Fhtagn
Liczba postów: 5,326
Liczba wątków: 9
Miasto żywej śmierci (1980). Ksiądz się powiesił i tym samym przeklął miasteczko, tak w wielkim skrócie. Świetna muzyka, obrzydliwe sceny pełne robactwa, krwi i flaków, gęsty klimat (mgła! Pajęczyny! Szkielety!), fenomenalny finał w podziemnym grobowcu, no póki co to najlepsze co widziałem w październiku, 8/10 jak nic, Fulci dostarczył kupę frajdy :)
Edytka niedzielna:
Do trzech razy sztuka! Kolejna antologia, tym razem udana. Nawet bardzo. W ogóle to aż dziwne, że dopiero teraz ruszyli z tak oczywistą tematyką, bo V/H/S/HALLOWEEN (2025) to chyba jeden z lepszych wariantów tej serii. Pomijając typowe dla gatunku problemy i bolączki, których w horrorach pełno (a już w tych typu found footage to w ogóle), gdzie aktorstwo jest drętwe, wszyscy drą ryja, kamera lata jak nie wiadomo co, logiki za wiele nie ma, to tutaj to aż tak nie boli i cholera, klimacik amerykańskiego świętowania halloween jest, a o to chyba chodzi, Więcej o poszczególnych elementach w spojlerze:
Klamra to kolejne próby dobrania odpowiednich proporcji między wodą, cukrem a duchową esencją - nic z tego nie wychodzi, smak jest, smród jest, opętanie jest. Gdyby jeszcze to jakoś wyglądało, ale oglądanie jak puszka lewituje albo “ofiara” przycięła sobie język zawleczką jest po prostu do dupy. Najlepszy moment to eksplozja dzieciaka, który spróbował, powiedział “dobre” i rozdupczyło go po ścianach (ale oczywiście tego nie widać, tylko jest chluśnięcie krwią).
Kolejny segment z mamusią jest uroczo obrzydliwy i choć ogranicza się do biegania po domu i krzyku, bo dwie licealistki stwierdziły, że pójdą szukać cukierków, to jest po prostu na tyle ciekawy, by wciągnąć, a projekt cycatego monstrum ociekającego mlekiem naprawdę daje radę.
Najlepsze imo przychodzi jednak potem w postaci genialnego hiszpańskiego cudeńka, które z powodzeniem można by przeciągnąć w pełen metraż i zrobić coś pokroju halloweenowej wersji [REC] (bo i ten sam koleś za to odpowiada!): impreza studencka przerodziła się w masakrę i rzeź, policja dokonuje rekonstrukcji wydarzeń, całość jest przeplatana teraźniejszością, czyli rekonstrukcją za dnia, w otoczeniu kamer, policji i służb i przeszłością, czyli właśnie ową masakrą (i jest jedna scenka z naprawdę zacnym gore!).
Fabryka cukierków to cudownie absurdalny pomysł, który cierpi na wykonaniu. To przecież aż się prosiło o coś w stylu krwawego, skrzywionego Charliego i Fabryki Czekolady, a nie pustej hali z kilkoma maszynami, no. Gdyby dać większy budżet, lepszy scenariusz i lepszych aktorów byłoby naprawdę dobrze, a tak jest tylko pomysł i… i rozbudzone nadzieje.
Na szczęście potem jest powrót do świetnej formy w postaci właściciela sklepu z elektroniką zajmującego się identyfikowaniem dzieciaków i kroniką tychże, bo w okolicy grasuje psychopata mordujący dzieci. Krótkie, ale zaskakująco wypakowane materiałem, klimatem i akcją: zamiast wieczornego łażenia po ulicach, jest spotkanie w centrum miasta z policją, zamiast biegania od domu do domu i śmiechów, są rozmowy z dzieciakami i rodzinami, zamiast kiczowatych efektów jest całkiem fajny, choć oczywisty twist. Bardzo przyziemne, bardzo naturalne, prawdziwe, bym powiedział nawet i znów, można by to rozciągnąć na pełen metraż (i zrezygnować ze stylistyki found footage, która tutaj działa tylko na początku).
Podobnie wygląda ostatni, finałowy segment, zdecydowanie zrobiony z największym przepychem - rodzinny biznes z nawiedzonym domem kiepsko przędzie, więc ojciec postanawia trochę poszaleć i kradnie winyl z prywatnej kolekcji właścicielki sklepu z antykami, odpala go i cóż, kto widział Evil Dead ten wie, co będzie dalej. Słaba klamra, jeden słaby segment, reszta albo dobra, albo bardzo dobra jak na ten gatunek i cykl, więc 7/10?
+
Game night (2018), w którym grupka przyjaciół spędza wieczory grając w planszówki i inne gierki, ale coś idzie nie tak i wplątują się w prawdziwą aferę. Miła komedia, z niesamowicie uroczą McAdams, świetnym Batemanem i jeszcze lepszym Plemonsem, do tego trochę krwi, trochę bluzgów i humor, który nie jest jakoś szczególnie prostacki czy wulgarny, głupi. 8/10, ale weźcie poprawkę, że od początku miesiąca cisnę horrory różnej jakości, więc lekka komedia wchodzi jak złoto :)
11-10-2025, 15:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-10-2025, 12:55 przez raven.second.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,417
Liczba wątków: 29
Wpierw ujrzałem dwie twarze doktora Jekylla, a potem innego Brytola z tego samego roku:
Peeping Tom (1960) - przyznam się... Nie wiem co powiedzieć. Bardziej to film psychologiczny niż straszak, bo sporo jest skupienia na psychice głównego bohatera, dając mu sporo sympatii i zrozumienia, iż Mark potrzebuje pomocy psychologa. Jeśli chodzi o klasycznej grozy, to głównie występuje obawa czy główny bohater nie zdecyduje skrzywdzić swej sąsiadki. Prócz trochę ambitniejszej fabuł, to postarano się także o realizację, chociażby bardziej wysmakowane zdjęcia (jak spadające pisadła w slow-mo czy poczatek w jakichś slumsach). I kolorowiutki jak w argentowej Suspirii. Nic dziwnego, skoro za całość odpowiadał Michael Powell, ten od The Archers. O ile Carl Boehm wiarygodnie odegrał seryjniaka, a jego partnerka też jest OK, tak reszta aktorów najwyżej przeciętna. I reżyser w postaci angielskiego Louisa de Funèsa też niezbyt pasował. Rozczarowaniem bym nie nazwał, ale czegoś mi zabrakło.
7,5/10
12-10-2025, 13:33
Stały bywalec
Liczba postów: 8,902
Liczba wątków: 26
Here. Poza czasem (2024) reż. Robert Zemeckis
obejrzane wczoraj z nudów, ciekawiło mnie jak sobie poradzili z CGI ale w niektórych ujęciach jest bardzo słabe (scena z duchem, przejście z młodej na starą Robin), no nie ma się czym zachwycać w mojej opinii, bardzo sztucznie miejscami
film ma za cel obserwację czasu przez przestrzeń, fragment krajobrazu (konkretnie salon), w którym dzieje się życie rozciągnięte na pokolenia
przeskoki czasowe, zmiany bohaterów, epok, czasami bardzo krótkie ujęcia sprawia, że film bywa chaotyczny, trudny do pełnego zaangażowania emocjonalnego
bohaterowie poboczni są mniej rozwinięci, przez co chwilami ogląda się to jak galerię obrazów
no i to chyba tyle, kamera jest statyczna przez cały film ale na ostatnie ujęcie zmienia swoje położenie i prezentuje głównych bohaterów z innego ujęcia, dom z lotu ptaka, zabieg kompletnie z dupy
w niektórych fragmentach nakładanych jest kilka innych ujęć
no i oczywiście czasy najbardziej współczesne pokazane tak, że w domu mieszka czarna rodzina i mają białą sprzątaczkę
dużo patosu typu: pamiętaj, że czas leci, doceniaj bliskich
Here jest filmem, który chce być pomnikiem czasu, obserwatorem, kronikarzem ale jednocześnie męczy
takie 3/10, do powtórki za 10 lat
13-10-2025, 11:17
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Zemeckis już dawno stracił iskrę, trudno by po chałturze dla myszki, nagle miał ją odzyskać, ten film wydaje się zrobiony wyłącznie dla zabawy z odmładzaniem, 30 lat temu nakręcono by to z różnymi aktorami i skupiano na fabule, a teraz to de-aging jest główną atrakcją. Z resztą, o czym mówimy, Zemeckis już to zrobił w Powrocie do Przyszłości... Duh
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
13-10-2025, 11:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2025, 11:46 przez marsgrey21.)
Miami Vice
Liczba postów: 8,050
Liczba wątków: 43
Zameckis i filmy robione bez sesnsownego scenariusza ale wykorzystujące jakąś technologiczną bajerę. Hmmm...on chyba robi tak od 20 lat. :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
13-10-2025, 21:47
Stały bywalec
Liczba postów: 12,417
Liczba wątków: 29
(13-10-2025, 11:43)marsgrey21 napisał(a): Zemeckis już dawno stracił iskrę, trudno by po chałturze dla myszki, nagle miał ją odzyskać
Jeszcze dla warnera robił chałturę, tworząc ten beznadziejny remake Wiedźm.
(05-10-2025, 15:33)raven.second napisał(a): aż mam ochotę na coś w podobnym klimacie, z wiedźmami, czarownicami i innymi tego typu atrakcjami :) 7/10, a co.
Teraz mi się przypomniało! Jak chcesz horrorową baśń, to istnieje Piękna i potwór - czechosłowacka ekranizacja Pięknej i bestii z 1978 r. Widziałem podczas swego pierwszego straszdziernika. Całkiem dobra rzecz:
A wracając do Roega, ja przy okazji zaliczam inny jego horror:
Don’t Look Now - o filmie tyle wiedziałem, że jest tam małżeństwo (mężem jest Donald Sutherland) na wakacjach i jest tam coś strasznego. Więc pierwsza sekwencja wzięła mnie z zaskoczenia, ponieważ się tego obrotu sprawy się nie spodziewałem. I ciekawe oglądało się to bez znajomości, jak np. na wizycie na posterunku sądziłem, że jest większa afera. A na końcu to trochę takie giallo wychodzi.
Ogólnie film to ma vibe starego brytyjskiego PSA, szczególnie Lonely Water czy Apaches. Ponure i o mdłych kolorach - tym bardziej to wyróżnia, bo nie licząc początku i paru scen akcja dzieje się Wenecji, która nie wygląda jak z widokówki i jest pokazana z tej syfiastej strony. Co też wzmagało kręcenie podczas fatalnej pogody. Też przywodziły się skojarzenia z Wiedźmami, bo co chwila pojawiały się ta ślepa wróżka i jej siora, które czekały aż zdejmą peruki i zamienią jakiegoś smarka w myszę. I warto pochwalić Roega o większy realizm, bo akcja dzieje się we Włoszech i Włosi mówią po włosku, a nie że używają po angielskiego udając nieudolnie akcent i dajac randomowo "błondżorno" czy " xi, senior". I zapis czasów, bo to Anglik musi się nauczyć włoskiego, gdyż wtedy angielski nie był takim lingua franca.
Kolejny film, który warto oglądać na pusty żołądek.
8/10
13-10-2025, 21:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2025, 21:54 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,235
Liczba wątków: 77
(13-10-2025, 11:43)marsgrey21 napisał(a): Zemeckis już dawno stracił iskrę, trudno by po chałturze dla myszki, nagle miał ją odzyskać, ten film wydaje się zrobiony wyłącznie dla zabawy z odmładzaniem, 30 lat temu nakręcono by to z różnymi aktorami i skupiano na fabule, a teraz to de-aging jest główną atrakcją. Z resztą, o czym mówimy, Zemeckis już to zrobił w Powrocie do Przyszłości... Duh
Myślałem, że po Locie z Denzelem wróci do formy i kręcenia lepszych rzeczy, ale to był tylko pojedynczy "skok" formy. Ponoć jest zainteresowany nakręceniem filmu o Kamehameni I i jego podboju Hawajów, ale produkcja ugrzęzła już kilka lat temu.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
14-10-2025, 07:33
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
Allied było niezłe, ale - no właśnie - tylko niezłe i w dodatku mało zemeckisowskie. I tak jak Beowulf mi się podobał, tak nie oszukujmy się - gość "skończył się" ćwierć wieku temu, pięknie wieńcząc swój najlepszy okres mistrzowskim Cast Away.
14-10-2025, 13:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-10-2025, 13:09 przez Mefisto.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,417
Liczba wątków: 29
Utajona furia - kto by pomyślał. Chuck Norris wystąpił w horrorze :). Z pewnością to najmroczniejszy film z Norrisem i jeden z brutalniejszych. Ma to jakiś potencjał i parę horrorowych zagrywek. Pierwsza ok. 4-minutowa scena kręcona na jednym ujęciu jest całkiem niezła i też dobrali aktora do roli złego, bo ma fizys zwyrola. I muzyka też czasem taka slasherowa. I idzie to na przekór w scenie z gangiem przerysowanych zbirów to on wpierw dostaje wpierdol. Z początkowej akcji policyjnej to on bardziej zachowuje profesjonalne. I w wszelakich scenach akcji zamierza wpierw pokojowo (a gdy to nie skutkuje to wtedy kopniak z półobrotu).
Ale nie ma co się oszukiwać - to wciąż film z fajterem o niedoborze aktorstwa. A mimo to fajter najlepiej i najwiarygodniej wypadł. Wszystkie sceny przerażenia odegrane fatalnie i memicznie. A partnerem policyjnym Norrisa jest gruby gamoń z odpowiednio gamoniowatym głosem. I nic dziwnego, że bad guy odgrywa scenę z Lśnienia. Mnie wkurwiały te napierdalające zabawkowe karabiny bachorów, a co dopiero psychopatycznego mordercę. Niestety - Nortonowi nie polecę, bo to ich matka ginie (i nie ma sceny, gdy gówniaki są z tym skonfrontowane). Plus kolo zmienia w regenerującego koksa, ale nikt wpadnie na wrzucenie go do jakiegoś kwasu albo surówki w fabryce (albo ucięcie głowy). Jest też memiczny montaż jak Chuck ma zbliżenie z love interest z romantycznym wokalem w tle. BTW - po tym film Czak największe obiekcje miał do sceny seksu i przysiągł, że więcej takowej nie będzie w jego filmografii.
5/10
14-10-2025, 16:18
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,061
Liczba wątków: 66
OGPUEE napisał(a):kto by pomyślał. Chuck Norris wystąpił w horrorze :)
Ano i to nie jednym, bo był jeszcze "Hellbound" z 1994 roku.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
14-10-2025, 16:41
Agent Putina
Liczba postów: 4,318
Liczba wątków: 21
Hero and the Terror w sumie też zahacza o slasher i ma bardzo horrorowe klimaty.
14-10-2025, 16:50
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,779
Liczba wątków: 4
(14-10-2025, 16:41)slepy51 napisał(a): OGPUEE napisał(a):kto by pomyślał. Chuck Norris wystąpił w horrorze :)
Ano i to nie jednym, bo był jeszcze "Hellbound" z 1994 roku.
Od dekad zabieram sie za powtorke i zakladam, ze po latach bedzie to takie tam VHS-owe 5/10, ale gdy ogladalem 30 lat temu to bylem...coz, moze nie zachwycony, ale pozytywnie zaskoczony. Ogolnie do dzisiaj mam slabosc do filmow o macho kultowcach napierdalajacych sie z demonicznymi silami, albo najlepiej z samym szatanem. It's fun :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
14-10-2025, 17:46
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,061
Liczba wątków: 66
No bo nie oszukujmy się, tego typu tematyka to samograj i jeśli dobrze zrealizowana, to dostajemy takie zajebiste klasyki jak choćby "Split Second" Maylama, Ale nawet i te mniej znane i nie wykorzystujące tego potencjału w pełni jak choćby taki "The First Power" z Lou Diamondem Phillipsem ogląda się po latach zaskakująco dobrze.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
14-10-2025, 18:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-10-2025, 18:11 przez slepy51.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,417
Liczba wątków: 29
Piknik pod Wiszącą Skałą - tym razem krótka piłka poza trybem straszdziernika. Aczkolwiek jak widziałem zapowiedzi w TVP za dzieciaka, z tą ponurą muzyką sprawiała wrażenie jakiegoś dreszczowca*. Zwłaszcza, że motywem jest tajemnicze zniknięcie w odludnej lokalizacji. I za sprawą szczecińskiego Pioniera wreszcie ujrzałem (i to na dużym ekranie).
W Australii nawet kupa kamieni potrafi być śmiertelna (w filmie pada kwestia, żeby pensjonariuszki uważały na jadowite mrówki i węże). Przede wszystkim bardziej dramat subtelnie mówiący o konwenansach. Idzie to w skupienie się na nastrojach po zaginięciu. Pokazano też dramat dyrektorki, której szkoła traci reputację. I też niewiele wyjaśnia - nie tyle co los zaginionych, ale czy Sara popełniła samobójstwo czy "pomogła" jej dyrektorka . Wzmaga to oniryczny klimat wspierany przez zdjęcia i fletnie Pana. Sama skała ma jakby ludzkie rysy. Mnie zaskoczył spory wątek angielskiego Rudolfa i jego australijskiego kumpla z niższych warstw, bo spodziewałem się pełnej kobiecocentryczności (początek z uczennicani skojarzył się z Madeline ;)). Szczerze mówiąc trochę czego innego spodziewałem i inne filmy Weira bardziej przypadły mi do gustu. I dobrze się stało, że dopiero oglądałem, bo może ocena byłaby gorsza.
Wahałbym się pomiędzy 7 a 8/10.
* Na końcowym spotkaniu z Leszkiem Hermanem jeden z prowadzących stwierdził, że książkowy oryginał ma vibe horroru, zwłaszcza w opisach.
14-10-2025, 20:29
.
Liczba postów: 27,497
Liczba wątków: 60
Jak się uprzeć, to filmowy Piknik też ma vibe takiego wyrafinowanego, subtelnego horroru.
15-10-2025, 06:30
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,192
Liczba wątków: 29
Night of the Juggler (1980)
czyli "Noc Szaleńca" (w polskim tłumaczeniu) ale "Noc Żonglera". Przy czym, film nie dzieje się w nocy a żongler to musi być jakiś slang.
Ale do rzeczy: biegający Tom Cruise wymięka przy bi9egającym Brolinie ;) Film ma ten posmak 70's: brudne gliny, napięcia społeczno-rasowe, bohater, który pierdoli system (bo nie ma wyjścia). Do tego, do wyboru do koloru: czarni bandyci, biali bandyci, latynoscy bandyci i trochę golizny nawet. Gdyby nie pewne naciągane sceny byłoby lepiej. Ale nawet one niespecjalnie przeszkadzają bo bywały podobne w tych starych filmach.
7/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
15-10-2025, 19:30
Don Sinatio
Liczba postów: 2,941
Liczba wątków: 11
Play dirty - nie miałem żadnych oczekiwań, bo recenzje nie nastrajały optymizmem. Myślałem że chociaż będzie to takie guilty pleasure na wieczór w środku tygodnia. Poza tym lubię filmy Blacka (bardzo lubię i mam sentyment do Kiss Kiss bang bang) i Wahlberga (ale on już jest lepszy w dramatach niż komediach jak ostatnio w "Ojcu Stu"). A "Play dirty" to nudny, dziwnie wymęczony film w którym niby wiele się dzieje ale nic to nie obchodzi bo bohaterowie są płascy a akcja nie angażuje. I jak ktoś tu już pisał denerwuje to ciągłe zabijanie, które po wszystkich spływa jak woda po kaczce, nie kupuję tego. Szkoda, bo nawet słabsze filmy Blacka jak ostatni "Predator" dawał nawet jakąś rozrywkę. A było to już 7 lat temu. Tyle czasu Black powinien wykręcić lepszy film niż to 4/10
Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
16-10-2025, 10:15
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Najniższa ocena jaką dałeś, Pitero?
16-10-2025, 11:13
Don Sinatio
Liczba postów: 2,941
Liczba wątków: 11
Być może. Dopiszę jeszcze, że akcja jest tak zagmatwana, że można się pogubić kto tu jest czarnym charakterem. Najśmieszniejsze, że jest nim przede wszystkim
SPOILERY
główna postać kobieca, grana przez Rosę Salazara, która cały film współdziała z Parkerem. Szkopuł jest taki, że na początku filmu zdradza go, zabija jego kumpli a sam Parker ledwo uchodzi z życiem. Wahlberg przysięga żonie najlepszego zabitego kumpla, że pomści jej męża. I gdy odnajduje zdrajczynię, oszczędza ją bo... nie byłoby dalej filmu, bo muszą razem współpracować nad nowym zadaniem :)
Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
16-10-2025, 11:57
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,102
Liczba wątków: 5
No, w zakończeniu chodzi o to że
SPOILERY
Rosa Salazar i Parker sporo razem przechodzą podczas filmu, Rosa Salazar nawet kilka razy ratuje Parkerowi życie. On na koniec ustawia rzeczy tak aby wyszło na to co ona che.. bo ona jest idealistką która walczy dla Lepszej Sprawy.
Ona się w nim zakochuje a on w niej (a przynajmniej bardzo ja polubił). Ale zabija ją bo zabiła mu wcześniej kumpla. W imię zasad. Jak w filmach noir. Albo.. coś takiego by mogło być w jakimś filmie z Lee Marvinem.
..chyba, oczywiście że przy ewentualnej drugiej części okaże się jednak że nie zginęła ^^
Właśnie o to chodzi że pomimo tego co robi Rosa Salazar NIE JEST czarnym charakterem...
16-10-2025, 17:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-10-2025, 17:56 przez Rozgdz.)
|