Zakurzone klasyki mrocznego s-f
NEON CITY
Michael Ironside pomaga ucieć. Michael Ironside - wielki potencjał nigdy nie doceniony. Klimaty pustynno-postapokaliptyczne. 2053 rok. Zakurzona kaseta video z 1991 r. Klasa!

trailer: http://www.imdb.com/title/tt0104981/

[Obrazek: NeonCity2.jpg]


CHERRY (MODEL) 2000
She's Blond, Beautiful and Forever Young.śliczna Melanie Griffith. Samobójcza misja w poszukiwaniu duplikatu robota-sex zabawki 8) Swego czasu biały kruk ery video; chwała FilmNetowi, że się kaseta uchowała! 8)

trailer:

[Obrazek: cherry2000kx6.jpg]

Odpowiedz
des, powiedz mi, proszę, czy ten neon city jest naprawdę dobry, czy to tylko sentyment sprawia, ze widzisz w nim coś wartościowego? pytam, bo podążając tropem zapodawanych tutaj klasyków "mrocznego SF" (swoją droga, takie to wszystko mroczne jak dupa szatana) pościągałem sobie wybrane tytuły i poza nielicznymi wyjątkami większość okazywała się rozrywką w najlepszym razie średnio-fajną - w sam raz na pijacką impre, a czasami to nawet i gorzała by nie pomogła w odkrywaniu meandrów fabuły. poniżej lista dzieł, które zassałem. sporej części mrocznego SF nie dokończyłem, bo jego poziom był mocno pikujący w stronę totalnej żenady:

Nemesis --> genialny plakat z NRD. co do reszty, to brakuje liter w alfabecie, żeby określić, do jakiej klasy należy ta padlina - wytrzymałem kwadrans, co uważam za sukces;

Moon 44 --> 30 minut, potem już tylko przeskakiwałem od jednej sceny do drugiej, żeby zobaczyć, czy przystojniak z grzywką przeżyje (emmerich, będąc niekwestionowanym imbecylem amerykańskiego kina rozrywkowego, już wkrótce będzie miał okazje ponownie potwierdzić swój imbecylizm, profanując fundacje asimova. trzymam za niego kciuki);

Outland --> przede wszystkim mielizna emocjonalna, ot, na maksa uproszczona wersja w samo południe dla plebsu.

Forteca --> nawet fajny, jeden z lepszych spośród anonsowanej tutaj "klasyki mrocznego SF", ale w ostatecznym rozrachunku i tak kolejny kandydat na popijawę;

No Escape --> znowu porażka, w dodatku utrzymana w konwencji przygodowej komedii z elementami survivalu dla ubogich, wiec juz w ogóle padaka - zaliczyłem ledwie 40 minut (z sympatii dla raya liotty), potem wyłączyłem;

Split Second --> tutaj z kolei przyjemne zaskoczenie - co prawda, końcówka durna w ciul i na odwal nakręcona, lecz reszta stoi w miarę stabilnie na własnych nogach, z rzadka jednie chwiejąc się w chodzie:) duszno, brudno i wilgotno. zbutwiała elewacja, nadgniłe drewno, rutger hauer mocno kultowy - nic tylko gonić szczura po kanałach;

Wedlock --> zdecydowanie nie wpisałbym tego filmu na liste światowego dziedzictwa UNESCO.

to na tyle. do wyżej wymienionych arcydzieł kultury anglosaskiej podchodziłem bez sentymentów, na trzeźwo i z nadzieją. pomimo momentami agonalnego stanu, jedno powiedzieć trzeba: ich poziom był lepszy od tego, co sie dzisiaj promuje i opatruje etykietka SF.

Odpowiedz
Mental napisał(a):outland był średnio-fajny. jakby akcje w samo południe przenieść w rejony kombinatu górniczego na jakiejś zapyziałej planecie. twórcy poszli na łatwizne, bo - w odróżnieniu od westernu - bardzo szybko pozbyli się ze scanriusza postaci kobiecej, przez co film stał się płaski i wyprawny z emocji. ale obejrzeć mozna z braku laku. podobnie moon 44 - grzeczny filmik z masa sztampowych postaci żywcem z podręcznika dla początkujących scenarzystów.




W jakim sensie pozbycie sie zony O'Niela bylo pojsciem na latwizne?

Mowiac szczerze, tego wyprania z emocji nie odczulem i nie bardzo wiem o co chodzi. Rozczulania i rozmyslania w relacjach maz-zona bylo wystarczajaco, a widoku cieplo-kluchowatej zonki przez caly czas trwania filmu bym nie wytrzymal. Przy tak nakreslonej postaci szeryfa kosmicznego twardziela nie potrzeba bylo wiecej emocji imho, chyba, ze chodzi o calosc,to juz troche gorzej, bo czasami napiecie w filmie spada dosyc mocno,przy czym koncowy "pojedynek" lezy kompletnie. Wracajac natomiast do Carol O'Niel, to zamiast niej mamy przeciez swietna, wyrazista postac pani doktor (Frances Sternhagen) Co najwazniejsze chemia miedzy Dr Lazarus a szeryfem dziala idealnie (riposty, ironiczne komentarze, wszelakie zlosliwosci) i jezeli chodzi o mnie, to brak zony w filmie nie byl odczuwalny wogole. Owszem, w momencie pojawienia sie kilerow jej postac nadawalaby sie do odstrzalu, wziecia za zakladnika ( standardzik:) itp
Swoja droga nie wyobrazam sobie, ze Connery czeka na oplaconych mordercow i zona sie przewija po ekranie robiac zupe, przewracajac oczyma i robiacej miny srajacego kota ( sorry Mental, mozliwe ze przesadzam gdyz ogldalem film w polowie lat 90-tych i tak wlasnie zapamietalem zone O'Niela)
Wracajac film ma cholernie dobry, dosyc mroczny klimacik, wywalona w kosmos scenografie (nie dziwota, scenografia zajmoala sie ekipa od Aliena) owszem film, nie jest jakims super arcydzielem, ale i tak jest o dwie/trzy klasy lepszy od wiekszosci serwowanych tutaj filmow, ot dobry "zakurzony" s-f



Mental napisał(a):Outland --> przede wszystkim mielizna emocjonalna, ot, na maksa uproszczona wersja w samo południe dla plebsu.



Przesadzasz, zadne dzielo owszem, do klasyka z Cooperem Outland dziela lata swietlne, ale film sam w sobie broni sie calkiem niezle.


Mental napisał(a):Split Second --> tutaj z kolei przyjemne zaskoczenie - co prawda, końcówka durna w ciul i na odwal nakręcona, lecz reszta stoi w miarę stabilnie na własnych nogach, z rzadka jednie chwiejąc się w chodzie:) duszno, brudno i wilgotno. zbutwiała elewacja, nadgniłe drewno, rutger hauer mocno kultowy - nic tylko gonić szczura po kanałach; .


No, to piatal - odczucia te same, a teraz mnie przytul :wink:
Zdecydowanie jeden z najlepszych B-klasowcow Hauera.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Cytat:jezeli chodzi o mnie, to brak zony w filmie nie byl odczuwalny wogole.

jeżeli o mnie chodzi, to wręcz odwrotnie (a weź poprawkę na to, ze ja równiez nie znosze, jak jakaś baba pałęta sie pod nogami w męskiej bajce i na domiar złego smuty sadzi i rozczula głównego bohatera). powiem ci, jak ja bym to rozwiązał. zamiast wysyłać żonę i dziecko na ziemie zaraz na początku filmu, pozostawiłbym ich na miejscu - wtedy connery musiałby działać roztropniej, martwic sie o rodzinę i tym podobne bajery. a tak otrzymujemy kolesia, który włóczy się po stacji z kąta w kąt, czekając na przyjazd dwóch obwiesiów z gunami. zaiste fascynujące. powiem ci coś jeszcze: gdybym to ja kręcił/pisał scenariusz outland, wykombinowałbym taki patent, ze connery - czując realne zagrożenie ze strony władz kombinatu - sam postanawia wsadzić swoich w samolot i puścić na ziemie. wszystko w trosce o ich bezpieczeństwo. niestety w drodze na lotnisko rodzinka zostałaby uprowadzona przez złych i zamordowana. filmik był jak na moje wymagania za bardzo lekkostrawny, ciężkości żadnej nie odnotowałem, scenografie mial fajną, to prawda, ale co z tego, skoro na jej tle poruszały się same tektury? może nieco zbyt surowo oceniam outlanda, nie wynikam, lecz uwierz mi - po obejrzeniu the shield (i niech mi nikt nie wyskakuje z tekstem, ze to dwie rożne rzeczy są) mam po dziurki w nosie twórców idących na łatwiznę poprzez łagodzenie międzyludzkich sporów. usunięcie postaci kobiecej z fabuły, w dodatku w tak buracki sposób sprawiło, że jedynym pytaniem, jakie zadawałem sobie podczas seansu, było to, ile czasu zajmie connery'emu przywrócenie porządku na górniczym zadupiu. trochę wieje nuda, nie sądzisz?

Cytat:W jakim sensie pozbycie sie zony O'Niela bylo pojsciem na latwizne?

w takim jak wyżej opisałem. w ogole stwierdzam, ze scenariusz outland jest do dupy. scenarzysta nie przyłożył sie do swojej roboty, odwalił chałture. a taki fajowy pierwowzór miał za punkt wyjścia i mógł go przekształcać do woli.

Cytat:klasyka z Cooperem Outland dziela lata swietlne

żeby juz zupełnie namieszać ci we łbie:) - wcale nie uważam klasyki z cooperem za jakis super western, strącający z siodła i łamiący nogi w kolanach. dobry film, ale żaden mega czad.

Odpowiedz
Zabicie zony -pieknie Mental, pieknie :wink:
Myk w tym, ze jak mialbym widziec po raz kolejny glownego bohatera, ktory ratuje corke,zone i psa i chomika, bo nie wierze,zeby zabito zone i zgwalcono syna, w ucho mocno <rotfl>
Wiec w tym wypadku wole snuja Seana,ostatniego sprawiedliwego madafake w okolicach Oriona. Nudno i moze troche, ale czy kazdemu bohaterowi musza kogos porwac, zabic, wydeptac? Ot szeryf na sluzbie robiacy swoja robote i tyle.
Co do drewien w ladnych dekoracjach, to ciezko jest mio powiedziec ile w tym starej szkoly aktorskiej a ille bledow scenariusza/rezyserii, bo naprawde bedzie ponad 10 lat od czasu gdy film widzialem po raz ostatni.



Przy okazji dalbys rade wrzucic na vimeo fragment poscigu, bo z tego co pamietam robil wrazenie, a nie bardzo mam gdzie oblukac- na youtube nie ma.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Mental napisał(a):żeby juz zupełnie namieszać ci we łbie:) - wcale nie uważam klasyki z cooperem za jakis super western, strącający z siodła i łamiący nogi w kolanach. dobry film, ale żaden mega czad.




Nie namieszasz nie boj, nie boj.

Nie bede z Toba wchodzil w rozmowe o westernach, bo mnie zmieciesz z powierzchni ziemi. Tak czy inaczej dla mnie "W samo poludnie" to zdecydowanie jeden z najlepszych westernow, tych..."klasycznych". Sorry nie moglem sie powstrzymac 8)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Cytat:Myk w tym, ze jak mialbym widziec po raz kolejny glownego bohatera, ktory ratuje corke,zone i psa i chomika

w mojej bajce connery nikogo by nie ratował. po prostu zajebaliby mu rodzinę, a on nie wiedziałby kiedy i jak. nawet czasu by nie miał, żeby ich opłakiwać, bo następny madafaka juz czekałby na niego za winklem:)

Cytat:Przy okazji dalbys rade wrzucic na vimeo fragment poscigu, bo z tego co pamietam robil wrazenie, a nie bardzo mam gdzie oblukac- na youtube nie ma.

przykro mi - nie posiadam juz outlanda na dysku twardym:)

Cytat:Tak czy inaczej dla mnie "W samo poludnie" to zdecydowanie jeden z najlepszych westernow, tych..."klasycznych".

to super! dla mnie też:)

Odpowiedz
To w Twojej wersji,w wersji scenarzystow, gdyby zona zostala, to snulaby sie po ekranie, maslila oczy, a na koniec by ja wzieta za zaklladnika. Reszty sie domysl...
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
e tam, zaraz snuła. nie każda lasia się snuje, robi łzawe gały, nawija blubry i wkurza swoja obecnością:) jak rzadko kiedy uważam, ze w tym konkretnym filmie z gatunku "dobry kolo vs armia złych" pierwiastek kobiecy potęgowałby zagrożenie i uczynił film znacznie bardziej nietuzinkowym.

Odpowiedz
Mozliwe, mozliwe. Odswieze sobie ten film, to wrocimy rozmowy <ok>
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Mental napisał(a):des, powiedz mi, proszę, czy ten neon city jest naprawdę dobry, czy to tylko sentyment sprawia, ze widzisz w nim coś wartościowego?

raczej sentyment, bo naprawdę dobrych filmów sf istnieje max 10, a Neon City na pewno do nich się nie zalicza. Filmy ery video nigdy nie były - w większości - naprawdę dobre. O co innego tu chodzi 8)

Odpowiedz
Mental, ale nikt nie mowil, ze te filmy beda arcydzielami. Przeciez to niskobudzetowe straight-to-video. :) Czego mozna oczekiwac? :)

A w ogole to pamietacie Klase 1999? Nie wiem, czy ktos juz o niej tu wspominal. Niedawno obejrzalem kawalek - nawet niezle sie zakonserwowala, choc nie az tak dobrze, zeby meczyc caly film na youtube. Ogolnie ma niezly klimat.

Odpowiedz
Może troszkę nie w temacie, ale ma ktoś namiary na ten film - http://www.imdb.com/title/tt0091818/

:?:
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
military napisał(a):Mental, ale nikt nie mowil, ze te filmy beda arcydzielami. Przeciez to niskobudzetowe straight-to-video. Smile Czego mozna oczekiwac? Smile

jak to nikt nie mówił? ty sam mówiłeś. w poście otwierającym topic zapodałeś tytuły dwóch SF na 10/10 i jednego filmu przynajmniej bardzo dobrego, mało tego, wspomniałeś jeszcze o predatorze i terminatorze - a ja głupi myślałem, że tak już będzie do końca:)

moze inny tytul topicu? np. kino C-klasowe albo filmy straight-to-torrent?:)

EDIT

ok, przeczytałem twojego posta uważnie, jesteś usprawiedliwiony:) nie da sie jednak ukryc, ze filmy bardzo dobre i wybitne mieszają sie tu z kompletnymi padlinami i w efekcie powstaje kocioł, z którego żeby wyłowić coś wartościowego trzeba mieć niezłe samozaparcie albo po prostu bezgranicznie kochać gatunek.

EDIT2

postanowiłem ułatwić co niektórym życie i stworzyłem te oto ściągę - krótkie streszczenie całego topicu. a zatem: filmy, które trzeba znać, bo sa zajebiste:

Hardware
Dust Devil (to raczej nie jest SF, ale co tam)
Screemers
Blood of Heroes
A Boy and His Dog
Miracle Mile
Warning Sign
They Live
Class of 1984
Enemy Mine

filmy, ktore można znać, bo są średnie:

Outland
Split Second
Forteca

reszta albo jest do dupy, albo jej nie widziałem.

Odpowiedz
Dzeiki Mental, włąśnie miałem prosić, żeby ktoś wyciagnął esencje = listę tytułów wartych obejrzenia ;)

Odpowiedz
nie wiem na ile zakurzone i dla kogo klasyki ale mnie duzo radosci sprawily i do nich wracam:

Body Snatchers

Altered States

The Andromeda Strain

Invasion of the Body Snatchers (1978)

Videodrome

Tron

Forbidden Planet

Scanners

Leviathan (alien plus abbys z fajnymi aktorami, niezlymi 2/3 filmu i niestety dosyc chujowa koncowka)
make war. love is overrated

Odpowiedz
Chyba nikt nie wspominał o nowozelandzkim The Quiet Earth :smile:
http://www.imdb.com/title/tt0089869/

Mało mroczne ale zakurzone. Wariacja jestem legendą mathesona, bez głupawych wampirów za to ze świetnym soundtrackiem i niejednoznacznym zakończeniem. Klimat, klimat i ostania scena zwyczajnie piękna :cool:

trailer(jeden wielki spoiler :!: ):


kultowy plakat:

[Obrazek: Thequietearth.jpg]

Odpowiedz
Podbijam

Hologram Man



Aż dziwne, że nie było (a może przegiapiłem, Class of 1999


Natomiast ochotę to mam straszliwą na Digital Mana. Ciekawe czy gdzieś w necie jest...

Odpowiedz
Witam! Dobry temat, chociaż widzę, że większość postów została napisana przynajmniej 50 lat temu, przypomnieliście mi masę filmów z dzieciństwa. Mroczne S-F to był mój ulubiony gatunek, w zasadzie jest do dziś, ale już takie filmy praktycznie nie powstają a szkoda.
Ja dorzucam swój typ, pasuje jak ulał do tematu, ciekaw jestem czy ktoś zna ten film :) Ja jarałem się tym jak młody pelikan :D

Maszyna Śmierci. Niezły pomysł, ciężki, brudny klimat i chałupnicze metody kręcenia filmu. Dla mnie bomba :)


Odpowiedz
Dawno temu oglądałem na VHS. Prawie już nic nie pamiętam. Była tam jakaś mordująca maszyna, która wyczuwała strach u człowieka czy coś takiego. Muszę powrócić do tego tytułu choćby ze względu na rolę Brada Dourif'a.
"I Come in Peace!"

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,470 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości