Film Emericha to będzie kupa świecącego gówna, a do tego gówna, które już kilka razy widziałem.
Dla kontrastu podam przykład obrazu, który przedstawiał koniec świata, który poruszał widza. W owym filmie (którego tytułu nie jestem w stanie sobie przypomnieć) przez większość seansu załoga okrętu podwodnego próbuje uniknąć katastrofy nuklernej, która zabiłaby życie na Ziemii. Film jest całkicie niehollywodzki, bo ich starania idą na marne i w końcowych scenach widzimy jak pewna rodzina (mąż, żona, niemowlę) zaczyna cierpieć z powodu choroby popromiennej- żona wymiotuje i traci włosy. Rząd rozdaje ludziom środki do eutanazji, by ludzie mogli zakończyć życie bez niepotrzebnych cierpień. Wspomniani rodzice podają środek swojemu dziecku, po czym sami go przyjmują, kładą się na łóżku i leżą tak przytuleni czekając na śmierć. Scena niesamowicie poruszająca- koniec świata jest taki cichy, niemal niedostrzegalny, a jednak nieunikniony. Ludzie nawet nie próbują uciekać, mogą się jedynie pogodzić ze swoim losem. To jest przerażająca wizja, a nie fale wody wyższe od gór, czy rozstępująca się ziemia. Sceny z filmów Emericha są całkowicie wyprane z emocji, co w konfrontacji z tematyką filmu sprawia, że ten obraz jest sprzecznością u samych podstaw.
Dla kontrastu podam przykład obrazu, który przedstawiał koniec świata, który poruszał widza. W owym filmie (którego tytułu nie jestem w stanie sobie przypomnieć) przez większość seansu załoga okrętu podwodnego próbuje uniknąć katastrofy nuklernej, która zabiłaby życie na Ziemii. Film jest całkicie niehollywodzki, bo ich starania idą na marne i w końcowych scenach widzimy jak pewna rodzina (mąż, żona, niemowlę) zaczyna cierpieć z powodu choroby popromiennej- żona wymiotuje i traci włosy. Rząd rozdaje ludziom środki do eutanazji, by ludzie mogli zakończyć życie bez niepotrzebnych cierpień. Wspomniani rodzice podają środek swojemu dziecku, po czym sami go przyjmują, kładą się na łóżku i leżą tak przytuleni czekając na śmierć. Scena niesamowicie poruszająca- koniec świata jest taki cichy, niemal niedostrzegalny, a jednak nieunikniony. Ludzie nawet nie próbują uciekać, mogą się jedynie pogodzić ze swoim losem. To jest przerażająca wizja, a nie fale wody wyższe od gór, czy rozstępująca się ziemia. Sceny z filmów Emericha są całkowicie wyprane z emocji, co w konfrontacji z tematyką filmu sprawia, że ten obraz jest sprzecznością u samych podstaw.
20-06-2009, 23:30






