Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
25-03-2026, 21:39
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Tego akurat nigdy nie widziałem na VHSach. Albo nie pamiętam.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 25-03-2026, 21:39 (25-03-2026, 20:59)Debryk napisał(a):(25-03-2026, 15:36)shamar napisał(a): Widziałem film wieki temu, i pamietam że to jeden z lepszych space horrorow, tylko że miałem wtedy może z 15 lat, więc dziś pewnie bym się rozczarował. 26-03-2026, 02:18
Send Help Raimiego to sympatyczny film, tak po prostu, warto obejrzeć choćby dla samej McAdams, bo O'Brien niby jest ale równie dobrze mógł to być ktokolwiek inny, czy Michael B Jordan, Andrew Garfield czy Pattinson albo nawet i Tom Holland, różnicy nie byłoby widać. To, co widać, to poza absurdalnie obrzydliwym cgi które naprawdę lepiej by się sprawdziło jako zwyczajna animatronika, ładna wysepka, trochę krwi i przemocy i typowe dla Raimiego zagrywki, więc... taka mieszanka Poza Światem, Robinsona Crusoe i dowolnego korpo-filmu z przerysowanymi postaciami, przemocą, historią :) 7/10
26-03-2026, 09:30
Send Help (2026)
![]() Nie podobał mi się ten film. Ja wiem, że to miała być satyra i swego rodzaju gatunkowa zgrywa ale wszystko było tak na maksa przerysowane, że nic nie można tam było brać na poważnie. No a McAdams jest totalnie nieznośna w roli Lindy, dodatkowo jej postać jest genialna we wszystkim co robi i nie ma praktycznie żadnych wad - jasne, jest pokazana jako takie niby brzydkie kaczątko, ale później jest nam zwizualizowane i jakbyśmy nie ogarnęli to też powiedziane wprost, że jakby tylko chciała to byłoby inaczej. Poza tym to typowa Mary Sue - w pracy najlepsza i najmądrzejsza, firma bez niej nie mogłaby istnieć a wszyscy otaczający ją faceci to bezwartościowe białe diabły (kolega w pracy przywłaszczający jej pracę a potem po znajomości stanowisko, szef buc i idiota, nawet były mąż ją napierdalał i miała z nim piekło na ziemi w małżeństwie). W survivalu to samo - i znów, ja wiem że jest to przerysowane i specjalnie wyolbrzymione ale pokażcie chociaż, że ma ona z czymkolwiek jakiś nawet najmniejszy problem - no ale nie, kobieta można by rzec doskonała a towarzyszący jej facet to niewarty nawet splunięcia zły biały mężczyzna, który gdy tylko odwrócisz się do niego plecami to wbije ci tam nóż, sam z niczym sobie nie poradzi i bez opieki umiera w ciągu jednego dnia. A co za tym idzie, przesłanie całego obrazka, które było wiadome od opublikowania pierwszego zwiastuna, jest nam kładzione do łba tak ciężką łopatą, że aż zaskakuje, bo Raimi to kiedyś był całkiem niezły reżyser płci męskiej, chociaż w sumie nigdy nie był on też zbyt subtelny. No i zakończenie, z którym mam największy problem - odwróćmy płcie i chciałbym zobaczyć, jaki byłby odbiór tego filmu, gdyby to Bradley zrobił wszystko to co Linda i jak recenzenci i widzowie by na to zareagowali. Wizualnie wiadomo, jak to w obecnym kinie - CGI sraka straszna, obrzydliwie wyglądają tego typu współczesne filmiki - kiedyś płynęli na wyspę i na niej kręcili, dziś mamy jakieś kiepsko animowane cyfrowe dziki i sztuczne tła, które wyglądają tragicznie wręcz źle. W latach 90-tych podobne filmy prezentowały się o wiele lepiej a i kobiety nie musiały być genialne we wszystkim co robią i miały nawet jakieś wady. No i nie wszyscy bez wyjątku faceci byli totalnie bezwartościowymi, kreskówkowo wręcz złymi kreaturami stojącymi im na drodze do wielkości i wspaniałości tylko czasami też partnerami, którzy mieli cokolwiek do zaoferowania: Swoją drogą śmiesznie brzmi z dzisiejszej perspektywy w tym zwiastunie "Six Days, Seven Nights" ten voiceover pod koniec, gdy Harrison Ford wkłada Anne Heche rękę w pewne intymne miejsce, oczywiście za jej zgodą i w celu udzielenia pomocy - "This summer find adventure in the most remote place known to men" (tak, wiem że tam jest "man" ale brzmi to jak brzmi) - jak jakaś samospełniająca się przepowiednia, bo w dzisiejszym polit poprawnym Holly kinie to rzeczywiście jest dla bohaterów płci męskiej tego typu odległe miejsce, do którego ci rzadko kiedy mają dostęp. Wracając - jak widać na załączonym powyżej przykładzie można było kobietę też romantycznie pocałować a ona mogła taki pocałunek odwzajemnić, dziś jest to zabronione (chyba że mówimy o osobach tej samej płci) a przy ratowaniu życia facetowi, robiąc mu sztuczne oddychanie metodą usta-usta kobieta może tylko bezceremonialnie kilka razy zwymiotować mu prosto na twarz (z jednej strony fajne nawiązanie do "Evil Dead", z drugiej wykładające obrazowo co autor chciał przekazać). Jak ktoś jest cięty na tę popularną w dzisiejszych czasach mało subtelną filmową femini propagandę to niech nawet z kijem nie podchodzi bo to takie "Promising Young Woman" 2.0 tylko w wersji "survivalowej" - oczywiście jest to survival dla Bradleya, dla Lindy to wczasy all inclusive na malowniczej, rajskiej wyspie. 3/10
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
26-03-2026, 12:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2026, 14:41 przez slepy51.) Cytat:Mary SueNo nie, ona w żadnym wypadku nie jest Mary Sue, nikt jej nie lubi, każdy nią gardzi, wszyscy się jej brzydzą i ją wyśmiewają w pracy, nie ma znajomych, nikt jej nigdzie nie zaprasza, a jej życie to praca i dom, gdzie chleje wińsko i ogląda reality show. Na wyspie tak samo, obóz rozbiła za blisko wody i wszystko szlag trafił, bez pomocy Bradley'a by zginęła, za szybko mu zaufała, do tego odpowiada za ALE z resztą to się zgadzam. 26-03-2026, 14:41
Nie no, oczywiście że jest to Mary Sue - tylko z małym twistem i ubrana w ciuszki brzydkiego kaczątka dla niepoznaki, zresztą Raimi doskonale wykłada pod koniec w scenach na polu golfowym, jaka to jest postać i co chciał swoim filmem przekazać. Ale pomijając jej wygląd i to, że w robocie nikt jej nie lubi - mieszka sama bo tak chce (wiemy, co zrobiła z mężem) i jakby chciała to byłaby zajebista we wszystkim ale ona nie jest jak faceci, o nie, ona chce awansować w pracy nie dzięki znajomościom tylko ciężkiej pracy. Na wyspie radzi sobie doskonale sama a Bradley w jednej scenie ją ratuje tylko po to, żebyśmy mieli ustanowioną strzelbę Czechowa w postaci tego konkretnego miejsca, które będzie ważne później dla fabuły. Dlatego ja też totalnie nie kupuje tej jej końcowej przemiany bo tam żadnej przemiany nawet nie ma - ona od początku jest zajebista we wszystkim co robi, tylko nie chce wykorzystać w pełni potencjału swojej zajebistości bo "fabuła filmu" - no a później wiadomo - "Umiesz liczyć, licz na siebie" i inne mądrości, które Sam obecnie bez jaj chciał nam przekazać. Oczywiście gdyby głównym bohaterem filmu był facet to po tych samych wydarzeniach przesłanie brzmiało by bardziej w stylu "Po trupach do celu", no ale faceci są tam tylko jako karykaturalne ozdoby i narzędzia fabularne, bo historia jest o zajebistej Lindzie (czytaj: każdej kobiecie na tym świecie), która by być jeszcze bardziej zajebista musi tylko bardziej uwierzyć w siebie (?).
raven.second napisał(a):ALE z resztą to się zgadzam. I dajesz aż 7/10? :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
26-03-2026, 14:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2026, 15:43 przez slepy51.)
Tak, w tym roku tylko parę filmów widziałem, wyposzczony jestem, można powiedzieć XD
26-03-2026, 15:42
No ok, rozumiem :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
26-03-2026, 15:44 (26-03-2026, 12:56)slepy51 napisał(a): W survivalu to samo - i znów, ja wiem że jest to przerysowane i specjalnie wyolbrzymione ale pokażcie chociaż, że ma ona z czymkolwiek jakiś nawet najmniejszy problem - no ale nie, kobieta można by rzec doskonała a towarzyszący jej facet to niewarty nawet splunięcia zły biały mężczyzna, który gdy tylko odwrócisz się do niego plecami to wbije ci tam nóż, sam z niczym sobie nie poradzi i bez opieki umiera w ciągu jednego dnia. To wymaga klasyka...endżoj! https://www.instagram.com/reel/DWFJlJRjEap/?igsh=cDFxanFkb2xoYXZ5
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
26-03-2026, 16:26
Haha, znakomite :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
26-03-2026, 16:36 Until Dawn (2025) po polsku: "Until Dawn" Rozpierdala mnie czasem polityka/logika działania polskich dystrybutorów. Konkretnie CZEMU, kurva, czasem zostawiają tytuł oryginalny. Ale do rzeczy: pamiętacie te różne niestraszne horrory z początku wieku? Typu: "13 Duchów", "Ghost Ship", "Dom na Przeklętym Wzgórzu"? Te dopieszczone prawie w każdym calu obrazy, których sterylność (nawet w pozornym brudzie) odbierała całą powagę grozy? To tu mamy coś takiego. Twórcy chyba bardzo chcieli zrobić swój "Cabin in The Woods", tyle, że na serio. No i mamy piękne kolorki, ładne kadry, dopieszczone miejscówki (odpowiednio, właśnie, brudne, rozwalone, pozornie chaotyczne), "ohydne" monstra, trochę brutalnych zgonów (które jednakże nie są już dziś specjalnie odkrywcze). Zgodnie z podejrzeniem: ktoś tu planował wrzucić sporo ogranych motywów do 1 kotła i ugotować hita. Ale to jest... takie niestraszne, takie niezajmujące, takie nieszczere. I jeszcze obsadzili w 1. z ról tego paszczura, który wygląda jak TRANS i TAK, ma w tym filmie krowi kolczyk. ![]() To jest kurva 3/10. Powiadam wam. PS: "grossed over $54 million worldwide. With a reported budget of $15 million" Acha... PS 2: To jest adaptacja GRY? ACHA 2.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 27-03-2026, 19:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-03-2026, 19:29 przez shamar.)
A ja zewsząd słyszę że to It Girl sezonu nagród.
...może po prostu kojarzy się ludziom z Pennywisem. 27-03-2026, 19:38
Tak. W "Hellraiserze" wyglądała jeszcze gorzej.
![]() Nie wiem, nie rozumiem. Idę.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 27-03-2026, 23:30 Paszczak napisał(a):(film o niczym z którego pamiętam tylko że główna aktorka ma fajne usta do blowjoba, co wyjaśnia jak zdobyła rolę).No widzisz, ja rozumiałem już pół roku temu. 28-03-2026, 00:33
War Machine - netflixowy ripoff Predatora, Aliens, Terminatora, Black Hawk Down i pewnie z tuzina innych filmów. Ogólnie to taki prosty akcyjniaczek bez ambicji, gdzie grupa kandydatów na Rangerów leci w teren na ostatni egzamin, który ma być formalnością. Pech chce, że zamiast realizacji misji przychodzi im walczyć z wielkim mechem z kosmosu, który jest maszynką militarną do zabijania.
Ten film to pewny paradoks - motyw kosmicznego mecha i to jak pojawił się na Ziemi jest pokraczny i w zasadzie nie pasuje do całości (dość powiedzieć, że docenicie podczas seansu jak Mctiernan schludnie i z klasą nie powiedział wszystkiego o genezie łowcy w pierwszym Predzie i jak dobrze to działało), no ale gdy już coś się dzieje to ogląda się to przyzwoicie, bo jest tu sporo dobrej kaskaderki, krew i flaki, niezłe tempo i solidny Ritchson którego bohater jest absolutnie anonimowy (wszyscy posługują się tu numerami, a jemu przypadł numer 81), ale dobrze dźwiga ten standardowy zestaw traum i doświadczeń. Zakończenie filmu też jest na swój sposób zabawne, ponieważ... pokazuje w 2 minuty to, co mógłby pokazać sequel (a ten o dziwo powstanie pod oryginalną nazwą War Machines :)) 6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
28-03-2026, 10:01
The Housemaid - tania, szmirowata fabuła, wykonanie co najwyżej poprawne, ale kurde dobrze się to oglądało i ja się bawiłem przednio :D Dla takich wypadków mam naciągane 6/10
O agente secreto - tutaj sytuacja niemalże idealnie przeciwna, czyli film poważny, z ambicjami pokazania panoramy Brazylii lat 70. (widziałem porównania do Człowieka z marmuru i jest to sensowny trop), kapitalnie wyreżyserowany, z wieloma odważnymi pomysłami realizacyjnymi, z cudownymi zdjęciami (jak dla mnie lepszymi niż każdy nominowany do Oscara w tym roku film), dobrymi aktorami, z tabunem wyrazistych postaci, ale niestety jest to nudniejsze niż powinno. Zdarzają się znakomite sekwencje, a potem mamy kwadrans, który właściwie niczemu nie służy. Scenariuszowi przydałoby się okrojenie z artystycznego mumbo jumbo, a skupienie się na mięsku. To bardzo dobrze zrealizowany film, ale mam wrażenie że gdyby nie ta cudowna stylówa lat 70. to zachwytów byłoby o połowę mniej :p No dam też naciągane, ale jednak 7/10 28-03-2026, 16:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-03-2026, 16:32 przez simek.)
Anastazja (1956) - i kolejny film z 1956 roku z Yulem Brynnerem za mną. Dlatego, bo się dowiedziałem, że Anastazja Dona Blutha była na podst. tego filmu (a robię na Śląskie Dni Fantastyki prelekcję o disneyowskich podróbach). Mnie zaskoczyło, że mimo tematyki nie jest to romansidło i 90% fabuły opiera się na próbach oszustwa. Bo też nie ma jakiegoś wątku romansowego Bunina z Anną, a jak są jakieś wskazówki odnośnie zakwitania uczucia, to bardzo subtelne. Zwłaszcza, że postać Brynnera nie jest tu sympatycznym kombinatorem z Blutha, a dumnym łajdakiem chcącym tylko kasy. A i tak jest bardziej charyzmatyczny niż safandułowaty książę Paweł (czemu on musiał być moim imiennikiem?) i nic dziwnego, że Anka nie była chętna na ożenek z arystokratą.
Ładnie film gra tym, że I też mądra fabuła, bo Bunin wierzy w sukces oszustwa, gdyż Anastazję widywano z odległości, a pamięć jest zawodna, nie mówiąc że potencjalna carewna postarzała się i to w niekorzystnych warunkach (przez co, faktyczny wiek Ingrid - 40 lat - wypada na korzyść). A sam tytułowa (?) bohaterka sama nie wie czy nią jest i zgadza się na udział w scamie, bo liczy na odpędzenie demonów. Świetna Bergman w roli znerwicowanej kobiety z kryzysem tożsamości. Najlepsza scena to konfrontacja z konkretną cesarzową (też dobra kreacja) zderzenie dwóch odmiennych osobowości odbywającego się bez zbędnego sentymentalizmu (i jest nawet meta-komentarz do melodramatów). Co też pochwalę, to widać, że odrobili lekcje w znajomości rosyjskiej kultury. Oddano także poprawną wymowę rosyjskich imion i nazewnictwa. Też na plus wychodzi, że kręcili to w prawdziwych lokalizacjach, czym pomaga jeszcze świeży Cinemascope. Także pozwolili na nieco szorstkości, ukazując zapyziałe uliczki Paryża. Jednocześnie czegoś mi brakuje, ale w sumie nie wiem czego. Ale generalnie to przyzwoita produkcja. 7/10 29-03-2026, 17:52 ![]() One Cut of the Dead (2017) Ze 2 tygodnie temu przeczytałem, że jakiś znany aktor (czy reżyser) zachwalał to jako świetny film. Na RT to ma 100% od krytyków i 84% od widzów. Na FW ponad 7/10. Ja się pytam CO DO CHUJA? To jest kaszanex. Filmowcy nadają program "na żywo" i zostają zaatakowani przez zombie. Tak w uproszczeniu. Takie "found footage/mockumentary". Nic odkrywczego. Realizacyjnie słabe. Nie wiem... Ten świat mnie zadziwia coraz bardziej. Negatywnie. 3/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 02-04-2026, 23:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2026, 23:53 przez shamar.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,987 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,790 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,201 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,349 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,758 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,157 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |