Karaluch napisał(a):Co w tym przerażającego? To jest w porządku.Przerażające, bo prawdziwe.
Danus napisał(a):Coś co go ożywia to jednocześnie coś co może jedynie uruchomić maszynę do niszczenia gwiazd, więc aż tak bardzo nie jest nic nie znaczącą rzeczą dla fabuły.Masz rację, zapomniałem o tym, ale znowu - jest to coś co można zmienić w scenariuszu w 2 minuty, przy czym nic w filmie tak naprawdę się nie zmieni.
Danus napisał(a):Przecież one nie przybyły na początku bitwy w Egipcie tylko później. Gdy rozpoczęła się bitwa mogły przylecieć na orbitę i czekać na wezwanie Megatrona. Takie posiłki czekające gdy tylko pobratymcy nie będą dawać sobie rady.Dobra, już bez takich teorii, bo tylko pogrążasz film jeszcze bardziej zamiast go bronić : )
Danus napisał(a):Dla mnie jednak historia musi być, głupia, naiwna, ale ma być widoczna, film ma się na niej opierać. Tak właśnie jest w TF2.Udowodniłem ci, że nie jest. Albo inaczej, żeby nie pokręcić - banalne porównanie: dobrze skonstruowana historia jest jak domek z kart - zabierzesz jedną kartę, całość się rozsypuje. Ze scenariuszem TF2 tak nie jest. Możesz zabierać wątki, wycinać sceny, a całość pozostanie wciąż taka sama, bo to po prostu ciąg scen. To jest właśnie to o czym pisze recenzent w tekście wklejonym przez Negrina.
Najprostsza, ale sensowna fabuła, normalny humor (skoro już musi być) i sceny akcji (wynikające ze scenariusza) nakręcone tak, by można było zobaczyć co się dzieje - naprawdę wymagamy tak wiele?
30-06-2009, 18:04





