Krótka piłka, czyli mini-recenzje
(22-08-2025, 09:31)shamar napisał(a): W ogóle, postaci w tych starych filmach (a przynajmniej tak kojarze) wydają sie czesto naiwne, infantylne, dziwnie zachowujące sie.

No tak, bo w tych nowych to są ostoje normalności xD
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Eenie Meanie (2025), czyli coś jak Baby Driver, Drive, albo i Szybcy i Wściekli nawet (tzn. jedna z pierwszych części): kierowca, samochód, napad, dużo gotówki. Różnica? Samara Weaving w roli głównej i deczko humoru, mniej lub bardziej suchego. Zarys fabularny jest banalny, Samara do niedawna była kierowcą na usługach jakiegoś bandziora, ale postanowiła wyjść na prostą - poszła na studia, pracuje w banku, zerwała z toksycznym facetem itd. Prosty, niewymagający niczego film, idealny na leniwy wieczór, jest troszeczkę akcji, jest kilka pościgów, cała intryga w pewnym momencie przechodzi w typowy niemal heist movie, ale jest tego za mało - a szkoda, bo była tu szansa na naprawdę fajną komedię, na srogi dramat obyczajowo-psychologiczny o ścigającej przeszłości i próbach zerwania z nią, na zwykły, solidny akcyjniak. Nie przeszkadza to jednak aż tak bardzo, bo długi film nie jest, nie nudzi, no i może się pochwalić fenomenalną końcówką, chyba pierwszy raz coś takiego widziałem, a już na pewno nie mogę sobie przypomnieć podobnego zabiegu:
[Obrazek: Eenie-Meanie.jpg]
7/10, głównie za końcówkę i Samarę, bo, cholera, lubię tę dziewuchę oglądać w filmach.

Odpowiedz
No czyli typowe feministyczne pierdololo o wyzwoleniu spod jarzma toksycznej męskości - podziękuję.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Mrożony peppermint - pierwszy mój Carlos Saura. To raczej jeden z tych starych europejskich dramatów, do których raczej nie wrócę. Przyznaję, że nawet to nieźle ogląda i sprawnej reżyserskiej ręki nie odmówię. Klimatyczna była stara miejscówka z dzieciństwa głównych bohaterów ze starymi łaźniami i lunaparkową bujawką. W sumie to opowieść o starym dziadzie, który podąża laski, którą rzekomo gdzieś widział, a ta daje mu kosza (a ten nie przyjmuje tego dobrze). Zaleca się do nieśmiałej pielęgniarki i próbuje wmanewrować ją w wzięcie prysznica, że niby dla zdrowia. W ogóle też zabawne, iż to facet domaga się, by laski były skąpo ubrane, gdy laska jest za skromnością. Na pewno bryluje Geraldine Chaplin w podwójnej roli (choć też pomaga makijaż i dubbingowa dublerka) - ma w sobie spore nakłady energii. I też zapis czasów, że Hiszpania Franco faktycznie korzystała z tej wolnorynkowości - jak nowoczesna kanapa z anteną. 

6/10

Odpowiedz
Breakheart Pass - bardzo to przyjemne było, chociaż pewnie moja miłość do pociągów odegrała jakąś rolę w ocenie. Fabularnie jest to trochę pokraczne, finał jakiś taki równocześnie nudny i zbyt pośpieszny, ale nie dla historii się ten film ogląda, tylko dla Charlesa Bronsona i dla klimatu, widoczków - przepiękne są zdjęcia Ballarda, gościa od najlepszych filmów Peckinpaha. Podobała mi się również bezkompromisowość w pokazywaniu rzeczy: pojmany żołnierz dostaje kulę w łeb z przyłożenia i wszystko jest w kadrze, dwukrotnie ludzie spadają z wysokiego mostu i calutki upadek jest pokazany, no i wisienka na torcie, czyli katastrofa pociągu: ładnych kilka wagonów wylatuje z torów i spada z wielkiej skarpy, wszystko pokazane w jednym, długim ujęciu i wygląda jakby było nagrane bez żadnych tricków, po prostu rozjebali kilka prawdziwych wagonów - szacun, wielkie wrażenie to na mnie zrobiło, bo film nie wydawał się jakiś drogi, a tutaj nagle takie ujęcie. Tym bardziej uderzające, że w filmie było w tych wagonach kilkudziesięciu żołnierzy, więc miałem dosyć rzadkie w kinie poczucie że naprawdę przejąłem się ich śmiercią, skoro wypadek był pokazany tak realistycznie.
Niestety poza tym nie są to żadne cuda, dam 6/10

Odpowiedz
Z tego co pamiętam to jest na podstawie książki Alistaira MacLeana, tego od "Dział Navarony" i "Tylko dla orłów" :)

Odpowiedz
Tak. I jest to całkiem wierna adaptacja.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Różnica jaką kojarzę to ta że w książce Deakin na początku przedstawiany jest jako godny pogardy tchórz i morderca. I to jest jeden z twistów. W filmie gdy pojawia się Bronson od razu wiadomo że to uczciwy twardziel z zasadami (bo to Bronson) :p

Odpowiedz
Nie no, w filmie początek ma bardzo podobny - a że casting trochę spoileruje, to inna rzecz.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
hmm.. Trochę chyba bardziej niż trochę.. Dawno już to czytałem ale z tego co pamiętam w ksiażce Deakin na początku wcale nie zapowiadał się na główną postać. To zaczynało wychodzić w trakcie ale czytelnik nie bardzo rozumiał o co w tym chodzi i był raczej mocno zaskoczony co się działo z tą postacią. Natomiast w filmie jest od początku jasne kto jest głównym bohaterem i gdzie skupić uwagę.

Odpowiedz
Tak jest, ten Bronson trochę spoiluje, ale nawet jakby tam był inny aktor, to pojmanie Deakina jest tak umiejscowione w fabule, że to jest przecież oczywiste że nie znalazł się w pociągu przypadkiem, tylko musi odegrać dużą rolę. W sensie że bez sensu ze scenariuszowego punktu widzenia byłoby dawać scenę jego złapania, gdyby później miał sobie w tym pociągu po prostu siedzieć i tylko czasami coś zagadać.

Odpowiedz
Znów, to są wspomnienia z czytania "za dzieciaka" więc mogą być mgliste ale.. właśnie.. tak to odbierałem. że oczywiście ma tu być postacią z którą coś będzie.. ale raczej np że nagle spróbuje uciec szachując innych bronią - i to będzie istotny kawałek fabuły, czy coś takiego. Jak czytałem za pierwszym razem nie spodziewałem się że to będzie ten gość który wstanie i zacznie "robić rzeczy".

Odpowiedz
"Nobody 2" (2025)

Niesamowicie bezcelowy, zupełnie żaden film - już część pierwsza wydawała się mocno wysiloną wariacją na temat kina akcji ala "John Wick" ale tutaj jest jeszcze gorzej. Te wszystkie sceny bitek są tak bardzo sztuczne i "skomputeryzowane", że aż oczy bolą od tego nadmiaru CGI i w sumie szkoda, bo widać tam momentami, przykrytą tym współczesnym syfem zwyczajnie dobrą kaskaderkę ale no właśnie, jest to totalnie "zabite" przez te wszystkie fikuśne komputerowe dodatki.

Ton filmu jest niby mocno luzacki ale znów, ani nie jest to specjalnie śmieszne, ani tym bardziej nie radzi sobie w tych bardziej dramatycznych momentach. Aktorzy też niczego tutaj nie ratują a wisienką na torcie bezcelowości tego obrazka jest absolutnie przeszarżowana w złym tego słowa znaczeniu rola Sharon Stone - kompletnie nie rozumiem, co autorka miała na myśli ale ogląda się te jej popisy zwyczajnie źle. Totalna strata czasu.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Numer 24 - historia norweskiego członka ruchu oporu Gunnara Sonsteby, który podczas II wojny światowej założył tzw. Oslogang i poprzez liczne sabotaże zatrzymywał akcje Niemców próbujących podbić Norwegię. Pierwsza połowa filmu jest trochę słaba, bo uwypukla podstawową wadę produkcji - brak budżetu. Kiedy poczytałem o wyczynach gościa na Wikipedii po seansie to złapałem się za głowę - nie pokazano tu właściwie esencji działań jego ekipy, a wrzucono do fabuły rzeczy które z szerszej perspektywy były raczej drugoplanowe. Trochę to dziwne, że Norwegowie nie pokusili się o większy rozmach i nie pokazali np. rozwalania okrętów czy samolotów na lotniskach (a był tego troszkę). Brakuje tu jakiejś perełki, dobrze zmontowanej akcji, która byłaby jakimś małym, zamkniętym dziełem. Na dobrą sprawę taką sekwencją mogło być wtargnięcie do fabryki w Kongsbergu, ale położono to właśnie mikroskopijnym budżetem (to wyglądało jakby w fabryce chodził jeden 3-osobowy patrol). 

Druga połowa ma już lepsze tempo i zahacza o ciekawy wątek nazi-Norwegów, dzieje się też nieco więcej, a motyw eliminacji pewnej postaci pachniał klimatem "Monachium" Spielberga. No ale to jednak nie to samo. Wtręty z wykładu w szkole wywaliłbym, bo niewiele wnoszą.

5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Krokodyl Dundee - w końcu nadrobione. Spodziewałem się przygodówki a to bardziej romans w sosie komediowym. Początek w Australii bardzo fajny, jednak szybko przenosimy się do Nowego Jorku, gdzie film zostaje przejęty przez motyw ryby poza wodą. Więc tytułowa postać grana przez Paula Hogana na początku popisuje się swoim doświadczeniem w austalijskiej dziczy by potem znaleźć się w betonowej dżungli, gdzie dochodzi do wielu zabawnych sytuacji. Na przykład gag ze sprawdzaniem czy ktoś jest mężczyzną czy kobietą. Najważniejszy w filmie jednak jest relacja reporterki z Michaelem J. Dundee i bardzo dobrze pokazano jak ich uczucie się rozwija i jak naturalnie Michael ją uwodzi. Także bardzo miły film, trochę natury, dużo lekkości i miłości, której nie oddzieli zatłoczone metro w NY. Hogan jest świetny. 7/10



Palm Springs - motyw Dnia Świstaka daje wiele możliwości i w przypadku tego filmu twórcy prezentują ciekawe rozwinięcia tego pomysłu. Przy okazji nie ma zbędnego wstępu,
Postać Simmonsa dobrze przedstawia jedną koncepcję i ogólnie fajnie jego historia się zamyka przedstawiając inne podejście wobec nietypowego zdarzenia. Ogólnie bardzo przyjemnie się ogląda takie motywy jak pętla czasowa i jest tu wiele zabawy z tym, głównie oglądania wariantów różnych scen/sytuacji, wprowadzanych koncepcji. Z obrazu bije uczucie wolności, że w sumie możesz robić co chcesz, jednak są to tylko momenty, bo generalnie sytuacja jest patowa jak jest się uwięzionym w jednym dniu, ale fajnie jest śledzić inne podejścia do sytuacji, bo mamy tu perspektywy różnych osób + każdy z bohaterów też zmienia swójh ogląd sytuacji.

I tu tak samo jak w Krokodylu wątek romansowy ma istotną rolę, niemniej w ogóle nie uwierzyłem w decyzję głównego bohatera na końcu filmu, może dlatego, że nie lubię Samberga a jego wydaje mi się tak samo antypatyczna jak on sam. Wolałbym jako główną gwiazdę kogoś, kto budziłby sympatię. Także to na minus plus ostatnia scena - wolałbym aby w ogóle nie pokazywali jak pewna rzecz na końcu przebiegła. Dodatkowo humor czasami mi nie leżał - podlewanie psiej kupy, fajnie... Milloti i Simmons na plus, rozwinięcie koncepcji pętli czasowej też na plus. Więc ogólnie przyjemny seans, ale wracać to będę do Dnia Świstaka. 6-7/10

Odpowiedz
(07-09-2025, 18:33)samuuel napisał(a): Krokodyl Dundee - w końcu nadrobione. Spodziewałem się przygodówki ...

To dostaniesz w dwójce.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Dawno nie widziałem krokodyla ale dowiedziałem się ostatnio że te filmy są już niby "przestarzałe", tak samo jak ace ventura

Odpowiedz
To powiedz im:

Odpowiedz
Po latach stwierdzam, że Dundee zestarzał się lepiej niż wiele komedii tego typu, między innymi Akademia Policyjna.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(07-09-2025, 21:19)marsgrey21 napisał(a): Po latach stwierdzam, że Dundee zestarzał się lepiej niż wiele komedii tego typu, między innymi Akademia Policyjna.

A to prawda. Jak tam ze dwa lata temu sobie powtarzałem jedno i drugie, to "Krokodyla" oglądało się bardzo przyjemnie, a "Akademia" mnie lekko znużyła.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,940 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,785 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,191 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,444 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,343 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,564 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,149 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości