desjudi napisał(a):Czy go szanuję za to, w jaki sposób traktuje mnie jako widza? Nie. Przykro mi, ale nie na tym polega oglądanie filmu.Jeszcze raz: dlaczego "Ciebie"? Przecież nie dla Ciebie powstał ten film. Owszem, zaraz ktoś mi tu zarzuci jakiś skrajny relatywizm, ale co tu począć. Rzeczywiście, mamy do czynienia ze swego rodzaju nową jakością kulturalną -- w końcu właśnie dlatego w ogóle nie mamy ochoty rozmawiać o samym filmie, bo też nie ma o czym. Ktoś powie, że jeśli zapłacił za bilet, to znaczy, że on także jest pełnoprawnym odbiorcą, a zatem i jego reżyser traktuje jak idiotę. Nie byłbym przekonany. Pociągnę moją pornograficzną analogię, która całkiem mi się, przyznam, spodobała ;) Czy jeśli z ciekawości wypożyczymy filmik w sadomasochistycznych klimatach, czy będziemy mieli prawo irytować się, że jego twórcy traktują nas jak ludzi, których to podnieca? Przecież my patrzymy na to "przypadkiem". Poniekąd tak jak na Transformery. Może to moja ocenofobia, ale patrzę na to neutralnie. A zresztą... Nie chcę intensywnie offtopiczyć, ale niejednokrotnie o dziełach kultury wyższej lub wręcz wysokiej mówimy, że "nie jest dla wszystkich". Tak się mówiło o "Antychryście" Von Triera. Tak mówi Mental o filmach Michaela Manna. I co? Wolno, no nie? Więc dlaczego to nie działa w drugą stronę? Dlaczego traktowanie widza przez Baya bierzesz do siebie? I co z tym porno?
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
29-06-2009, 11:32






