. To znaczy jak sobie zatrzymałem jakąś wymianę zdań i przeczytałem na spokojnie, to raczej ogarniam o co dokładnie chodzi, ale żeby to przetworzyć i zrozumieć w sekundę to po prostu nie dam rady, no i teraz jestem w kropce, może dam jeszcze drugą szansę bo wczoraj mój mózg pracował na zwolnionych obrotach?
W każdym razie widziałem dużo pozytywnych opinii o serialu i zastanawiam się jak normalni ludzie (czyli nie finansowe świry) są w stanie to oglądać: wystarczy im że bardzo z grubsza rozumieją co się dzieje?
Aż boję się sprawdzać lektora, bo tam to dopiero szpagaty muszą odchodzić :P

Odpowiedz
Manhattan (2014-2015)

Niedokończony serial, bo 3 sezony nie zamówiono, o tym jak budowano bombę atomową. Teoretycznie, bo w praktyce to mydlana opera mająca z prawdą niezbyt wiele wspólnego. Akcja dzieje się w Los Alamos i przedstawia jedną z grup naukowców, którzy walczą o przetrwanie. Ich działania przeplatane są losami jakiegoś tam żołnierzyka, żon naukowców, i jest to bardziej obyczaj. Serial jest nudny jak flaki z olejem, i tak naprawdę to Pilot jest całkiem okej, drugi odcinek jeszcze daje radę, a potem są takie wiksy i cała masa kompletnie absurdalnych pomysłów. Nic tutaj nie pasuje do siebie i aktorsko też jest nierówno. Całość zmieści się w ocenie 3/10 ale to słaba rzecz, mówiąc najłagodniej.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Dune: Prophecy - to serial, który jak na dłoni pokazuje bolączki współczesnych, wysokobudżetowych produkcji, które mają te wszystkie streamingowe serwisy. Zrobienie czegoś ładnego, na poziomie wręcz kinowym nie jest już dzisiaj dla nich wyzwaniem. Ale napisanie historii w taki sposób, aby miała tempo i fajne wątki oraz sycące zakończenie to już jest poziom nieosiągalny dla zatrudnianych scenarzystów. Showrunnerzy przekonani o swojej zajebistości tego nie widzą.

Tak więc jest tu ładnie (niektóre kadry z Wallach IX wyglądają jak z jakiegoś Prometeusza), ale niestety mało w tym mięsa. Na dobrą sprawę dopiero w ostatnim, 6 odcinku, serial robi się bardziej interesujący i mam nadzieję, że taki już zostanie w drugim sezonie. Skończmy z tymi pseudointrygami i usilnym robieniem podbudowy pod finał. Niech to ma rozmach, akcję i twisty. Naprawdę nie ma sensu kopiować 1:1 stylu Villeneuve'a, niech to żyje własnym życiem w tym uniwersum. Twórcy niestety uważają, że to co zadziałało w kinie zadziała też w serialu, ale ten po złożeniu wszystkiego w całość trwa 3x dłużej niż kinówka. No nie da się tego oglądać bez ziewania. I wszechobecny feminizm nie ma tu za wiele do rzeczy (notabene, nie wiem czy tylko ja uważam że ów feminizm przegrywa na koniec jednak z klasycznymi wartościami?), po prostu wydarzenia opisane jako wielkiej wagi są jedynie małym pierdem w galaktyce.

Jak ulepszyć ten serial?
- niech zrobią z Fimmela normalnego złola, a nie gościa wyglądającego jak ćpun po zażyciu LSD
- niech darują sobie robienie takich fillerów jak 3 odcinek, bo nie ma po co
- niech dodadzą więcej ciekawszych postaci męskich dla równowagi (Strong i ten wannabe Johny Rico są nędzni)
- skoro akcja dzieje się 10000 lat przed pojawieniem się Paula Atrydy, to mogliby pokazać więcej zakazanej technologii a nie tylko

Jest tu taki potencjał na pokazanie fajnych rzeczy, nie wiąże nikogo wątek filmowy, a 90% rzeczy niestety wygląda jakby świat stał w miejscu. Meh.

5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Wzgórze psów - Netflix - 2025

Ja pier...
Co jest z tym polskim kinem? Obejrzałem wszystkiego 25 minut i już mam dość. Wszystkie postaci wyglądają jak z horroru, wszystkie są po prostu odrażające. Kurwa, no w innych kinematografiach przecież też nie kręcą filmów czy seriali tylko o pięknych, młodych i dobrze wychowanych, ale tam jakoś potrafią nadać postaciom, nawet odpychającym i z marginesu jakiegoś charakteru, ciepła, współczucia czegokolwiek. Tutaj od razu jeb siekierą w łeb i jesteśmy wśród zwierząt.
Plus grafomańska czołówka. mroczna muzyka, mroczne zdjęcia...
Ten Żulczyk to jakiś psychopata? Nie będę zaskoczony jak za kilka lat wyjdzie, że mordował dzieci z przedszkola.

Są też typowe dla "kina moralnego niepokoju" wstawki które z założenie mają chwytać za serce, ale powodują wybuch złośliwego rechotu.
Jest stypa. Gościa miejscowy gang zabił, torturował w wymyślny sposób (jak w "Siedem" albo i gorzej). Na honorowym miejscu siedzi żona zabitego i strasznie płacze. Wtedy siedząca obok koleżanka bierze ją za rękę i pyta:
- Grażyna, lepiej Ci?
- Nie nie lepiej. Nie wiem, nie wiem...
- Grażyna!
Grażyna wychodzi dalej płacząc. Wszystko w takt ponurej muzyki.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Lady Love - 6-odcinkowa historia Polki, która w czasie PRLu ucieka za granicę i nie mając większego pomysłu na życie wkracza na salony niemieckiej branży porno, zmieniając ją na zawsze. Jeśli ktoś widzi tutaj analogię do legendarnej Teresy Orlovsky to ma rację, bo serial (przynajmniej częściowo) mocno opiera się na historii "naszej" gwiazdy z tamtych czasów. 

Jest tu sporo pięknego vibe'u lat 80tych i 90-tych, muzyka Modern Talking i świetna Anna Szymańczyk w tytułowej roli. Serial mocno daje radę w pierwszej połowie, kiedy to namiętnie korzysta z dorobku Tereski i jej "dojścia" (ekhmm) na "szczyt" (hmhm). Jest więc dość mocne zestawienie młodości - gdzie była zakonnicą - z dojrzałością, gdzie obok skrzętnie budowanego pornobiznesu podjęła walkę o odzyskanie córki.

Po 4 odcinku chciałem tu napisać na forum, że "kurła dawno takiego serialu Polacy nie zrobili", ale się wstrzymałem do wydania opinii za całość. I co wyszło? Gdy luźna adaptacja dokonań Orlovsky musi ustąpić kreatywności scenarzystów, to serial jakościowo leci w dół. Zakończenie miało teoretycznie wzbudzić jakieś emocje, ale nic takiego nie odczułem. Ot po prostu reżyser robi checklistę wątków, zamyka je planszą jak każdy kończył po latach i tyle. No może sytuacja z postacią Szyca trochę mnie rozbawiła, ale to za mało.

Tak więc pierwsze 4 odcinki oceniam na takie solidne 7-8/10, a ostatnie 2 na 4/10. Trochę szkoda zmarnowanego potencjału, bo czuć tu jednak jakieś serducho do realizacji tematu. 

[Obrazek: maxresdefault.jpg]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Snappik napisał(a):Lucy Love

A nie "Lady Love"? :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Tak, faktycznie. Już poprawiłem :) Po prostu za mocno wbiło się powtarzane w niemieckim porno-stylu "Lucy" przez cały serial :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(05-01-2025, 06:56)Debryk napisał(a): Manhattan (2014-2015)

Niedokończony serial, bo 3 sezony nie zamówiono, o tym jak budowano bombę atomową. Teoretycznie, bo w praktyce to mydlana opera mająca z prawdą niezbyt wiele wspólnego. Akcja dzieje się w Los Alamos i przedstawia jedną z grup naukowców, którzy walczą o przetrwanie. Ich działania przeplatane są losami jakiegoś tam żołnierzyka, żon naukowców, i jest to bardziej obyczaj. Serial jest nudny jak flaki z olejem, i tak naprawdę to Pilot jest całkiem okej, drugi odcinek jeszcze daje radę, a potem są takie wiksy i cała masa kompletnie absurdalnych pomysłów. Nic tutaj nie pasuje do siebie i aktorsko też jest nierówno. Całość zmieści się w ocenie 3/10 ale to słaba rzecz, mówiąc najłagodniej.
No ja dałbym wyżej ocenę. Mnie przypadł do gustu.

Enviado desde mi RMX3363 mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Kulawe Konie - sezon 4
Nie wiem w sumie czemu to obejrzałem, bo tendencja spadkowa od sezonu 1 do 3 była aż nadto wyraźna. Chyba tylko dlatego, że to w miarę krótkie.
Niby jest to lepsze niż beznadziejna 4 ale w sumie niewiele.
Intryga jest tak w sumie nijaka, Oldmana jest mało a tylko on trzyma ten serial. Zresztą ile można patrzeć jak chodzi w podartych skarpetkach i tradycyjnie raz na serię pierdnie, popijając gorzałę.
Wzruszenie ramion, kolejnych już na pewno nie ruszę.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Kibic


Netflix bierze się za miniserial o pseudokibicach. No i kula w płot. Poza kilkoma wyjątkami to słaba produkcja. Sam bohater okazuje się niesamowitym, antypatycznym debilem, któremu życzy się jak najgorzej. Ale to i tak nic w porówaniu z zonkami scenariuszowymi, opartymi na jego dziewczynie

Ogólnie to nie serial o kibicach tylko patusach ubierających klubowe barwy dla niepoznaki. Plusy? Wyjątkowo dobra Żmuda-Trzebiatowska, niezłe sceny stadionowe (ale piłki tu nie zobaczycie:)). 

3/10


[Obrazek: PWusMln.png]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Coś jest nie tak z oczami tego kolesia.

Podczas wizyty niedzielnej u mamy włączyłem sobie Disney+ i tam mocno reklamowany serial Paradise, utrzymany w tonacji jakiejś wielkiej, misternej tajemnicy. Obejrzeliśmy trzy odcinki, zaczęliśmy oglądać czwarty i .... na tym koniec. Miałem wyjątkowo dobry nastrój i nie zważałem na wszechobecny woke (protagonista to oczywiście dobry murzyn, silne role kobiece, prezydent jest rasistą bo przyjmuje, że jak czarny jest czarny, to musi być dobry w kosza, źli do szpiku kości biali, hetereseksualni itd.) ale to co odrzuca od tego serialu, to:
- miałki, płaski scenariusz, świat przedstawiony nieciekawy, dobrzy aktorzy (nawet mudżin) robią, co mogą, ale nie są w stanie przykryć mielizn dialogowych i fabularnych,
- jest przeraźliwie nudno, nic się nie dzieje, mudżin ciągle chodzi z zatwardzeniem, biali są smutni i celowo antypatyczni, wszyscy patrzą na siebie przeciągle, ale w sumie nie wiadomo dlaczego, postaci snują się tam i siam, prowadzone są jakieś dialogi, które w ogóle widza nie interesują, intryga nie wiadomo na czym polega, bo sceny poszatkowane są retrospekcjami, wszystko jest jakieś takie umowne, jak sztafaż prawdziwego serialu, 
- tytułowy raj to oczywiście jakieś postapo w stylu Truman show ale na jakiej zasadzie to jest w stanie działać, to nie wiadomo, umowność widzowi powinna wystarczyć.
Biorąc pod uwagę, jak wielką wagę przykłada się tutaj do rzeczy banalnych, to domniemuję, że wielka tajemnica "kto zabił" zostanie wyjaśniona jakoś banalnie typu "źle na mnie spojrzał 5 lat temu, kiedy mijał mnie w biurze w drodze do kibla". Mało mnie to interesuje, szkoda czasu na tego szrota. 

Jedynym plusem wizualnym jest aktorka grająca ochroniarza (ochroniarkę?) Jane, szkoda że pojawia się zaledwie na kilka scen. 

2/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Mobland", czyli Tom Hardy znowu hardy Krismeister 17 2,137 27-08-2025, 20:15
Ostatni post: Salto
  BARRY czyli Bill Hader jest hitmanem Gal Anonim 35 7,721 07-01-2025, 03:18
Ostatni post: Bucho
  Jaki jest wizerunek osób z niepełnosprawnością w filmach, serialach i mediach? AvalonOzN 1 1,246 20-04-2020, 16:02
Ostatni post: Wyatt Earp
  Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' Snuffer 6 4,194 10-05-2014, 12:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości