Fajna rzecz! I absolutnie zgadzam się z werdyktem. Końcówka wersji z 1987 r. jest jedną z najmocniejszych scen horrorowych, jakie znam. A sam film - jako chyba jedyna wersja - jest AUTENTYCZNIE przerażający (pozostałe są po prostu porządnymi dreszczowcami). Polecam bardzo gorąco.
Strasznie żałuję, że holiłód tak zepsuło najnowszy remake. Przemontowanie filmu oraz zatrudnienie pana od V jak Vendetta do dokręcenia scen akcji pokazują, że mogliśmy dostać coś znacznie ambitniejszego. A jak wyszło - wiadomo. A szkoda. I tak się skończyła Hirschbiegela przygoda z Hollywood. Może i lepiej?
Aha - trochę mnie dziwi brak choćby krótkiego odnotowania "The Faculty" (Oni), który jest ewidentnie inspirowany "Inwazją...", czego zresztą nie ukrywa (bohaterowie wspominają tę książkę).
Strasznie żałuję, że holiłód tak zepsuło najnowszy remake. Przemontowanie filmu oraz zatrudnienie pana od V jak Vendetta do dokręcenia scen akcji pokazują, że mogliśmy dostać coś znacznie ambitniejszego. A jak wyszło - wiadomo. A szkoda. I tak się skończyła Hirschbiegela przygoda z Hollywood. Może i lepiej?
Aha - trochę mnie dziwi brak choćby krótkiego odnotowania "The Faculty" (Oni), który jest ewidentnie inspirowany "Inwazją...", czego zresztą nie ukrywa (bohaterowie wspominają tę książkę).
27-05-2009, 02:57





