Tyler Durden napisał(a):
To nie do końca tak. Nie lwia częśc, tylko wszystko. Dokładnie wszystko to jedna wielka zmyła, dopasowana do kilku nieistonych szczegółów które zna policja.
I to mnie walnęło po seansie, bo czegoś takiego wcześniej w kinie nie widziałem. Nie widziałem filmu, który w finale powiedziałby mi, że tak naprawdę to nie wiem nic, dokładnie tylko tyle ile na samym początku mi pokazano. Że dałem się oszukać. Tutaj mógłbym się wkurzyć, że po co mi film, który nie daje nic i jeszcze wyprowadza w pole. I to jest tutaj najlepsze - ale jak to wyprowadzenie w pole jest zrobione...
Jeśli miałbym "Usual..." do czegoś porównać, to zdecydowanie do "Memento", gdzie bohater na początku filmu, (dla nas na końcu, albo odwrotnie, jak kto woli) jest w podobnej sytuacji jak my, widzowie, po projekcji "Usual..." - nie wie nic i jest mu z tym tak bardzo dobrze. :)
03-06-2009, 17:54
Spoiler




