Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,115
Liczba wątków: 67
(22-08-2025, 09:31)shamar napisał(a): W ogóle, postaci w tych starych filmach (a przynajmniej tak kojarze) wydają sie czesto naiwne, infantylne, dziwnie zachowujące sie.
No tak, bo w tych nowych to są ostoje normalności xD
22-08-2025, 12:35
Fhtagn
Liczba postów: 5,326
Liczba wątków: 9
Eenie Meanie (2025), czyli coś jak Baby Driver, Drive, albo i Szybcy i Wściekli nawet (tzn. jedna z pierwszych części): kierowca, samochód, napad, dużo gotówki. Różnica? Samara Weaving w roli głównej i deczko humoru, mniej lub bardziej suchego. Zarys fabularny jest banalny, Samara do niedawna była kierowcą na usługach jakiegoś bandziora, ale postanowiła wyjść na prostą - poszła na studia, pracuje w banku, zerwała z toksycznym facetem itd. Prosty, niewymagający niczego film, idealny na leniwy wieczór, jest troszeczkę akcji, jest kilka pościgów, cała intryga w pewnym momencie przechodzi w typowy niemal heist movie, ale jest tego za mało - a szkoda, bo była tu szansa na naprawdę fajną komedię, na srogi dramat obyczajowo-psychologiczny o ścigającej przeszłości i próbach zerwania z nią, na zwykły, solidny akcyjniak. Nie przeszkadza to jednak aż tak bardzo, bo długi film nie jest, nie nudzi, no i może się pochwalić fenomenalną końcówką, chyba pierwszy raz coś takiego widziałem, a już na pewno nie mogę sobie przypomnieć podobnego zabiegu:
Samara ma dość tego, co odpierdziela jej chłopak i po prostu go zabija, bierze kasę i rozpoczyna nowe życie :) ![[Obrazek: Eenie-Meanie.jpg]](https://www.irishfilmcritic.com/wp-content/uploads/2025/08/Eenie-Meanie.jpg)
7/10, głównie za końcówkę i Samarę, bo, cholera, lubię tę dziewuchę oglądać w filmach.
24-08-2025, 08:18
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,115
Liczba wątków: 67
No czyli typowe feministyczne pierdololo o wyzwoleniu spod jarzma toksycznej męskości - podziękuję.
24-08-2025, 15:31
Stały bywalec
Liczba postów: 12,414
Liczba wątków: 29
Mrożony peppermint - pierwszy mój Carlos Saura. To raczej jeden z tych starych europejskich dramatów, do których raczej nie wrócę. Przyznaję, że nawet to nieźle ogląda i sprawnej reżyserskiej ręki nie odmówię. Klimatyczna była stara miejscówka z dzieciństwa głównych bohaterów ze starymi łaźniami i lunaparkową bujawką. W sumie to opowieść o starym dziadzie, który podąża laski, którą rzekomo gdzieś widział, a ta daje mu kosza (a ten nie przyjmuje tego dobrze). Zaleca się do nieśmiałej pielęgniarki i próbuje wmanewrować ją w wzięcie prysznica, że niby dla zdrowia. W ogóle też zabawne, iż to facet domaga się, by laski były skąpo ubrane, gdy laska jest za skromnością. Na pewno bryluje Geraldine Chaplin w podwójnej roli (choć też pomaga makijaż i dubbingowa dublerka) - ma w sobie spore nakłady energii. I też zapis czasów, że Hiszpania Franco faktycznie korzystała z tej wolnorynkowości - jak nowoczesna kanapa z anteną.
6/10
26-08-2025, 23:50
.
Liczba postów: 27,492
Liczba wątków: 60
Breakheart Pass - bardzo to przyjemne było, chociaż pewnie moja miłość do pociągów odegrała jakąś rolę w ocenie. Fabularnie jest to trochę pokraczne, finał jakiś taki równocześnie nudny i zbyt pośpieszny, ale nie dla historii się ten film ogląda, tylko dla Charlesa Bronsona i dla klimatu, widoczków - przepiękne są zdjęcia Ballarda, gościa od najlepszych filmów Peckinpaha. Podobała mi się również bezkompromisowość w pokazywaniu rzeczy: pojmany żołnierz dostaje kulę w łeb z przyłożenia i wszystko jest w kadrze, dwukrotnie ludzie spadają z wysokiego mostu i calutki upadek jest pokazany, no i wisienka na torcie, czyli katastrofa pociągu: ładnych kilka wagonów wylatuje z torów i spada z wielkiej skarpy, wszystko pokazane w jednym, długim ujęciu i wygląda jakby było nagrane bez żadnych tricków, po prostu rozjebali kilka prawdziwych wagonów - szacun, wielkie wrażenie to na mnie zrobiło, bo film nie wydawał się jakiś drogi, a tutaj nagle takie ujęcie. Tym bardziej uderzające, że w filmie było w tych wagonach kilkudziesięciu żołnierzy, więc miałem dosyć rzadkie w kinie poczucie że naprawdę przejąłem się ich śmiercią, skoro wypadek był pokazany tak realistycznie.
Niestety poza tym nie są to żadne cuda, dam 6/10
02-09-2025, 16:02
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,100
Liczba wątków: 5
Z tego co pamiętam to jest na podstawie książki Alistaira MacLeana, tego od "Dział Navarony" i "Tylko dla orłów" :)
02-09-2025, 16:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-09-2025, 16:43 przez Rozgdz.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,115
Liczba wątków: 67
Tak. I jest to całkiem wierna adaptacja.
02-09-2025, 18:46
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,100
Liczba wątków: 5
Różnica jaką kojarzę to ta że w książce Deakin na początku przedstawiany jest jako godny pogardy tchórz i morderca. I to jest jeden z twistów. W filmie gdy pojawia się Bronson od razu wiadomo że to uczciwy twardziel z zasadami (bo to Bronson) :p
02-09-2025, 21:06
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,115
Liczba wątków: 67
Nie no, w filmie początek ma bardzo podobny - a że casting trochę spoileruje, to inna rzecz.
02-09-2025, 21:35
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,100
Liczba wątków: 5
hmm.. Trochę chyba bardziej niż trochę.. Dawno już to czytałem ale z tego co pamiętam w ksiażce Deakin na początku wcale nie zapowiadał się na główną postać. To zaczynało wychodzić w trakcie ale czytelnik nie bardzo rozumiał o co w tym chodzi i był raczej mocno zaskoczony co się działo z tą postacią. Natomiast w filmie jest od początku jasne kto jest głównym bohaterem i gdzie skupić uwagę.
03-09-2025, 07:45
.
Liczba postów: 27,492
Liczba wątków: 60
Tak jest, ten Bronson trochę spoiluje, ale nawet jakby tam był inny aktor, to pojmanie Deakina jest tak umiejscowione w fabule, że to jest przecież oczywiste że nie znalazł się w pociągu przypadkiem, tylko musi odegrać dużą rolę. W sensie że bez sensu ze scenariuszowego punktu widzenia byłoby dawać scenę jego złapania, gdyby później miał sobie w tym pociągu po prostu siedzieć i tylko czasami coś zagadać.
03-09-2025, 08:07
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,100
Liczba wątków: 5
Znów, to są wspomnienia z czytania "za dzieciaka" więc mogą być mgliste ale.. właśnie.. tak to odbierałem. że oczywiście ma tu być postacią z którą coś będzie.. ale raczej np że nagle spróbuje uciec szachując innych bronią - i to będzie istotny kawałek fabuły, czy coś takiego. Jak czytałem za pierwszym razem nie spodziewałem się że to będzie ten gość który wstanie i zacznie "robić rzeczy".
03-09-2025, 08:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-09-2025, 08:18 przez Rozgdz.)
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,060
Liczba wątków: 66
"Nobody 2" (2025)
Niesamowicie bezcelowy, zupełnie żaden film - już część pierwsza wydawała się mocno wysiloną wariacją na temat kina akcji ala "John Wick" ale tutaj jest jeszcze gorzej. Te wszystkie sceny bitek są tak bardzo sztuczne i "skomputeryzowane", że aż oczy bolą od tego nadmiaru CGI i w sumie szkoda, bo widać tam momentami, przykrytą tym współczesnym syfem zwyczajnie dobrą kaskaderkę ale no właśnie, jest to totalnie "zabite" przez te wszystkie fikuśne komputerowe dodatki.
Ton filmu jest niby mocno luzacki ale znów, ani nie jest to specjalnie śmieszne, ani tym bardziej nie radzi sobie w tych bardziej dramatycznych momentach. Aktorzy też niczego tutaj nie ratują a wisienką na torcie bezcelowości tego obrazka jest absolutnie przeszarżowana w złym tego słowa znaczeniu rola Sharon Stone - kompletnie nie rozumiem, co autorka miała na myśli ale ogląda się te jej popisy zwyczajnie źle. Totalna strata czasu.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
03-09-2025, 16:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-09-2025, 16:21 przez slepy51.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,229
Liczba wątków: 77
Numer 24 - historia norweskiego członka ruchu oporu Gunnara Sonsteby, który podczas II wojny światowej założył tzw. Oslogang i poprzez liczne sabotaże zatrzymywał akcje Niemców próbujących podbić Norwegię. Pierwsza połowa filmu jest trochę słaba, bo uwypukla podstawową wadę produkcji - brak budżetu. Kiedy poczytałem o wyczynach gościa na Wikipedii po seansie to złapałem się za głowę - nie pokazano tu właściwie esencji działań jego ekipy, a wrzucono do fabuły rzeczy które z szerszej perspektywy były raczej drugoplanowe. Trochę to dziwne, że Norwegowie nie pokusili się o większy rozmach i nie pokazali np. rozwalania okrętów czy samolotów na lotniskach (a był tego troszkę). Brakuje tu jakiejś perełki, dobrze zmontowanej akcji, która byłaby jakimś małym, zamkniętym dziełem. Na dobrą sprawę taką sekwencją mogło być wtargnięcie do fabryki w Kongsbergu, ale położono to właśnie mikroskopijnym budżetem (to wyglądało jakby w fabryce chodził jeden 3-osobowy patrol).
Druga połowa ma już lepsze tempo i zahacza o ciekawy wątek nazi-Norwegów, dzieje się też nieco więcej, a motyw eliminacji pewnej postaci pachniał klimatem "Monachium" Spielberga. No ale to jednak nie to samo. Wtręty z wykładu w szkole wywaliłbym, bo niewiele wnoszą.
5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
07-09-2025, 09:47
Dużo pisze
Liczba postów: 607
Liczba wątków: 0
Krokodyl Dundee - w końcu nadrobione. Spodziewałem się przygodówki a to bardziej romans w sosie komediowym. Początek w Australii bardzo fajny, jednak szybko przenosimy się do Nowego Jorku, gdzie film zostaje przejęty przez motyw ryby poza wodą. Więc tytułowa postać grana przez Paula Hogana na początku popisuje się swoim doświadczeniem w austalijskiej dziczy by potem znaleźć się w betonowej dżungli, gdzie dochodzi do wielu zabawnych sytuacji. Na przykład gag ze sprawdzaniem czy ktoś jest mężczyzną czy kobietą. Najważniejszy w filmie jednak jest relacja reporterki z Michaelem J. Dundee i bardzo dobrze pokazano jak ich uczucie się rozwija i jak naturalnie Michael ją uwodzi. Także bardzo miły film, trochę natury, dużo lekkości i miłości, której nie oddzieli zatłoczone metro w NY. Hogan jest świetny. 7/10
Palm Springs - motyw Dnia Świstaka daje wiele możliwości i w przypadku tego filmu twórcy prezentują ciekawe rozwinięcia tego pomysłu. Przy okazji nie ma zbędnego wstępu,
bo główny bohater grany przez Sandberga jest już od niewiadomo jak długa uwięziony w pętli czasowej i w trakcie filmu dowiadujemy się stopniowo co takiego nawyrabiał Postać Simmonsa dobrze przedstawia jedną koncepcję i ogólnie fajnie jego historia się zamyka przedstawiając inne podejście wobec nietypowego zdarzenia. Ogólnie bardzo przyjemnie się ogląda takie motywy jak pętla czasowa i jest tu wiele zabawy z tym, głównie oglądania wariantów różnych scen/sytuacji, wprowadzanych koncepcji. Z obrazu bije uczucie wolności, że w sumie możesz robić co chcesz, jednak są to tylko momenty, bo generalnie sytuacja jest patowa jak jest się uwięzionym w jednym dniu, ale fajnie jest śledzić inne podejścia do sytuacji, bo mamy tu perspektywy różnych osób + każdy z bohaterów też zmienia swójh ogląd sytuacji.
I tu tak samo jak w Krokodylu wątek romansowy ma istotną rolę, niemniej w ogóle nie uwierzyłem w decyzję głównego bohatera na końcu filmu, może dlatego, że nie lubię Samberga a jego wydaje mi się tak samo antypatyczna jak on sam. Wolałbym jako główną gwiazdę kogoś, kto budziłby sympatię. Także to na minus plus ostatnia scena - wolałbym aby w ogóle nie pokazywali jak pewna rzecz na końcu przebiegła. Dodatkowo humor czasami mi nie leżał - podlewanie psiej kupy, fajnie... Milloti i Simmons na plus, rozwinięcie koncepcji pętli czasowej też na plus. Więc ogólnie przyjemny seans, ale wracać to będę do Dnia Świstaka. 6-7/10
07-09-2025, 18:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-09-2025, 23:27 przez samuuel.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,185
Liczba wątków: 29
(07-09-2025, 18:33)samuuel napisał(a): Krokodyl Dundee - w końcu nadrobione. Spodziewałem się przygodówki ...
To dostaniesz w dwójce.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
07-09-2025, 20:30
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Dawno nie widziałem krokodyla ale dowiedziałem się ostatnio że te filmy są już niby "przestarzałe", tak samo jak ace ventura
07-09-2025, 20:48
Agent Putina
Liczba postów: 4,316
Liczba wątków: 21
To powiedz im:
07-09-2025, 21:14
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Po latach stwierdzam, że Dundee zestarzał się lepiej niż wiele komedii tego typu, między innymi Akademia Policyjna.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
07-09-2025, 21:19
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,163
Liczba wątków: 5
(07-09-2025, 21:19)marsgrey21 napisał(a): Po latach stwierdzam, że Dundee zestarzał się lepiej niż wiele komedii tego typu, między innymi Akademia Policyjna.
A to prawda. Jak tam ze dwa lata temu sobie powtarzałem jedno i drugie, to "Krokodyla" oglądało się bardzo przyjemnie, a "Akademia" mnie lekko znużyła.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
07-09-2025, 21:23
|